Kask rowerowy jak gadżet - Livall BH51
Projektanci z firmy Livall chcą, by jadąc na rowerze: 1) było się bezpiecznym, 2) można było słuchać muzyki bez słuchawek i 3) dobrze się wyglądało.
Jazda na rowerze w mieście może być niebezpieczna, dlatego też odpowiedni kask to podstawa. Projektując BH51, firma Livall koncentrowała się właśnie na tym aspekcie, ale podczas targów IFA 2017, gdzie model ten był prezentowany, o ochronie cyklisty mówiło się najmniej. Dlaczego?
Przede wszystkim ze względu na oryginalną – trzeba przyznać – stylistykę. Sprawia ona, że w kasku wygląda się prawie jak Robocop z kultowego filmu z lat 80. minionego stulecia. Jest tak za sprawą LED-owego panelu, który „zaczerwienia się”, gdy użytkownik hamuje lub skręca.
O bezpieczeństwie niewiele mówiło się także dlatego, że Livall BH51 ma wbudowany moduł Bluetooth i zintegrowane głośniki. Oznacza to – ni mniej, ni więcej – że podczas jazdy można na przykład słuchać muzyki ze smartfona. Możliwe jest również prowadzenie rozmów, dzięki wbudowanym mikrofonom wygłuszającym wiatr.
Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo, to ma ono być gwarantowane przede wszystkim dzięki dobrze przemyślanej konstrukcji. Dodatkowo producent postarał się o funkcję wykrywania wypadku, co działa tak, że chwilę po zdarzeniu na wcześniej zdefiniowany numer wysyłana jest informacja, wraz z ostatnią znaną lokalizacją. Oczywiście jeśli nic się nie stało, taką wiadomość można będzie anulować.
Livall BH51 ma pojawić się w sprzedaży przed końcem tego roku. Cena wyniesie około 150 dolarów.
Źródło: Engadget, Livall