Jim Bridenstine ostrzega: lądowniki Artemis mogą opóźnić powrót na Księżyc

Były administrator NASA Jim Bridenstine skrytykował publicznie obecną koncepcję lądowników księżycowych dla programu Artemis. Jego zdaniem rozbudowana architektura misji i poślizgi w projektach SpaceX oraz Blue Origin mogą utrudnić dotrzymanie terminów i przesunąć moment ponownego lądowania ludzi na Księżycu.
WASHINGTON, DC - SEPTEMBER 30: NASA Administrator Jim Bridenstine testifies before a U.S. Senate Commerce, Science and Transportation committee on Capitol Hill on September 30, 2020 in Washington, DC. (Photo by Nicholas Kamm-Pool/Getty Images)Jim Bridenstine, były administrator NASA
Źródło zdjęć: © Getty Images | Pool
Radosław Kosarzycki
Jim Bridenstine, który stał na czele NASA w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa, mówił o swoich zastrzeżeniach w podcaście przygotowanym przez Space.com. Wskazał, że przyjęty układ elementów programu nie sprzyja sprawnej realizacji celu, bo kapsuła Orion – kluczowa dla lotów załogowych – wyprzedza harmonogramem systemy, które mają dowieźć astronautów na powierzchnię. Jak zaznaczył, zarówno Starship firmy SpaceX, jak i Blue Moon od Blue Origin mają wyraźne opóźnienia, a im bardziej skomplikowana staje się całość, tym trudniej zamknąć projekt na czas.
Były szef NASA porównał obecny program z epoką Apollo, podkreślając różnicę w poziomie złożoności. Zwrócił uwagę, że to właśnie prostsze rozwiązania techniczne i organizacyjne pozwoliły doprowadzić do lądowania na Księżycu w osiem lat od zapowiedzi prezydenta Kennedy’ego. W jego ocenie Artemis, poprzez bardziej rozbudowaną konstrukcję misji i zależność od wielu nowych elementów, jest szczególnie narażony na przesunięcia terminów.
NASA powierzyła przygotowanie załogowych lądowników dwóm firmom: SpaceX oraz Blue Origin. Zanim pojazdy zostaną dopuszczone do lotów z ludźmi, muszą przejść serię testów i uzyskać certyfikację potwierdzającą bezpieczeństwo. Z dostępnych informacji wynika, że żaden z tych lądowników nie osiągnął jeszcze orbity, a program będzie wymagał kolejnych demonstracji, w tym potwierdzenia możliwości bezzałogowego lądowania.

Gwałtowny manewr i utrata wysokości. Boeing 737 zniknął z radarów

Bridenstine przywołał też przykład rakiety Space Launch System (SLS). Zaznaczył, że choć sama rakieta również zaliczyła opóźnienia, to przy pierwszym locie spełniła wymogi stawiane misjom załogowym i mogła być uznana za gotową do zadań związanych z wyprawami księżycowymi. Jednocześnie podkreślił, że w programie Artemis brak w pełni przygotowanego lądownika sprawia, iż realny termin lądowania na Księżycu pozostaje niepewny.
W programie Apollo rakieta Saturn V wynosiła na orbitę zarówno astronautów, jak i kompletny zestaw sprzętu potrzebny do lądowania oraz powrotu. Artemis ma działać inaczej: misje składają się z większej liczby kroków i zakładają wiele osobnych startów. Dotyczy to także dodatkowych lotów służących tankowaniu lądowników Starship lub Blue Moon. Według szacunków NASA, aby przeprowadzić misję w pełnym kształcie, Starship może potrzebować nawet piętnastu lotów tankujących.
Przed planowanym lądowaniem w ramach Artemis 4 ma dojść do lotu próbnego, w którym Orion oraz oba lądowniki spotkają się na orbicie okołoziemskiej. Podczas Artemis 3 astronauci mają sprawdzić system Blue Moon, natomiast Starship ma wówczas otrzymać jedynie adapter dokujący, co ma pokazywać postęp prac nad konstrukcją tego pojazdu. Rezultaty tych misji – sukcesy lub problemy – mogą przesądzić o tym, który lądownik zostanie wykorzystany przy Artemis 4; NASA już wcześniej sygnalizowała, że bierze pod uwagę opóźnienia SpaceX. Bridenstine przekonywał, że priorytetem Stanów Zjednoczonych powinno być skupienie się na możliwie szybkim i sprawnym doprowadzeniu do gotowości jednego, realnie dostępnego lądownika.
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE