Opinie w sieci to dla nas kompas. Szkoda, że nie działa

Są firmy gotowe wydać niemałe pieniądze za to, by ktoś, kto nie miał styczności z ich produktem, napisał o nim pozytywną opinię. A potem to czytamy i kupujemy.

Image

Opinie w sieci – sugerujemy się nimi (prawie) wszyscy

Dwa lata temu na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadzono pewne badanie. Wykazało ono, że aż 93% z nas podczas zakupów w sieci podejmuje swoje decyzje w oparciu o opinie innych użytkowników. Chodzi tu o komentarze na temat produktów, zamieszczane czy to na rozmaitych portalach, stronach sklepów czy też w agregatorach, takich jak Ceneo czy Skąpiec. 

Żeby tego typu opinie były rzeczywiście pomocne, muszą być… no cóż: prawdziwe. Dlatego też sklepy coraz częściej wprowadzają dodatkowe oznaczenie – np. „zweryfikowany zakup”, co oznacza, że autorem komentarza rzeczywiście jest właściciel konta, z którego dokonano zakupu danego produktu. Niestety nawet pomimo tego dociekanie prawdy w tym kontekście jest szalenie skomplikowane. 

Przedsiębiorcy wykładają kasę – „to naganne zjawisko”

Są przedsiębiorcy, którzy są w stanie sporo zapłacić za to, by sieć zalały pozytywne opinie o ich produktach… albo też negatywne – o produktach konkurencji. UOKiK nazywa to „szczególnie nagannym zjawiskiem” i – choć chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę – tłumaczy, dlaczego tak jest:

Publikowanie w internecie fałszywych opinii [sprawia, że] konsumenci wprowadzani są w błąd, a ich decyzje zakupowe ulegają zniekształceniu. To także nie fair wobec konkurencji – uczciwych przedsiębiorców, którzy nie kupują ocen, przez co mogą być np. słabiej pozycjonowani w wyszukiwarkach internetowych

– Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Nieprawdziwe opinie na temat produktów mogą spowodować wyrzucenie pieniędzy w błoto. Fałszywe komentarze na temat lekarzy mogą mieć jednak znacznie poważniejsze konsekwencje. A właśnie z plagą takich mierzył się od dłuższego czasu serwis ZnanyLekarz. To jego przedstawiciele – jak podaje dzisiejsza Gazeta Wyborcza – złożyli zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o natychmiastowe działanie. 

Potrzebne są konkretne regulacje, które albo uniemożliwiłyby (choć to mało prawdopodobny scenariusz) albo skutecznie zniechęciłyby firmy do opłacania fałszywych opinii. Póki co UOKiK dysponuje możliwością ukarania grzywną podmiotów, które się tym zajmują. Biorąc jednak pod uwagę wysokość tych kar, trudno się łudzić, że przyniosą one jakikolwiek rezultat. 

UOKiK karze za fałszywe opinie. Nieodczuwalnie

Na koniec 2022 roku UOKiK wymierzył dwie kary. 30 tysięcy złotych musi zapłacić firma SN Marketing z Krakowa, która zamieszczają fałszywe opinie w Mapach Google. O 10 tysięcy złotych więcej do zapłaty mają Opinie.pro z Lubartowa, które aktualnie oferują wystawianie nieprawdziwych opinii w Google’u i na Facebooku, a wcześniej także działały w serwisach ZnanyLekarz, Ceneo, Oferteo czy TripAdvisor. 

opinie

Jak podał UOKiK w oficjalnym komunikacie, opinie wystawiane przez tę drugą spółkę były kompletnie zmyślone i powstawały bez żadnego fizycznego kontaktu z produktem lub usługą. – „Początkowo tworzyła je spółka Opinie.pro na podstawie dostępnych w internecie informacji o ofercie kontrahenta lub pozyskiwała je na zasadzie wzajemności (w zamian za inną pozytywną opinię) w specjalnych grupach w portalu społecznościowym. Obecnie zamawia opinie u wykonawców z Azji”.

Gdzie leży problem? Prawo nie daje rady

Dobrze, że oba podmioty zostały pociągnięte do odpowiedzialności, lecz 30 czy 40 tysięcy złotych to kary, które spokojnie można sobie wrzucić w koszty. Nie można jednak winić Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów: „nałożyłem na obu przedsiębiorców kary finansowe zbliżone do maksymalnych” – podkreślił prezes, Tomasz Chróstny. To w tym fakcie należałoby dopatrywać się największego problemu. 

Wygląda bowiem na to, że pomimo swojej niezaprzeczalnie szkodliwej działalności – zarówno dla konsumentów, jak i przedsiębiorców, i całego rynku w ogóle – tego typu podmioty pozostają właściwie bezkarne. – „Kup opinie Google wraz z ocenami, które pozytywnie wpływają na odbiór marki w internecie” – zachwala swoje usługi jedna z takich firm, dosłownie śmiejąc się nam w twarz. 

Może Omnibus coś tutaj zmieni?

Niewiele też zmieni w tej kwestii unijna dyrektywa Omnibus, która w Polsce zacznie obowiązywać już 1 stycznia 2023 roku. Te nowe przepisy mogą zmniejszyć liczbę fałszywych przecen, ale w walce z fałszywymi recenzjami nie będą już tak skuteczne. Jedyne, co w tej kwestii wprowadzają, to obowiązek informowania klientów o tym, w jaki sposób weryfikowana jest autentyczność wyświetlanych opinii, ale to tak naprawdę nie oznacza nic i niczego nie zmienia. 

Źródło: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Gazeta Wyborcza, Bankier, informacja własna

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE