Gdy design idzie w parze z jakością. Testujemy Baseus Inspire XH1

Baseus Inspire XH1 to designerskie słuchawki nauszne o nieco dwojakiej naturze. Po pierwsze, rzucają się w oczy i stanowić mogą pewien modowy statement. To stylistyka dla odważnych, która mi osobiście spodobała się bardzo. Po drugie, zastosowane rozwiązania obiecują świetny dźwięk w parze z wygodą i sporą mobilnością. Tyle teoria, a co z praktyką?

Baseus Inspire XH1Baseus Inspire XH1
Źródło zdjęć: © benchmark.pl
Przemysław Jankowski

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Ależ to są ładne słuchawki

Mam czasem tak, że coś mnie estetycznie uwiedzie. Rzuci na podłogę. Sprawi, że z wrażenia zaniemówię. I muszę przyznać, że design i jakość wykonania Baseus Inspire XH1 sprawiły, że zaniemówiłem. No i rzuciły mnie na podłogę. Słuchawki są piękne. Jednolicie matowe z błyszczącymi, stylowymi akcentami. Jednokolorowe, a kolor ten jest głęboki niebywale. Mój testowy wariant, ni to pomarańczowy, ni to ceglany, prezentował się obłędnie, więc jeśli ktoś kupuje oczami, niech sobie zerknie i biegnie do sklepu, bo to estetyczny, słuchawkowy top.

Wykonanie też jest bardzo dobre. Mamy tu dobrej jakości tworzywa, coś metalowego, coś miłego w dotyku na muszlach – jakaś ekoskóra albo coś podobnego, a do tego pianka memory w muszlach. Cieszy mnie, że słuchawki z pułapu między 400 a 500 zł potrafią być dziś tak dobrze wykonane. Umiarkowanie to współgra z estetyką, ale jako plus wrzucę tu też info o sztywnym etui na słuchawki, które znajdujemy w pudełku. Nie jest to wcale oczywisty dodatek (a powinien być!), więc doceniam, że producent o to zadbał.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek

Na papierze Baseus Inspire XH1 prezentują się dumnie

Baseus Inspire XH1 to słuchawki, w których upakowano kilka ciekawych rozwiązań i które technicznie nie mają się czego wstydzić. Mamy tu LDAC, mamy certyfikację Hi-Res i Hi-Res Wireless, a do tego Dolby Spatial Audio, więc winno być przestrzennie. No i słuchawki napędza technologia Sound by Bose, po której też możemy się spodziewać raczej samych zalet.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Co dalej? Dynamiczne przetworniki 35 mm z membraną z biocelulozy, co ma się przekładać na solidny bas i brak zniekształceń w górnych rejestrach. Obiecują to też autorskie technologie SuperBass 3.0 oraz SuperBalance 3.0. Ciekawą funkcją jest też SoundFit, czyli pewna personalizacja dźwięku – w aplikacji słuchawki mają dopasować swoje brzmienie do naszych uszu i sprawić, że ten zindywidualizowany profil zapewni zawsze maksimum doznań najwyższej jakości.

Mamy też ANC o deklarowanej skuteczności na poziomie -48 dB. Jest to ANC adaptacyjne, które ma analizować 384 000 razy na sekundę to, co dzieje się wokół nas i wygłuszać tym samym wszystko, co niepożądane. Rzecz jasna nie zabrakło i trybu transparentnego, w którym podbijane są dźwięki otoczenia. Pomyślano też o rozmowach telefonicznych – w końcu to słuchawki świetnie współgrające ze smartfonami. 5 mikrofonów z Environmental Noise Cancellation, czyli z redukcją szumu, mają sprawiać, że nasz głos będzie wyraźnie słyszalny bez względu na to, w jakim rejwachu będziemy akurat prowadzili rozmowę.

Do tego dochodzą: do 100 godzin pracy na jednym ładowaniu, Bluetooth 6.1 i funkcja Baseus Smart-Connect, co ma szybko umożliwiać połączenie ze smartfonem i przełączanie się na dźwięk z 2 jednocześnie połączonych urządzeń. A no i słuchawki mogą pracować zarówno po Bluetooth, jak i po kablu mini Jack, który znajdziemy w pudełku, więc jak ktoś będzie miał fantazję, by nadać im audiofilskiej tożsamości – śmiało.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Jak to gra?

Zacznijmy od mocno teoretycznych wad, a raczej tego bezczelnego czepialstwa. Mógłbym się bowiem przyczepić do tego, że słuchawki nie grają referencyjnie, ale umówmy się – nikt tu nie obiecuje studyjnego brzmienia. To rozrywkowe słuchawki i jako takie ocenić muszę je bardzo pozytywnie. Za co konkretnie, ta bardzo pozytywna ocena?

Baseus Inspire XH1 mają naturalnie ciepłe brzmienie z przyjemnym basem, takim otulającym, a nie dominującym, nie punktowym. To sprawia, że cała scena jest całkiem nieźle oddana. W górnych rejestrach słychać sporo nawet detalu, a niskie tony podbijają to, co podbijać powinny. Widać od początku, że ekipa z Bose zestroiła te słuchawki pod zestandaryzowanego słuchacza, ale zrobiła to z głową i wcale nie trzeba grzebać w aplikacji, by człowiekowi te słuchawki pasowały.

Gdy jednak już w aplikację wejdziemy, to można sobie w niej XH1 dopasować do siebie naprawdę zaskakująco precyzyjnie. Zresztą garść rozmaitych technologii, włącznie z profilem odsłuchowym dopasowanym do konkretnego użytkownika, dba tu o to, by słuchawki były elastyczne dźwiękowo. Działa to świetnie i przyznaję, że tak możliwość nagięcia dźwięku do własnych preferencji, jak i ogólna jakość tego, jak te słuchawki grają, zrobiły na mnie spore wrażenie. No dobra, dźwięk przestrzenny jest, hm, nieco słabszy niż sądziłem. Ciągle działa to dobrze, ale po samych wrażeniach z odsłuchu muzyki wszelakiej myślałem, że Dolby Spatial Audio wywali mnie z butów, a tak dobrze nie jest. Na plus za to fakt, że włączenie ANC w stosunkowo niewielkim stopniu wpływa na brzmienie, co takie oczywiste wcale nie jest.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

ANC dobre czy złe?

Redukcja hałasu zaskoczyła mnie pozytywnie. Znowu – zaskoczyła, bo spodziewałem się, że będzie dobrze, ale nie że będzie tak dobrze. ANC możemy sobie skonfigurować pod siebie, ustawić tryb podróżny, który ma wygłuszać dźwięki silników autobusów czy zagłuszyć pędzący po torach pociąg. Można włączyć usuwanie wiatru, które działa na tyle dobrze, że w słuchawkach można pośmigać na rowerze – czego nie polecam, bo jazda na rowerze w słuchawkach to proszenie się o kłopoty.

Dobrze działa też tryb transparentny - wrzuca sporo szumu, bo bardzo mocno podbija głośność, ale jak ktoś koniecznie chce usłyszeć komunikaty informacyjne w pojazdach komunikacji miejskiej, kiedy jednocześnie gra mu w uszach "Thunderstruck" AC/DC, to niech wie, że ten tryb w XH1 działa bardzo dobrze.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Jak z rozmowami?

Muszę przyznać, że XH1 to jedne z najlepszych słuchawek nausznych do rozmów, jakimi się kiedykolwiek bawiłem. Rozmówca praktycznie zawsze słyszy nas głośno i wyraźnie, co każe sądzić, że system 5 mikrofonów z aktywnym odszumianiem działa bardzo dobrze. Powinien zresztą, bo według deklaracji producenta przejrzystość, klarowność rozmów ma się utrzymywać na dobrym poziomie do hałasu otoczenia równego 75 dB. To trochę tak, jakby odpalił ktoś przy nas odkurzacz, a my i tak dalibyśmy radę swobodnie rozmawiać przez telefon. Robi wrażenie.

Obsługa, wygoda, ogólne wrażenia

Baseus Inspire XH1 są dowodem na to, że zmyślnie rozplanowane fizyczne przyciski to ciągle najlepszy sposób na obsługę słuchawek tego typu. Osobne przyciski do zmiany głośności, zarządzania trybem ANC, pauzowania i wznawiania muzyki etc. Wszystko tu działa świetnie, a do tego klik tych przycisków jest odczuwalny, bardzo responsywny. Świetnie działa też multipoint, sprawiając, że korzystanie ze słuchawek połączonych z laptopem i smartfonem na raz jest absolutnie bezproblemowe.

Zaskoczyła mnie na plus wygoda Baseus Inspire XH1. Zaskoczyła, bo na pierwszy rzut oka muszle są jak dla mnie nie co za małe, takie ledwo mieszczące w środku moje uszy. To jednak tylko pierwsze wrażenia. Po kilku godzinach korzystania z tych słuchawek, muszę przyznać, że są bardzo wygodne. Lekkie, miłe w dotyku, dobrze układają się na głowie i przyjemnie otulają uszy. Nic tu nie drażni, nie uwiera - nawet okularnik, jaki jestem, będzie z tych słuchawek, z poziomu oferowanego komfortu zadowolony.

Ogólne wrażenia podsumuję przewrotnie. Testowałem jakiś czas temu Baseus Inspire XC1, które miały pewne zalety, ale komfort, a raczej dyskomfort, który odczuwałem, mając te słuchawki zapięte niejako na uszy, sprawiał, że trudno było mi je ocenić jednoznacznie pozytywnie. Baseus Inspire XH1 to kompletnie inne słuchawki. Inna liga. Nie można ze sobą tych dwóch modeli porównywać, ale rzucę sobie, że XH1 pokazują, że Baseus naprawdę potrafi projektować i produkować wygodne, przemyślane, bardzo, ale to bardzo godne uwagi słuchawki. Inspire XH1 spokojnie mogłyby być moimi domyślnymi słuchawkami, bo tak jakością dźwięki, jak i wygodą obsługi i komfortem noszenia stają na wysokości zadania.

No dobra, a funkcjonalne minusy? Szkoda, że nie ma autopauzy i słuchawki po zdjęciu z głowy same nie pauzują słuchanego utworu. Niezbędne to nie jest, ale przydatne bardzo. Ekoskóra (czy coś podobnego) na muszlach ma też oczywiste wady, gdy wpadnie się na pomysł spaceru w tych słuchawkach w pełnym słońcu i temperaturze powyżej tych 20-kilku stopni Celsjusza. Tak, bywa w nich gorąco.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Kilka słów o aplikacji

Aplikacja od Baseusa pozytywnie zaskakuje dopracowanym, minimalistycznym interfejsem. Jest niezwykle przejrzysta i zapewnia błyskawiczny dostęp do kluczowych funkcji. Z poziomu telefonu w parę sekund włączymy LDAC, dopasujemy ustawienia EQ, włączymy dźwięk przestrzenny czy indywidualne ustawienia dźwiękowe. To nie moja pierwsza przygoda z tym softem, więc powtarzam się celowo - to funkcjonalne i bezproblemowe oprogramowanie, które robi dokładnie to, do czego zostało stworzone.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Bateria - rewelacja

Co z baterią? Wartości deklarowane to do 100 godzin słuchania bez ANC i do 65 godzin z ANC. Do tego 10 minut ładowania ma pozwolić na 12 godzin słuchania muzyki. Co na to praktyka? Tych górnych wartości nie sprawdziłem, ale tylko raz je doładowałem, a mam je dobre 2 tygodnie, jak nie lepiej, więc uważam, że producent się tu z prawdą nie mija. Co do szybkiego ładowania zaś, to nie wiem, czy te 10 minut wystarcza na 12 godzin słuchania, ale spokojnie wystarcza na podróż pociągiem z Poznania do Warszawy i z Warszawy do Poznania, a to już dobry prognostyk. Innymi słowy, jest dobrze.

Bardzo dobre, dobre, czy takie średnie?

Powtórzę mój tekst z testu innych słuchawek Baseusa, a raczej delikatnie go sparafrazuje: Baseus Inspire XH1 mają zalety i mają wady. Z wad dyskusyjnych jest krzykliwość designu. Z wad czepialskich, brak autopauzy. Zalet jest za to w XH1 co niemiara, a główną spokojnie może być cena. Poziom nieco ponad 400 zł za tak dobrze grające słuchawki, które są do tego wygodne, długo pracują na baterii, mają godne pochwały ANC, to wycena nader atrakcyjna.

Do kolejnych zalet zaliczę design, który mi przypasował okrutnie. Wspomniane ANC oraz jakość rozmów telefonicznych. Wygodę obsługi i komfort noszenia. No i brzmienie. To bardzo dobrze grające słuchawki. Rozrywkowe, lubiące muzykę popularną, ale podatne na dopasowanie do preferencji słuchacza. To wszystko przekłada się, w mojej ocenie, na nie średnie, nie dobre nawet, ale po prostu bardzo dobre słuchawki.

Baseus Inspire XH1
Baseus Inspire XH1 © benchmark.pl

Warto kupić, jeżeli

Kiedy warto postawić na Baseus Inspire XH1? Kiedy zależy ci na najlepszej relacji jakości do ceny i pasuje ci ich design. Trudno mi wymyślić, kto mógłby być z tych słuchawek niezadowolony. Pasjonaci referencyjnego brzmienia zwykle szukają innego sprzętu, a 99 proc. słuchaczy muzyki popularnej, a i znaczna większość bardziej ambitnych melomanów, będzie z Baseus Inspire XH1 zadowolona na tyle, że poleci te słuchawki znajomym.

Nie warto kupować, jeżeli

Na Baseus Inspire XH1 nie warto postawić, jeśli naprawdę wolisz stonowaną stylistykę i ich estetyka ci nie odpowiada. Innego powodu nie widzę.

Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Baseus. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE