Instalacja przebiegła bezproblemowo. Mysz podłączamy do wyłączonego komputera, włączamy kompa, instalujemy oprogramowanie... i już. Wystarczy tylko ustawić mysz tak jak nam to odpowiada. Polecam ściągnąć ze strony internetowej producenta najnowsze oprogramowanie. Starsza wersja umożliwia ustawienie szybkości kursora w Panelu sterowania Windowsa oraz w programie SetPoint Logitech'a. W nowym oprogramowaniu wyeliminowano ten "błąd" i ustawienia windowsowskie nie są uwzględniane.
Ustawienia dla kursora są bardzo bogate. Możemy oprócz jego prędkości wybrać przyspieszenie ruchu (wyłączone, małe, średnie, duże), szybkość przewijania stron klawiszami przed i za kółkiem, szybkość przewijania stron na boki odchylając kółko w bok. Oczywiście mamy do dyspozycji opcje znane z Windowsów, czyli ilość przewijanych wierszy, cień wskaźnika, ruch inteligentny czyli przeskakiwanie kursora do aktywnej opcji (np. przycisk OK w okienkach).
Wszystkie klawisze są programowalne w szerokim zakresie. Gracze mogą zdefiniować czy w trybie 3D mysz ma korzystać z ustawień Windowsa, czy Set Pointa (jak wspominałem ustawienia Windowsa nie "sumują" się z ustawieniami Set Pointa w nowej wersji oprogramowania). Do dyspozycji mamy również powiadomienie ikoną w trayu i niskim poziomie naładowania akumulatora, wraz z wyskakującym komunikatem, gdy aku jest prawie wyczerpany. Wskaźnik naładowania akumulatora jest zrealizowany trzema zielonymi diodami, które stopniowo gasną wraz z wyczerpaniem akumulatora, a gdy ten ledwo zipie zapala się jedna czerwona dioda. Co ciekawe, gdy akumulator ma się dobrze, a mysz nie jest używana wtedy diody gasną, natomiast gdy zapasu energii jest krytyczny, czerwona dioda świeci sie bez przerwy. Akumulator wytrzymuje w mojej myszy 70 godzin pracy z tym, że nie wyłączam myszy na noc. Taką możliwość daje wyłącznik umieszczony pod spodem gryzonia.
Wrażenia z użytkowania. W pierwszych "chwilach" czuje się, jak ciężki jest tył myszy. Znajduje się tam akumulator i podczas pracy tył poruszyć jest trudniej niż przód myszy, więc wykonywałem przednią częścią myszy bardziej zamaszyste ruchy niż tylną. Ale opanowanie tej tendencji to kwestia przyzwyczajenia się i nie zabrała mi dłużej niż kilka godzin.
Kilka słów o stacji bazującej. Jak wygląda każdy zainteresowany wie. Zbyt piękna nie jest. Zdecydowanie bardziej elegancka, bo skromniejsza i prostsza stylistycznie jest wersja dla myszy MX1000 Bluetooth . Przycisk Connect niepotrzebnie jest tak duży, gdyż używa sie go przeważnie przy pierwszym podłączeniu myszy i nigdy więcej. Do stacji przymocowany jest na stałe przewód sygnałowy USB, oraz jest wtyczka do podłączenia ładowarki. Na szczęście ładowarka nie musi być podłączona na stałe, a wymagana jest tylko wtedy, gdy mamy zamiar naładować akumulator w myszy. Zasilanie nadajnika zostało zrealizowane przez przewód sygnałowy USB. Co ciekawe, stacja ta potrafi obsługiwać jednocześnie mysz oraz klawiaturę bezprzewodową Logitech, co wpływa pozytywnie na uporządkowanie biurka. Szczegół, który zauważyłem to ciche piszczenie samej ładowarki. Dźwięk słyszalny tylko przez osoby o dobrym słuchu i w nocy gdy nie docierają do uszu dźwięki otoczenia. Jest to spowodowane tym, że ładowarka jest bardzo mała, a producent musiał w niej zmieścić transformatorek i układ prostowniczy, lub może transformację zrealizowano tylko elektronicznie - nie mam jednak zamiaru rozbierać ładowarki, aby się upewnić.
Podsumowując - ergonomia myszy, precyzja laserowego wskaźnika, który pracuje na lakierowanej powierzchni blatu biurka i nie pomylił się jeszcze, wygoda bezprzewodowej transmisji to główne atuty MX1000. Polecam!