Twierdzącą odpowiedź na tytułowe pytanie udzielają pracownicy agencji Reuters. Co prawda dochody Canona wzrosły, ale to wynik zmian kursu jena. W istocie, zysk operacyjny w 3 kwartale spadł o 21 %. Reuters uważa, że Canon za bardzo angażuje się w inne działania (branża nadzoru technicznego, wideo i półprzewodnikowa) niż stworzenie solidnego bezlusterkowca. A smartfony są coraz lepsze, czy raczej powinno się powiedzieć, coraz częściej wykorzystywane w roli tylko jedynego aparatu.
Spadek nie jest zaskoczeniem, Canon podobnie jak inne firmy foto, zmaga się z coraz niższymi zyskami operacyjnymi już od dawna. Taki stały trend może w końcu wywrzeć zgubny wpływ na kondycję firmy.
Niedawno Canon pokazał nowego bezlusterkowca EOS M10. Moim zdaniem nie jest to do końca to na czekaliśmy, Canon stać na o wiele więcej. Jednak jednocześnie firma tworzy dobrą serię kompaktów, o możliwościach nieosiągalnych przez smartfony. Dba także o rynek profesjonalnych lustrzanek, choć to właśnie na nim zbiera największe baty.
Wracając do tytułowego pytania. Reuters może i ma rację, wydaje się jednak, że Canon ma pewną długofalową strategię, która przyniesie korzyści za kilka lat. Pokazy Canon EXPO 2015 w Paryżu dowodzą, że koncern nadal ma czym się chwalić.
Z drugiej strony, konkurencja, szczególnie Sony, świetnie wykorzystuje swoją obecnie prawie monopolistyczną (Leica to jednak inny segment i kaliber cenowy) pozycję na rynku pełnoklatkowych bezlusterkowców. Co o tym sądzicie?
W świecie plotek foto pojawiły się informacje o prawdopodobnych pracach nad pełnoklatkowym bezlusterkowcem. Zakładając, że wcześniejsze obietnice co do aparatu, który pokochamy, są prawdą, takie prace na pewno mają miejsce. Zresztą rozbudowa systemu EOS M nie musi skończyć się tylko na pełnoklatkowym aparacie. W ciągu najbliższego roku Canon powinien pokazać na co go stać.
Inna plotka mówi o prawdopodobnym wykorzystaniu niewyprodukowanego przez Canona sensora w jednym z jego aparatów. Canon zawsze był traktowany jako firma, która stara się stworzyć aparat od podstaw ze swoich podzespołów. Inwestycje w technologie litograficzne i pokazy nowych sensorów, sugerują, że Canon raczej nie będzie odwracał się od swojej produkcji. Dlatego tę plotkę należy traktować z dużą ostrożnością.
Powyższa plotka może być wynikiem złego zinterpretowania innych doniesień. Canon szykuje 120 Mpix lustrzankę i to jest pewnik. Teraz dowiadujemy się, że zastosowana w tym sensorze technologia odtwarzania barw nie wykorzystuje maski filtrów Bayera. Będzie to raczej coś podobnego jak znany nam już Foveon.
Gdyby Canon pokazał taki aparat, to niechże ma on nawet tylko 40 Mpix. Jeśli każdy z pikseli będzie reagował na trzy kolory, tak jak w Foveonie (co da 3x40 = 120 Mpix), to dostaniemy bardzo ciekawy produkt.
Źródło: Canon