Mocowanie GoPro przyczyną urazu mózgu Michaela Schumachera - są podejrzenia

Choć od narciarskiego wypadku Michaela Schumachera minęło już ponad 9 miesięcy, nadal nie znamy dokładnej przyczyny urazu jego mózgu.

Karol Żebruń
Kask kamera GoPro

Kaski chroniące naszą głowę, a zarazem znajdujący się wewnątrz czaszki mózg, to akcesorium, które często jest bagatelizowane przez sportowych wyczynowców. Kierowca rajdowy Michael Schumacher miał na szczęście taki kask na głowie i wypadek na stoku narciarskim nie zakończył się dla niego śmiercią. Jednakże nosząc kask uległ także popularnej ostatnio modzie na filmowanie swoich wyczynów kamerą sportową. O zainstalowanym na jego hełmie GoPro mówiło się wiele od początku, przede wszystkim w kontekście nagrania, które może wyjaśnić przyczynę wypadku. Teraz jednak pojawiły się mniej przyjemne podejrzenia, które wysnuł francuski dziennikarz Jean-Louis Moncet. Według niego, a swoje wnioski bazuje na rozmowie z synem Schumachera, przyczyną urazu mózgu, śpiączki i problemów z powrotem do normalnego życia, mogła być właśnie wspomniana kamera.

Mówiąc dokładniej, nie tyle sama kamera co mocowanie (choć nie wiadomo jakie), do którego była przyczepiona. Dlaczego to akcesorium trafiło na listę podejrzanych? Być może jego zainstalowanie na hełmie osłabiło jego strukturę, a raczej zmieniło sposób w jaki zachowa się i przyjmie potężne przeciążenia, które wystąpiły w momencie uderzenia. To na razie tylko przypuszczenia i nie powinniśmy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, jednakże sprawą zainteresowali się również eksperci z ENSA (akademia narciarska z Chamonix). Według przeprowadzonych symulacji kask w wyniku uderzenie powiniem popękać, ale nie powiniem w żadnym wypadku się rozpaść, co miało miejsce w przypadku Schumachera. Być może to właśnie mocowanie kamery wpłyneło na taki przebieg wypadków.

Sam Schumacher usunął się z życia publicznego i nie pojawia się zbyt często na łamach gazet. Trudno się dziwić, tragedia jaka spotkała rodzinę to wydarzenie, które odbiera chęć do czegokolwiek. Obecnie Michael po opuszczeniu nieco ponad miesiąc temu szpitala i przechodzi bardzo kosztowną rekonwalescencję w swojej rezydencji nad Jeziorem Genewskim. Wedle doniesień nadal nie jest w stanie mówić i samodzielnie poruszać.

Ta historia pokazuje jak technologia potrafi stać się naszym przekleństwem i jak, mimo wszystko, ostrożnie należy z niej korzystać.

Źródło: The Telegraph

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY