Najwięksi giganci branży technologicznej zdecydowanie nie ukrywają, że jednym z ich największych celów jest sektor motoryzacyjny. Firmy Google, Apple i Microsoft pokazały w przeciągu kilku ostatnich miesięcy swoje multimedialno-informacyjne platformy samochodowe – każda twierdząc, że jej propozycja jest najlepsza, najpiękniejsza i najinteligentniejsza. Teraz producenci pojazdów dzielą się na trzy grupy – zwolenników poszczególnych rozwiązań. Tymczasem na scenę wchodzi kolejny gracz. Powitajcie Linux Foundation.
Fundacja nie przychodzi z pustymi rękami. Największymi zaletami jej platformy – Automotive Grade Linux – jest licencja open source oraz możliwość dowolnej konfiguracji, a więc dopasowywania jej do swoich potrzeb. To otwarte oprogramowanie ma potencjał, by stać się standardem. Za AGL przemawiać ma przede wszystkim czytelny interfejs, intuicyjne sterowanie i gotowość na przyjęcie dodatkowych funkcji.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że projekt już teraz ma spore poparcie – zarówno u producentów samochodów (m.in. Jaguar Land Rover, Toyota i Nissan), jak i przedsiębiorstw technologicznych (m.in. Advanced Telematic Systems, Fujitsu, Harman, Intel, LG, NEC, Panasonic i Samsung).
Najważniejszy jest jednak fakt, że Automotive Grade Linux jest nie tyle systemem gotowym do produkcji, co podstawą, na bazie której producenci mogą tworzyć własne sprawne, bezpieczne i intuicyjne platformy. W podstawowej wersji znajdziemy kilka zakładek przeznaczonych do sterowania takimi funkcjami jak kontrola HVAC (klimatyzacja, ogrzewanie, nawiew), odtwarzacz multimedialny, nawigacja, ekrany deski rozdzielczej, przeglądarka sieciowa, łączność itd.
„To wydanie AGL jest wielkim krokiem naprzód i społeczność już przymierza się do projektowania kolejnych dodatkowych funkcji i możliwość w następnych wydaniach. Z platformą AGL jako rdzeniem przemysł będzie w stanie szybciej wprowadzać innowacje i rozwijać się tak, by zaspokoić potrzeby klientów” – powiedział dyrektor Linux Foundation ds. motoryzacji, Dan Cauchy.
Źródło: TechSpot