Kim Dotcom to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci technologicznego światka. Stał się bogaty dzięki platformie wymiany plików Megaupload i przez nią też teraz został zmuszony do ogłoszenia bankructwa. A właściwie przez organy ścigania, z którymi od dwóch lat toczy walkę w sądzie.
Latem tego roku władze Stanów Zjednoczonych przejęły majątek Dotcoma – co najmniej do czasu zakończenia sprawy. Na liście znajdują się miliony dolarów umieszczone na licznych kontach bankowych w Hongkongu i Nowej Zelandii, wiele samochodów, cztery skutery wodne, rezydencja w Coatesville, dwa 180-calowe telewizory, trzy 82-calowe telewizory, ekskluzywny zegarek oraz warte kilkaset tysięcy fotografie Olafa Muellera.
Dotcomowi pozostało więc niewiele, a trzeba wiedzieć, że trwający dwa lata spór kosztował go już jakieś 10 milionów dolarów. To wszystko sprawiło, że Kim Dotcom oficjalnie ogłosił bankructwo.
Jest jednak jeszcze druga kwestia. Otóż z racji, że znajduje się on w areszcie domowym, próbował uruchomić dwie usługi – MEGA oraz Baboom. Szczególnie ten pierwszy zyskał sporą popularność. Nauczony przeszłością Dotcom postanowił jednak rozdzielić cały uzyskany w ten sposób przychód i należące do niego udziały pomiędzy swoją żonę i piątkę dzieci. W ten sposób pieniądze są bezpieczne.
„Akcje MEGA są teraz całkowicie pod kontrolą mojej żony i piątki moich dzieci, którzy są wszystkimi beneficjentami. Musiałem to zrobić i zrobiłem to z przyjemnością, ponieważ Hollywood próbował przejąć wszystkie moje nowe przychody. Jak wiadomo, rząd USA zabrał wszystko co zgromadziłem do momentu aresztu – wszystkie pieniądze, wszystkie kosztowności zostały zajęte. Więc oficjalnie jestem teraz spłukany” – powiedział Kim Dotcom.
Źródło: Ars Technica, Business Insider