Houston, mamy problem - recenzja i-BOX Orion 917

 i-BOX jest firmą produkującą wszelkiego rodzaju akcesoria komputerowe i multimedialne – począwszy od odtwarzaczy MP3, przez myszki, a na obudowach komputerowych skończywszy. Jej produkty zaliczają się do tych tańszych - ekonomicznych.

Paweł Maziarz

W tej recenzji przedstawię wam jeden z produktów tej firmy – obudowę komputerową Orion 917. Nazwę serii obudów Orion zaczerpnięto od nazwy prototypowego załogowego statku kosmicznego, który ma zabrać ludzi na Marsa. Czy obudowa "Orion 917" jest równie innowacyjna co statek międzyplanetarny oraz czy ma szansę na wybicie się z rynku, między wieloma innymi producentami? Odpowiedzi na te pytania (oraz wiele innych) znajdziecie w dalszej części recenzji. Zapraszam!

Dane techniczne:

Wymiary: 430 x 440 x 180 mm (wys. x dł. x szer.)

Grubość blachy: 0,8 mm zewnętrzna, 0,6 mm wewnętrzna

Standard obsługiwanych płyt głównych: µATX/ATX

Waga: 5 kg

Ilość zatok:

  • Zewnętrzne:
  • 3 x 5,25”
  • 1 x 3,5”
  • Wewnętrzne:
  • 1 x 5,25” (teoretycznie)
  • 5 x 3,5”

Miejsca na karty rozszerzeń: 7

Maksymalna długość karty graficznej: 250 mm

Maksymalna wysokość chłodzenia CPU: 150 mm

Chłodzenie:

  • Tył: 80 mm (w komplecie) lub 92 mm
  • Lewy bok: komin albo 80 mm (zamiast komina)

Porty na panelu przednim:

  • 2 x USB 2.0
  • 1 x Słuchawki
  • 1 x Mikrofon
  • 1 x czytnik kart pamięci SD/MMC

Rozpakowywanie

Cała obudowa jest umieszczona w pudełku ze zdjęciem (w trochę słabej jakości), startującego wahadłowca. Prawdopodobnie owy wahadłowiec to Apollo 13, informujący nas (już przed wyjęciem obudowy z pudła) o problemach, które spotkają nas już podczas startu. Na bokach pudła znajdziemy informacje o obudowie, ale co ciekawe informacje nie zgadzają się z faktycznymi danymi – czyżby producent się pomylił? Z danych na pudle wynika iż obudowa ma kolor srebrno-szary, a w rzeczywistości jest ona czarno-żółta. Może jednak pod uwagę brana była blacha z jakiej wykonano wnętrze – wówczas by się zgadzało. Dodatkowo szkic produktu odpowiada raczej modelowi 910B, a nie znajdującej się wewnątrz – 917-tce. A na dokładkę, podano złe wymiary obudowy.

Image

startujący Apollo 13 oraz szkic innej obudowy

Image

nieprawdziwe informacje o kolorach i wymiarach obudowy

Po otworzeniu pudła, moim oczom ukazuje się dosyć dobrze zabezpieczona – przez dwa kawałki styropianu – obudowa. Na pierwszy „rzut oka” coś jest nie tak – wewnątrz obudowy coś rzegocze. Owe miotające się wewnątrz „budy” przedmioty to dwie zaślepki 5,25”. Dodatkowo wewnątrz znajdziemy instrukcję (oczywiście po angielsku) podłączenia panelu oraz woreczek z „niespodziankami” - ale o dziwo już przymocowany za pomocą opaski do blachy. Wśród owych niespodzianek znajdziemy śledzia, buzer, 2 szt. kołków podporowych pod płytę główną oraz masę śrubek. Trzeba przyznać producent dodał to co tylko najpotrzebniejsze. Z jednej strony to dobre posunięcie, bo nie obciąża to niepotrzebnie ceny produktu, a z drugiej strony chyba każdego z nas zadowoli duża ilość dodatków.

Image

instrukcja wraz z dodatkami

Z zewnątrz

Image

ekspresyjna, żółta wstawka

Pierwsze co powaliło mnie na kolana (w negatywnym tego słowa znaczeniu) to bardzo duża podatność na palcowanie. Wystarczy dotknąć obudowę nawet niespecjalnie tłustym palcem, aby pozostał wyraźny ślad. Dodatkowo niełatwo je później wyczyścić. Trzeba przyznać, że utrzymywanie obudowy będzie nie lada wyzwaniem. Również wszystko w obudowie się odbija, niczym pokryta byłaby lustrem.

Image

wypalcowany” napis benchmark.pl :)

Twórcy wychodząc naprzeciw potrzebom Pań - pokryli powierzchnie ścian obudowy warstwą połyskującą. Od razu rzucił mi się w oczy zamontowany u góry przedni panel. Jest on osadzony tak jakby w zatoce 5,25”, ale niestety nie da się go wyjąć. Do dyspozycji mamy (od lewej): czytnik kart pamięci SD/MMC, gniazdo USB, gniazda audio (słuchawek/głośników oraz do mikrofonu), drugie gniazdo USB oraz przycisk reset podświetlany diodą pełniącą rolę kontrolki pracy dysku. Dosyć dobrym pomysłem było oddalenie portów USB od siebie, w przypadku gdybyśmy chcieli skorzystać z dwóch większych urządzeń pod ten interfejs (np. pendrive'ów firmy Patriot), byłoby to niemożliwe.

Image

przedni panel

Trochę niżej umieszczono zatokę 5,25” dedykowaną pod napęd optyczny, który jest zasłonięty przez zaślepkę pełniącą rolę klapki. Wyprowadzono również przycisk, którym otwieramy napęd (styka się z rzeczywistym przyciskiem). Niestety tu również producent nie przemyślał sprawy dokładnie. Podczas otwierania tacki wszystko jest dobrze, gorzej, gdy zechcemy ją zamknąć. Przycisk jest zasłonięty przez klapkę. W takim przypadku pozostaje wepchać tackę do środka  lub jeżeli mamy ciut dłuższy paznokieć, wcisnąć nim przycisk. Co jeszcze nie daje mi spokoju to charakterystyczne szurnięcie tacki o sprężynę w mechanizmie – jednych może to denerwować, innych nie.

Image

problemy z zamykaniem tacki

Niżej są obecne jeszcze dwie zatoki 5,25” oraz jedna 3,5”. Wszystkie zaślepki oczywiście da się wyjąć.  Ze względu na duże prawdopodobieństwo uszkodzenia obudowy nie zdecydowałem się na zdjęcie całej przedniej plastikowej osłony, chociaż przyznam, że mnie korciło.

Image

wszystkie zaślepki na swoim miejscu

Image

wszystkie zaślepki wyjęte

Bardzo mi się spodobał przycisk włączający komputer. Wygląda jak oko Saurona z trylogii "Władca pierścienia". Pod nim zamontowano diodę koloru czerwonego, co w ciemności daje ładny efekt. Nie jest ona zbyt jasna, więc teoretycznie nikomu nie powinna przeszkadzać.

Image

wyglądający niczym oko Saurona przycisk Power

Na lewym boku znajdziemy dwa otwory dziurkowane – swojego rodzaju kratki wentylacyjne. Jedna z nich (ta wyżej) jest wywietrznikiem na „komin”. Swego czasu często stosowano tego typu „poprawiacze” przepływu powietrza, ponieważ procesory (głównie Intel Pentium 4 na rdzeniu Prescott) wydzielały duże ilości ciepła. Drugi otwór dziurkowany zapewnia wlot powietrza w okolice kart rozszerzeń.

Image

lewy bok obudowy

Image

kratka przy procesorze

Image

kratka od strony karty rozszerzeń

Prawy bok jest pozbawiony urozmaiceń – tworzy go jeden, pomalowany lakierem na czarno kawał blachy.

Image

prawy bok obudowy

Tył obudowy wydaje się ciekawszy od boków. Co ciekawe jest on zbudowany z dwóch kawałków blachy, ale jakoś zauważalnie nie wpływa to na stabilność, czy wytrzymałość konstrukcji. W okolicach zasilacza producent nie zagiął wszystkich krawędzi – część jest z nich naprawdę ostra i możemy podczas chwili nie uwagi się zranić.

Niżej znajdziemy otwór na panel tylni płyty głównej. Tu szczególnie trzeba uważać na ostre krawędzie. Zaraz po prawej stronie znajduje się otwór z fabrycznie montowanym wentylatorem 80 mm. Jeżeli jednak chcielibyśmy go zmienić, istnieje taka możliwość – możemy go wymienić na 92 mm model, który musimy już samemu dokupić. Wentylator jest montowany za pomocą dwóch śrub, ale jakoś nie wpływa to zauważalnie na głośność, czy przenoszenie drgań. Tuż pod otworem na wentylator znajdziemy informację o zgodności produktu z normą RoHS oraz o tym, że nie należy obudowy wyrzucać do śmieci.

Na dole tylnej ścianki znajdziemy siedem śledzi na karty rozszerzeń. Po wyłamaniu zaślepki znowu będziemy mieli do czynienia z bardzo ostrymi krawędziami – trzeba uważać. Po prawej stronie otworów na karty rozszerzeń producent zastosował otwory pomagające w wentylacji okolic kart rozszerzeń.

Image

tył obudowy

Image

nit łączący dwa kawałki blachy składające się na tył obudowy

Image

miejsce na wentylator 80 mm lub 92 mm

Image

miejsca na karty rozszerzeń oraz kratka wentylacyjna

Image

z tyłu, przez otwór na zasilacz możemy zobaczyć przedni panel

Góra obudowy nie zachwyca – nie ma zamontowanego żadnego wentylatora. Jedynie co można powiedzieć to to, że również góra łatwo się palcuje i odbija wszystko jak lustro.

Image

góra obudowy

Dół obudowy jest wykonany z blachy z jakiej wykonano wnętrze – szaro srebrnej (nie palcującej się).

Na każdym rogu dolnej ścianki obudowy zamontowano plastikowe stopki. W okolicach kart rozszerzeń zastosowano mini wywietrznik. Dodatkowo kolejny wywietrznik obecny jest w miejscu wewnętrznych zatok 3,5”. Szkoda trochę, że nie ma możliwości zamontowania dodatkowych wentylatorów w miejscach wywietrzników. Jedyny ciąg powietrza (niewspomagany żadnym wentylatorem) znajduje się w okolicach dolnych zatok 3,5 cala i przedniego plastiku, gdzie znajduje się otwór prowadzący do podłogi.

Image

dół obudowy

Image

nóżki wraz z kanałem wentylacyjnym

Wewnątrz

Nadszedł czas na ujawnienie tego, na co wszyscy czekają przy recenzjach obudów – wnętrza. Jak to bywa w tanich obudowach, wnętrze jest koloru szaro srebrnego – nie ma co liczyć na czarne wykończenie. Trzeba przyznać, że jest trochę puste, ale w niższym pułapie cenowym to normalne. Dobrze że chociaż ścianki są montowane na „szybkośrubkach”.

Image

wnętrze obudowy

Image

cztery szybkośrubki – wyglądają niczym granaty

Po zdjęciu prawej blachy znowu nie ma żadnych niespodzianek. Nie ma co mówić nawet o dziurze na backplate. Jedyne czym można się pochwalić to pozaginane krawędzie, ale znowu nie wszędzie. W trudniej dostępnych miejscach możemy się pokaleczyć.

Image

po odkryciu prawej ścianki

Zatoki podzielone są na dwie części:

  • górną, czyli cztery zatoki 5,25”, a właściwie to trzy, bo jedna jest zarezerwowana dla przedniego panelu. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zamontować tam dysk w zestawie wyciszającym pod 5,25”. Co prawda wystają mniej więcej tam kabelki z panelu przedniego, ale możemy je poprowadzić w dół (bo przecież w tamtych okolicach musimy je podłączyć). Mierzą one 50 cm, więc nie powinno być problemów z umiejętnym ukryciem ich w obudowie, a następnie z wyprowadzeniem w odpowiednim dla nas miejscu. Oczywiście nie ma mowy o łatwym montażu napędów – bierzemy śrubokręt w dłoń i do roboty. Spodobał mi się sposób montowania śrubek do przykręcenia urządzeń pod 5,25” - do wyboru mamy albo tradycyjne wsadzanie ich w jedną długą dziurę, albo w gotowe już małe otworki, dzięki temu nie ma mowy o przesuwaniu się np. napędu, nawet gdy nie dokręcimy ich do końca. Dodatkowo w górnej części mamy zatokę 3,5”, przerobioną z 5,25”. Jest ona dedykowana dla elementów zewnętrznych pod taką właśnie zatokę (na przykład stację dyskietek, czytnik kart pamięci czy kontrolek obrotów). Trzeba przyznać, że trochę trudno zamontować coś w tej zatoce, ze względu na ograniczony dostęp do przykręcania śrubek.
Image

otworki do montowania urządzeń w zatokach 5,25”

  • dolną, czyli pięć zatok 3,5”. Pod nimi umieszczono wspomniany już wcześniej wywietrznik, ale zdecydowanie lepiej nadał by się wentylatorek. Warto zauważyć, że koszyk nie jest demontowany, co skutecznie ogranicza nam osadzenie dłuższych kart graficznych. Do dyspozycji mamy 25 cm, więc możemy zapomnieć o kartach pokroju AMD/Ati Radeon HD 58xx, 5970 i 4870X2 czy GeForce GTX 4xx, 2xx. Ale przecież kto kupuje takową obudowę przy tak długich kartach graficznych – chyba człowiek niepoważny. Z tamtych okolic wychodzą też kabelki od przycisku włączania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby je poprowadzić z prawej strony koszyka.
Image

Zatoki 5,25” oraz 3,5”

Image

zatoki 3,5”

Tył obudowy od środka, wygląda jak najbardziej normalnie, ale należy go opisać. Na dole mamy siedem zaślepek kart rozszerzeń oraz mały wywietrznik o którym wspominałem wcześniej.

Trochę wyżej znajdziemy wentylator 80 mm (można go wymienić na 92 mm), niestety nie możemy sprawdzić jakie obroty osiąga, ze względu na tylko dwa przewody z niego biegnące (masa oraz zasilający). Wentylator zasilany jest przez wtyczkę typu molex. Szkoda że producent nie zastosował wtyczki 3 pinowej - dzięki temu moglibyśmy kontrolować obroty wentylatora, a tak złącza na płycie głównej się marnują. Wentylator jest montowany za pomocą dwóch śrubek co oczywiście ma swoje przełożenie w przenoszeniu drgań.

Image

miejsca na karty rozszerzeń

Image

wentylatorek – sam jak palec w tej obudowie

Postanowiłem bliżej przyjrzeć się dodawanemu wentylatorkowi. Jest to bliżej nieznany model HXS-8025SL firmy DONG QUAN ORIENT TECHNOLOGY CO. LTD.. Zasilany jest napięciem 12V oraz prądem 0,07A. Co trzeba przyznać, to pracuje on z pełną kulturą, ale w kwestii wydajności przy legendarnej Delcie wypada blado.

Image

bliższe spojrzenie

Otworów montażowych jest piętnaście, umożliwiają one osadzenie płyt głównych w standardzie ATX oraz µATX. Producent zdecydował się na wgłębienia pod płytą główną, mające prawdopodobnie umożliwić lepsze odprowadzenie ciepła spod płyty. Element u góry, przypominający twarz w stylu manga, nie jest ozdobą – jest to podpórka pod zasilacz.

Image

otwory montażowe na płytę główną

Góra obudowy wewnątrz (tak samo jak na zewnątrz) jest całkowicie zwyczajna – nie czają się tam jakieś niekonwencjonalne rozwiązania, czy skarby. Jest to po prostu polakierowana w kolorze czarnym blacha.

Image

brak ciekawostek

Pozostała do omówienia ścianka z kominem. Komin jest przymocowany znowu za pomocą dwóch śrubek (jakieś limity, czy co?) do bocznej lewej ścianki. Jest on dosyć wysoki – 7,3 cm, więc w przypadku wyższych systemów chłodzenia wskazane jest odkręcenie go. Na jego miejsce możemy zamontować wentylator 80 mm, ale będziemy mieli problemy z zamykaniem i otwieraniem obudowy.

Aby uchronić wnętrze naszego blaszaka przed kurzem, producent zastosował filtr. Jest on wykonany z plastiku i jakoś nie przypadł mi do gustu.

Image

a gdzie kominiarz?

Image

duży komin

Image

filtr marnej jakości

Montaż

Przejdźmy do tego jak wszystko wygląda w praktyce, czyli jak wygląda sprawa z montażem. Otóż montaż podzespołów przebiegał bez większych problemów. Jedyne co przysporzyło mi minimalnych problemów to odpowiednie zamontowanie napędu optycznego, tak aby zaślepka dedykowana specjalnie dla niego była dobrze osadzona. Trochę kombinowania było też z odpowiednim poprowadzeniem kabli z panelu, tak aby nie zawadzały, a ładnie wyszły w okolicach dołu obudowy. Co prawda nie mam karty graficznej z prawdziwego zdarzenia, ale myślę, że nie powinno być z odpowiednim jej zainstalowaniem (oczywiście jeżeli jest nie dłuższa niż 25 cm). Jeżeli nie mamy coolera mutanta pokroju Prolimatech Megahalems, czy Thermalright True (i innych wyższych niż 15cm) nie będzie problemów.

Natomiast spodobał mi się bardzo efektowny montaż dysków, a raczej to, że schowały się całe w zatokach 3,5”. na pewno poprawi to jakoś oddawanie ciepła z nich do otoczenia. Dodatkowo producent pomyślał o możliwości poprowadzenia kabli z tyłu, za płytą na której umieszcza się płytę główną – jest tam wystarczająco dużo miejsca aby poprowadzić parę kabli.

Image

zamontowane wszystkie podzespoły – niepodłączone okablowanie

Image

dyski bawiące się w chowanego

Image

zamontowane wszystkie podzespoły – podłączone okablowanie

Image

poprowadzone z tyłu kable

Image

wszystko zamontowane, wraz z chłodzeniem na chipset

Image

 tył obudowy po montażu podzespołów

Testy

Postanowiłem przeprowadzić testy, jak obudowa radzi sobie z utrzymaniem odpowiedniej temperatury podzespołów. Wyniki porównam do mojej poprzedniej obudowy, która jest raczej obudową z serii tak zwanej NONAME. W jej środku osadzone były dwa wentylatory 80 mm, jeden 70 mm na coolerze BOX AMD, jeden 140 mm w zasilaczu oraz dodatkowo jeden 80 mm na układzie chłodzenia mojego autorstwa (poczytać o nim możecie tu) Od razu nastawiony byłem, że będzie ciut gorzej z temperaturami, ze względu na tylko jeden (a nie jak we wcześniejszej konstrukcji dwa) wentylatory typowo w obudowie.

Tryb stress to uruchomiony program ORTHOS przez 40 minut.

Wszystkie temperatury mierzone były za pomocą programu Everest.

Image
Image
Image

Widzimy, że prawie wszędzie temperatura wzrosła, poza dyskiem twardym WD800JB – tu spadła o 3°C. Jest to sprawka prawdopodobnieoddzielenia dysków twardych od siebie, a przez to lepszym przepływem powietrza. Co ciekawe w większości wykresów temperatura podskoczyła zaledwie o kilka stopni, co jest dosyć dobrym wynikiem, jak na obudowę z jednym wentylatorem.

Pozostała do omówienia jeszcze kwestia głośności oraz wibracji jakie przenosi obudowa. Jeżeli chodzi o hałas jaki wydobywa się z obudowy, to powiem szczerze, że pozytywnie mnie zaskoczył – nic prawie nie słychać. Aby coś usłyszeć trzeba przybliżyć głowę do obudowy na odległość około 10 cm. Przy wcześniejszej obudowie hałas był zdecydowanie większy, ale to wina zastosowania zaledwie jednego wentylatora w obudowie i-BOX. Jest to nie wątpliwie duży plus (jeden z nielicznych). Jeżeli zaś chodzi o przenoszenie drgań, to tutaj jest gorzej – w biurku (bo to właśnie w nim mam obudowę) wyraźnie czuć wibrację, ale tu nic się nie zmieniło w stosunku do mojego noname'a.

Podsumowanie

Obudowa i-BOX Orion 917, jest niewątpliwie produktem z tej niższej (jak nienajniższej) półki cenowej. Jej konstrukcja mam sporo do zarzucenia. Do tych rzeczy niewątpliwie należy mała ilość miejsc na wentylatory (o dodaniu ich już nawet nie wspomnę). Gdyby wygospodarowane były chociaż dwa dodatkowe miejsca, było by zdecydowanie lepiej. Drugą rzeczą jest lakier jaki użyto do pokrycia jej z zewnątrz. Jest on za bardzo palcujący się oraz za bardzo połyskliwy. Jeżeli zmieniono by go na matowy, ale odporny na palcowanie, obudowa stała by się zdecydowanie atrakcyjniejsza. Trzecim dużym błędem jest problem z tacką od napędu. Aby go rozwiązać należało by trochę zmodyfikować zaślepkę, tak aby przycisk był trochę niżej. Ostatnim bardzo poważnym minusem jest brak montażu poprzecznego dysków lub możliwości odłączani koszyka 3,5”. Ogranicza to wybór kart graficznych do tych nie najdłuższych. Dodatkowo pewnego rodzaju wpadką jest podawanie nieprawdziwych informacji na pudle. Jedyne co może zachęcać  do zakupu to stosunkowo niska cena – od 70 do 100 złotych.

Obudów z tego typu wpadkami jest cała masa na rynku, a produkują je głównie nie dostrzegalni producenci. Rynek zbytu takich produktów mają głównie w gotowych zestawach komputerowych, gdzie nikt nie przypatruje się jaka jest obudowa – ważne aby miał czterordzeniowy procesor oraz kartę grafiki z jak największą ilością pamięci. Oczywiście można kupić obudowę tego typu osobno, a to czy warto takową obudowę kupić zależy od tego, czy możemy dołożyć do ciut lepszej konstrukcji, nawet używanej (na przykład serii Elite od Cooler Master, całej twórczości Aerocoola, czy trochę droższej konstrukcji Gladius GD-600 od SilentumPC ). Jeżeli istnieje taka możliwość, nie wahajmy się – dołóżmy do czegoś droższego, a będziemy w pełni zadowoleni. Jeżeli natomiast to maksimum na co nas stać, a koniecznie chcemy, czy też musimy kupić coś nowego, będzie to dosyć dobry jak na oferowany przez obudowy budżetowe wybór.

Plusy:

  • cicha
  • fajny panel funkcyjny

Minusy:

  • palcuje się
  • połyskujący lakier
  • mało miejsc na wentylatory
  • ostre krawędzie
  • mało miejsca na kartę graficzną
  • problem z tacką napędu

Za dostarczenie obudowy do testów dziękuje redakcji Benchmark.pl

Wszystkich użytkowników proszę o oddawanie głosów oraz komentowania, obudowa ma szansę zostać u mnie, a to w dużym stopniu zależy od was.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ