Wśród większości użytkowników utarł się schemat, że wyszukanie informacji w internecie jest równoznaczne ze skorzystaniem z silnika Google. Jak się okazuje, za popularność trzeba płacić.Do tej pory korporacja stojąca za najpopularniejszą wyszukiwarką płaciła firmie Mozilla 100 milionów dolarów każdego roku. Za tę kwotę, Google był domyślnym mechanizmem wyszukiwania danych w programie Firefox. W połączeniu z autorskim Chrome, duet przeglądarek zapewniał usłudze przewagę nad systemem Bing wbudowanym w Internet Explorer czy chociażby portal Yahoo!.Analitycy zastanawiali się czy w związku z faktem, że Chrome stał się najpopularniejszym programem do przeglądania internetu, Google będzie potrzebował dodatkowej, płatnej promocji. Jak widać, firma zdecydowała się nie tylko na przedłużenie umowy, ale na wzrost płatności o 200%.Pomijając wszelkie zabiegi marketingowe, użytkownicy będą skłaniali się do lepiej działającego silnika. Póki co słyszy się raczej o "wyguglaniu" informacji, niż ich "wybingowaniu". Przewaga Google wynosząca 70% udziałów rynku w Stanach Zjednoczonych nie zapowiada, żeby miało się to zmienić.Więcej o Google: Microsoft już nie widzi Google Chrome jako trojana Google Chrome – 20 świetnych wtyczek Google Chrome Web Store w Polsce: motywy, dodatki i aplikacje do pobrania System Google Chrome OS Google Chrome Zone: pierwszy sklep w Londynie otwarty
Google zapłaci Mozilli 300 mln. $ rocznie
Firefox zarabia na Google