Marvel nie bez powodu robi film za filmem
Firma Disney ewidentnie zauważyła, że masowa produkcja filmów o superbohaterach Marvela wychodzi jej wyłącznie na dobre.
Wiele osób narzeka na to, że w kinach zbyt często pojawiają się filmy o superbohaterach. Fakty są jednak takie, że tego właśnie oczekują widzowie, na co wyraźnie wskazują wyniki, jakimi może pochwalić się Marvel.
W 2008 roku rozpoczęto cykl Marvel Cinematic Universe. Kilka dni temu natomiast światło dzienne ujrzała już 17. produkcja spod tego znaku – Thor: Ragnarok. To mnóstwo filmów jak na tak krótki okres, ale widownia najwyraźniej nie czuje przesytu. Skąd taki wniosek?
Thor: Ragnarok nie tylko bowiem zbiera świetne oceny, ale też zaliczył bardzo udany debiut w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, gdzie na start wygenerował 121 milionów dolarów przychodu. Dodajmy, że jest to trzeci film Marvela w tym roku, który przebił magiczną granicę 100 milionów – wcześniej udało się to drugim Strażnikom Galaktyki oraz nowemu Spider-Manowi. Jest więc komplet.
Odnotowano już w tym roku przychód powyżej 2 miliardów dolarów, a w ciągu ostatnich dziewięciu lat – prawie 12 miliardów.
Wygląda więc na to, że w tym samym czasie gdy jedni narzekają na natłok premier, inni stoją w kolejkach do kin. Pomysł, by wypuszczać tyle filmów, ile tylko się da, najwyraźniej się sprawdza. To podejście Disneya (który kupił Marvela za 4 miliardy dolarów) przynosi owoce i dlatego też co roku oglądamy również nowe Gwiezdne Wojny (produkowane przez wytwórnię Lucasfilm, także należącą już do Disneya).
Dodajmy, że kolejne filmy Marvel Studios już są w drodze – w przyszłym roku do kin wejdą trzy produkcje, mianowicie Czarna Pantera, Avengers: Infinity War oraz Ant-Man and the Wasp.
Źródło: Quartz, ComScore. Foto: Marvel/Disney