Złodziejski fach nie należy wbrew pozorom do najłatwiejszych. Nawet jeśli uda się dokonać spektakularnej kradzieży, to i tak nie oznacza to jeszcze pełnego sukcesu. Doskonale przekonał się o tym teraz Juan Perez Gonzalez.
Zapewne nie kojarzycie samego nazwiska. Z pewnością słyszeliście jednak o kradzieży, do jakiej doszło w zeszłym tygodniu w USA. W stanie Indiana łupem wspomnianego jegomościa padła ciężarówka, na pokładzie której znajdowało się 22 500 egzemplarzy smartfona LG G2.
Wbrew wielu głosom mówiącym o tym, że była to forma kampanii reklamowej zdarzenie miało jak najbardziej poważny charakter. W sprawę zaangażowana została nie tylko miejscowa policja, ale również FBI i okazało się, że wspólnymi siłami dość szybko odniesiono duży sukces.
Skradzione przedmioty udało się bowiem odzyskać, chociaż największa w tym zasługa... samego złodzieja. Z relacji wynika, że uderzył on skradzionym pojazdem w przydrożny słup. Postanowił naturalnie szybko oddalić się z miejsca zdarzenia, ale już chwilę potem został zatrzymany przez mundurowych.
W tej chwili oficerowie sprawdzają, czy sprawca działał sam, czy też miał wspólników. Bez względu na to sprawa wydaje się jednak niewiarygodna i bardzo pechowa dla złodzieja.
Źródło: phonearena, blog.gsmarena, youtube