Kickstarter to platforma, dzięki której można zebrać pieniądze na rozwój swojego projektu. Nie dziwi więc, że autorzy starają się jak mogą, by opis brzmiał tak, jakby rzeczywiście chodziło o najbardziej niezwykły produkt na świecie. Nierzadko zdarza się jednak, że przesadzają (i to poważnie). Właściciele serwisu nie zamierzają dłużej przymykać na to oka.
Kickstarter jest obecny w Internecie już od 10 lat i pomógł w urzeczywistnieniu ponad 160 tysięcy projektów. Jego właściciele są zadowoleni z popularności, jaką się cieszy, ale zauważają też, że nie wszystko jest z tym serwisem w porządku. Dlatego w ostatnim wpisie jasno i wyraźnie proszą użytkowników o to, by nie publikowali zdjęć wprowadzających w błąd i złagodzili swój hiperboliczny język. Czas na „uczciwą i przejrzystą prezentację”, jak czytamy we wspomnianym poście.
Właściciele Kickstartera zwracają uwagę na to, że pieniądze zbierane są nierzadko na prototypy albo nawet same koncepcje, a nie gotowe produkty. Dlatego właśnie w opisach nie może być miejsca na zapewnienia o tym, że są to na przykład „najlepsze na świecie” urządzenia do tego czy tamtego. – „Prezentacja nie może być przesadzona ani w żaden sposób zwodnicza”.
Jak wspomnieliśmy, nie chodzi tylko o opisy, ale i zdjęcia. Użytkownicy proszeni są o to, by publikować fotografie przedstawiające produkty w ich aktualnym stanie, a jeśli już występuje konieczność zaprezentowania efektu końcowego, do jakiego się dąży, konieczne jest napisanie, że jest to tylko render, a te lub inne funkcje są jeszcze niezaimplementowane.
Choć wszystko o czym tutaj wspominamy, to jedynie wytyczne, właściciele Kickstartera ostrzegają, że rażące nieprzestrzeganie tych zaleceń może prowadzić nawet do zawieszenia zbiórki. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie.
Źródło: Kickstarter, The Verge, Engadget