Jakość wykonania, specyfikacja
Ubiegłoroczny smartfon LG K10 to często proponowany przez sprzedawców telefon w „dobrej” cenie. Specyfikacją nie rzuca na kolana, ale zyskuje dużo po bliższym poznaniu. Po styczniowej premierze, do sklepów trafiła tegoroczna seria K, a w niej LG K10 (2017). Testujemy dla was ten właśnie model w gustownej czerni (dostępny jest jeszcze kolor złoty).
Producenci powoli nas przyzwyczajają, że zmiana smartfona co rok, to raczej nie jest najlepszy pomysł, dlatego spróbujemy przyjrzeć się LG K10 (2017) nie tylko jako nowemu produktowi, ale też przez porównanie do ubiegłorocznego modelu.
Zauważmy, że pewne istotne dla użytkownika rzeczy nie uległy zmianie (w tym rozdzielczość, wymiary, waga czy przekątna ekranu), ale część uległa poprawie (wzornictwo, parametry przedniej kamery, ilość RAMu). Nie bez znaczenia jest też fakt oferowania LG K10 (2017) już na samym początku (zresztą jakże mogłoby być inaczej) z systemem Android 7.0 Nougat.
Pozycjonowanie produktu nie uległo zmianie, a sugerowana cena 899 zł (w sklepach już jest taniej), jest identyczna jak startowy pułap dla ubiegłorocznego modelu. Zaczynamy.
Jakość wykonania LG K10 (2017) - niby budżetowo, a jest nieźle
Skok w jakości wykonania obudów (co jest też zasługą lepszej jakości materiałów) sprawia, że dziś nie zawsze jest łatwo zidentyfikować segment do jakiego należy dany smartfon. O LG K10 (2017) można powiedzieć, że sprawia wrażenie smartfona za mniej niż 1000 zł, a jednocześnie przecież jeszcze nie tak dawno topowe modele nie prezentowały się lepiej.
Obudowa LG K10 (2017) ma podobny kształt co rok temu, jednak widać postęp w pomysłowości projektantów. Tylna ścianka zamiast chropowatej powierzchni stała się gładka i stylizowana na szczotkowane matowe aluminium. Wygląda to bardzo fajnie, a mimo iż jest to zwykły plastik można poczuć się jak posiadacz dużo droższego smartfona. A też i odpornego - smartfon poddał się bez zapowiedzi drop testom (z wysokości około 1,5 metra) i nic się nie wydarzyło. Na tylnej ściance znajduje się także głośnik.
W Polsce bez czytnika linii papilarnych
Smartfon nie dysponuje czytnikiem linii papilarnych i przyznam, że mi to przeszkadza. Fakt to niższa półka cenowa, ale to nie z tego powodu brak tej funkcji w dostępnym w Polsce LG K10 (2017). Producent zdecydował o wprowadzeniu w Polsce wariantu pozbawionego tej dogodności.
Tymczasem musimy pozostać przy przycisku, de facto idealnie zaprojektowanym by pełnić rolę czytnika, oraz gestach stukania w ekran (swoją drogą bardzo pomocnych).
Migracja przycisków głośności i „miedziane” akcenty
Przyciski głośności zostały przeniesione na lewą krawędź. Są wąskie, ale też rozdzielone, więc nawet w ciemności ich nie pomylimy. Właśnie, krawędź - w tegorocznym LG K10 dookoła obudowy w miejscu łączenia z tylną pokrywą, którą należy zdjąć by uzyskać dostęp do slotu SIM, microSD i wymiennego akumulatora, umieszczono cienki pasek o kolorze błyszczącej miedzi.
Na dole rozszerza się on na całą krawędź co bardzo ładnie tonuje czerń pozostałej części obudowy testowanego egzemplarza LG K10 (2017). „Miedziany” akcent znajdziemy także na ramce wokół obiektywu tylnej kamery. Obiektyw praktycznie nie wystaje poza tylną ściankę, jedynie jego górna cześć nieco się wychyla (widać to na zdjęciu) ze względu na zaokrąglenie tylnej ścianki.
Dolna, „miedziana”, krawędź mieści złącze słuchawkowe, mikrofon (drugi jest na górze) i złącze microUSB 2.0. Czy to dobrze, by w tegorocznym modelu mieszcząc port tego typu a nie port USB typu C? Odpowiedzi będą pewnie różne.
Ekran ze szkłem 2,5D i tajemniczy szerokokątny aparat selfie
Cały przedni panel jest pokryty szkłem 2,5D, co daje poczucie delikatnego zaokrąglenia krawędzi, a zarazem sprawia, że boczna ramka wygląda na szerszą niż jest w praktyce. LG K10 (2017) jest minimalnie szerszy i wyższy od poprzednika (ułamki mm).
Ponad ekranem znajduje się czujnik oświetlenia i szerokokątny obiektyw. LG zastosowało tutaj taki obiektyw celowo, by umożliwić nam wykonywanie szerokiego selfie (czy jak to nazywa groufie) bez potrzeby sięgania po programowe tryby typu selfie-panorama. Zresztą w oprogramowaniu aparatu w ogóle nie znajdziemy jakiegokolwiek trybu panoramy.
Ten szerokokątny obiektyw (jasność f/2,4) to moim zdaniem dużo lepsza zagrywka niż szerokokątny obiektyw na tylnej ściance w LG X Cam (czekamy z niecierpliwością co w tym modelu przyniesie 2017 rok). Testy (trzecia strona) pokazują, że obiektyw radzi sobie nieźle.
A w razie potrzeby możemy przełączyć przedni aparat w tryb wąskiego kąta, by wykonać selfie z bardziej tradycyjnym polem widzenia. Z tą cechą wiąże się wspomniana tajemniczość, gdyż zmiana pola widzenia nie zmienia rozdzielczości.
Główny tylny aparat
LG potrafi zrobić smartfon z bardzo dobrym aparatem mobilnym, ale też potrafi zanotować wpadki, w modelach, które powinny się pod tym względem wyróżniać. LG K10 (2017) jest tutaj pośrednim przypadkiem. Ma przyzwoity aparat (jasność obiektywu f/2,2, rozmiar sensora typu 1/3"), który radzi sobie podobnie jak większość smartfonów w podobnej cenie. W porównaniu z ubiegłorocznym poprzednikiem wypada minimalnie lepiej, ale można powiedzieć, że wiele się nie zmieniło.
Więcej o uwagach co do jakości zdjęć jak i zmian w aplikacji aparatu znajdziecie na trzeciej stronie recenzji.
Wyświetlacz - bardzo dobre HD, ale…
LG K10 (2017) tak jak rok temu ma ekran 5,3” o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli. I tak jak w ubiegłorocznym modelu można było bardzo pozytywnie wypowiadać się o jakości obrazu, a narzekać na jasność i kąty widzenia, tak samo jest tym razem.
Przy takiej przekątnej jak w K10 stosowane są już rozdzielczości 1920 x 1080, a nawet 1440 x 2560, a mimo to nie czułem większego niedosytu. Czytelność stoi na bardzo dobrym poziomie, podobnie jak nasycenie kolorów. Z tym ostatnim można polemizować, gdy przyjdzie nam pracować w świetle słonecznym - wtedy bladość kolorów daje się we znaki. O ile mamy dobry punkt odniesienia.
W menu znajdziemy tryb ocieplania kolorów (Tryb Czytania), by mniej męczyć oczy - szkoda, że nie można go zautomatyzować. LG K10 (2017) to świetny przykład, że HD też może wystarczyć.
Tym co od razu zwraca uwagę, gdy zechcemy użyć smartfon na dworze, jest niewielka jasność. W marcowe słoneczne popołudnie nawet nie wystawiając smartfona wprost na słońce, należało ustawiać jasność na maksimum, by zapewnić dobrą czytelność nie zmuszając oczu do większego wysiłku. W pomieszczeniach oraz w cieniu problemu już nie było.
Nie rzucają na kolana także kąty widzenia, choć spadek jasności następuje w warunkach, w których i tak raczej nie będziemy używać smartfona. Niemniej zerkanie na ekran, gdy wylegujemy się na tapczanie nie jest tym do czego stworzono LG K10.
Akumulator - dodatkowe 500 mAh się przydaje
W porównaniu do zeszłorocznego modelu, LG K10 2017 dysponuje akumulatorem o sporo większej pojemności 2800 mAh, ale też chipsetem Mediatek MT6750, który jest wyżej taktowany i ma 8 rdzeni w porównaniu do 4 rdzeni Snapdragona 410 w LG K10 (2016). Rozdzielczość ekranu nie uległa zmianie podobnie jak jasność, czyli ten element nie wpłynie na zużycie energii.
Ładowarka w zestawie o parametrach wyjściowych 5V/1,2A
W testach LG K10 (2017) wypadł moim zdaniem bardzo dobrze. Przy umiarkowanym korzystaniu ze smartfona akumulator wystarcza nawet na 2 dni (zawsze możemy skorzystać z trybu oszczędzania energii czy oszczędzania transferu danych w tle, dostępnych z panelu podręcznego).
Przy normalnym użytkowaniu, z epizodami intensywnej pracy, smartfon wytrzymał 1-1,5 dnia, bez obaw, że zabraknie energii. Ucieszyło mnie stosunkowo niskie zużycie energii przy fotografowaniu, nawet z maksymalną jasnością ekranu, co często mocno drenuje akumulator. Niestety po części dobry wynik to zasługa przeciętnej jasności wyświetlacza.
Moc na osiem rdzeni
Seria LG K to dolny segment w portfolio producenta, lecz zgodnie z obowiązującymi trendami, także i w tym przypadku poprawiono wewnętrzne wyposażenie. Rok temu dostępny na naszym rynku wariant LG K10 dysponował 4-rdzeniowym Snapdragonem 410 taktowanym zegarem 1,2 GHz i 1,5 GB pamięcią RAM.
W tym roku dostajemy ośmiordzeniowy Mediatek MT6750 (zegar 1,5 GHz, proces 28 nm) i układ graficzny Mali-T860MP2 oraz 2 GB RAMu. Pamięć wbudowana nie zmieniła się - to nadal, skromne jak na dzisiejsze warunki 16 GB. Dla użytkownika po instalacji systemu pozostanie około 9 GB, dlatego karta pamięci jak najbardziej się przyda.
Wydajnościowo jest całkiem nieźle jak na smartfon za 850 złotych, a zważywszy, że trzeba napędzić jedynie panel HD, nie powinniśmy obawiać się problemów przy pracy czy graniu w gry. Jedynym zauważalnym problemem, który zresztą jest plagą wszystkich tańszych smartfonów, to powolne wyświetlanie zdjęć w pełnej rozdzielczości. LG K10 wyświetla je progresywnie, dlatego warto odczekać te kilka sekund gdy chcemy dowiedzieć się, co naprawdę potrafi sensor aparatu.
Transfer danych z obsługą LTE Advanced
Potrzebujecie wsparcia dla najnowszych technologii mobilnego transferu danych? LTE Advanced i agregacja danych - te funkcje znalazły się w LG K10 (2017). Działają poprawnie, podobnie jak GPS, z którego intensywnie korzystałem. Gdy znajdziemy się w zasięgu nadajników LTE Advanced na pasku statusu będzie to sygnalizowane napisem LTE+ powyżej piktogramu transmisji danych.
Oczywiście sama obsługa standardu LTE Cat 6 nie oznacza, że internet zacznie smigać. Lecz możemy liczyć na sprawniejszą jego pracę nawet w miejscach gdzie nadajniki nie są tak wydajne. Technologia LTE Advanced cieszy, ale w jej cieniu nowy LG K10 stracił 5 GHz pasmo Wi-Fi. Nie jest to powód do płaczu choć warto o tym pamiętać.
Porównanie z poprzednikiem i konkurencją
Z jakim innym nowym smartfonem można porównać LG K10? W epoce, gdy nawet smartfon sprzed dwóch lat potrafi być łakomym kąskiem - szczególnie gdy to potaniona wersja wcześniejszego flagowca wyższej klasie, trudno zaproponować coś co będzie idealną alternatywą. Nawet mimo sporej oferty różnych modeli. MWC 2017 już minęło, ale wiele modeli jeszcze nie weszło na Polski. Oprócz ubiegłorocznego K10 do zestawienia odważnie dodam będący już w sprzedaży Samsung Galaxy A3 (2017) oraz zapowiedzianą Nokię 5.
Samsunga wybrałem dlatego, że pod pewnymi względami jest "podobny". Sporo wyższą cenę uzasadnia do pewnego stopnia wodoodporność, jakość wykonania i pozycjonowanie na średnią półke premium. Lecz gdyby „polski” LG K10 miał wbudowany czytnik linii papilarnych, to różnica w cenie nie byłaby już tak uzasadniona. A Nokia 5 dlatego, że będzie to prawdopodobnie smartfon o podobnej cenie co LG i o dość podobnych komponentach (z wyjątkiem innego procesora).
| Model | Samsung Galaxy A3 (2017) | LG K10 (2017) | LG K10 (2016) | Nokia 5 |
| Cena | ok. 1400 zł | ok. 850 zł | ok. 600 zł (cena obecna) | ok. 900 zł (spodziewana) |
| Wymiary (wy/sz/gł) | 135.4 x 66.2 x 7.9 mm | 148.7 x 75.3 x 7.9 mm | 146 x 74.8 x 8.8 mm | 149.7 x 72.5 x 8 mm |
| Waga | 138 g | 144 g | 142 g | - |
| System operacyjny | Android 6.0 | Android 7.0 | Android 6.0 | Android 7.1.1 |
| Ekran | » 4,7" » 720 x 1280 px » Super AMOLED | » 5,3" » 720 x 1280 px » IPS | » 5,3" » 720 x 1280 px » IPS | » 5,2" » 720 x 1280 px » IPS |
| Procesor | » CPU: 1.6 GHz » 8 rdzeni » Exynos 7970 » Mali T-830 MP2 | » CPU: 1,5 GHz » 8 rdzeni » Mediatek MT 6750 » Mali-T860MP2 | » CPU: 1,2 GHz » 4 rdzenie » Qualcomm Snapdragon 410 » Adreno 306 | » CPU: 1,4 GHz » 8 rdzeni » Qualcomm Snapdragon 430 » Adreno 505 |
| Pamięć | » RAM: 2 GB » Wbudowana: 16 GB » Slot kart microSD | » RAM: 2 GB » Wbudowana: 16 GB » Slot kart microSD | » RAM: 1,5 GB » Wbudowana: 16 GB » Slot kart microSD | » RAM: 2 GB » Wbudowana: 16 GB » Slot kart microSD |
| Bateria | 2350 mAh (niewymienna) | 2800 mAh (wymienna) | 2300 mAh (wymienna) | 3000 mAh (niewymienna) |
| Aparat / kamera | » 13 Mpx (tył) » 8 Mpx (przód) » lampa LED » autofokus » geotagging » nagrywanie 1080p | » 13 Mpx (tył) » 5 Mpx (przód) » lampa LED » autofokus » geotagging » nagrywanie 1080p | » 13 Mpx (tył) » 5 Mpx (przód) » lampa LED » autofokus » geotagging » nagrywanie 1080p | » 13 Mpx (tył) » 8 Mpx (przód) » lampa dual-LED » autofokus » geotagging » nagrywanie 1080p |
| Internet | » 4G LTE » 3G » Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac | » 4G LTE, LTE-A » 3G » Wi-Fi 802.11 b/g/n » Dual Sim | » 4G LTE » 3G » Wi-Fi 802.11 b/g/n/ac (dwuzakresowe) | » 4G LTE » 3G » Wi-Fi » Dual Sim |
| Komunikacja i złącza | » GPS » Bluetooth 4.2 » NFC » micro USB-C » słuchawkowe | » GPS » Bluetooth 4.2 » NFC » micro USB 2.0 (OTG) » słuchawkowe | » GPS » Bluetooth 4.1 » NFC » micro USB 2.0 » słuchawkowe | » GPS » Bluetooth 4.1 » NFC » micro USB 2.0 (OTG) » słuchawkowe |
| Dodatkowe funkcje | » akcelerometr » czujnik oświetlenia » czujnik zbliżeniowy » kompas cyfrowy » żyroskop » barometr » skaner linii papilarnych » wodoszczelność (IP68) | » akcelerometr » czujnik oświetlenia » czujnik zbliżeniowy » kompas cyfrowy » skaner linii papilarnych (niedostępny w Polsce) | » akcelerometr » czujnik zbliżeniowy | » akcelerometr » czujnik oświetlenia » czujnik zbliżeniowy » kompas cyfrowy » żyroskop » skaner linii papilarnych |
Wydajność
Szczegółowe wyniki testów oraz pomiary czasu pracy na baterii smartfona LG K10 (2017) znajdziecie w rankingu smartfonów.
[kontrolka produkt=lg-k10-2017 typ=benchmark smartfony-all]
W kilku słowach - zauważalna poprawa
Podobnie jak rok temu nie otrzymujemy tutaj szczególnie wydajnego chipsetu, ale różnicę wydajnościową dostrzeżemy od razu. Poza tym dodatkowy RAM i platforma Android 7.0 Nougat sprawiają, że nie powinniśmy narzekać na wydajność podczas pracy, nawet gdy uruchomimy kilka aplikacji.
Oczywiście im bardziej obciążony LG K10 (2017) tym bardziej widać różnicę w porównaniu z wyższymi modelami (widać ją zresztą zawsze), ale uważam, że LG i tak wypada pod tym względem pozytywnie.
Czas pracy
Podobnie jak w 2016 roku, także i tym razem możemy być w usatysfakcjonowani. Akumulator rozładowuje się w bardzo niewielkim stopniu w trakcie czuwania, a panel HD nie wymaga zbyt wiele energii. To owszem zasługa 2800 mAh akumulatora, który jest całkiem pojemny, ale dziś pojemności rzędu 3000 mAh wydają się być już standardem.
Odtwarzanie wideo przy jasności ustawionej na 50% (choć nie jest to szczególnie jasny panel, w pełni komfortowej) trwało około 12-13 godzin, a serfować po sieci przez Wi-Fi dało się przez 10 godzin. Z jednej strony wiemy, że można oczekiwać lepszych rezultatów, z drugiej nie ma co narzekać - w LG K10 (2017) tak jak w poprzedniku mamy dostęp do akumulatora. Średni czas SOT wynosił około 5 godzin.
Akumulator spokojnie wystarczy na 1-1,5 dnia pracy, a przy mniej intensywnym użytkowaniu jeszcze dłużej. Tryb oszczędzania energii można wymusić dla poziomu 15% i 5% lub aktywować na żądanie natychmiast. Ładowanie trwa niecałe 2,5 godziny.
System
LG K10 (2017) dostaniemy z preinstalowanym Androidem 7.0 Nougat. System został nieznacznie zmodyfikowany przez producenta.
Użytkownik otrzymuje wybór pomiędzy 3 trybami pracy ekranu głównego. Oprócz szuflady (jej aktywowanie wymaga pobrania plików z sieci), możemy pracować bez niej (tylko główny ekran - tryb domyślny) lub w trybie prostym. W trybie bez szuflady na aplikacje możemy skorzystać z narzędzia do przywracania aplikacji przed upływem 24 godzin od ich deinstalacji.
Ekran startowy i wybór typu ekranu
Narzędzie do przywracania aplikacji
W wysuwanym panelu powiadomień i z ikonami szybkiego dostępu możemy przypiąć oprócz suwaka regulacji jasności, suwak regulacji głośności. Wśród ikon szybkiego dostępu znajdziemy przydatną ikonę ograniczenia danych i "nie przeszkadzać" (harmonogram dla tego trybu można skonfigurować w menu). Szkoda, że włączenie trybu czytania (o cieplejszych kolorach) wymaga wejścia do menu. Przydałby się przynajmniej harmonogram włączania dla tej funkcji.
Mimo iż ekran ma rozdzielczość tylko HD, pięć kolumn z ikonami aplikacji prezentuje się czytelnie podobnie multimedia
Dotykowy pasek z przyciskami możemy zmodyfikować, dodając maksymalnie 5 pozycji lub usuwając te nam niepotrzebne.
Aplikacje
Lista aplikacji dostępnych w świeżo uruchomionym LG K 10 (2017) nie przyprawia o zawrót głowy. Z dedykowanych najważniejszą wydaje się tradycyjnie QuickMemo+. Pozwala ona tworzyć notatki dotykowym pisakiem, palcem lub z klawiatury. Notatki można przypisać do lokalizacji, zdefiniować powiązane powiadomienie lub udostępnić innym aplikacjom.
Oprócz podstawowych narzędzi Androida mamy preinstalowane narzędzia Google (wraz z promocyjną ofertą 100 GB na Google Drive przez 2 lata), skróty do ustawień w menu dla zarządzania witalnymi funkcjami telefonu, zestaw narzędzi (kalkulator, menedżer plików, dyktafon, radio FM, lista pobranych plików i wiadomości sieciowe, a także aplikację do definiowania zadań).
Smartfon wykorzystuje jako przeglądarkę Google Chrome, ma dedykowaną aplikację do muzyki, a wideo odtwarzane jest przez narzędzie Galeria. Edytor zdjęć wykorzystuje domyślnie aplikację Google Zdjęcia.
Galeria zdjęć i menu aplikacji aparat
Smartfon obsługuje funkcję OTG, możemy do niego podłączyć pendrive.
Przydatne funkcje
Capture+ - tradycyjne dla LG narzędzie do wykonywania zrzutów ekranu z adnotacjami rysunkowymi lub opisem tekstowym
Qslide - aplikacje pracujące w tym trybie wyświetlane są jako małe okienka nałożone na ekran startowy. Można regulować ich przeźroczystość i rozmiar. Niestety użyteczność tego trybu w LG K10 jest niewielka. Tylko kilka aplikacji wspiera ten tryb, a poza tym nie można uruchomić więcej niż jednej aplikacji w tym trybie.
Przypięcie ekranu - umożliwia przypięcie ekranu na stałe, operację deaktywacji przypięcia można zabezpieczyć PINem
Ukrywanie aplikacji - pozwala ukryć te aplikacje, których nie chcemy widzieć na ekranie głównym, ani w szufladzie z aplikacjami. Po zabezpieczeniu dostępu do menu ustawień, pozwala to na osiągnięcie podstawowego poziomu zabezpieczeń.
Przyciski skrótu - przyciski regulacji głośności można wykorzystać do szybkiego uruchamiania aparatu lub narzędzia Quickmemo+. Po aktywowaniu funkcji, narzędzia włączymy naciskając szybko dwa razy jeden z przycisków.
Smart Lock - po aktywowaniu blokady możemy zdefiniować zaufane urządzenia, lokalizacje, twarz czy głos, których rozpoznanie lub bliska obecność spowoduje automatyczne odblokowanie smartfona.
Główny aparat - oprogramowanie
Aplikacja aparatu przypomina stockową wersję oprogramowania dla Androida nieco upodobnioną do oprogramowania LG. Jest inna niż rok temu (zamiast kolejnych pasków z ustawieniami wchodzimy do oddzielnego okna z menu) i ma kilka niedociągnięć, które mam nadzieję, łatwo usunie się aktualizacją oprogramowania.
Nie przeszkadza to, że aplikacja jest bardzo prosta - tak właśnie powinno być, ale uproszczenia nie powinny iść za daleko. Tak jak w LG X Cam nie podobał mi się brak HDRu, tak w LG K10 (2017) nie podoba mi się kłopotliwe włączanie tej funkcji - wymaga to aż trzech tapnięć w ekran. Przynajmniej o jedno za dużo.
Nie ma tez aplikacji do panoramy, a przecież LG potrafi wygenerować bardzo ładne obrazki tego typu.
Żałuję też, że funkcja blokowania ostrości i ekspozycji nie pozwala na rozdzielenie pomiaru każdego z tych dwóch parametrów. Osiągnęlibyśmy w ten sposób dużo więcej łatwiejszym sposobem niż poprawiając jakość zdjęć.
Wiem wiem, każda z tych funkcji wpłynęłaby na cenę smartfona, lecz ze względu na konkurencję warto szukać możliwości walki wszędzie tam gdzie jest to najprostsze. A poprawki w oprogramowaniu na pewno są mniejszym kłopotem niż zmiany sprzętowe.
Główny aparat - jakość zdjęć
Ze względu na progresywne wyświetlanie zdjęć mogą one zrazu wydawać się nieostre, ale po chwili zobaczymy, że aparat robi przyzwoite zdjęcia (rozdzielczość 13 Mpix o proporcjach 4:3) i ma celny autofokus. Jak zawsze w tej kategorii sprzętu problemem jest ostrzenie w makro - mistrzem tego typu zdjęć LG K10 nie został, ale też nie można mieć pretensji jeśli poświęcimy chwilkę na utrafienie dobrego kadru.
Sama jakość zdjęć jest tym, czego należy spodziewać się po smartfonie w tej cenie. Osobiście oczekiwałbym lepszych wyników, szczególnie w przypadku kompresji dalszych szczegółowych planów i zieleni, w której oprogramowanie się gubi. Słabe lub kontrastowe warunki oświetleniowe to też sytuacja, w której LG K10 (2017) nie najlepiej się odnajduje. Kompresja staje się nieprzyjemna i niszczy szczegółowość zdjęcia. Tryb HDR przydaje się, by uratować przepalone lub za ciemne fragmenty zdjęcia - cieszę się, że LG z niego nie zrezygnowało.
Zdjęcie bez HDR
Zdjęcie z HDR
Na zdjęciach widać typową dla LG miękką kompresję z akwarelowym charakterem (widać to na powiększeniu), z dobrze zaakcentowanymi choć nieprzesadnie ostrymi krawędziami.
Test szczegółów
Obiektywnie jednak rzecz biorąc, konkurencja (ale nie topowe smartfony, które potaniały po premierze) też nie ma więcej do zaoferowania. Dlatego należy powiedzieć, że fotograficzne wyniki będą cieszyć nasze oczy.
Tym co należy zapisać na plus aparatowi to jego niezawodność (pomyłek jest niewiele) i stabilne ujęcia mimo braku wbudowanej stabilizacji. Główny aparat nie ma słabszych momentów i zawsze daje z siebie wszystko na co może sobie pozwolić. A na co może, najlepiej pokazują przykładowe zdjęcia.
Zdjęcie w galerii z kontrastowym oświetleniem
W przypadku nocnych zdjęć, LG był w stanie zastosować czułość ISO maksymalnie 2000, a czas ekspozycji nie był dłuższy niż 1/12,5 sekundy.
Przedni aparat - oprogramowanie
Oprogramowanie przedniego aparatu zaskoczy dwoma ikonkami, które pozwalają zmieniać pole widzenia przedniej kamery. Możemy wykonać bardzo szerokie selfie, ale tez selfie o tradycyjnym polu widzenia. Przełączanie odbywa się podobnie jak zmiana kamery w LG G5. Zagadką jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zmieniane jest pole widzenia - rozdzielczość zdjęć pozostaje bowiem taka sama, czyli 5 Mpix.
Przednia kamera korzysta z lampy błyskowej w postaci świecącego ekranu w różowo-beżowym kolorze, by dobrze oddać kolor twarzy.
Zdjęcia możemy wyzwalać na kilka sposobów. Dotykowo, poprzez gest pięścią (podwójne zaciśnięcie pięści wyzwoli serię zdjęć), głosowo (ach kiedy, któryś z producentów zamiast „Cheese” wprowadzi nasz słowiański „Ser” do listy poleceń) lub automatycznie. W tym ostatnim trybie aparat wykrywa twarz, lub twarze, w kadrze i sam wyzwala migawkę (lub włącza samowyzwalacz). Gdy w kadrze pojawi się więcej twarzy - oprogramowanie czeka, aż wszystkie będą dobrze widoczne.
Przedni aparat - jakość zdjęć
Podobnie jak w przypadku głównej kamery także aparat do selfie radzi sobie podobnie jak rok temu. W porównaniu z głównym aparatem widać różnice w jakości, ale w przypadku takich zastosowań jak selfie i tak jest nieźle.
Selfie wykonane na dworze
Selfie w pomieszczeniu
Bezpośrednie porównanie nie jest tutaj proste, bo mamy inny obiektyw, dość dodać, że zdjęcia selfie (lub groufie) na bardzo szerokim kącie to coś co spodoba się sporej liczbie użytkowników przedniej kamerki.
Jakość filmów
LG K10 (2017) wykonuje filmy w maksymalnej rozdzielczości FullHD z klatkarzem 30 kl/s. W trakcie filmowania możemy skorzystać z autofokusa, ręcznie poprawić punkt ostrości lub zablokować ja na wybranym motywie.
We znaki daje się tutaj brak stabilizacji, co widać na załączonych filmikach, wykonanych w różnych warunkach oświetleniowych. Producent zdecydował się na podkręcenie ostrości i kontrastu krawędzi, co powoduje, że filmy na ekranie smartfona czy w okienku YouTube wypadają świetnie. Ale gdy je powiększymy do rozmiaru ekranu komputera widać ewidentnie, że brakuje im szczegółów, które zjada kompresja (pomimo sporej przepływności 16 Mbps).
Podsumowanie
LG K10 (2017) zastępuje ubiegłoroczny model i jest najwyżej pozycjonowaną propozycją z budżetowej serii LG K. W tegorocznym modelu nie ma rewelacji, niemniej na plus można zapisać, że są tylko poprawki, nic się nie pogorszyło. Nadal będziemy mieli ekran HD, jednak bardzo dobrej, o ile tak można powiedzieć, jakości, ale też niezbyt jasny. Wydajność się poprawiła i z pewnością część użytkowników to dostrzeże, aczkolwiek na komfort nie ma to wielkiego wpływu.
Smartfon ewoluował, w dobrym tego słowa znaczeniu, szkoda tylko że nie wszędzie tę ewolucję docenimy. Szerokokątny obiektyw przedni to dobra propozycja, podobają mi się też zmiany we wzornictwie i system Android 7.0 Nougat już na dzień dobry. Niestety polski klient otrzyma wariant LG K10 (2017) bez czytnika linii papilarnych. A przecież bezpieczeństwo to zagadnienie, które przecież nie zna granic.
Ubiegłoroczny LG K10 nie miał słabych stron, nie był też wybitny, po prostu dobrze wywiązywał się z przypisanego mu zadania - miał przyzwoity aparat, dobry czas pracy na baterii. Smartfon, który można polecić i potem tego nie żałować. LG K10 (2017) kontynuuje ten trend.
LG ma sposób na popularność, ale konkurencja nie śpi
Stary LG K10 był popularny w ofertach operatorskich i w tym roku będzie zapewne podobnie. LG nie bez powodu mówi, że to smartfon, który pewnie kupisz Ty lub twój znajomy.
Bo choć smartfony ewoluują, a w kwocie rzędu 1500 zł dostaniemy dużo więcej, to klienci nadal oczekują niezbyt drogich (czyli sporo poniżej 1000 zł) propozycji od uznanych marek jak LG z najnowszą wersją systemu operacyjnego. A te zapewniają producentom gro dochodów.
Na otwartym rynku konkurencja jest dziś spora i LG K10 (2017) mimo predyspozycji, by być hitem, na sukces będzie musiał „zapracować”.
Plusy i minusy urządzenia:
- Android 7.0 wprost z pudełka
- dobry czas pracy na baterii
- wyraźny ekran HD
- ładne wzornictwo
- przyzwoita wydajność
- obsługa LTE Advanced
- szerokokątny aparat przedni
- brak szczególnie słabych stron
- ekran powinien być jaśniejszy
- tylko jednozakresowe Wi-Fi
- nie ma czytnika linii papilarnych (polska wersja)
- zbyt mało szczegółów w filmach FullHD
- zdjęcia w słabym oświetleniu powinny być lepsze