GTA, Halo, Call of Duty: Modern Warfare II, Assassin's Creed: Brotherhood i inni, "wielcy" naszego growego świata cieszą się gigantycznymi budżetami reklamowymi, wielkimi nakładami na produkcję i hollywoodzkimi aktorami, podkładającymi głosy dla głównych postaci. Rynek gier zwanych "casualowymi" zwykle pomijany jest w badaniach i dyskusjach na temat przyszłości naszej branży.
Tymczasem studio Zynga z San Francisco raz po raz udowadnia, że graczy nie mających pojęcia o tym, co to jest dysk twardy, czy nawet kontroler, trzeba traktować bardzo poważnie. Dowód? W najnowszą produkcję tej firmy - działającą w ramach portalu społecznościowego Facebook grę CityVille zagrały już 22 miliony osób. A jej premiera nastąpiła niecałe dwa tygodnie temu.
CityVille określane jest jako hybryda Monopoly i SimCity, a całość - jak to zwykle przy grach facebookowych - jest maksymalnie uproszczona. Budujemy swoje miasto marzeń, kupujemy nowe budynki i informujemy znajomych z Facebooka o tym, co udało nam się osiągnąć. Całość utrzymana jest w kolorowym, kreskówkowym stylu graficznym, a obsługa gry jest tak prosta, że poradziłby z nią sobie zapewne każdy sześciolatek.
Przy takiej liczbie użytkowników, nic dziwnego, że Zynga jest w stanie utrzymać się na rynku, choć gra w CityVille jest darmowa. Ale nie ma efektów bez ciężkiej pracy - aby upewnić się, że CityVille będzie kolejnym facebookowym fenomenem, szefostwo firmy zdecydowało o doszlifowaniu jej do maksimum (stąd niewielkie opóźnienie premiery) oraz udostępnieniu dla jak najszerszej publiczności - w dniu premiery dostępnych było aż pięć wersji językowych gry (niestety, polskiego CityVille na razie nie ma).
A firma się rozwija - w tej chwili ma już swoje siedziby w USA, Niemczech, Indiach, Chinach i Japonii. W sumie zatrudnia ponad 1000 osób, a jej roczne obroty sięgają 500 milionów dolarów. Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów, a graczom - coraz bardziej zaawansowanych rozrywek na Facebooku.
Źródło: allfacebook.com