Prognozy zresztą od samego początku nie były zbyt dobre. W ciągu kilku pierwszych dni dystrybucji telefon znalazł tylko 5000 nabywców. Największym przegranym okazał się azjatycki operator - Unicom - który najpierw wydał olbrzymie pieniądze na kampanię reklamową iPhone, a następnie zakupił od Apple... pięć milionów egzemplarzy tego popularnego urządzenia! Nieco lepiej dla Unicomu rysuje się rynek Korei Południowej, gdzie na dzień dzisiejszy (przed premierą) zamówiono 60 000 urządzeń korzystając z usługi pre-orderów.
Jeśli zaś chodzi o Chiny, to biorąc pod uwagę fakt, iż mówimy o państwie, którego (już pomijając dysproporcje społeczne i problematykę z nimi związaną) populacja przekracza 1,3 miliarda osób, rezultat iPhone'a jest porażająco słaby. Taki wynik nie narodził się jednak bez przeczyny - oficjalna premiera urządzenia była w znacznym stopniu opóźniona względem zachodnich standardów, Steve Jobs odmówił dostosowania produktu pod chińskie standardy WiFi, a na dodatek oczekiwana cena była wyższa od ofert z sąsiedniego Hong Kongu o blisko 200 dolarów.
Rynek Chiński to coraz istotniejsza arena zmagań producentów elektroniki, choć oczywiście nadal kluczową rolę zdają się pełnić Stany Zjednoczone czy Europa, w których to Apple często odnosi sukcesy.
Źródło: The Inquirer