Wygląd i obsługa
Niewątpliwą zaletą czytników książek elektronicznych jest ich specjalizacja. Najlepszym tego przykładem jest Kindle. To tylko i aż czytnik e-booków i chociaż kolejne generacje wprowadzają udoskonalenia w postaci oświetlanego ekranu, wyższej rozdzielczości, obsługi dotykowej, to Kindle wciąż pozostaje czytnikiem. Nie może tym samym równać się pod względem funkcjonalności np. z tabletem.
Dlaczego jednak nie połączyć tych dwóch kategorii urządzeń i wziąć tego, co najlepsze z obu światów? Takim połączeniem może stać się właśnie inkBook Onyx – czytnik z systemem operacyjnym Android w wersji 4.2. Dzięki temu, na czytniku można instalować dodatkowe aplikacje zwiększając jego możliwości.
Dane techniczne:
| Model | inkBook Onyx |
| Cena | 539 zł |
| Ekran | » 6", 1024x758, 212 ppi » E Ink Carta (16-odcieni szarości) » dotykowy, doświetlany |
| Pamięć wewnętrzna | » 8 GB » rozszerzenie do max 32 GB (karta microSD) |
| Złącza | » micro USB 2.0 » microSD |
| Komunikacja bezprzewodowa | Wi-Fi 802.11 b/g/n |
| System operacyjny | Android 4.2.2 |
| Procesor | Dual-Core Cortex A9 1.0 GHz |
| Pamięć | RAM: 512 MB |
| Bateria | 2000 mAh |
| Wymiary | 159 x 117 x 7 mm |
| Waga | 200 g |
| Wspierane formaty plików | EPUB i PDF (reflow) z Adobe DRM (ADEPT), MOBI (bez DRM), TXT, FB2, HTML, RTF, CHM |
| Zainstalowane aplikacje | Legimi, Midiapolis Drive, Midiapolis Księgarnia, Midiapolis News, przeglądarka internetowa, Biblioteka, Notatnik, Menedżer plików, Słownik |
Wyświetlacz i e-papier
Bez względu na zakres funkcjonalności i tak najważniejszy w każdym czytniku jest bez wątpienia ekran. inkBook Onyx wypada na tym polu całkiem dobrze. Mamy tutaj 6-calowy ekran wykonany w technologii e-Ink Carta o rozdzielczości 1024 x 758 pikseli, co daje gęstość upakowania pikseli na poziomie 212 ppi.
Jeśli ktoś przesiądzie się na ten czytnik z jednego ze starszych modeli Kindle (ja na co dzień korzystam z modelu Touch), to różnica będzie kolosalna i trudno będzie wrócić do poprzedniego modelu. Wyświetlany obraz ma wysoki kontrast oraz nasyconą czerń i robi bardzo dobre wrażenie.
Wprawdzie najnowsza generacja Kindle Paperwhite 3 ma ekran o jeszcze lepszych parametrach (odpowiednio 1448 x 1072 pikseli, co daje gęstość pikseli 300 ppi), ale inkBook i na jego tle wypada naprawdę dobrze.
Muszę też powiedzieć parę słów o technologii e-Ink, czyli elektronicznym papierze. E-papier to niewielkie kapsułki atramentu, które pod wpływem elektrycznych impulsów układają się w określony obraz, najczęściej po prostu w tekst. Jego zaletą jest to, że taki ekran nie emituje światła (podobnie jak tradycyjna książka), więc w odróżnieniu od ekranu LCD (np. w tablecie, czy smartfonie), nie męczy tak oczu.
Podobnie jak zwykły papier, także ekran czytnika jest czytelny pod każdym kątem. Na jego powierzchni nie powstają też odblaski, więc można go czytać nawet latem, w pełnym słońcu na plaży. Czytanie w takich warunkach na tablecie jest nie lada wyczynem.
Podświetlenie
Ma to jednak też swoją mroczną (sic!) stronę. Podobnie jak w przypadku książki, czy gazety, trudno korzystać z e-czytnika przy słabym oświetleniu. Na szczęście i ten problem udało się rozwiązać wprowadzając podświetlenie. A właściwie doświetlenie, gdyż ekran czytników nie jest podświetlany od spodu, lecz naświetlany od góry przez odpowiednio umieszczone diody. Dzięki temu światło nie męczy oczu.
inkBook Onyx jest oczywiście w to rozwiązanie wyposażony. Podświetlenie można regulować, a dostęp do niego można uzyskać po kliknięciu w ikonkę żarówki.
Po dłuższym testowaniu czytnika w różnym otoczeniu, o różnych porach dnia, stwierdziłem, że w ciągu dnia można całkowicie je wyłączyć (i oszczędzić tym samym baterię), a wraz z zapadaniem zmroku stopniowo je uruchamiać. Osobiście nie przekraczam połowy skali (nawet w nocy), gdyż ekran świeci wtedy naprawdę mocno, ale zapewne część użytkowników będzie korzystać z podświetlenia w pełni mocy.
Oświetlenie można też uruchomić (i wyłączyć) przytrzymując przycisk odświeżenia.
Obudowa i obsługa inkBook Onyx
Wymiary czytnika to 15,9 x 11,7 x 0,7 cm. inkBook jest poręczny i dobrze leży w dłoni. Obudowa czytnika wykonana jest z matowego tworzywa sztucznego w niebieskim kolorze. Faktura materiału jest przyjemna w dotyku, a zarazem zapewnia pewny chwyt. Nie trzeba obawiać się, że nagle wyślizgnie się z ręki. Jego wadą jest natomiast to, że szybko zbiera odciski palców. Po kilku dniach intensywnego korzystania, konieczne było gruntowne czyszczenie.
Rozwiązaniem tego problemu może być etui. Jeśli kupujemy czytnik w abonamencie Legimi otrzymamy etui ze skóry. Do testów otrzymałem niestety samego inkBooka więc nie mogę się wypowiedzieć na temat jakości tej oprawki. Dodam jedynie, że ma ona magnetyczne zapięcie, które jednak nie wybudza automatycznie czytnika po jego otwarciu. Trzeba to robić ręcznie naciskając przycisk zasilania umieszczony na dolnej krawędzi.
Znajdziemy tam także slot na kartę microSD (do 32 GB) oraz gniazdo microUSB do podłączania czytnika do komputera oraz ładowania akumulatora.
Po bokach ekranu umieszczono fizyczne przyciski. Po obu stronach znajdują się przyciski do przewijania stron, a dodatkowo po prawej przycisk „wstecz”, a po lewej przycisk „odśwież” usuwający efekt ghostingu.
Dzięki zastosowaniu ekranu dotykowego, inkBook może być obsługiwany także w ten sposób. Przestrzeń ekranu podzielona jest na trzy równe strefy. Tak jak można oczekiwać dotknięcie ekranu przy lewej krawędzi wyświetla poprzednią stroną, a dotknięcie przy prawej przenosi nas na następną stronę.
Z kolei dotknięcie środkowej części ekranu wyświetla dodatkowe opcje tj. zmiana ustawienia czcionki, spis treści, zakładki, czy zmiana orientacji ekranu. Opcje te różnią się nieco w zależności od tego, czy korzystamy z jednej z aplikacji do czytania (FB Reader lub Adobe Reader), czy z abonamentowej aplikacji Legimi.
Ekran główny
Po uruchomieniu inkBook Onyx wyświetla się ekran główny, na którym widać ostatnio czytane książki oraz nowe pliki wgrane na urządzenie.
Poniżej znajduje się pięć skrótów do aplikacji. Można je dowolnie konfigurować (w menu ustawień znajduje się odpowiednia opcja – Dostosuj aplikacje pulpitowe).
Na samym dolne wyświetlany jest pasek stanu (można go wyłączyć), na którym wyświetlana jest godzina, poziom baterii oraz skróty do ekranu głównego oraz regulacji oświetlenia.
Dotknięcie prawej części otwiera dodatkowe okno, w którym można m.in. włączyć WiFi.
Na kolejnych stronach znajdziesz opis najważniejszych aplikacji, wrażenia z użytkowania czytnika oraz informacje o długości czasu pracy na baterii.
Legimi i inne aplikacje
Chociaż inkBook z powodzeniem może funkcjonować jako samodzielny czytnik, to jego istotą jest aplikacja Legimi. Kilka słów wyjaśnienia zatem. Legimi jest tym dla książek, czym Spotify dla muzyki. Płacąc miesięczny abonament zyskujemy bowiem dostęp do całej biblioteki liczącej obecnie ponad 12 000 książek.
Jeśli zdecydujemy się na zakup czytnika w abonamencie, to za inkBooka zapłacimy wtedy symboliczną złotówkę, a miesięczny abonament bez limitu czytanych książek wynosić będzie 49,99 zł przy umowie na dwa lata.
Jeśli interesuje nas zaś sam abonament, to dostępne są cztery warianty – począwszy od 6,99 zł. Są tutaj jednak ograniczenia w postaci liczby stron jakie możesz przeczytać w danym miesiącu. Po szczegóły zapraszam na stronę Legimi.com.
No dobrze, dość tych formalności. Jak Legimi działa w praktyce? Po uruchomieniu aplikacji zostanie wyświetlona strona główna.
Znajdziemy tutaj szereg interesujących informacji. Przede wszystkim statystki czytania z ostatniego tygodnia oraz dzisiejszy wynik. Prawą stronę zajmują skróty do ostatnio czytanych książek oraz nazwa i data wygaśnięcia aktualnego pakietu Legimi.
W dolnej części umieszczono skróty do katalogu wszystkich dostępnych książek oraz osobistej półki. Aby zacząć czytać książkę z biblioteki Legimi trzeba ją najpierw dodać na półkę, czyli pobrać na czytnik. Widoczne tutaj będą także książki zakupione poza abonamentem oraz pozycje wgrane na dysk w chmurze.
Książki widoczne na półce są sortowane w kolejności od ostatnio czytanej pozycji. Brakuje możliwości wyszukiwania lub chociaż zmiany kolejności wyświetlania. Przy większej liczbie książek na czytniku przeszukiwanie i zarządzanie prywatną kolekcją staje się przez to mało komfortowe. Przewijanie dłuższej listy pozycji na ekranie e-Ink nie jest bowiem tak wygodne jak w smartfonie, czy tablecie.
Podobnie wygląda przeglądanie katalogu Legimi. Na ekranie głównym mamy dwie zakładki – Nowości i Bestsellery, a w lewym górnym rogu można dodatkowo wybrać kategorię. Po znalezieniu interesującego nas tytułu, wyświetla się jego krótki opis. Najważniejsza jest jednak oczywiście ikonka „Pobierz”. Po wgraniu na czytnik zmieni się w opcję „Czytaj”.
Po jej kliknięciu możemy w końcu oddać się lekturze. Tak jak wspomniałem wcześniej, strony zmieniamy albo korzystając z dotykowego ekranu lub z fizycznych klawiszy. Ja przez większość czasu używałem tego drugiego rozwiązania, okazało się znacznie wygodniejsze.
Po dotknięciu środkowej części ekranu otwierają się dodatkowe opcje – dodawanie zakładki (będą one widoczne w sekcji Notatnik oraz w spisie treści), skrót do spisu treści, zmiany wielkości czcionki, wyszukiwania oraz menu ustawień. Można też przeskoczyć do wybranego fragmentu książki korzystając z paska postępu.
W ustawieniach możemy dostosować opcje wyświetlania tekstu.
Inne aplikacje
Wraz z czytnikiem uzyskujemy dostęp do kilku przydatnych aplikacji Midiapolis. Najważniejszą z nich jest niewątpliwie Dysk. Po rejestracji na stronie drive.midiapolis.com można zalogować się na inkBooku i korzystać z 2 GB przestrzeni dyskowej na pliki.
Wśród folderów umieszczonych w chmurze znajduje się katalog Shared. Zdecydowanie warto tam zajrzeć ponieważ znajduje się tam cała biblioteka darmowych książek z Wolnych Lektur i PBI (Polska Biblioteka Internetowa).
Drugą przydatną aplikacją jest News będący czytnikiem RSS. Aby subskrybować nowy kanał należy zalogować się na stronę dysku. Z poziomu aplikacji można jedynie przeglądać wiadomości. Sama synchronizacja zajmuje dosłownie chwilę.
Jest jeszcze skrót do księgarni, ale w chwili testów jeszcze nie była ona aktywna. Serwis ma być uruchomiony w najbliższej przyszłości.
Midiapolis App Store
To sklep z aplikacjami przygotowany na wzór Google Play, którego inkBook nie obsługuje. Wybór aplikacji jest naprawdę spory. Wymienię tylko kilka najciekawszych – Feedly (czytnik RSS), Evernote, Dropbox, Pocket, a nawet Facebook czy Instagram (chociaż używanie akurat tej aplikacji na czarnobiałym ekranie nieco mija się z celem).
Osoby dotychczas korzystające z Kindle docenić powinny obecność dedykowanej aplikacji, dzięki której mamy dostęp do całej biblioteki zgromadzonej na serwerach Amazon. Ważny argument do przesiadki na inkBooka.
Czas pracy na baterii
W tym aspekcie inkBook nie wypada niestety tak dobrze jak urządzenia Amazon. Przy włączonym WiFi i synchronizacji z aplikacją Legimi, akumulator będzie wymagać ładowania po ok. 5 dniach (przy codziennym czytaniu przez 1-2 godziny). Na szczęście można sobie z tym poradzić wyłączając łączność bezprzewodową i uruchamiając ją jedynie, kiedy jest to potrzebne. Legimi wymaga połączenia przynajmniej raz w miesiącu. Przez większość czasu można korzystać z niej w trybie offline.
Także korzystanie z innych aplikacji (tj. Feedly, czy Pocket) istotnie wpływa na skrócenie czasu pracy na baterii. Warto w tym miejscu wspomnieć o aplikacji DS Battery Saver, która wyłącza działające w tle aplikacje, kiedy czytnik jest wyłączony.
Znacznie lepiej jest przy wyłączonym WiFi. Czas pracy zdecydowanie się wydłuża, wciąż jednak nie zbliża się do nawet czterech tygodni, będących normą w Kindle.
inkBook czy Kindle?
Przedstawiłem już najważniejsze cechy i możliwości urządzenia, więc teraz pora na odpowiedź na pytanie - co wybrać? Kindle czy inkBook? Czy ten czytnik faktycznie może stać się alternatywą dla urządzeń firmy Amazon?
Sam jestem użytkownikiem Kindle już od kilku lat i niejako można mnie uznać za fanboja tej marki. Dlatego biorąc do ręki inkBook Onyx nie oczekiwałem, że zmieni on moje nastawienie. Tymczasem mijały kolejne dni, a Kindle kurzył się na stoliku przy łóżku, a jego miejsce przy moim boku zajął właśnie inkBook.
Jedna rzecz to oczywiście efekt nowości, ale druga to faktyczna użyteczność czytnika. Jest lekki, poręczny, ma świetnej jakości, oświetlany ekran, a fizyczne przyciski zmiany stron, to dla mnie zupełnie nowa jakość. Ekran inkBooka jest oczywiście dotykowy, więc większość ustawień i opcji obsługuje się za jego pomocą, ale samo czytanie i przewijanie stron jest zdecydowanie wygodniejsze przy korzystaniu z przycisków.
Najważniejszą zaletą inkBooka jest jednak dostęp do Legimi. Miałem to szczęście, że do testów otrzymałem abonament bez limitu, co oznaczało pełen dostęp do biblioteki ponad dwunastu tysięcy pozycji. Poczułem się więc jak dziecko w fabryce czekolady i dodawałem na półkę kolejne tytuły bez opamiętania. Dobrze, że musiałem w końcu zabrać się za napisanie tej recenzji, bo mógłbym zupełnie zatracić poczucie czasu :)
Możliwość instalowania dodatkowych aplikacji to z kolei miły dodatek, ale nie oszukujmy się - zdecydowaną większość czasu i tak spędzimy na czytaniu, a nie na zabawie aplikacjami. Dobrze jednak mieć taką możliwość. Dużym plusem jest także polskie menu w czytniku, coś czego w Kindle jak na razie próżno szukać.
Niestety nie obyło się bez wad. Przede wszystkim obecność systemu Android, dająca wspomniane wcześniej możliwości, nieco zwolniła działanie czytnika. Urządzenie nie zawsze reaguje na dotyk tak jak można tego oczekiwać. Uruchamianie aplikacji (także Legimi) trwa trochę zbyt długo. Może też irytować nieco długi czas oczekiwania na zmianę rozdziału w czytanej książce. Tego typu zachowań nie zaobserwowałem w Kindle.
Jest też kwestia baterii, która przy korzystaniu z WiFi wyczerpuje się naprawdę szybko (2-3 dni). Łączność z siecią potrzebna jest m.in. do synchronizacji z Legimi. Na szczęście aplikacja może też działać w trybie offline, co wydłuża czas pracy, jednak nadal jest to mniej niż w Kindle.
Niech was to jednak nie zniechęci. InkBook Onyx warto kupić, szczególnie z abonamentem Legimi. Wówczas otrzymamy nielimitowany dostęp do olbrzymiej liczby książek za cenę dwóch-trzech ebooków, a sam czytnik za symboliczną złotówkę. Sam książek kupuję w miesiącu czasem i pięć, więc jest to dla mnie konkretna oszczędność.
Ba, nawet kupno samego czytnika nie jest tak dużym wydatkiem, jak można by się spodziewać. Kwota 539 zł jest w zasadzie identyczna jak w przypadku Kindle Paperwhite 3 i nieco tylko wyższa od Paperwhite 2.
Jeśli więc do tej pory utożsamiałeś czytniki wyłącznie z Kindle, to czas najwyższy zmienić zdanie. inkBook Onyx oferuje komfort, wygodę i dużą przyjemność z czytania. A oto przecież w tym przede wszystkim chodzi, prawda?
Ocena końcowa:
- podświetlany i dotykowy ekran o wysokiej rozdzielczości
- dedykowana aplikacja Legimi z dostępem do tysięcy książek
- fizyczne przyciski zmiany stron
- wspieranie wszystkich najważniejszych formatów plików (w tym ePub, Mobi, PDF)
- 8 GB pamięci wewnętrznej + slot kart microSD
- możliwość instalowania aplikacji
- menu w języku polskim
- krótki czas pracy na baterii
- długi czas oczekiwania pomiędzy rozdziałami
- Android czasem laguje :)