Wstęp i specyfikacja
Rynek tabletów z miesiąca na miesiąc się powiększa. Zazwyczaj najbardziej interesują nas nowe informacje o topowych modelach, jednak producenci nie zapominają również o tańszych urządzeniach. Nie wszyscy potrzebują bowiem tabletu, który charakteryzuje się najszybszym procesorem i wysoką rozdzielczością. Wiele osób szuka taniego urządzenia, które umożliwi im przeglądanie internetu czy oglądanie filmów.
Ku takim użytkownikom wychodzą naprzeciw mniej znane marki, które nie mogą pozwolić sobie na produkcję drogich urządzeń. Takich producentów jest coraz więcej. Dzięki nim można zaopatrzyć się w niezły tablet już poniżej 500 zł. Taki pułap cenowy jest dostępny niemal dla każdego.
Niestety, kupując tablet z tej półki cenowej nie można spodziewać się cudów. Tego typu urządzenia zazwyczaj nadają się tylko do podstawowych czynności. W głównej mierze odpowiadają za to przeciętne procesory i niezbyt wydajne układy graficzne. Nie ma co się też spodziewać nakładek systemowych – producenci rezygnują z nich, aby zapewnić płynność systemu. Nie zawsze się to udaje, ale w wielu przypadkach mocno pomaga.
Tablet iBox Hebe, który jest bohaterem poniższej recenzji reprezentuje wspomnianą najniższą półkę cenową – można go bowiem dostać już za około 280-300 zł. Specyfikacja techniczna urządzenia niczym nie wyróżnia się spośród innych podobnych modeli. Co więcej, martwi trochę obecność mało znanego procesora Boxchip, który ma bardzo słabą wydajność. Moje słowa potwierdzą wyniki testów w popularnych benchmarkach.
Tablet posiada wyświetlacz o wielkości 7,85”. Jest to idealny kompromis pomiędzy poręcznością a wygodą użytkowania. Proporcje ekranu 4:3 niezbyt dobrze sprawdziłyby się w większych urządzeniach, jednak jak na niespełna 8-calowy tablet to całkiem ciekawa propozycja, która w niczym nie przeszkadza. Matryca IPS LCD ma zaś za zadanie dobrze odwzorować kolory.
Specyfikacja i porównanie do konkurentów:
Wykonanie i ergonomia
Wiele tanich urządzeń ma to do siebie, że ich wykonanie nie jest najlepsze. Elementy nie zawsze są dobrze dopasowane, a jakość użytych materiałów nie imponuje. Na szczęście nie można tego powiedzieć o iBox Hebe. Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu tabletu jest pozytywne.
Tablet jest utrzymany w białej kolorystyce. Z przodu pokryty został ochronnym plastikiem, który niestety jest bardzo podatny na zarysowania. Po kilkudniowym pobycie w torbie był już porysowany, mimo iż nie leżał tam obok żadnych ostrych przedmiotów. Należy to mieć na uwadze – warto zaopatrzyć się w folię ochronną.
Oprócz 7,85-calowego ekranu znajdziemy tu jedynie aparat o matrycy 0,3 Mpx. Służy on do wykonywania popularnych „selfie” oraz prowadzenia wideokonferencji.
Jeśli chodzi o sam ekran, to niestety nie mam dobrych wieści. Mimo matrycy IPS, która powinna charakteryzować się dobrym nasyceniem barw, tablet nie spisuje się pod tym względem dobrze. Kolory są blade, słabo nasycone i słabo odwzorowane.
Rozdzielczość wyświetlacza to 1024 x 768 px, co daje zagęszczenie pikseli na poziomie 163 ppi. Jest to słaby wynik i często widać to w czasie przeglądania stron internetowych. Drobne czcionki są wówczas niewyraźne.
Kąty widzenia urządzenia są jeszcze gorsze – zdarza się, że trzymając tablet w minimalnym odchyleniu od pionu da się zauważyć przebarwienia w rogach wyświetlacza.
Na górnej krawędzi urządzenia znalazło się miejsce dla mikrofonu, resetu, złącza HDMI (!), micro USB oraz wejścia słuchawkowego.
Na prawym boku znajdziemy zaś dwa przyciski – jeden podłużny do regulacji głośności, drugi do blokady ekranu. Są one dość toporne w działaniu – ciężko się wciskają i ich użytkowanie nie jest zbyt komfortowe. Jest tu również slot na karty SD.
Na lewym boku, podobnie jak na dolnej krawędzi, nie znajdziemy żadnych przycisków ani złącz.
Z tyłu zobaczymy logo iBoxa, tylny aparat (2 Mpx), głośnik oraz kilka napisów psujących niestety ogólny wygląd.
Materiał, z którego wykonano panel jest miły w dotyku i dość ładny, jednak posiada dwie kłopotliwe cechy – bardzo łatwo się rysuje oraz równie szybko się brudzi. Prowadzi to do sytuacji, kiedy po krótkim czasie użytkowania nie wygląda zbyt ładnie. Zalecam więc dbać o niego, bo pod tym względem prezentuje się naprawdę filigranowo.
Do tabletu dołączono zwyczajne akcesoria – przewód USB > micro USB, ładowarkę sieciową (z oddzielnym, niezdejmowalnym kablem micro USB), instrukcję obsługi oraz miły dodatek – krótki przewód umożliwiający bezpośrednie podpinanie pamięci przenośnych.
Oprogramowanie
Jak już wspomniałem we wstępie recenzji, iBox Hebe należy do urządzeń, które reprezentują grupę urządzeń z „czystym” Androidem. Nie znajdziemy tu żadnych zmian w interfejsie czy działaniu systemu.
Zainstalowana wersja Andka to 4.2.2 Jelly Bean. Nie jest to najnowsza odsłona OS-a, jednak jak na tego typu urządzenie powinna wystarczyć. Niestety, działanie systemu można opisać jako wręcz okropne. Zabieg uzyskania płynności niestety się nie udał – nie ma nawet co się oszukiwać. Osoby, które miały kiedykolwiek do czynienia z innym przeciętnym tabletem będą męczyć się z iBox Hebe.
Android potrafi… zawiesić się w czasie zwyczajnego przewijania listy aplikacji. Takie niespodzianki pojawiają się wszędzie i w najmniej oczekiwanych momentach. Niestety daje tu o sobie znać niezbyt udany procesor i jego słaba wydajność.
Oczywiście nie twierdzę, że tego urządzenia nie da się używać – takie sytuacje nie zdarzają się co 2 minuty, jednak przebywając z Hebe cały dzień można czasami doprowadzić się do histerii.
Po wciśnięciu przycisku blokady trzeba nieraz zaczekać nawet 4-5 sekund, aby pojawił się ekran blokowania. Gdy już uda nam się dotrzeć do listy aplikacji, można zauważyć, że pierwotny zbiór preinstalowanych programów jest mocno ograniczony, choć umożliwiający start bez doinstalowywania kolejnych apek.
Mamy tu więc paczkę od Google (YouTube, Google Search, Gmail, Hangouts, Mapy, Play, Wiadomości, Muzyka Play) oraz Facebooka – aplikacje, których wiele osób używa najczęściej.
Do tego znajdziemy tutaj prostą przeglądarkę plików oraz dwie komercyjne aplikacje – GaduGadu oraz OpenFM. Jest to ciekawy fakt, bo producenci raczej nie preinstalują tych programów. Jest to więc miły ukłon w stronę użytkowników popularnego „gadulca” czy osób lubiących internetowe radia.
Jest też aplikacja Docs To Go, która umożliwia podgląd dokumentów w najpopularniejszych rozszerzeniach.
3DMark (Ice Storm Unlimited) - Physics test (fps)
AnTuTu 4 - Baza danych - I/O
GLBenchmark 2.7 – T-Rex HD (offscreen)
Tablet potwierdził wcześniejsze przypuszczenia. Układ Boxchipa w porównaniu z przeciętną grafiką sprawiają, że urządzenie słabo radzi sobie z obsługą bardziej wymagających programów. Nie ma nawet co marzyć o odpaleniu zaawansowanych gier 3D. Można zaś pocieszyć się faktem, iż tablet powinien bez problemu odpalić mniej wymagające produkty i programy.
Sprawność przeglądarki WWW - SunSpider JavaScript Benchmark - Domyślna przeglądarka systemowa, [ms] mniej = lepiej
Tablet uzyskał słaby wynik w teście na szybkość przeglądarki. Osiągnięty rezultat należy do najniższej półki wydajnościowej.
Czas pracy na baterii
- Odtwarzanie filmu: 3 godziny51 minut
Tablet posiada baterię o pojemności 4000 mAh. Nie jest to zbyt dużo, jednak trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z wyświetlaczem niespełna 8-calowym o grubości ok. 9 mm. Pojemniejsza bateria wiązałaby się z koniecznością powiększenia gabarytów tabletu.
Urządzenie nie zaimponowało pod względem żywotności baterii. W testach uzyskała niecałe 4 godziny odtwarzania filmu 720p na poziomie podświetlenia i głośności ok. 50%, które najlepiej oddają domowe użytkowanie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to dość niezłym wynikiem, jednak po chwili zastanowienia łatwo dojść do wniosku, że 4 godziny to nie spełnienie marzeń gracza czy miłośnika filmów.
Podobnie było w przypadku prowadzenia rozmowy na Skype. Tablet osiągnął wynik 3 godziny i 32 minuty. Czas ładowania jest zaś równy ok. 3 godziny. W czasie codziennego użytkowania tablet był w stanie wytrzymać 1-1,5 dnia.
Zdjęcia i filmy
Tablet zazwyczaj nie służy do wykonywania zdjęć. Zdarza się jednak, że w losowej sytuacji trzeba „strzelić fotkę”. Warto więc, aby zdjęcia były choć trochę szczegółowe i ostre. Czy tak było w przypadku iBox Hebe?
Niestety nie można tu mówić o porażającej jakości. Generalnie rzecz ujmując zdjęcia były bardzo mało szczegółowe, a barwy – nienasycone. Sytuacja poprawiała się nieco, gdy zdjęcia wykonywane były na zewnątrz. Duża ilość światła sprawiała, że fotki były zdecydowanie lepsze. Nadal jednak pozostał problem niskiej szczegółowości.
Przednia kamerka służy tylko do robienia „selfiaków” i prowadzenia wideokonferencji. Do tego celu sprawdzi się bez problemu, choć nadal nie można mówić o porażającej jakości.
Rozdzielczości zdjęć wykonywanych tylnym aparatem wynoszą 1600 x 1200 px (1,92 Mpx), zaś przednim… 1280 x 960 px (1,23 Mpx).
Filmy prezentują się całkiem dobrze. Jak na tablet za mniej niż 300 zł można być zadowolonym z pracy kamery. Maksymalna rozdzielczość, z jaką rejestrowany jest obraz, wynosi 1280 x 720 px.
Podsumowanie
Kupując tablet za 300 zł należy spodziewać się, że nie będzie spełniał wysokich norm użytkowania. Za takie pieniądze udaje się jednak „wyrwać” urządzenie, które z powodzeniem będzie służyć do oglądania filmów czy przeglądania internetu. Czy można zaliczyć do nich iBox Hebe?
Niestety producent się nie popisał. Zastosowano tu bardzo słaby procesor, który ma problemy z utrzymaniem systemu w ryzach. Liczne spadki w płynności i momenty, w których tablet się ni stąd, ni zowąd zacinał sprawiły, że ostateczna opinia jest negatywna. iBox Hebe nie jest najlepszy w swojej kategorii cenowej i za 300 zł można znaleźć lepsze urządzenia, choćby testowany przez nas niedawno Navroad Nexo Smart Duo w podobnej cenie.
| Opinia redakcji | |||
| plusy: • cena • poręczny i zgrabny • nie najgorszy aparat • ładny, dobrze wykonany | |||
| minusy: • bardzo słaba wydajność • obudowa łatwo się rysuje • niestabilny system • niska rozdzielczość wyświetlacza • słabe odwzorowanie barw • mocno przeciętna bateria | |||
| Sugerowana cena producenta: ok. 289 zł | |||