Liel Farhat opisała, że sytuacja wydarzyła się podczas urlopu w Grecji, gdy płynęła jachtem ze znajomymi w okolicach Aten. Telefon wpadł prosto do wody, kiedy właścicielka odkładała go, by zrobić zdjęcie.
Chwila nieuwagi i telefon wpadł do wody
- Byliśmy w podróży ze znajomymi w Atenach i podczas rejsu zatrzymaliśmy się przy plaży, żeby wskoczyć do wody. Odłożyłam telefon, żeby zrobić zdjęcie, ześlizgnął się do siatki na jachcie, a stamtąd wpadł do wody - mówiła Farhat izraelskiemu serwisowi Mako.
Kobieta relacjonowała, że kapitan jachtu nie chciał szukać urządzenia. - Już straciłam nadzieję. Ale mąż mojej przyjaciółki, który uczył się nurkować ok. 20 lat temu, zgodził się go poszukać - opowiadała.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Jak dodała, nurkowi pomogło światło telefonu w trakcie nagrywania. - Zanurkował i zobaczył go dzięki światłu, które dawał ekran - mówiła. Farhat przekazała też, że smartfon spadł na głębokość ok. czterech metrów.
Po odzyskaniu urządzenia miało wystarczyć proste osuszenie. - Kiedy dostałam telefon, zobaczyłam, że nie był w ogóle uszkodzony. Po prostu wzięłam ręcznik, wytarłam go i tyle, działał - dodała Farhat w wypowiedzi cytowanej przez Mako.
W materiale zwrócono uwagę, że iPhone 16 Pro ma klasę IP68, co oznacza odporność na pył oraz ochronę przy zanurzeniu w wodzie do 1,5 m, ale nie jest to równoznaczne z pełną wodoszczelnością. Nagranie z morza Farhat zyskało 13,5 mln wyświetleń i 3,7 mln polubień w trzy dni.