Smartfon, konstrukcja, oprogramowanie, ekran
Do naszej redakcji trafił LG X Cam, drugi z reprezentantów tegorocznej serii LG X. Po LG X Screen testujemy smartfon, którego główną zaletą jest według producenta podwójna tylna kamera, z bardzo szerokokątnym jednym obiektywem.
LG X Cam (znany też jako LG K580) to urządzenie, którego już sama nazwa sugeruje, że powinien zainteresować miłośników mobilnej fotografii - dwa aparaty na tylnej ściance muszą w końcu mieć uzasadnienie. Nie poprzestajemy jednak tylko na tym. LG X Cam wyposażono w chipset Mediatek MT6753 (8 rdzeni Cortex-A53) z 2 GB pamięci RAM, dodano ekran FullHD o przekątnej 5,2”, na pokładzie zainstalowano system Android 6.0, a za te wszystkie przyjemności przyjdzie nam zapłacić obecnie niespełna 1200 złotych. Zważywszy na fakt, że jest to smartfon z logo LG, cena za nowy produkt nie wydaje się przesadnie wysoka. Zobaczmy czy tak samo będziemy uważać po teście? Zaczynamy.
Zawartość zestawu LG X Cam
Ładny i niesamowicie lekki
Przez pierwsze kilkadziesiąt minut jakie spędziłem z LG X Cam miałem pewne obiekcje co do pozytywnej oceny obudowy tego smartfona. Nie zaprzeczę, że w podobnej cenie da się zaoferować wygląd i materiały, które czynią urządzenie produktem bardziej „premium”. Z drugiej strony, nawet flagowy LG G5 nie rzuca na kolana zastosowanymi materiałami.
Im dłużej używałem LG X Cam tym bardziej doceniałem konstrukcję i zaakceptowałem nawet chromowany prawy i lewy bok obudowy.
Przedni panel jest osadzony minimalnie głębiej niż okalająca go krawędź - wydaje się, że to błąd spasowania, ale moim zdaniem to celowe działanie, które chroni ekran
LG X Cam robi wrażenie z dwóch powodów. Jest niesamowicie lekki jak na 5,2” smartfon, który wcale nie ma superwąskich ramek wokół ekranu - waży jedynie 118 gramów, a jego grubość to tylko 6,9 mm.
Jakości wykonania nie można wiele zarzucić. Tylna ścianka jest plastikowa, a szkłem ochronnym pokryto jedynie przedni panel. Całość doskonale spasowano.
Nie mam nic przeciwko jeszcze większym smartfonom, wręcz przeciwnie, ale LG X Cam w moim odczuciu ma dobrze dobrane rozmiary.
Jak nie LG X Cam to co?
LG chciałoby, byśmy X Cam porównywali wyłącznie do flagowego LG G5 i traktowali jako tańszą alternatywę (niemodułową, ale z dwoma obiektywami na tylnej ściance). Tańszą o ponad 1000 złotych. Koniec i kropka
Jednak potencjalni nabywcy LG X Cam patrzą się przede wszystkim na cenę, która obecnie wynosi niespełna 1200 złotych. W tej kwocie, lub nieznacznie wyższej, wśród nowych produktów wartymi uwagi smartfonami są na przykład Huawei P9 Lite, Huawei Shot X, Honor 7 Lite, Samsung A5 2016, Alcatel Idol 4 czy LG Nexus 5X.
Alcatel Idol 4 i LG X Cam - podobna cena, całkowicie różne filozofie wykonania
Jak widać konkurencja jest niemała, a każdy z podanych tu jako przykład smartfonów zdobył dużą popularność w swojej klasie. Dlatego tym co niepokoi to dość niskie taktowanie (8 rdzeni x 1,14 GHz) chipsetu w LG X Cam, przez co w porównaniu z podobnymi cenowo produktami może on wypaść blado. Czy tak jest w istocie pokazały testy wydajnościowe.
Wydajność - testy
LG X Cam wykorzystywany jako smartfon, który stanowi naszą centralę kontaktów, mobilne biuro, podręczną przeglądarkę sieci, aparat fotograficzny, dyktafon, nie sprawi nam zawodu. Nie jest to tytan wydajności, ale póki nie korzystamy z wymagających aplikacji, nie uruchamiamy ich zbyt wielu jednocześnie nie można za bardzo narzekać.
A co mówią cyferki? Teoretycznie najbliżej zastosowanemu w LG X Cam chipsetowi Mediatek MT6753 do Snapdragona 615. Zastosowany w LG X Cam wariant tego chipsetu ma jednak sporo niższe niż zwykle taktowanie, co uczyniło smartfon słabszym niż sugeruje to nazwa chipsetu. Zamiast porównywać go na przykład do Honor 7 Lite, należałoby sięgnąć po produkty z segmentu poniżej 1000 zł. Potwierdzają to poniższe wyniki testów (pełne wyniki i porównanie znajdziecie w naszym rankingu).
[kontrolka produkt=lg-x-cam typ=benchmark smartfony-all]
Mimo wszystko da się na LG X Cam zagrać w gry, nawet te bardziej wymagające jak Nova 3, choć tu trzeba się liczyć z tym, że rozgrywka może toczyć się na granicy komfortu. Z kolei takiego tytułu jak Asphalt 8 już nie dało się uruchomić.
System operacyjny
LG X Cam pracuje pod kontrolą systemu Android 6.0 ze zmodyfikowanym nieznacznie na potrzeby LG interfejsem. Funkcjonalność systemu jest bardzo podobna jak w przypadku LG G5, z tą różnicą, że mamy tu mniejszą wydajność i mniej preinstalowanych aplikacji.
Problemem może okazać się też niewielka pamięć wbudowana, gdyż zainstalowanych aplikacji nie da się przenieść na kartę pamięci. Chciałoby się dziś mieć już 32 GB, ale w LG X Cam musimy pogodzić się z 16 GB, z których już tylko 9 GB jest dostępne dla użytkownika. Pozostaje nam konfigurowanie (gdzie się da) aplikacji tak, by zapisywały dane na karcie pamięci.
Ekran główny
LG X Cam udostępnia trzy warianty ekranu głównego.
- ekran w wersji uproszczonej (ale nieznacznie) z szufladką na aplikacje (Easy Home)
- ekran bez szufladki na aplikacje (tak jak ma to miejsce w LG G5)
- klasyczny ekran z szufladką na aplikacje
W ustawieniach systemowych możemy wybrać czy chcemy by ikony były pokazane w 4 czy w 5 kolumnach – przy rozdzielczości FullHD możemy bez obaw wybrać nawet 5 kolumn nie wywołując bałaganu na ekranie. W trybie bez szufladki na aplikacje, dodatkowo można zdecydować, które aplikacje chcemy ukryć tak by były dostępne tylko z poziomu ustawień. Na każdym z ekranów możemy umieścić do pięciu przycisków dotykowych.
Przydatne narzędzia
Oprogramowanie jakie otrzymujemy wraz z LG X Cam zawiera najpotrzebniejsze aplikacje. Oprócz narzędzi Google oraz preinstalowanych aplikacji społecznościowych i foto, mamy do dyspozycji - menedżer plików, dyktafon radio, odtwarzacz multimediów ze wsparciem dla DLNA, narzędzie do kopii zapasowych na zewnętrznych nośnikach LG Backup, usługę Remote Call dla zdalnego wsparcia użytkownika.
W wysuwanym menu i na ekranie głównym znajdziemy również skróty to typowych dla LG narzędzi. Takie jak…
- Capture+ do wygodnego tworzenia zrzutów ekranu (lub jego wycinka) z komentarzami, także pismem odręcznym
- Quick Memo do tworzenia notatek, także pisanych odręcznie, może korzystać z treści generowanych przez Capture+
- QSlide dla wyświetlania obok siebie okienek z aplikacjami (maksymalnie 2). Moim zdaniem przy tak małym ekranie i niewielkiej liczbie wspieranych aplikacji nie jest to szczególnie praktyczne rozwiązanie.
…znamy już od dawna. Bardziej charakterystyczne dla serii LG X będą:
- Popout (Nałożone Zdjęcie) - promowana (na głównym ekranie mamy ikonę) wraz z podwójnym głównym aparatem funkcja nakładania na siebie obrazów z obu tylnych kamer. Możemy zdecydować jak wykorzystać obraz z szerokokątnej kamery, obraz z głównej wyświetlany jest w centrum kadru. LG mocno promuje tę funkcję, ale moim zdaniem należałoby bardziej dopracować aplikację aparatu. Szkoda jednak, że nie można nakładać na siebie różnych zdjęć lub dodawać obrazu z przedniej kamery.
- Wiadomości sieciowe - dostęp do komunikatów o zagrożeniach, które rozsyła sieć komórkowa
- Odinstalowane aplikacje (działa tylko przy ekranie startowym bez szufladki, zmiana typu ekranu kasuje zachowane pliki) - aplikacje, które usuniemy w LG X Cam nie są od razu wymazywane z pamięci smartfona, a trafiają do tzw. poczekalni. Przez 24 godziny od ich odinstalowania można je natychmiast przywrócić. Koszt takiej wygody, to brak zwolnionej przestrzeni w przypadku deinstalacji, dopóki nie usuniemy programu w narzędziu Odinstalowane Aplikacje.
- Tryb czytania - opcja w ustawieniach smartfonu, która pozwala zmniejszyć ilość światła niebieskiego w obrazie co zmniejsza zmęczenie oczu.
LG X Cam nie jest przeładowane aplikacjami, zapewnia jednak wystarczającą funkcjonalność na początek. Szkoda, że zabrakło wsparcia dla podłączanych do portu microUSB pamięci (OTG).
Dźwięk i ekran
Dźwięk w LG X Cam wydobywa się z głośniczka, którego grill przypomina logotyp Windows. Taki kształt jednak niewiele pomógł. Głośnik jest dość cichy i czasem konieczne było pogłośnienie prawie na maksimum. W przypadku filmów nie wpływało to negatywnie na odbiór, ale przy muzyce mamy już spory bałagan w scenie muzycznej.
Głośnik w LG X Cam
Czy ratunkiem są dołączone do smartfona słuchawki douszne? Dla mnie nie były one wygodne, ale musze przyznać, że sam dźwięk jaki się z nich wydobywał był naprawdę dobry. Szkoda że oszczędzono tu na wygodzie, bo wtedy słuchawki mogłyby być plusem całego zestawu.
Słuchawki, które znajdziemy w zestawie, bardziej kojarzą się ze słuchawką prysznicową niż wygodą
Ekran z kolei to 5,2” panel LCD IPS o rozdzielczości 1920x1080. Jak już się przekonaliśmy zastosowany chipset jest w stanie obsłużyć taką rozdzielczość, choć jest to na granicy jego możliwości.
Dotyk działa bardzo dokładnie i pewnie, dzięki czemu na przykład odblokowywanie za pomocą stuknięć w panel nie sprawia problemów.
W pomieszczeniach podświetlenie ekranu LG X Cam zapewnia wystarczającą jasność, ale ekran nie jest za jasny - zmierzona jasność to około 305 nitów (ustawienia ręczne), czyli podobnie jak w LG G5. Zauważymy to w silniejszym oświetleniu i w słoneczny dzień. Mniejszą jasność rekompensują ładne kolory i klarowny obraz.
Akumulator - niewymienny, ale można z nim żyć
Kwestia wymienności lub niewymienności akumulatora to temat rzeka. Jednak zwykle to w tańszych smartfonach nie musimy się martwić o dostęp do akumulatora. Tym razem dostajemy 2500 mAh akumulator (konkurencja cenowa wypada tutaj lepiej), który jest zamknięty na stałe w obudowie. Z tej perspektywy LG X Cam nie można porównywać do LG G5, bo to kompletnie inna idea - we flagowcu mamy modułową konstrukcję.
Spasowanie tylnej ścianki i złącza microUSB tylko sugeruje, że można dostać się do środka
Nabywcy LG X Cam mogą się łudzić, że podważając tylną ściankę na wysokości portu microUSB, odsłonią wnętrze smartfona, ale szybko przekonają się, że są w błędzie. Slot na karty nanoSIM i microSD znajduje się z boku obudowy, a to sygnał, że z wymiany akumulatora nici.
Czy to jednak jest problem? W testach praktycznych LG X Cam wypadł następująco. Odtwarzanie filmu wideo możliwe było przez około 12,5 godziny (sam byłem zaskoczony tym wynikiem) przy jasności ustawionej na 50%. Serfowanie po sieci poprzez Wi-Fi może potrwać już tylko 8,5 godziny. Poza momentami aktywności, akumulator rozładowywał się w bardzo niewielkim stopniu. Łącznie rzecz biorąc, LG X Cam „może tak przez cały dzień” o ile szczególnie go nie obciążymy. A to raczej nie będzie miało miejsca, z racji niższych osiągów wydajnościowych.
Aparat cyfrowy LG X Cam - prawie jak w LG G5, prawie….
Aparat cyfrowy to najważniejszy element LG X Cam, ten na który każdy powinien zwrócić uwagę przy zakupie aparatu. Dlatego temu elementowi testowanego smartfona poświęcimy dużo więcej miejsca.
LG X Cam jest propozycją dla osób, które marzą o funkcjonalności LG G5 w sporo niższej cenie. Czyli dwóch obiektywach na tylnej ściance o normalnym i bardzo szerokim polu widzenia.
I faktycznie otrzymujemy tu coś bardzo podobnego. Oba obiektywy mają jasność f/2,2. Pierwsza z tylnych kamer o rozdzielczości 13 Mpix ma standardowe dla smartfona pole widzenia – prawdopodobnie jest to to samo co znajdziemy w LG X Screen. Druga kamera o rozdzielczości 5 Mpix ma bardzo szerokie pole widzenia. Nie piszę ultraszerokie jak to miało miejsce w LG G5, gdyż w tym przypadku jest to aż i tylko 120 stopni (topowy model oferuje 135 stopniowe pole widzenia). Pewnym benefitem jest zastosowanie sensorów o proporcjach 4:3, a nie 16:9 jak w przypadku LG G5. Jest szeroko, ale na tyle wąsko, że nie musimy już martwić się o przypadkowe przesłonięcie pola widzenia palcami.
Obiektywy umieszczone są inaczej niż w LG G5, między innymi ze względu na brak modułu laserowego AF. Na wystającej wysepce z modułami aparatów mieści się jeszcze dioda doświetlająca. Najpierw zobaczmy jak wypada…
…główny aparat LG X Cam
Brak laserowego AF, a nawet detekcji fazy (PDAF) jest odczuwalny, a sam aparat oferuje mniejszy potencjał makro niż topowy model. Ładne zdjęcia kwiatków lub owada da się jednak LG X Cam zrobić.
W przypadku scen z dalszymi planami AF muszę przyznać, że nie jest to jednak szybki AF, i nalezy zaliczyć go do wolniejszych. Co więcej czasem aparat nie chciał się za nic dobrze naostrzyć. Zdarzało się to na szczęście nieczęsto.
...oburęczny uchwyt podczas fotografowania główną kamerą
Problemy z dokładnością ostrzenia, gdy wystąpiły, mają moim zdaniem związek z kłopotami z pracą przy silnym słońcu, szczególnie padającym z boku. Na wyrazistość fotografii wpływ mógł mieć też brak stabilizacji obrazu. To nie ma nic wspólnego z AF, ale ponieważ dla fotografującego smartfonem lekko poruszone zdjęcie jest tak samo kiepskie jak nieostre, wspominam o tym w tym momencie.
Oprogramowanie aparatu jest dość konserwatywne jeśli chodzi o podbijanie ISO. Z jednej strony to dobrze, bo fotografie przy wysokich ISO wykonane przez LG X Cam, wyglądają nieszczególnie ciekawie - szczegóły zaczynają się nagle rozmywać.
Po lewej ISO900, po prawej ISO1300 - jak widać gdy zapewnimy stabilność aparatu, to są szanse na rozsądne ujęcie i przy wysokim ISO
Z drugiej to źle, bo oprogramowanie faworyzuje w słabym oświetleniu długie czasy otwarcia migawki - rzędu 1/20 sekundy (maksymalny czas jaki uzyskałem to 1/10 sekundy przy ISO1500 i wygląda na to, że są to graniczne wartości). Przy lekkim jak piórko smartfonie, bez układu stabilizacji, ustabilizowanie obrazu wymaga pewnej praktyki lub podparcia aparatu w inny sposób.
1/25 sekundy to czas ekspozycji, który może mieć miejsce w pomieszczeniu, albo o zmroku w terenie
Oprogramowanie aparatu zostało pomyślane podobnie jak w LG G5. Schemat już sprawdzony, z wygodnym przełączaniem się pomiędzy aparatami tylnymi i funkcją zoomowania z uwzględnieniem danych z obu kamer.
Czego zabrakło? Przede wszystkim LG X Cam fotograficznie jest uproszczoną wersją LG G5, a zatem nie mamy tu trybu ręcznej regulacji. W trybie Auto brakło mi opcji korekty ekspozycji rozłącznej z funkcją AF, ale to problem nie tylko X Cam, ale i innych smartfonów LG (koniecznie do poprawienia).
Drugi dotkliwy brak to usunięcie z menu opcji HDR. Tak, to nie przejęzyczenie. Niestety w LG X Cam (ale i LG X Screen), gdy przyjdzie nam fotografować mocno konstrastową scenę musimy zdecydować się co chcemy poświęcić. Czy zależy nam na dobrze naświetlonym niebie, czy raczej bliższym planie. Co gorsza ekspozycja ewaluowana jest w centralnej części kadru, a to oznacza, że zmuszenie oprogramowania do korekty wymaga zmiany kadru, a to rzadko jest pożądane.
Scena bez HDR zawiera mocno przepalone niebo, aparat z HDR jest w stanie je odzyskać.
By je pokazać, w LG X Cam musiałem przekadrować ujęcie, co zepsuło ostateczny efekt
Brak HDR sprawia, że wiele ciekawych zdjęć traci sporo uroku i wydaje się gorsza niż ma to miejsce w rzeczywistości. Powodem są przepalenia obejmujące krawędzie obiektów w kontrastowych obszarach. Gdy z kolei aparat zachowa niebo, to ciemna część kadru wypadnie słabo (zbyt mało danych sprawia problemy algorytmom kompresji). Jednak tam gdzie przepalone niebo nie przeszkadza, zaczynamy zwracać uwagę na resztę kadru i okazuje się, że….
…pomijając pewne problemy, LG X Cam robi fajne zdjęcia
Niedociągnięcia w LG X Cam oznaczają słabszą pracę przy podniesionym ISO niż w wyższych modelach, okazjonalne problemy z ustawianiem ostrości pod światło, wspomniany brak HDR, mniejszy potencjał makro i brak stabilizacji obrazu.
Wydaje się, że to sporo, lecz nie należy ferować wyroku zbyt szybko. Po przejrzeniu zdjęć, które wykonałem LG X Cam i odrzuceniu tych kiepskich (niestety takie też się trafiły), mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego co proponuje podstawowy aparat w tym smartfonie. Poniżej jeszcze kilka przykładowych fotografii.
W cenie poniżej 1200 złotych, otrzymujemy jakość fotografii zbliżoną do tego co oferują inne wyróżniające się w tym segmencie smartfony. Można powiedzieć, że bez punktu odniesienia i dokładnej analizy dalszego planu na powiększeniu, użytkownik LG X Cam będzie zadowolony ze zdjęć z głównego aparatu. Jeśli nie zechce szaleć w trudnych warunkach oświetleniowych lub nie natknie się na wspomniane niedociągnięcia, może nawet bardzo.
Podsumowaniem oceny zdjęć z głównej kamery, jest poniższe zdjęcie panoramiczne. LG pokazał już, że potrafi świetnie składać panoramy bez oszczędzania na rozdzielczości i nie odstępuje od tej zasady również w przypadku LG X Cam.
Kamera z bardzo szerokim polem widzenia - tu nie jest dobrze
Ultraszerokie pole widzenia jakie zaserwował nam LG w modelu G5 pozwala odkryć radość z mobilnego fotografowania na nowo. W LG X Cam nie jest to tak szerokie pole widzenia, ale nie tylko to przeszkadza, a również słabość optyki. Zdjęcia mają specyficzny wygląd, charakterystyczny dla bardzo szerokiego pola widzenia, ale cały czas miałem wrażenie jakbym wykonywał je przez brudny obiektyw lub smartfonem sprzed wielu lat. Poniżej przykłady.
W przypadku mediów społecznościowych, na ekranie urządzeń mobilnych, ten feler może jeszcze tak nie przeszkadzać. Dodatkowo pole widzenia nie jest tak szerokie jak w LG G5 (choć wystarczająco szerokie, by się przydać przy selfie z takiej kamery), przez co tracimy sporo z radości jaką daje fotografowanie ultraszerokim kątem. Dobrze, że LG X Cam ma porządny główny aparat.
Przednia kamera w LG X Cam
Przednia kamera w testowanym smartfonie służy robieniu selfie i to jest dobre podsumowanie, czego możemy się po niej spodziewać. Poniżej zdjęcie wykonane tylną i przednią kamerą, które porównuje jakość obrazu.
Pozostają jeszcze filmy
W tym przypadku ograniczę się do porównania pracy tylnych kamer. Kamera ultraszerokokątna rejestruje filmy o rozdzielczości FullHD z klatkarzem 30 kl/s. Bitrate 17 Mbps niestety nie na wiele się zdał. Materiał wyjściowy jest słaby, choć jak można było się spodziewać, lepszy niż statyczne obrazy. Filmy z tego aparatu są raczej ciekawostką jeśli obejrzymy je na dobrym wyświetlaczu, a nie małym ekranie smartfona.
W przypadku głównego aparatu mamy taką samą rozdzielczość, klatkarz i bitrate. Optyka jest jednak lepsza, a to skutkuje lepszej jakości filmami. Nie jest co prawda to to, co proponuje G5, ale jest już całkiem nieźle.
Podsumowanie
Pora podsumować to czego dowiedzieliśmy się o LG X Cam i wystawić mu odpowiednią laurkę. Z pewnością jest to smartfon, który może się spodobać wizualnie, aczkolwiek niewielka waga i materiały z których został wykonany nie każdemu muszą przypaść do gustu. Ale nie da się ukryć - to smartfon z Androidem, który waży tyle co iPhone SE, a ma ekran 5,2”.
LG w przypadku X Cam zadbało o wysoką jakość wykonania. Dało dobry ekran, który, pomijając rozdzielczość, jest nie gorszy niż we flagowcu. Smartfon bardzo dobrze leży w dłoni, nie ma co obawiać się o to, że przypadkowo wypadnie na ziemię, i przyjemnie się go użytkuje. Bryła smartfona jest dużo delikatniejsza niż w LG G5, ale sam materiał czuć podobnie.
Oczywiście znaczenie słowa przyjemnie należy tu dokładniej zdefiniować. Mam na myśli komfort pracy z oprogramowaniem (wybór interfejsu z szufladką na aplikacje, lub bez, to świetne rozwiązanie), obsługi jedną dłonią czy uchwytu podczas fotografowania. Nieco inaczej ma się sprawa w przypadku wydajności, bo LG X Cam na pudło w swoim segmencie cenowym nie zasłużył. Oferuje wydajność, która nie zepsuje przyjemności z użytkowania, lecz trzeba być świadomym, że mamy istotne ograniczenia w przypadku wymagającego oprogramowania.
Bardzo ważnym elementem LG X Cam jest wbudowany aparat. Jak się przekonaliście, jeśli wszystko zadziała dobrze (mogą zdarzyć się problemy), potrafi dać w pełni satysfakcjonujące wyniki, a zdjęcia będą cieszyć w nie mniejszym stopniu niż te wykonane flagowymi produktami. Duże wrażenie zrobił na mnie tryb panoramiczny w 13 Mpix kamerze.
Na czymś jednak LG musiało oszczędzić i tym czymś są słabsze parametry drugiej kamery na tylnej ściance. Z ultraszerokokątnego obiektywu pozostał tylko bardzo szerokokątny, z którego jakość zdjęć niestety rozczarowuje. Drugim minusem jest pozbawienie smartfona trybu HDR w oprogramowaniu. Niby nic, ale dopiero jak go nie ma, dostrzega się jak dużo sytuacji zdjęciowych może nam umknąć.
Wart zakupu, czy nie?
Czy 1200 złotych to kwota, którą warto wydać na LG X Cam? Tę kwestię trzeba przemyśleć.
W tej cenie, lub minimalnie wyższej, znajdziemy konkurencyjne produkty, które wypadają podobnie, nawet lepiej, pod każdym względem. Szczególnie gdy poszukamy na półkach chińskich producentów - hasło klucz to OnePlus. Z tej perspektywy LG X Cam wypada nieciekawie i trudno go rekomendować. Niska bądź co bądź wydajność w benchmarkach smuci. Jeszcze więcej powodów do zastanowienia daje porównanie z ubiegłorocznym LG G4, który obecnie można kupić w atrakcyjnej cenie, choć zdaję sobie sprawę, że nie na takim porównaniu zależało LG (to G5 a nie G4 ma dwie tylne kamery).
Myśląc za to o LG X Cam jako o stosunkowo tanim i bardzo lekkim smartfonie marki LG z ekranem FullHD oraz wszystkimi konsekwencjami tej marki, warto rozważyć jego zakup. Podwójna kamera jest argumentem, ale w przeciwieństwie do LG G5 to raczej ciekawy gadżet. Pod tym względem przekonują mnie wyłącznie wyniki z głównego aparatu - liczę na to, że brak HDR da się usunąć aktualizacją oprogramowania. A nadto smukła konstrukcja. Czas pracy na baterii nie jest szczególnie silną stroną LG X Cam, ale też nie ma też powodu do narzekania.
Ocena końcowa:
- system Android 6.0 i oprogramowanie LG
- dobre zdjęcia z głównej kamery
- druga kamera na tylnej ściance z bardzo szerokokątnym obiektywem
- wysokiej jakości ekran FullHD
- bardzo dobra jakość wykonania
- bardzo lekki i smukły
- wygodny w uchwycie
- stosunkowo niska cena jak na produkt LG
- akceptowalna wydajność, ale...
- ...chipset mocno odstaje wydajnością w tej klasie cenowej
- słabe zdjęcia z szerokokątnej kamery
- brak trybu HDR w aparacie
- brak obsługi OTG i tylko 16 GB pamięci wbudowanej
- cichy głośnik