Airbus A380 realizował lot LH459 z San Francisco do Monachium i przewoził 351 pasażerów. Problemy pojawiły się przy lądowaniu na pasie 26L: maszyna zetknęła się z nawierzchnią jeszcze przed wyznaczonym progiem, co doprowadziło do uszkodzenia instalacji świetlnej znajdującej się w rejonie podejścia.
Zdarzenie z A380 nastąpiło krótko po innym niebezpiecznym epizodzie na tym samym monachijskim pasie. 15 sierpnia Boeing 787-9 linii Vietnam Airlines miał trudności podczas startu — samolot oderwał się od ziemi z niewielkim zapasem, wynoszącym 91 metrów dostępnej drogi startowej. Tamten rejs zakończył się powrotem na lotnisko po alertach dotyczących możliwego uderzenia statecznikiem oraz nieprawidłowego ciśnienia w oponach.
Lufthansa potwierdziła, że w trakcie lądowania Airbusa A380 faktycznie doszło do zniszczeń w systemie oświetlenia. Jednocześnie przewoźnik przekazał, że maszyna mogła o własnych siłach dojechać na miejsce postojowe, a opuszczenie pokładu przez pasażerów przebiegło standardowo. Choć nikt nie odniósł obrażeń, sytuacja jest traktowana poważnie m.in. ze względu na gabaryty A380 i potencjalny wpływ takich zdarzeń na bezpieczeństwo operacji lotniskowych.
WIDEONagrał zaćmienie Słońca. Niesamowity widok z balkonu w Warszawie
Sprawą zajęło się Federalne Biuro Badania Wypadków Lotniczych Niemiec (BFU), które wszczęło dochodzenie dotyczące przebiegu lądowania. Śledczy mają ustalić, z jakiego powodu samolot dotknął ziemi przed wyznaczonym punktem oraz czy znaczenie mogły mieć m.in. parametry podejścia, warunki wizualne bądź ewentualne problemy techniczne. Zabezpieczono już rejestrator lotu.
W ramach postępowania analizowane będą zarówno dokumenty techniczne, jak i materiały zarejestrowane w kabinie pilotów. Ważnym elementem ma być też ocena uszkodzeń oświetlenia, która może pomóc precyzyjnie określić miejsce pierwszego kontaktu samolotu z elementami infrastruktury lotniskowej. Eksperci sprawdzą, czy do zdarzenia doprowadził błąd załogi, czynniki zewnętrzne czy awaria systemów pokładowych.
Seria podobnych zdarzeń w krótkim odstępie czasu zwróciła uwagę operatorów lotniska i specjalistów od bezpieczeństwa na pas 26L, który pojawia się w obu przypadkach. Jednocześnie BFU zaznacza, że na obecnym etapie nie ma podstaw, by łączyć oba incydenty jedną przyczyną. Airbusa A380 — największy pasażerski samolot świata — czeka szczegółowa kontrola techniczna, zanim wróci do służby.