Wstęp, obudowa, ekran, specyfikacja
Niespełna dwa tygodnie temu LG zaprezentowało w Polsce jako jednym z pierwszych państw na świecie, co odbieramy jako uznanie dla naszego rynku, LG Q6. To pierwszy, i już nie jedyny, przedstawiciel nowej serii smartfonów LG Q. Wyceniony jeszcze nie wiemy na ile, ale będzie to raczej średnia półka cenowa. Coś w co wszedł już pewien czas temu Samsung między innymi z modelami A3, A5, segment, w którym jest w czym wybierać. Zarówno wśród starych modeli, które spadły już z piedestału cenowego, jak i nowych smartfonów Huawei, Xiaomi, OnePlus. Jeszcze ciekawiej prezentuje się oferta w cenie około 1000 złotych.
Przed premierą mówiło się o LG Q6 jako mini wersji LG G6. Prawda jest jednak inna, to kompletnie nowy smartfon, któremu trudno przypisać odpowiednika we wcześniejszej ofercie. Gdyby LG Q6 miał być mini LG G6, to powinien mieć podwójna kamerę. Tak przynajmniej myślało LG rok temu. W tym roku zdecydowano, przynajmniej na razie, że taki aparat lepiej dać w odpowiednio wysoko pozycjonowanym smartfonie i tak powstał LG Q8 (właśnie miał premierę), który pod wieloma względami jest w stosunku do LG G6 tym czym jest Honor 9 dla Huawei P10. LG Q6 to bardziej wersja Lite G6stki.
W przypadku LG Q6 cena wyniesie 1499 złotych. Nie są to kokosy, ale nie producent nie może pozwolić sobie na rzucenie nam na pożarcie byle czego w takiej cenie. Pierwszy rzut oka na LG Q6 sugeruje, że może być ciężko, ale też nie ferujmy wyroku przed testem. Zaczynamy.
LG Q6 bezramkowiec - o co tu właściwie chodzi
LG promuje Q6 jako smartfon o smukłej obudowie bez ramek. Cóż ekran Full Vision o proporcjach 18:9 faktycznie przydaje smukłości bryle smartfona, ale tak jak w G6 nie można było powiedzieć o totalnie bezramkowej konstrukcji, tak trzeba ocenić i Q6. Inna rzecz, że ramki choć są, to tak jakby prawie ich nie było, stąd też pewnie to całe zamieszanie.
Musze przyznać, że jakość wykonania LG Q6 robi wrażenie. Wiem, wiem, tylna ścianka jest plastikowa, o czym przypomina odgłos jaki wydają uderzające w nią paznokcie. Mnie w przeciwieństwie do znajomych redaktorów jakoś nie udało się porysować jej przez dwa tygodnie. Może to kwestia sposobu obchodzenia się ze smartfonem, albo… nie wiem co.
Spasowana podobnie jak metalowa ramka, z resztą obudowy, jest bardzo dobrze. Szkoda, że nie mamy tu obudowy uszczelnianej (testy w terenie pokazały, że mimo to deszczu Q6 się nie boi), bo zastosowanie portu microUSB 2.0 nie jest jeszcze taką tragedią. Ale przeszkadza brak trybu ładowania szybkiego, choć przy wydajności jaką pokazał LG Q6 raczej nie staniemy przed wyzwaniem „doładuj mnie pod koniec dnia”.
Bez czytnika linii papilarnych
Ekran LG Q6 ma 5,5 cala przekątnej w trybie 18:9 (w trybie 16:9 efektywna przekątna wynosi niespełna 5,2 cala). Wydłużona obudowa sprawia, że leży w dłoni wyjątkowo dobrze. Soczewka aparatu cyfrowego na tylnej ściance znajduje się blisko narożnika, tak więc raczej jej nie pobrudzimy palcem, który instynktownie szuka czytnika linii papilarnych.
Jak już wiecie z pierwszych wrażeń, czytnika brak. Odblokowywać możemy tradycyjnie - nadal są zwolennicy tego typu rozwiązań, z pomocą kodu, kształtu. Gdy nie stosujemy blokady, aktywujemy urządzenie podwójnym stuknięciem w ekran.
Obsługiwane jest też odblokowywanie urządzeniami Bluetooth, nowością jest z kolei funkcja rozpoznawania twarzy. Funkcja również biometryczna, ale nie jest to alternatywa dla czytnika. Działa inaczej i wymaga oświetlenia naszej twarzy. Jest tu pewna zwłoka, większa niż w starszych nawet czytnikach linii papilarnych, ale problemów nie ma. Takie blokowanie działa bez zarzutu nie tylko w dzień, ale nawet w słabiej oświetlonych pomieszczeniach - warunkiem jest zapewnienie minimalnego oświetlenia twarzy. Gdy światła jest bardzo mało może to faktycznie potrwać chwilę, wtedy lepiej już wpisać PIN.
Ekran FullVision
LG Q6 wyposażono w ekran Full Vision o rozdzielczości 2160 x 1080 pikseli. Podobnie jak w G6 aplikacje możemy przystosować do pracy (o ile na to nam pozwolą) z proporcjami obrazu 18:9, w których mamy taką właśnie rozdzielczość. W trybie 16:9 mamy do dyspozycji całe FullHD, a nawet nieco więcej, dla treści, a pasek z przyciskami i panel powiadomień wykorzystują nadmiarowe piksele przy pracy w orientacji pionowej. Proporcje 18:9 w poziomie doskonale nadają się do filmów w szerszym niż 16:9 formacie.
Ekran daje bardzo dobre kolory (lecz nie tak doskonałe jak w G6), szczegółowy obraz, ma świetnie działającą funkcję dotyku i wystarczającą jasność dla pracy w większości sytuacji (zauważyłem jednak, że częściej niż zwykle ustawiałem jasność na 50 i więcej procent). Przy silnym świetle słonecznym Q6 nawet po włączeniu automatyki (która potrafi podbić dodatkowo jasność) nie radzi sobie najlepiej - ale to problem też i innych smartfonów.
A co wewnątrz? Jakiś tam Snapdragon 435
Smartfon, który otrzymaliśmy do testów to wersja LG Q6 czyli 3 GB RAM, 32 GB pamięci wbudowanej, z której około 22 GB otrzymujemy do dyspozycji. Pamięć można rozszerzyć kartą microSD. Nie spodziewałem się dużej wydajności (więcej na następnej stronie), a mimo to poza szczególnie wymagającymi grami nie było powodu do większych narzekań.
Siłę napędową zapewnia chipset Snapdragon 435. Nie jest to szczególnie wydajna jednostka.
Na tylnej ściance znajdziemy głośnik. Gra on całkiem głośno jednak bez konkretnego charakteru. Stanowi dobre źródło dźwięku, ale po tym co pokazuje choćby G6 to element któremu w Q6 nie poświęcałbym więcej uwagi.
Wbudowany akumulator 3000 mAh jest niewymienny, co oznacza, że kartę microSD i nanoSIM umieszczamy w wysuwanej tacce.
Inne ciekawe funkcje - jest tam kto?
Hmm. Jako ciekawą funkcję zaklasyfikowałbym rozpoznawanie twarzy. A potem… Niestety nie ma tutaj za bardzo czym się chwalić. Nawet Wi-Fi jest tylko jednozakresowe. LG Q6 ma solidnie skonstruowaną listę narzędzi i system Android 7.1.1 (opisane na kolejnej stronie), które spełnią wymogi niejednego mobilnego obywatela.
Tym co ciekawe w LG Q6 to nie konkretna funkcja, ale fakt, że całość działa bardzo sprawnie (więcej na następnej stronie).
Zestaw pudełkowy nie jest wyposażony szczególnie bogato. Słuchawki standardowe (douszne), kabelek z tradycyjną ładowarką (nie mamy tu wsparcia dla QuickCharge) i szpilka by wysunąć tackę na kartę pamięci oraz nanoSIM.
Wydajność
Szczegółowe wyniki testów oraz pomiary czasu pracy na baterii smartfona LG Q6 znajdziecie w rankingu smartfonów.
[kontrolka produkt=lg-q6 typ=benchmark smartfony-all]
W kilku słowach - wystarczająco dużo mocy choć wolno
Zastosowanie Snapdragona 435 oznacza, że mamy do czynienia może z nie najwolniejszym ze smartfonów, ale z takim, który rekordzistą wydajności nie będzie. Mimo to, przez dwa tygodnie nie odczuwałem wielkiego dyskomfortu. Wręcz przeciwnie, okazało się, że Snapdragon 435 i 3 GB RAM wystarczą do przyjemnej pracy. Owszem, uruchamianie wymagających aplikacji, w tym gier dawało odczuć niedobory mocy, ale nie aż tak bardzo bym nie mógł sobie pozwolić na granie w ulubione mobilne gry.
W benchmarkach Samsung Galaxy A5 z tego roku wypada o niebo lepiej
Szybkość pracy, to czy jest duża, czy jednak mała, można zauważyć uruchamiając narzędzia do edycji zdjęć czy wideo. Bezpośredni pojedynek w wydajniejszymi smartfonami LG Q6 przegra, na szczęście wolniejsze przetwarzanie nie było okupione zacięciami. Wystarczyło odrobinę cierpliwości, a dało się edytować filmy nagrane Q6, czy zadawać dużą liczbę modyfikacji zdjęciom w Snapseed. Podsumowując, LG Q6 jak już wspomniałem działa zaskakująco sprawnie.
Praca we wbudowanym edytorze wideo
Czas pracy
Pojemność akumulatora 3000 mAh kiedyś oznaczała sporo lepsze osiągi niż u konkurencji. Dziś taka pojemność to coś normalnego, a w obliczu wydajniejszych (choć i energooszczędniejszych) chipsetów nic wielkiego. Akumulator w LG Q6 zapewnia komfort na cały dzień, a jeśli jesteśmy mniej wymagający, nawet na część kolejnego dnia.
W pełni naładowany akumulator pozwolił na około 10 godzinny maraton filmowy. Serfowanie to około 11 godzin przyjemności. To nie są zachwycające wyniki, ale nie przeczą temu co napisałem powyżej. Rozładowywanie w trybie spoczynkowym narusza akumulator w bardzo niewielkim stopniu - oznacza to, że nawet jeśli leżał kilka dni, to jest szansa, że będziemy mogli go używać bez doładowywania.
Oprogramowanie przypomina by od czasu do czasu uruchomić smartfon i nie rozładowywac go za bardzo
O wydajności akumulatora lepiej świadczyć moga średnie czasy włączenia wyświetlacza (SOT). Zwykle było to około 4 i pół godziny, czasem zdarzało się więcej, szczególnie gdy używałem smartfona intensywniej w ciągu dnia. Szkoda, że nie mamy tu opcji szybkiego ładowania - ze standardową ładowarką trzeba czekać około 2 godzin by w pełni naładować akumulator.
Smartfon zauważalnie nagrzewa się podczas grania i innych bardziej wymagających operacji, ale bez przekraczania alarmowego poziomu. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnio mamy bardzo ciepłe dni (koniec lipca 2017).
System i aplikacje
LG Q6 otrzymujemy z zainstalowanym systemem Android 7.1.1 i nakładką LG UX - oznacza to, że możemy czerpać korzyści z wszelkich optymalizacji jakie zapewnia najnowszy system. Oprogramowanie jest podobne jak w innych smartfonach LG, z naciskiem na prostotę (co się da, zmieniamy w systemowym narzędziu Ustawienia, a nie za pomocą dodatkowych aplikacji). Jak zwykle (w prawie czystym Androidzie) preinstalowane są aplikacje Google.
Na dzień dobry kilka porad oraz opcja pobrania aplikacji ekranu z szufladą z LG Smart World
Dodatkowych aplikacji jest niewiele - są te najpotrzebniejsze (dedykowane narzędzie aparatu, prosty dyktafon, Menedżer plików, LG Mobile Switch dla migracji pomiędzy urządzeniami, Quick Memo+). Jest też Asystent Google, tylko że niestety po polsku sobie z nim nie pogadamy.
Drobne bonusy w strefie LG Smart World
Domyślnie system pracuje w wersji bez szuflady na aplikacje. Po nawiązaniu łączności z siecią, podczas aktualizacji urządzenia, można pobrać pliki, które pozwolą włączyć nam ten brakujący, a pożądany przez wielu użytkowników tryb.
Nowością jest pływający przycisk cofania połączony z domowym. Działa on w trybie poziomej orientacji wyświetlacza. Możemy go umieścić w dowolnym miejscu wzdłuż dolnej krawędzi ekranu przeciągając jak ikonę.
Nigdzie nie mogłem znaleźć za to opcji określania koloru sygnalizującego stan smartfona LEDu. Dlaczego? Nie ma ustawień, bo nie ma też takiej diody. Czy to dobry pomysł? Skoro nie ma ekranu AlwaysOn, to na pewno nie tak dobry.
Edytor wideo
Mimo nienajszybszego chipsetu, warto na LG Q6 pokusić się o edycję wideo. Wbudowany edytor pozwala na przycięcie filmu, podłożenie ścieżki dźwiękowej i zastosowanie ciekawych efektów obrazu. Niektóre trzeba pobrać z sieci.
Skalowanie aplikacji
Ponieważ ekran LG Q6 ma niestandardowe proporcje 18:9, mamy w ustawieniach Wyświetlacz, opcję skalowania okien aplikacji. Możemy wybrać dla każdego zainstalowanego programu jeden z trzech trybów pracy - kompatybilny z ekranami 16:9, ekranem LG Q6 i pośredni. Przyda się to, gdy okno programu wyjątkowo źle pracuje w trybie innym niż 16:9.
Radio z RDS
Radio nie jest czymś niezwykłym w smartfonie, ale też nie każdy model je ma. To w LG Q6 obsługuje RDS. Jeśli ktoś jest miłośnikiem radia, dodatek jak znalazł.
Smart Doctor zamiast Smart cleaning
Pod tą nazwą znajdziemy kompleksowe narzędzie do monitorowania stanu urządzenia i optymalizacji parametrów pracy - czyszczenia pamięci, diagnozowania ewentualnych problemów. Działanie zgromadzonych tu funkcji jest podobne jak w poprzednikach, modyfikacji uległ interfejs dostępowy.
Kosz na aplikacje i kosz na zdjęcia i filmy
Skoro Android jest już tak samo popularny jak Windows, nie można zapomnieć o Koszu. Tak naprawdę to rozwinięcie funkcji Kosz na odinstalowane aplikacje, którą LG wprowadziło już w ubiegłym roku do swoich smartfonów. Tym razem oprócz aplikacji usuwane do Kosza są także kasowane zdjęcia i filmy.
Smartfon w miarę możliwości zachowuje je przez siedem dni i w tym czasie można je odzyskać - to dobre rozwiązanie dla osób, które są niezdecydowane lub często przypadkiem przez machnięcie dłonią usuwają zdjęcia. Być może w kolejnych wersjach nakładki LG UX, Kosz obsłuży także pliki usuwane z poziomu menedżera plików.
Zdjęcia, filmy, podsumowanie
Pora na praktyczne testy fotograficzne i filmowe oraz ostateczną ocenę smartfona.
Oprogramowanie aparatu
LG zdecydowało się nie przesadzać ze skomplikowaniem oprogramowania aparatu. Mamy tu tylko trzy tryby fotografowania Auto, Panorama i Jedzenie. Ten ostatni paradoksalnie świetnie sprawdzi się gdy chcemy zmodyfikować balans bieli (swoją drogą i tak dobrze dobierany w trybie Auto).
Fotografować możemy z różnymi proporcjami obrazu. Natywnie mamy obraz 4:3 (zdjęcia 13 Mpix), jest też tryb 16:9 i 18:9. Ten ostatni zdaje się dawać szersze pole widzenia niż tryb podstawowy, ale to tylko złudzenie. Zdjęcia są wycinkiem kadru 4:3, obciętym z góry i z dołu.
Pórównanie zdjęć dla trzech proporcji kadru (tryb HDR)
Dostępny jest też tryb 1:1, czyli znane już z G6 zdjęcia z kwadracie. Możemy zastosować tryb z podglądem wykonanego zdjęcia, tryb łączenia fotografii, a także stworzyć mozaikę czterech ujęć. Tryb zdjęć w kwadracie w połączeniu z trybem seryjnym (w serii mamy do 30 zdjęć) doskonale nadaje się do tworzenia animowanych gifów. GIFy da się wykonać także potem z poziomu Galerii wskazując zdjęcia, które mają być użyte - w ten sposób mamy większa kontrolę nad doborem ujęć niż przy GIFie wprost z serii zdjęć.
Podczas fotografowania możemy zablokować ekspozycję i ustawienie ostrości, skorygować suwakiem ekspozycję. Szkoda, że tryb HDR nadal jest niewygodny do włączenia - wymaga wejścia do menu. Ciekawie rozwiązano tryb zoomu cyfrowego - należy przeciągać spust migawki w górę i w dół. Pomysł dobry, ale wolałbym by w ten sposób regulować ostrość.
W trybie wideo dostępna jest stabilizacja obrazu, a maksymalna rozdzielczość to 1080/30p. Nie ma tu trybów szybkiego filmowania.
Główny aparat - kolory i ekspozycja to jego mocna strona
Jasność obiektywu w głównym aparacie LG Q6 fo f/2,2. Mówi wam coś ta liczba. Tak, to podobny parametr jak w kamerze Huawei P10 i P9. I na tym podobieństwo się nie kończy, choć nie chodzi tu o podwójny aparat. LG zdecydował się w Q6 umieścić pojedynczą główna kamerę i wydaje się, że postąpił słusznie. Dlaczego? W ubiegłorocznym LG X Cam, który miał podwójną kamerę i był smartfonem z podobnej (ale chyba nieco niższej) półki cenowej, drugi aparat na tylnej ściance wypadł poniżej oczekiwań. Pierwszy był niezły, ale brakowało mu trybu HDR.
Dlatego nie żal mi brakującego szerokokątnego obiektywu - jego zastosowanie zresztą nie miało mieć miejsca, bo Q6 nie ma być traktowany jako mini wersja G6tki.
Zdjęcia z LG Q6 wypadają nieźle, a to nieźle manifestuje się tym, że są dość naturalne. Naturalność to cecha, którą przypisuję zdjęciom ze wspomnianych powyżej smartfonów konkurencji.
Niedawno testowany LG G6 to chcąc nie chcąc, wyznacznik jakości zdjęć w tegorocznych modelach LG. Jak wypada w porównaniu z nim Q6? Nie daje tak dobrych (czytaj szczegółowych) zdjęć jak G6, ale nie ma powodu do rozczarowania. Zdjęcia cieszą oko i to jest najważniejsze.
Jednak przy powiększeniu widać, że ujęcia wypadają miękko (mniej szczegółów i kontrastowo podkreślonych krawędzi, szczególnie dalszych planów), na którą wpływ ma zastosowana optyka, ale też przetwarzanie obrazu. Mniej przetworzone i wyostrzone wyglądałyby dużo lepiej. Na szczęście to czego obawiałem się przed testem - totalne fotograficzne niedomaganie - nie ma tu miejsca.
LG Q6 do makro nie został stworzony, ale zdjęcia dają radę
Wycinek powyższego kadru
To zasługa tego, że LG Q6 dobrze, a nawet bardzo dobrze, radzi sobie z ekspozycją i kolorami, a autofokus (ponownie nie tak dobry jak we flagowcu) nie myli się zbyt często. W fotografii te pierwsze elementy grają nie mniejszą rolę niż ostrość. Potrafimy o tym zapomnieć, gdyż smartfony przyzwyczaiły nas do nadmiernie wyostrzonych obrazów.
W słabym oświetleniu, dotyczy to też ciemnych partii zdjęć wykonanych za dnia (a o takie nietrudno), aparat pracuje już zauważalnie gorzej i to pewnie z tego powodu mamy sporo krytycznych głosów pod jego adresem.
Brak stabilizacji optycznej (jest tylko elektroniczna przy filmach i sprawdza się całkiem nieźle) daje się we znaki (wymaga pewnego uchwytu). W słabym oświetleniu łatwo o poruszone zdjęcia (uznamy je za nieostre), a artefakty przetwarzania sporo psują.
Czy jednak na tyle, by mocno krytykować główny aparat? Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że choć obiektywnie ocenić należy go sporo niżej niż aparat w G6, to zdjęcia w bardzo słabym oświetleniu (o ile nie poruszone) są do zaakceptowania. Ponownie sporą rolę gra tutaj poprawna ekspozycja i kolorystyka. Poniżej przykłady z premierowego pokazu Uncharted: Zaginione dziedzictwo. Zdjęcia wykonane zostały z ręki, w bardzo trudnych oświetleniowo warunkach. Nadal ogląda się je przyjemnie, choć technicznie pozostawiają bardzo dużo do życzenia.
Ładne zdjęcia panoramiczne
Już w przypadku LG G4 miałem okazję bardzo pochwalić tego producenta za świetne zdjęcia panoramiczne i przyznaję, że LG Q6 dotrzymuje poziomu tamtemu i kolejnym flagowcom LG. Zdjęcia są prawidłowo naświetlone (w przykładzie był spory kontrast dlatego część nieba wyszła wyświecona) dobrze sklejone i niezłej rozdzielczości. W przypadku pionowo zorientowanego aparatu, panorama obejmuje prawie 360 stopni, a rozdzielczość pliku to około 30 Mpix (12272 x 2384 piksele).
Zdjęcia selfie - zależnie od warunków
W trakcie testów spotkałem się z nieprzychylną opinią pod adresem przedniej kamery, czyli mówiąc inaczej trybu selfie. Nie zgadzam się z nią do końca. Zdjęcia faktycznie nie są tak szczegółowe jak mogły by być, ale to chyba wynik tego, że dalszy plan wypada lepiej niż twarz (a powinno być odwrotnie). Mimo to na przedni aparat bym nie narzekał. Doskwiera to szczególnie przy standardowym polu widzenia. Po aktywowaniu szerokiego kąta selfie jest już dużo lepiej.
Selfie za dnia - szerokie, wąskie pole widzenia
Poza tym jakość zdjęć w dużym stopniu będzie zależała od warunków. Przy słonecznej pogodnie uzyskamy całkiem ładne obrazy, ale już brak słońca spowoduje, że będą sprawiały wrażenie nieostrych (w praktyce silnie przetworzonych). Niemniej cały czas mamy poprawną ekspozycję i dobre kolory, a to sprawia, że są przyjemniejsze w odbiorze niż niejedno dużo ostrzejsze zdjęcie z innych smartfonów.
Selfie wykonane tylko z pomocą światła ekranowego (flash dla selfie) - szerokie pole widzenia i wąskie
Filmy - szkoda, że tylko FullHD
Nagrania wideo mają przepływność około 17 Mbps w trybie 1080/30p. Sama scena jest bardzo dobrze naświetlona, dynamice też wiele nie mam do zarzucenia, autofokus trafia tam gdzie należy, stabilizacja, choć elektroniczna, spełnia swoje zadanie nadzwyczaj dobrze, ale jak na dwa miliony pikseli i taką przepływność to obraz jest zbyt miękki. Filmy po wyświetleniu na ekranie komputera, bo w smartfonie są jeszcze przyzwoite, wyglądają już nieciekawie.
Charakter filmów jest podobny jak w przypadku LG G6. Mamy mocno kontrastowe krawędzie, konkretną kolorystykę i jestem przekonany, że tak jak we flagowcu, tak tutaj tryb 4K dużo by poprawił. Sceny rejestrowane w słabym oświetleniu zauważalnie szumią, ale są nadal stabilne.
Podsumowanie - ach, gdyby nie ta cena
Obiektywnie ocenić LG Q6 nie jest łatwo. To smartfon o stylistyce przedniego panelu i krawędzi rodem z LG G6 (pewnie dlatego wszyscy z uporem porównują go z flagowcem i określają jako bezramkowca), z ekranem 18:9, który bardzo dobrze leży w dłoni i wygląda naprawdę jak klasowy sprzęt premium. Krytykowanie tylnej ścianki uważam za przesadę, ale zdaję sobie sprawę, że może to być punkt zapalny.
LG Q6 ma bardzo dobry ekran FullVision 18:9 (wyjątek w tej klasie produktów), na który narzekałem tylko w plenerze w słoneczne dni - a tych ostatnio jak na złość nie brakuje. Fotograficznie bardzo przyzwoicie. Rzekłbym nawet, że ciężko mi zgodzić się z wyjątkowo krytycznymi głosami pod adresem głównego aparatu, które już krążą w sieci. Dopóki nie zrobi się ciemniej.
Gdy powstawał ten tekst jeszcze nie znałem spodziewanej ceny LG Q6. Celowałem w 1400 złotych i pomyliłem się nieznacznie. Gdy LG Q6 po dwóch trzech miesiącach stanieje do powiedzmy 1100-1000 złotych będzie nieźle. Spodziewana cena 1499 złotych studzi entuzjazm.
LG Q6 to niezły smartfon, w którym za mało jest hasła „technologie z górnej półki w średniopółkowcu”. Ekran Full Vision, który zapewnia komfortową pracę, może nie wystarczyć. Wymagający klient w przedziale cenowym 1000-1500 zł dostanie uszczelnianą obudowę, czytnik linii papilarnych. Jego brak po dłuższym kontakcie z Q6 nie przeszkadzał mi tak bardzo jak w ciągu pierwszych godzin podczas premiery. Lecz czytnika używam nie tylko do odblokowywania smartfona.
Mimo tych zastrzeżeń, trzeba LG pochwalić. Nie za cenę, ale za kierunek jaki obrało tworząc LG G6, a potem linię Q. Dużo więcej obiecuję sobie po LG Q8, ale też i cena będzie wyższa. Oby znów nie za wysoka (na początek).
Chwalić trzeba też konkurencję, która mocno winduje poprzeczkę w segmencie średnim, co dla wielu osób wybór czyni oczywistym. Jeśli LG Q6 będzie taniał tak jak tanieją inne smartfony LG, to stanie się ciekawą propozycją. O ile nie lubicie rozdawać odcisków palców, co jest argumentem u przeciwników czytników linii papilarnych w smartfonach.
Plusy:
- ładne wzornictwo rodem z LG G6
- świetnie leży w dłoni
- bardzo dobry ekran Full Vision 18:9
- „bezramkowa” obudowa
- przyzwoity główny aparat, ale zdjęcia bardzo miękkie
- prawidłowa ekspozycja i kolorystyka zdjęć z obu aparatów
- dobra cyfrowa stabilizacja wideo
- rozsądna szybkość pracy
- system Android 7.1.1
- przyzwoity czas pracy na baterii
- odblokowywanie twarzą nawet przy wyłączonym ekranie
MInusy:
- zbyt wysoka cena
- brak czytnika linii papilarnych
- tylna ścianka jednak plastikowa
- tylko jednozakresowe Wi-Fi
- niewymienny akumulator
- brak stabilizacji obrazu przy zdjęciach
- w słabym oświetleniu i w cieniach zdjęcia rozmyte
- brak szybkiego ładowania
- tylko port microUSB 2.0