Stowarzyszenie amerykańskich prawników skupionych wokół zagadnienia prawa rodzinnego w swoim najnowszym raporcie donosi - jeden na pięć rozwodów został sprowokowany za pośrednictwem serwisu Facebook.
Internetowe witryny coraz częściej wpływają w ujemny sposób na wzajemne postrzeganie się małżonków. Poza Facebookiem - na mniejszą skalę - małżeństwa rozbija MySpace. Najbardziej opłacalne wydaje się pozostanie lakonicznym, bowiem Twitter jest przyczyną jedynie 5% spośród wspomnianej 1/5 wszystkich rozwodów.
Całość w rozmowie z Daily Mail znakomicie podsumowuje Terry Real - doradca małżeński - "Wcześniej był e-mail, a przed nim telefon. Przyczyną rozwodów nie jest Facebook, tylko koniec miłości w związku".
Źródło: Daily Mail