Tylko USB-C. Nie tylko w smartfonach. Mimo płaczu Apple

Róża Thun pokazała kolekcję zbędnych ładowarek i przypomniała o pracach Komisji Europejskiej nad istotnymi zmianami w prawie. Istotnymi dla firm, ale i dla użytkowników.

Image
Mateusz Tomczak

Jednolite złącze ładowania w UE. Prace nad przepisami przyśpieszają

Od wielu lat wałkowany jest temat jednolitego złącza ładowania dla urządzeń sprzedawanych w państwach członkowskich UE. Zdążyliśmy już do niego przywyknąć, niektórzy pewnie nawet zaczęli tracić wiarę, że cokolwiek uda się w tej kwestii wypracować. Pojawiają się jednak widoki, że analizy, dyskusje i przerzucanie się statystykami w końcu ustąpią miejsca nowym przepisom regulującym sporną kwestię.

Gdy firmy nie doszły do ​​porozumienia w sprawie wspólnego rozwiązania (co umówmy się, nie było zaskoczeniem), w zeszłym roku Komisja Europejska zaproponowała własny projekt przepisów. Jedną z głównodowodzących pracami nad nim jest Róża Thun. Polska europosłanka (obecnie Polska2050) pochwaliła się poprawkami, jakie przygotowała pod kątem dyrektywy ws. jednolitych ładowarek.

Ta najważniejsza to chyba rozszerzenie kategorii urządzeń, które w zamyśle mają korzystać z jednolitej ładowarki. Do wymienianych już wcześniej smartfonów, tabletów, aparatów, konsol i głośników bezprzewodowych dołączyć mają między innymi laptopy, klawiatury, myszki, drukarki, słuchawki bezprzewodowe, czytniki e-booków, nawigacje, a nawet akcesoria sportowe (średniej wielkości, cokolwiek to znaczy). Przypomnijmy, że jednolitym złączem ładowania będzie USB-C.

Dodatkowo miałby zostać wprowadzony obowiązek oferowania klientom opcji zakupu sprzętu bez zasilacza (niektórzy producenci smartfonów już teraz nie mają z tym problemu), a nawet bez kabli. Róża Thun wniosła również o skrócenie czasu na wprowadzenie zmian w życie z 24 do 15 miesięcy. Teraz czas na nadanie ostatecznego kształtu nowym regulacjom oraz głosowanie nad nimi. Być może jeszcze w pierwszej połowie tego roku.

Ewentualne zmiany w przepisach krytykuje, a jakże, Apple

Reuters przypomina, że Apple już jakiś czas temu negatywnie odniosło się do przedstawianych pomysłów. Przedstawiciele firmy ostrzegali, że dążenie UE do jednolitej ładowarki zaszkodzi innowacjom i stworzy górę odpadów elektronicznych, ponieważ konsumenci zostaną zmuszeni do przejścia na nowe ładowarki.

Druga strona posługuje się bardzo podobnymi argumentami. Użytkownicy iPhone'ów i smartfonów z Androidem zazwyczaj wysuwani są na pierwszy plan. Jest ich najwięcej, a poza tym tutaj faktycznie pojawia się konieczność używania różnych ładowarek. Alex Agius Saliba (maltański europoseł) podkreśla jednak, że skupienie się tylko na smartfonach byłoby „całkowicie straconą szansą”. Na co? Na ograniczenie ilości elektrośmieci, a także większą wygodę i oszczędność użytkowników elektroniki.

W tle tego wszystkiego jest jeszcze często wyciągane pytanie, co z wolnym rynkiem? W którym obozie widzicie siebie? Ujednolicenie złącza do ładowania to dobry pomysł, czy nie bardzo?

Źródło: Reuters, facebook - Róża Thun

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY