Przypomnijmy - kultowe dzieło ekipy BioWare, choć było rasowym RPG w stylu Baldur's Gate, mogliśmy ukończyć niemal bez walki - wystarczyło stoczyć cztery potyczki, w tym nawet głównego przeciwnika można było po prostu "przegadać".
Tamto rozwiązanie wynikało jednak ze wspaniałej fabuły. Rockstar w przypadku L.A. Noire kieruje się raczej... nieporadnością dzisiejszych graczy. To ukłon w stronę graczy "casualowych" - tak mówi o tym amerykańska prasa.
A wszystko dlatego, że w L.A. Noire strzelaniny, pościgi, itp. będziemy musieli - gwoli formalności - "zaliczyć" tylko na początku. Potem bardziej leniwi gracze będą mogli kolejne pomijać niczym irytujące cutscenki.
Pojawienie się takiej możliwości (a nie konieczności) to całkiem ciekawy pomysł. Tylko czy "prawdziwi gracze" nie poczują się obrażeni? Co o tym sądzicie?
Źródło: mtv