A myślałem, że wiem o tej karcie wszystko! Rozpakowanie GeForce RTX 5090 Founders Edition
Dotarła do nas najnowsza karta NVIDII - GeForce RTX 5090 Founders Edition. Okazuje się, że zmiany w rozmiarze to nie jedyne, czym zaskoczyła mnie NVIDIA!
Po tym, jak podczas CES 2025 miałem okazję bezpośrednio obcować z GeForce RTX 5090, zobaczyć jak działa i co oferuje, byłem przekonany, że od strony samego produktu widziałem już wszystko i teraz pozostaje tylko kartę dobrze przetestować. Jakże się myliłem! Po ostatnich kilku premierach od „Zielonych” przyzwyczaiłem się otrzymywać wielkie czarne pudło, nawet jeżeli w środku była malutka karta pokroju RTX 4060 Ti. Tym razem jest inaczej! Przygotowałem nawet „unboxing”, abyście mogli tak, jak ja, doznać tego pierwszego wrażenia.
Rozpakowanie i prezentacja GeForce RTX 5090 Founders Edition
Można powiedzieć, że NVIDIA przeszła na białą stronę mocy albo postanowiła nieco wybielić wizerunek nowej serii, stawiając na właśnie bardzo jasne tekturowe opakowanie, w którym karta spoczywa w czasie transportu. Warto zauważyć, że karta nie miała zabezpieczenia gumowego na śledziu PCI-E, ani w złączach wideo. Nie była też zawinięta w folię antystatyczną.
W samym ozdobnym opakowaniu nie zmieścił się też kartonik z dokumentacją i adapterem zasilania. Te ulokowano w kartonie transportowym, ale po wyjęciu karty z białego kartonu akurat mieszczą się do środka :) Co jednak ciekawsze, to to, że całkowicie zmieniono adapter zasilania karty. Przewody są znacznie dłuższe, w solidniejszym oplocie, a sama wtyczka ma dużo większą obudowę, aby zapewnić solidne mocowanie ze wszystkich czterech zbiegających się w niej przewodów z wtyczek 8-Pin.
Warto przypomnieć, że nowa karta ma złącze zasilania wyprowadzone prostopadle do dłuższej krawędzi oraz pod kątem 45 st. względem szczytu karty. Innymi słowy, przewód zasilający będzie się ładnie układać, bez konieczności agresywnego jego zaginania, nawet w bardzo ciasnych obudowach. To o tyle istotne, że nowy RTX w zasadzie powinien mieścić się w obudowach SSF - tych, w których stosuje się płyty główne mini-ITX! Z drugiej strony można zapomnieć o podpięciu kątowych (90 st.) adapterów i przewodów, jakie ostatnio spotykamy w najnowszych zasilaczach. A zasilacz nie może być byle jaki, jako że karta realnie ma pobierać blisko 600 W energii!
GeForce RTX 5090 Founders Edition wyróżnia się też matowym i czarnym śledziem, na którym wyprowadzono złącza wideo - w tym trzy najnowsze i najszybsze DisplayPort 2.1 UHBR20, zatem zdolne przesyłać do 80 Gbps sygnału z obrazem. Czarne jest również złącze PCI-E 5.0 - owszem, to pierwsza konsumencka karta, która wspiera ten standard i, co więcej, najpewniej zrobi z niego dobry użytek, mając na uwadze obecne na PCB 32 GB GDDR7, komunikujące się z GPU przez szynę 512 bit! To zresztą jeden z powodów, dla których całkowicie przekonstruowany został układ chłodzenia.
Mimo odchudzenia karty o jeden slot, ta ma sobie wyśmienicie radzić z odprowadzaniem 500-600 W ciepła, co udało się uzyskać, dzięki niemal w pełni przelotowej konstrukcji chłodzenia - oba duże, 115-milimetrowe wentylatory przedmuchują powietrze na drugą stronę karty, jako że PCB z olbrzymim przecież GPU oraz mnóstwo kości vRAM, jest ukryte pod centralną częścią karty. Komunikacja ze złączem PCI-E oraz wyjściami wideo odbywa się przez taśmy komunikujące ich dodatkowe PCB z tym głównym. To bez dwóch zdań kunszt inżynierii w wykonaniu NVIDII.
Kartę oczywiście już teraz wrzucam do platformy testowej i widzimy się, jak tylko zejdzie embargo na ukazanie ich wyników. Jak można się domyślić po prezentacji NVIDII oraz po tym co relacjonowałem wcześniej z Vegas, zdecydowanie jest na co czekać!