Wstęp
Rynek myszy dla graczy komputerowych powiększa się systematycznie, co niesie ze sobą ostre spory odnośnie tego, który gryzoń jest najlepszy. Dlatego zdecydowaliśmy na przeprowadzenie niniejszego "MegaTestu", mającego na celu sprawdzenie możliwości produktów wybranych przez Czytelników benchmark.pl.
A stworzony na jego potrzeby system oceniania przejrzyście, różnicuje testowane myszy pod względem jakości, dzięki czemu łatwo wywnioskować, czy dany gryzoń nadaje się do zawodowego grania, czy do nieuchronnej wizyty w śmietniku.
Kolejność opisywanych myszy w pierwszym odcinku 'Megatestu' pozwoliliśmy sobie ustalić według subiektywnego klucza "naj".
Ponadto pierwsza część ma charakter po części edukacyjny, bowiem rozwiewa niektóre mity i definiują pewne zjawiska, które statystyczny Kowalski nie zawsze rozumie. Zawiera ponadto szczegółowy opis systemu oceniania i testowania myszek.
Fatal1ty 1010 X-750F Copperhead G5 G7 MX518
- Fatal1ty 1010 X-750F Copperhead G5 G7 MX518
- Fatal1ty 1010 X-750F Copperhead G5 G7 MX518
- Fatal1ty 1010 X-750F Copperhead G5 G7 MX518
Jak ocenić dobrą myszkę dla gracza?
Rozdzielczość
Pewnie niektórych zdziwi, że cpi (potocznie dpi) nie wchodzi w skład oceny myszy, bo sprzedawca w sklepie powoływał się na ten właśnie parametr, polecając Wam dany produkt. Właściwie owa rozdzielczość to tylko maksymalna prędkość poruszania kursorem gryzonia. Nijak ma się do precyzji, a jest tylko marketingowo wykreowanym bożyszczem tłumów. Dlatego nawiązuję do niej wyłącznie przy omawianiu komfortu gry w RTS i FPP shootery.
Precyzja: od 0 do 5 pkt
Naturalną koleją rzeczy w trakcie testów zobowiązana jestem do wyznaczenia precyzji otrzymanych gryzoni. Nie jest to łatwe, bowiem nie istnieją żadne programowe sposoby pomiaru tego istotnego czynnika, składającego się na ocenę myszy. W takim przypadku recenzent zdany jest wyłącznie na edytor graficzny oraz własne oczy. Za przyrząd do testu na precyzję służy mi windowsowski Paint, w którym gwałtownym ruchem/ruchami myszą na odpowiednim podłożu kreślę:
linię prostą od lewej do prawej
0 - widoczna akceleracja wsteczna przy średnio-wysokiej prędkości
1 - widoczna akceleracja wsteczna przy średnio-niskiej prędkości
2 - widoczna akceleracja wsteczna przy najniższej prędkości kursora
3 - niewidoczna akceleracja wsteczna przy najniższej prędkości
szlaczek od góry do dołu
4 - niewidoczna akceleracja wsteczna przy najniższej prędkości kursora + śladowe, prawie niewidoczne problemy w teście na szlaczek
5 - niewidoczna akceleracja wsteczna przy najniższej prędkości kursora + test na szlaczek zaliczony bezbłędnie
Ponadto przyznaję +1 pkt. za przejście powyższych testów na podkładkach: Icemat Original, Steelpad 5L oraz na powierzchni biurka.
| Akceleracja wsteczna - zjawisko, które nagminnie objawia się w produktach niskiej jakości, przy gwałtownym ruchu myszą. Powoduje, że kursor zamiast trafić w wybrane miejsce błądzi po ekranie, np. odbijając się w kierunku przeciwnym do zamierzonego. Test na szlaczek - test służący sprawdzeniu maksymalnej prędkości myszy, kwestii istotnej, np. w grach z rodzaju Real Time Strategy. Im szybciej, tym mniej myszy potrafi sobie poradzić. |
Pomiary ewentualnej akceleracji wstecznej i test na szlaczek przeprowadzam na podkładkach materiałowych: Everglide Titan Mat, Steelpad Qck Mini - z racji tego, iż "szmaciaki" są najpopularniejsze wśród graczy. Sprawdzianem trudniejszym będą testy na drewnianym biurku, jest ono powierzchnią trudniejszą od podkładek zoptymalizowanych pod myszki do gier.
Reakcja
Reakcja (czyli opóźnienie na naszą akcję wykonaną myszą) utrzymana w granicach 1 - 2 ms określa w pełni produkt dedykowany zawodowym graczom, bo w ich przypadku nawet ułamki sekundy decydują o tym, kto wygra, np. pojedynek na "snajperki".
2 pkt - 500 Hz (2ms); 1000 Hz (1ms)
1 pkt - 500~125 Hz (ponad 2ms); 125 Hz (8ms)
0 pkt - poniżej 125Hz (poniżej 8ms) - 0 pkt.
Za możliwość podkręcania taktowania myszy na ponad 500 Hz przyznaję tylko 0,5 pkt. - producenci nie zalecają takiego rozwiązania.
Wyłączony tryb uśpienia
Z doświadczenia wiem, że część starszych myszy ma włączony tryb całkowitego lub częściowego uśpienia w celu zaoszczędzenia energii elektrycznej. Po okresie bezruchu po prostu się wyłączają, aż do ich poruszenia. Wyjście z takiego snu ma różną postać. Czasem jest natychmiastowe. Zdarza się też, iż gryzoń kilka sekund nie ma zamiaru się ruszyć, a to jest niedopuszczalne w produkcie dedykowanym e-sportowcom.
Sprawdzenie, czy mysz ma problemy z trybem uśpienia jest proste. Wystarczy pozostawić ją samą sobie na minutę i spróbować szybko nią poruszyć. Jeśli kursor ruszy bez wahania, jest dobrze. Ja w takiej sytuacji nagradzam mysz dodatkowym punktem. W przypadku problemów bonusu brak. A za ponadprzeciętne niedogodności przewiduję nawet odjęcie punktów za precyzję.
Praca na różnych podłożach
To prawda, że do grania używa się najczęściej podkładek tekstylnych. Aczkolwiek przyzwoitość wymaga, aby sprawdzić, czy testowana mysz współpracuje ze szkłem i z plastikiem. Do tego celu używam Icemat Original oraz Steelpad 5L. Nie jest to jakieś wyrafinowane badanie, po prostu kilka ruchów i wynik - działa w 100% albo nie działa poprawnie.
+1pkt. - współpraca z Icemat Original
+1pkt. - współpraca z Steelpad 5L
Ślizgacze
Politetrafluoroetylenowe ślizgacze, czyli takie, które wykonano z teflonu są podstawą gryzoni e-sportowych, gdyż zmniejszają opór, jaki podczas ruchu stawia myszy podłoże. Jeśli spełniają one swoją rolę w 100%, inkasują dla myszy dwa punkty. Standardowo każde mankamenty obniżają ocenę.
Wykonanie
W skali od 0 do 2 rozdaję punkty za jakość wykonania produktu. Antypoślizgowe elementy na bokach, dobry plastik itp., to elementy niezwykle potrzebne w myszach dedykowanych graczom. Ich brak lub niedopatrzenia w produkcji działają podczas oceny wykończenia na niekorzyść testowanego produktu.
Kształt
Optymalnie wygodnemu dla dłoni gracza kształtowi przyznaję trzy punkty, biorąc pod uwagę przy jego ocenię opinię swoją oraz opinie znanych e-sportowców, by recenzji nadać charakter maksymalnie obiektywny. Z wagą gryzonia jest dosłownie tak samo jak z kształtem, tyle że można za nią uzyskać dwa punkty.
Przyciski
W "Megateście" o przyznaniu punktów za ilość przycisków nie decyduje faktyczna ich liczba, bowiem pod uwagę brane są jedynie te przyciski, które jesteśmy w stanie bezproblemowo użyć.
1 pkt. - 2 przyciski
2 pkt. - 3 przyciski
3 pkt - 4-5 przycisków
4 pkt - 6 i więcej przycisków
Rolka
Łatwość dostępu do przycisku ukrytego pod rolką (1pkt.) oraz wyczuwalny, miarowy skok (1pkt.), to główne elementy, na które zwracam uwagę przy ocenie tego elementu.
- Klik
Do testu na jakość kliku używam gierki internetowej World Mouse Clicking Championship. Mierzy ona liczbę wciśnięć lewego przycisku myszy w czasie 10 sekund.
3 pkt - 75 kliknięć i więcej
2 pkt - 60 ~ 74 kliknięć
1 pkt. - 40 ~ 59 kliknięć
0 pkt. - 40 ~ 0 kliknięć
Test powtarzam na prawym przycisku po odpowiednich zmianach w sterowniku myszy, czyli za ten ważny test gryzoń może zgarnąć aż 6 punktów.
Sterowniki
Najlepsze sterowniki potrafią "wycisnąć" z myszy siódme poty, podnosząc tym samym jej walory. W Megateście warte są aż pięć punktów:
+1pkt. - regulowana prędkość i akceleracja kursora
+1pkt. - przypisywanie klawiszom myszy przycisków klawiatury, w tym ctrl / alt / shift / tab
+1pkt. - przypisywanie klawiszom funkcji "keystroke" i "macro"
+1pkt. - zapisywanie schematów ustawień (profile)
+1pkt. - inne rozwiązania dla graczy
punkty ujemne - niestabilność sterownika
Ostateczny test myszy dla gracza, to siłą rzeczy sprawdzenie, jak spisuje się ona w grach komputerowych. Wspominam o kwestiach ważnych podczas gry w najnowsze i klasyczne FPP oraz RTS - gatunki te wymagają czegoś innego od myszy.
0 ~ 2pkt. - gry FPP
0 ~ 2pkt. - gry RTS
- Uwagi końcowe odnośnie testu
Powyższe punkty rozpatruję w dowolnej kolejności. Ponadto zgodnie z oczekiwaniami Czytelników oraz regułami poprawnego komunikowania, mój tekst zawiera wszystkie interesujące potencjalnego nabywcę informacje, z drugiej strony będąc odpowiednio krótki, by każdy wytrwał przy jego lekturze do końca ;)
Logitech MX518
Pomimo tego, że premiera Logitech MX518 miała miejsce już jakiś czas temu, popularność tej myszy nie słabnie. Wpływ na hossę tego modelu ma szereg czynników, które z każdym słowem recenzji postaram się wydobyć na wierzch.
| Rozdzielczość: | 1600cpi |
| Sensor: | MX Optical Engine (optyczny) |
| Próbkowanie: | 5.8 Mpix/sek |
| Reakcja: | 8ms (125Hz) |
| Prędkość maksymalna: | b/d |
| Akceleracja: | 15 g |
| Przyciski: | 7+1 |
| Profilowanie: | dla praworęcznych |
| Sterownik: | SetPoint |
MX518 nawiązuje kształtem do swych przodków, MX500 i MX510. Jak widać, na załączonych obrazkach porównawczych Logitech hołduje zasadzie: co raz się sprawdziło, nie wymaga zmian.
na zdjęciach kolejno: szary MX500, niebieski MX510 i metaliczny MX518
Na potwierdzenie mojego założenia mocnym argumentem, proponuję prześledzić wątpliwą ewolucję linii MX300 - G1 - G3.
Jednak Logitech wychodzi z ognia krytycznych wątpliwości obronną ręką, bowiem testowany przeze mnie produkt leży - nawet w kobiecej dłoni - jak ulał. Co prawda, wymaga odmiennego stylu uchwytu niż wspomniana "trzysetka", którą dzięki symetrycznej obudowie można było dzierżyć czy to w lewej, czy to prawej dłoni, prowadząc ją nawet palcami, czego o MX518 powiedzieć nie można. Tu akurat potrzeba zaangażowania całej dłoni od opuszki palców po nadgarstek, bo mysz jest pokaźniejszych rozmiarów. Stworzono ją z myślą o graczach praworęcznych, stąd "wygięcie" jej w lewo z charakterystyczną przestrzenią na kciuk również po lewej. Powoduje ono, że uzyskujemy pełną kontrolę nad gryzoniem, dzięki czemu ryzyko wyślizgnięcia się go z ręki jest małe, a i jego użytkowanie staje się przez to naprawdę wygodne. A w połączeniu z ciekawym materiałem antypoślizgowym na bokach myszy, od strony chwytu jest rewelacyjnie.
| Voodoo.User (Polska Reprezentacja w Starcrafta): Logitech MX518 to profilowana, nawet przyjemna mysz - kwestia przyzwyczajenia. Podoba mi się dużo bardziej niż MX310. Poza tym gra na niej najlepszy polski zerg, ToT)ParanOid(. |
Nieziemskie klikadło z czerstwym podwoziem
Poprzedni rozdział ze względu na bardzo dobry kształt sugeruje, że Logitech MX518 to przemyślana konstrukcja. Od strony "klawiszy" jest nie inaczej. Wciskają się one lekko i szybko, a potwierdza to poniższy test:
Wynik godny pozazdroszczenia
Rozmieszczenie przycisków to również niezła robota ze strony Logitech. Dostęp do nich jest łatwy, szczególnie do tych po lewej stronie. Kliknięcie w przyciski przy rolce jest trudniejsze, aczkolwiek nie na tyle kłopotliwe, by sprawiać problemy. Przycisk w rolce także pracuje bezproblemowo i - jak dla mnie - jest wzorem do naśladowania. Natomiast samej rolce do mistrzostwa brakuje jedynie bardziej zaznaczonego przeskoku.
Mysz, choć ma - cokolwiek to znaczy - "ulepszone ślizgacze", nie pływa po biurku aż z taką szybkością, jaką prezentują najnowsze produkty. Ale delikatny, ledwo wyczuwalny opór podłoża nie doskwiera podczas gry nawet na drewnie, będąc czasem (o dziwo) pomocnym elementem gry w FPP, bo w ten sposób łatwiej celować. Z drugiej strony niektórzy w ogóle nie lubią czuć oporu. Im właśnie polecam podkładki materiałowe, na których - odwołując się do kolokwializmu - mysz dostaje potężnego kopa.
Chirurgiczna precyzja
Tytuł tej części artykułu ujawnia sporo, dlatego nie będę owijać w bawełnę. Logitech MX518 w połączeniu z podkładką testową Everglide Titan Mat współpracuje idealnie. Nie istnieje sposób, aby kursor myszy w takim połączeniu odmówił posłuszeństwa, co potwierdza najtrudniejszy dla myszy test - szlaczek wykonany na maksymalnej prędkości.
Problemy pojawiają się dopiero na powierzchni niestandardowej, czyli drewnianym blacie biurka. Z drugiej strony, w opozycji do genialnej precyzji myszy stoi jej standardowa reakcja, która wynosi 8ms (125Hz), czyli tyle, ile w przeciętnej myszy na rynku.
By nie nudzić się przy 125Hz postanowiłam podkręcić mysz programem Mouse Rate Switcher. Wynik tejże operacji przeszedł moje oczekiwania. Logitech MX518 po overclock'u osiąga nawet 800Hz, co oznacza, że z reakcją schodzi poniżej 2ms. Szkoda tylko, że taki bajer wymaga podkręcania gryzonia na własne ryzyko.
W przypadku produktu dla graczy sprawdzenie, czy mysz nie przechodzi w tryb uśpienia powinno być tylko formalnością. I tak jest w tym przypadku. Logitech MX518 nie wyłącza się w ogóle, co ucieszy poczciwych "kamperów", czyhających w bezruchu na widok pleców rywala nawet po 10 minut i dłużej. A w owe plecy można celować na przeróżnych podłożach, dlatego że mysz radzi sobie też z pracą na szkle i plastiku.
Maszyna do grania
Sterowniki, które od zarania dziejów obsługują myszy marki Logitech to, oczywiście, MouseWare i SetPoint. W tym miejscu poświęcę sporo miejsca tym drugim w - bagatela - 40 megabajtowej wersji 3.15, bo to właśnie SetPoint stworzono z myślą o MX518 i najnowszych modelach marki Logitech, np. Logitech G3, G5 i G7, czyli myszach, o których będzie mowa w dalszej części "Megatestu".
Sterownik SetPoint automatycznie wykrywa, jaka mysz została podłączona do komputera i udostępnia odpowiednie narzędzia do jej optymalizacji. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o drivery, to Logitech zapewnia graczom wszystko to, co do gry jest absolutnie potrzebne.
Klikając w ikonę myszy w lewym górnym rogu przenosimy się do panelu przycisków, w którym to w prosty sposób przypisuje się wybranym przyciskom odpowiednie funkcje, np. keystroke (kombinacja klawiszy wciśniętych razem, np. ctrl+alt+del) czy klawisze klawiatury. Jest tu praktycznie wszystko za wyjątkiem funkcji "macro", tj. przyporządkowania danemu przyciskowi myszy ciągu znaków z klawiatury.
Pod ikoną kursora znajdują się: regulacje prędkości i akceleracji kursora oraz opcje przewijania rolki.
A ostatni obrazek w kształcie wieży to ustawienia dedykowane dla gier. Dzięki nim można, np. zachować prędkość i akcelerację kursora w naszej ulubionej grze.
Pod "wieżowatą" ikoną wyraźnie widać też przycisk prowadzący do zaawansowanych ustawień dla gier, ich wykrywania oraz zaawansowanej programowej regulacji dpi. Pozwala ona ustalić dodatkowe wartości rozdzielczości w odstępie co 50dpi.
Pokrótce podsumowując powyższe opcje, w przypadku MX518 sterownik SetPoint ma wszystkie niezbędne cechy software'u dla graczy z prawdziwego zdarzenia. Jest niezwykle funkcjonalny, stabilny i teoretycznie powinien pomagać w grze, ale o tym dopiero w następnym akapicie.
Na koniec zostawiłam sobie element najprzyjemniejszy dla recenzenta: grę, grę i jeszcze raz grę.
Zabawę rozpoczęłam od popularnego RTSa, Warcraft III The Frozen Throne. Wbrew w obawom mysz nie była dla mnie za duża czy za ciężka. Co prawda, do RTSowych pojedynków preferuję małe, lekkie, symetryczne myszy, ale na MX518 grało się całkiem przyjemnie. Zarządzanie jednostkami nie sprawiało mi problemów, mimo to swoich przyzwyczajeń co do strategii czasu rzeczywistego nie zmienię. Dodam, iż ze względu na możliwość przypisania przyciskom myszy praktycznie dowolnych funkcji, sterownik Setpoint zdecydowanie ułatwiał mi rozgrywkę. Tu czar, tam czar, po prostu szybkie i wygodne granie. Kilka godzin później przesiadłam się na grę idealną dla kobiet - krwawą rąbankę Quake III, gdzie MX518 przerodził się na moich oczach w legalną maszynę do zabijania. Trafianie w głowę rywala tudzież inne kończyny i atrybuty było nietrudne, kiedy miałam pewność, iż celownik zrobi dokładnie to, o co go poproszę. W związku z tym posiadacz MX518 winy za porażkę w internetowej walce nie będzie mógł zrzucić już na mysz, bo trudno w niej znaleźć jakiś poważniejszy grzech. Ma sporo przycisków, jest precyzyjna i wygodna. Ma dobry sterownik i rewelacyjne spisuje się na polu walki, szczególnie gdy chodzi o FPP. Czego więcej chcieć od myszy? Być może tego dowiecie się przy okazji drugiej recenzji w ramach "MEGATESTU".
Logitech G7
Logitech G7 to kolejna mysz marki Logitech, której przeznaczeniem jest internetowe pole bitwy. Jednak akurat w jej przypadku mamy styczność z pewnym novum. Otóż została ona pozbawiona kabla, a na dodatek jej wnętrze wypełnia sensor laserowy - dwie ciekawostki w jednej myszy.
| Rozdzielczość: | 2000cpi |
| Sensor: | Gaming Grade Laser (laserowy) |
| Próbkowanie: | 6.4 Mpix/sek |
| Reakcja: | 2ms (500Hz) |
| Prędkość maksymalna: | 114cm/s |
| Akceleracja: | 20g |
| Przyciski: | 7+1 |
| Profilowanie: | dla praworęcznych |
| Sterownik: | SetPoint |
| Inne: | Dwa akumulatorki w zestawie |
Srebrno-zielony Logitech G5 na zewnątrz
Nie ma wątpliwości, że Logitech G7 to nieznacznie zmieniona, bezprzewodowa wersja Logitech G5, myszy - rzec by można - równie świeżej. Mimo to, jak już wspominałam, od dawna Logitech nie wyprodukował czegoś zupełnie nowego dla graczy. Nie dziwi więc podobieństwo Logitech G7 i MX518. Oba modele różni praktycznie jeden przycisk, no i oczywiście sposób komunikowania się z komputerem.
Bezprzewodowość nie pozwoliła myszy odchudzić do wagi choćby Logitech MX518, ale nie jest to powód do obaw, bo nie jest ona na tyle ciężka, by przeszkadzać w większości gier. Właściwie jest lżejsza niż wszystkie bezprzewodowe gryzonie, jakie miałam przyjemność użytkować. Kształt jest przyjemny, ale mała ręka na Logitech G7 czuje się raczej nieswojo, bo mysz należy do gatunku lakierowanych i nie posiada żadnego materiału antypoślizgowego. I cóż z tego, że wygląda całkiem apetycznie skoro przy obfitym poceniu się, ślizga się w dłoni. Z tego co mi wiadomo, niedopatrzenie to zostało wyeliminowane dopiero w Logitech G7 Special Edition.
| POL-Cyru.w3 (reprezentacja Polski w Warcraft III): Logitech G7 był dla mnie średnio trafionym zakupem, bo wielkość myszy uprzykrza mi kontrolowanie jednostek w grze. Nadaje się raczej do mniej poważnych rozgrywek, ot Quake II dla zabawy. |
Przycisków nikomu nie powinno zabraknąć - jest ich 8. Są dobrze rozmieszczone, a te trzy w rolce pracują bez zarzutu. Dobry klik okazuje się nie tylko domeną Logitech MX518. Na G7 przyciski śmigają porównywalnie szybko, co potwierdza poniższy test.
Problemem jest za to rolka. Podczas przewijania w górę hałasuje. Powodem przykrych dźwięków jest prawdopodobnie mnogość jej "umiejętności" - możliwe jest wygięcie jej w prawo lub lewo, stąd zaznaczyłam, że przycisków w rolce jest trzy. Przeskok rolki jest zbyt krótki, troszkę bardziej wyczuwalny niż w MX518, ale nie zmienia to wiele. Przewijanie nadal mi do końca nie odpowiada.
Ślizgacze Logitech G7 to nie są zwykłe punktowe stopki. Mysz ma do swojego spodu przylepione teflonowe prostokąty, które na myśl przywodzą mi płyty, z których budowano bloki za czasów PRL-u. Zapewne domyślacie się, że coś takiego stawia większy opór podłożu, niż tradycyjne ślizgacze w kształcie małych okręgów.
Testy wnętrzności
Ponarzekałam na wykończenie Logitech G7, czas by pomarudzić troszkę na sensor laserowy, gdyż pierwsze spotkanie z nim na podkładce Icemat Original okazało się fatalne. Nie współpracuje on ze szkłem, dosłownie ani drgnie. Dobrze, że na Steelpadzie sytuacja się unormowała, bo po raz pierwszy miałam ochotę dodać do skali ocen "crush test". Zejdźmy jednak na podkładkę testową, Everglide Titan Mat. Mysz działa na niej poprawnie. Niewyczuwalne są opóźnienia znane z konkurencyjnych produktów bezprzewodowych, co jest niewątpliwym plusem G7. Kwiatki pojawiają się dopiero przy niższych prędkościach kursora, a najlepiej uwidacznia to test na obecność akceleracji wstecznej. Przy gwałtownych ruchach dostrzegłam ją nawet na średnio-niskiej prędkości kursora - około 4, a sporadycznie nawet przy średnio-wysokiej - około 6.
Przeciwwagą do precyzji myszy jest jej szybka reakcja. Wynik 550Hz (2ms) należy uznać za bardzo dobry, w pełni odzwierciedlający potrzeby zawodowych graczy. Pośród myszy "bez ogonków" żadna inna nie jest w stanie pochwalić się takim wynikiem. Punkt dla Logitecha.
Na koniec kwestia problematyczna. Powszechnie wiadomo, że myszy bezprzewodowe korzystają z baterii, które dość szybko się wyczerpują. Dlatego by zaoszczędzić zużywaną energię, takowe gryzonie wyposaża się w tryb uśpienia. W przypadku Logitech G7 mysz nie ma tendencji do zasypiania "na amen". Budzi się dość szybko, ale raz na 40-50 powrotów do życia zdarzają się nawet centymetrowe przekłamania. Taka, niestety, jest cena bezprzewodowości.
Co do samego czasu pracy na jednej baterii, wynosi on około osiem godzin. Podobną ilość czasu zabiera też jej naładowanie, dlatego korzystając z faktu, iż w nabywając Logitech G7 otrzymujemy dwie baterie, warto jedną z nich ładować, kiedy druga jest w użyciu. W ten sposób unikniemy uziemienia.
Gra bez kabla
Odmienny względem Logitech MX518 sposób komunikowania się z komputerem Logitech G7 ma swoje odbicie w dodatkowej opcji w sterownikach. Mysz i SetPoint ostrzegają o poziomie niskiego naładowania baterii. Nie muszę chyba mówić, jaki byłby efekt pominięcia tej opcji dla gracza toczącego boje o najwyższe cele.
Drugą zmianą w stosunku do MX518 jest programowalne wygięcie rolki o podwójnym charakterze globalnym, tj. dla środowiska Windows, oraz lokalnym, np. dla programu Outlook, elementu środowiska Windows. Nadmieniłam już, że odchyla się ona na lewo i prawo. Nie ma z tym problemów, wystarczy się przyzwyczaić, iż rolka potrafi nieco więcej niż o konkurencji.
Od teorii warto przejść do praktyki - gier komputerowych. W Warcraft III The Frozen Throne grało mi się przeciętnie. Lakierowaną obudowę Logitech przebaczę, ale gabaryty i waga myszy powinny mi zastąpić karnet na siłownie. Podczas godzinnego pojedynku w ramach testu nie krępował mnie kabel, lecz brak lekkości myszy i średnio rozwiązane ślizgacze po pewnym czasie dały o sobie znać. Wniosek jest prosty - jeśli ktoś chce używać Logitech G7 do strategii czasu rzeczywistego, musi mieć trochę siły i większą od kobiecej dłoń. Dlatego szybko odłożyłam Warcrafta III na półkę i do napędu CD trafił Quake III. Ta gra akurat nie wymaga praktycznie stałego ruchu myszą, więc RTSowe problemy odeszły w zapomnienie. Natomiast na ich miejscu pojawiły się inne. Grając w FPP wolę zmniejszyć szybkość kursora, a takie zagranie w połączeniu z gwałtownym ruchem może ogłupić sensor laserowy Logitech G7. Zdarza się to rzadko, głównie w sytuacjach ekstremalnych, ale to głównie te trudne dla gryzonia momenty decydują o wyniku ważnych internetowych bojów. Nie zrozumcie mnie źle, Logitech G7 pod względem jakości precyzji zostawia konkurencyjne modele bezprzewodowe daleko w polu, ale w porównaniu z "okablowanymi" cudami techniki nie ma szans. Sprawa jest więc jasna. Jeśli potrzeba Ci myszy bezprzewodowej, wybór jest wiadomy. Z kolei, gdy poszukujesz bezkresnej precyzji, warto sięgnąć po myszy przewodowe.
Razer Copperhead
Copperhead to pierwsza laserowa mysz firmy Razer, a patrząc przez pryzmat debiutu Vipera, nowe wcale nie musi być tożsame z lepszym. Na szczęście, Razerowe debiuty zdecydowanie poprawiły się od premiery Diamondback, co sprawia, iż szanse na zaprezentowania bubla szerokiej publiczności przez firmę Razer oceniam na mniej niż 10%.
| Rozdzielczość: | 2000cpi |
| Sensor: | Laserowy ADNS-6010 |
| Próbkowanie: | 6.4 Mpix/sek |
| Reakcja: | 1ms (1000Hz) |
| Prędkość maksymalna: | 114cm/s |
| Akceleracja: | 20g |
| Przyciski: | 6+1 |
| Profilowanie: | symetryczna |
| Sterownik: | Razer |
Konstrukcja prawie bez wad
Copperhead od strony "designerskiej" kontynuuje tradycję swoich poprzedników, świecąc się ładnie, zupełnie jak choinka w czasie świąt. A do tego jeszcze to pulsujące logo na grzbiecie - ach! Można się zauroczyć, lecz podkreślę to jeszcze raz, nie szata zdobi "myszaka".
Charakterystyczny garb powoduje zgoła inne ułożenie dłoni na myszy niż ma to miejsce w przypadku Logitech MX518 i Logitech G7. Jest ono poręczne i wygodne, a w połączeniu z symetrycznością daje niesamowite możliwości manewrowania myszą prawą czy to lewą ręką.
Mysz waży tyle, ile powinna i jest idealnie wyważona - ruch w obie strony wymaga takiego samego zaangażowania mięśni. Teflonowe ślizgacze nie psują kultury ruchu gryzonia, są małe, śliskie, przyśpieszając tym samym realizację naszych celów. Ryzyko, że mysz wyślizgnie się nam z dłoni jest raczej małe, bo podobnie jak w Logitech MX518, kciuk ma specjalnie przygotowane dla siebie miejsce. Dodatkowo wierzch myszy został stworzony na bazie materiału antypoślizgowego.
| Pentagram.Zik (Quake III): Jak dla mnie Copperhead spisuje się świetnie, jest bardzo lekka, dobrze leży w dłoni. Z początku trudno było mi się przyzwyczaić ze względu na boczne przyciski, ale z dnia na dzień grało mi się na niej coraz lepiej. Nigdy nie myślałem, że polubię mysz, która nie jest 'garbatym' Logitechem a'la mx300... Jednak myliłem się. |
Mysz bez wad konstrukcyjnych? Bynajmniej. Materiału antypoślizgowego brakuje na bokach myszy. Zamiast niego jest tam za to zwykły plastik i guma, która jest dosyć śliska. Akurat ten błąd rekompensuje wspomniane wcięcie na kciuk. Niestety, złego rozmieszczenia przycisków po prawej stronie nie da się ukryć. Dostęp do nich podczas gry jest zdecydowanie utrudniony, a zazwyczaj niemożliwy. Przyjmuję zatem, że Copperhead to mysz pięcioprzyciskowa.
Laser: działa, nie działa?
Razer Diamondback, mysz optyczna marki Razer, cieszy się uznaniem ze względu na swą wyjątkową precyzję. Czy z laserowym Copperheadem jest tak samo? Przyjrzyjmy się wynikom testu na akceleracje wsteczną.
Nie są one zbyt optymistyczne, a trzeba podkreślić, że badanie zostało przeprowadzane na najnowszych sterownikach Razer w wersji 6.09 oraz firmware 6.18. Akceleracja wsteczna dawała o sobie znać nawet na średnio-niskiej prędkości kursora. Po przejściu na wyższe prędkości była niewykrywalna.
Nauczona doświadczeniem z kilku konkurencyjnych gryzoni, które nie pracują z deklarowaną reakcją 1ms (1000Hz), przyjrzałam się bliżej osiągom Copperheada. A są one, zgodnie z tym co widać na załączonym obrazku, bliskie prawdy. Na drugim komputerze testowym udało mi się nawet nieznacznie pokonać granicę 1000Hz. Następnie upewniłam się, że Copperhead nie poszedł w ślady Vipera i nie przechodzi on w stan uśpienia. Pracuje też bez zarzutu na Icemat Original oraz Steelpad 5L, co zwiększa wartość bojową Razer Copperhead.
Logitech G5
Jakiś czas temu miałam styczność z Logitech G7, więc testy rozpoczęłam z nastawieniem typowo sceptycznym oraz powiedzmy pewnym zboczeniem - bo wszystko musiałam sprawdzić po kilka razy. Od razu zaznaczam, że żadna mysz nie ucierpiała w trakcie recenzji.
| Rozdzielczość: | 2000cpi |
| Sensor: | Laserowy ADNS-6010 |
| Próbkowanie: | 6.4 Mpix/sek |
| Reakcja: | 2ms (500Hz)1ms (1000Hz) |
| Prędkość maksymalna: | 114cm/s |
| Akceleracja: | 20g |
| Przyciski: | 5+3 |
| Profilowanie: | dla praworęcznych |
| Sterownik: | Logitech SetPoint |
Logitech G5 - okablowany Logitech G7?
Przyznaję się bez bicia, że właśnie tak pomyślałam. A w istocie jest nieco inaczej. Spody myszy nie różnią się prawie, z tą istotną różnicą, iż w G5 nie ma oczywiście, baterii. W jej miejsce możemy umieścić zestaw ciężarków, regulując tym samym wagę myszy. Przekształceniu w sznurówkę uległ kabel myszy. Wygląda jak kawałek materiału ze sklepu z pasmanterią. Nie poczytuję tego za plus, ani za minus. Mówiąc krótko, zauważam taki detal.
W dotyku Logitech G5 różni się diametralnie od Logitech G7. Jego boki są zdecydowanie bardziej chropowate, lecz trudno powiedzieć, by było dzięki temu mniej śliskie. Antypoślizgowy jest za to plastik z trzykolorowym nadrukiem na grzbiecie myszy. Do tego zdał on test na drapanie damskim paznokciem :)
Przyciski główne rozmieszczone są w sposób dobry, pracując jak u Logitecha, czyli szybko i przyjemnie. A że jest ich aż osiem, problemów z ich ilością z pewnością nie będzie. Rolka czasem hałasuje, lecz w ogólnym rozrachunku sprawuje się przyzwoicie. Przycisk pod nią ukryty wciska się łatwo, ale w ferworze walki myszy zdarzyło się nie zarejestrować jego kilkukrotnego, szybkiego użycia, co uważam za dziwne.
Ślizgacze fanom RTS nie przypadną do gustu, bo są to nadal wielgachne płaty teflonu, zwalniające mysz. Zwolennicy FPP będą z tego powodu zapewne podzieleni. O kształcie celowo nie wspominam w ogóle, bo przerabialiśmy już go przy okazji Logitech G7.
Trochę lepszy laser
Przeglądając oficjalną witrynę Logitech trudno nie zauważyć, że Logitech G5 ma ze strony swojego producenta znacznie większe wsparcie software'owe, aniżeli Logitech G7. Niedawno mysz doczekała się firmware w wersji 1.2, który w porównaniu z odsłoną 1.0 jest krokiem naprzód, jeśli chodzi o precyzję produktu. Jej poprawa jest wyczuwalna nawet dla laika. Niemniej jednak akceleracji wstecznej nadal nie udało się wyeliminować do końca. Przy gwałtownych ruchach na średnio-niskiej prędkości kursora objawia się w całej okazałości, natomiast przy kreśleniu szlaczka nieco wolniej niż zazwyczaj, problemów nie ma.
Otwierając Mouse Rate Checker byłam pewna, że otrzymam wynik ok. 500 Hz. Tak się złożyło, że screen załączony poniżej, pokazuje dokładnie tą standardową dla sensora ADNS-6010 w wykonaniu Logitecha wartość.
Trybu uśpienia nie stwierdziłam, przekonując jednocześnie, że Logitech G5 działa na każdym rodzaju podłoża. Te fakty z pewnością zawstydzają Logitech G7 i jej twórców, którzy powinni w tym momencie ślęczeć nad opracowywaniem nowego firmware.
Całkiem przyjemna rozgrywka
Logitech MX518 oraz Logitech G7 obsługiwał sterownik Logitech SetPoint, więc trudno, by tym razem było inaczej, zwłaszcza że, G5 i G7 to konstrukcje bliźniacze. Nie mam w zwyczaju się powtarzać, tym samym odsyłam do opisu możliwości Logitech SetPoint w poprzednich przypadkach.
Jak się gra na Logitech G5? Odpowiem, że to zależy od gry. Obsługa Warcraft III: The Frozen Throne wymagała kilku dni przyzwyczajenia. Na wstępie pozbyłam się ciężarków, bo moim subiektywnym zdaniem i bez nich mysz waży swoje. Nie powiem, iż za dużo, ale nie jest lekka, a jak wielokrotnie podkreślałam, do RTS-ów zdecydowanie wolę małe, lekkie gryzonie. Logitech G5 takim nie jest, nie znaczy to jednak, że mysz ta nie sprawdzi się w strategiach czasu rzeczywistego. W większych dłoniach produkt powinien sprawdzić się całkiem nieźle, bo by wykorzystywać wszystkie możliwości myszy potrzeba pewnej dozy męskiej siły. Mnie niestety jej brakuje, dlatego szybkie leczenie jednostek i ich przemieszczenia nastręczyło mi małych problemów, które przeniesione do świata zawodowców, mogą zadecydować o wyniku bitwy.
Ciężarki przydały mi się dopiero w Quake III. Dzięki nim wygodnie przemieszczałam środek ciężkości oraz wedle upodobania dociążałam i odciążałam mysz, poszukując najlepszego dla mnie ustawienia. Testy zajęły mi kilka godzin, ale było warto, bo uzyskałam dokładnie taki rezultat, jaki zamierzałam, a przecież o to właśnie chodzi. Precyzja Logitech G5 firmware w wersji 1.2 wystarczała mi do komfortowej gry bez przekłamań kursora, z którymi miałam styczność raz, czy dwa podczas całych testów. Było o niebo lepiej niż w przypadku Logitech G7, lecz zdecydowanie gorzej niż w MX518, co znaczy, że tzw. "oldschool" góruje nad nowym, laserowym i w tym przypadku.
A4TECH X-750
X-750f to mysz firmy A4-Tech, którą większość zawodowych graczy nie posądza o high-end'owe zapędy. Ta jednak nie daje za wygraną i wytrwale poszerza swoją "serię X" dla graczy. Wyniki bywają różne, a jak jest w przypadku X-750f, wyczytacie z poniższego tekstu.
| Rozdzielczość: | Teoretycznie 2500cpi |
| Sensor: | Laserowy ADNS-6010 |
| Próbkowanie: | 6.4 Mpix/sek |
| Reakcja: | 8ms (125 Hz) |
| Prędkość maksymalna: | 114cm/s |
| Akceleracja: | 20g |
| Przyciski: | 6+1 |
| Profilowanie: | dla praworęcznych z tendencją do symetryczności |
| Sterownik: | Smart X-7 |
Parametry techniczne, czyli marketingowa bajka
Testy A4-Tech X-750f rozpoczęłam nietypowo, bo od testu sensora laserowego oraz sterownika, gdyż na ich temat powstało wiele legend. "Driver'em" współpracującym z serią X jest Smart X-7, pisany w oparciu o rozwiązania z Windows XP, co wnioskuję po kompatybilności z kilkoma innymi, konkurencyjnymi gryzoniami.
Pierwsze 30 sekund kontaktu z nowym sterownikiem obnażyło nie tylko jego przeciętny layout, ale przede wszystkim brak możności definiowania poziomu akceleracji kursora.
Nie doszukałam się również opcji przypisywania profili ustawień dla zdefiniowanych gier. Biednie to wszystko wyglądało do momentu dokopania się przeze mnie do funkcji "keystroke", która po kilku zmianach równie dobrze może służyć za "macro". Hmm... punkt honorowy?
Na grafikach widać, że z myszą nie obcowałam do końca testu, bo w regulacji CPI (dpi) w osi X i Y widnieje wartość 2x800, należąca do mojej myszy domowej, wobec czego musicie uwierzyć mi na słowo, że kiedy do komputera podepnie się X-750f, następuje zmiana na 2x1200. Gdzie zatem deklarowane 2500 cpi? 2400 uzyskujemy po zsumowaniu obu osi, ale nadal brakuje setki. Najwidoczniej producent wyszedł z założenia, że można ją zorganizować we własnym zakresie w formie płynnej. Takie podejście jest dla mnie niedopuszczalne, bowiem 2500 cpi A4-Tech odpowiada 1200 cpi Logitecha. Po prostu śmiech na sali. Być może reszta jest emulowana, aczkolwiek myszy odbija się to czkawką, dlatego że na najwyższych ustawieniach cpi kursor gubi się co niemiara.
Drugim chwytem marketingowym A4-Tech jest reakcja myszy. Na pudełku widnieje "SPI time: 1ms" i cokolwiek to znaczy, w polskich opisach ów napis tłumaczy się jako "reakcja 1ms". Co by nie wymalować na kartonowym pudełku, program Mouse Rate Checker twierdzi zgoła coś innego: 125 Hz i ani grama więcej.
Na szczęście wyraźne przekłamania ratuje rozsądna precyzja A4-Tech X-750f. Jest ona porównywalna do Logitech G5, ale - oczywiście - od dołu. Po wprowadzeniu najnowszego firmware 1.12, Logitech oparty na tym samym sensorze laserowym, Agilent ADNS-6010, odjechał konkurentom z A4-Tech.
Dział o precyzji skończę na podkładkach. A4-Tech X-750f działa na szklanych podkładkach, ale ma na nich sporo problemów. Szkło, gry i X-750 to niezbyt trafne połączenie. Na całej reszcie mysz działa bez zarzutu i nie zasypia w trakcie bezruchu.
A4-Tech X-750f - mysz wystarczająca
Wiemy już, jak mysz prezentuje się od wewnątrz, pora na drugą połowę - zewnętrzność. Gryzoń ma sześć dobrze rozmieszczonych przycisków i pozytywnie wykonaną rolkę. Przycisk w niej zawarty daje się łatwo wcisnąć, ale i tu brakuje mi ciut dłuższego przeskoku. Nie zmienia to faktu, że jest wykonana na szkolne cztery z plusem.
| Łukasz Głowacki, gracz/webmaster: Kształt dopasowuje się do ręki. Myszka nieźle się porusza, jednak nie nadaje się do RTSów, bo przy szybkich ruchach kursor przeskakuje z miejsca na miejsce. To dobra mysz do biura. |
Kształt myszy wygląda na symetryczny, mimo to antypoślizgowa guma po lewej stronie sprawia, iż przyjemniej będzie korzystać z gryzonia osobom praworęcznym. Pomimo tej dziwnej sytuacji A4-Tech X-750f pod względem ergonomii spisuje się całkiem dobrze - ma poprawnie dobraną wagę. Nie ma tu rewelacji, a tylko zwykła, rzemieślnicza solidność.
Mysz ma punktowe, teflonowe ślizgacze, dzięki czemu można nią manewrować z prawie dowolną prędkością. Na jej niekorzyść pracuje niestety wykończenie. Wnętrze otrzymanego przeze mnie modelu nie zostało dostatecznie dobrze zamocowane w swej obudowie, hałasując podczas gwałtownych ruchów. Klik w granicach 69 ustępuje czołówce, aczkolwiek utrzymuje się na sensownym poziomie. Wszystko to razem brzmi nierówno, ale wyniki te są nadal lepsze, niż w przypadku myszy standardowych.
Testy w grach Warcraft III The Frozen oraz Quake III wypadły nienajgorzej. Do oceny bardzo dobrej sporo brakuje, ale mimo wszystko nie jest źle. Szybkie ruchy na wyższych rozdzielczościach potrafią ogłupić mysz, na mniejszych w RTS-y gra się niezbyt przyjemnie. Podczas gry w FPP pojawiał się dyskomfort związany z pojawianiem się akceleracji wstecznej. Doświadczałam tego rzadko, a jakby na to nie patrzeć - nie świadczy dobrze o produkcie dla graczy. Reasumując, A4-Tech X-750f to rozwiązanie dla mniej wymagających maniaków gier komputerowych, którzy przy zakupie gryzonia liczą każdą złotówkę. Odstaje od czołówki, odbijając się wysoko od "myszowego dna".
Creative FATAL1TY 1010
Creative Fatal1ty 1010 to produkt od znanego gracza dla graczy. Ma w sobie coś niezwykłego. Wszystko to, co z nim związane zaskakuje - pozytywnie lub negatywnie. Przekonaj się sam, czy ma więcej plusów czy minusów.
| Rozdzielczość: | 1600cpi |
| Sensor: | Optyczny HD-Optix |
| Próbkowanie: | 5.8 Mpix/sek |
| Reakcja: | 8ms (125 Hz) |
| Prędkość maksymalna: | b/d |
| Akceleracja: | 15 g |
| Przyciski: | 4+1 |
| Profilowanie: | Dla praworęcznych |
| Sterownik: | Creative Fatal1ty 1010 Driver |
Ciekawy kształt zabity wykończeniem
Kształt produktu szokuje nawet późno po premierze. Proponowane przez Fatal1ty, specyficzne ułożenie pięciu palców na pięciu dostępnych przyciskach myszy budzi zdziwienie nawet wśród tzw. wyjadaczy. Czegoś takiego nie zrobił jeszcze nikt, a to dobrze, bo recenzentom powtarzanie tego samego odbijało się już czkawką.
Przy sugerowanym ułożeniu dłoni na myszy czułam się nieswojo. Nawet po kilku godzinach nie potrafiłam się przestawić, dlatego żeby się nie męczyć, zastosowałam tradycyjny uchwyt, który zapewnił mi właściwy komfort obsługi Creative Fatal1ty 1010. Od tego momentu spojrzałam na uchwyt myszy łaskawszym okiem.
W okolicach centralnych części grzbietu gryzonia znajduje się miejsce na wymienialne ciężarki 3,5g, 11g i 26g. Jest to ciekawy pomysł, użyty przez Logitech w wersji rozbudowanej przy okazji G5, w którym można przesuwać środek ciężkości, a czego brakuje w "odważnikach" Creative. Niemniej ciężarki są niewątpliwą zaletą recenzowanego produktu.
Szybkość kliku Creative Fatal1ty 1010 jest podobna do osiągów A4-Tech X-750f. By oddać całą prawdę, trzeba jednak nadmienić, że jest on inny. Sprawia wrażenie "rozklekotanego". Każdy klawisz ma tendencje do pracy w innym tempie - od 60 do 75. Nie mam pojęcia, czy spowodowały to testy mych poprzedników, czy jest to mankament montowany seryjnie.
średnia lewego przycisku
Wolny od problemów nie jest także przycisk w rolce. Jak na mój gust, wciska się zbyt twardo. Co gorsza, sama rolka ma całkowicie niewyczuwalny przeskok. Tak tak, trudno się pogodzić, że Creative podszedł do kwestii kliku po macoszemu. Do tego przy przemieszczaniu myszy coś zdaje się przesuwać w jej wnętrzu oraz po jej obudowie. W tym drugim przypadku mam na myśli spocone palce, które nie znajdują nigdzie materiału antypoślizgowego - zaznaczam jednak, iż problem ten powstaje wyłącznie w przypadku graczy o małych dłoniach, bo w przypadku większych rąk, specyficzny kształt i mały rozmiar myszy powodują, że nie ma się ona jak wyślizgnąć.
Dla odmiany pod spodem myszy znajdują się cztery teflonowe ślizgacze gwarantujące jej bardzo dobry poślizg.
Precyzja - udany rewanż za jakość wykonania
Po testach od strony zewnętrznej nie sądziłam, że Creative Fatal1ty 1010 wyjdzie jeszcze na prostą. No i teraz wzorem mojej koleżanki muszę powiedzieć: "a to psikus". Precyzja myszy to sprawa nieprzeciętna. Nie jest tak wysoka jak w MX518, ale pokonuje jak do tej pory całą konkurencję w naszym teście. Akcelerację wsteczną na poziomie minimalnym wykryłam dopiero po kilkunastu wyjątkowo szybkich próbach. A w teście na szlaczek było tylko kilka wpadek. No proszę, prawdziwa odmiana.
Reakcją na poziomie 8ms nie byłam w ogóle zaskoczona. Większość myszy optycznych komunikuje się z komputerem z prędkością 125Hz i jeśli komuś to przeszkadza, trzeba odwołać się do Mouse Rate Switcher'a. No trudno, dodatkowych punktów nie będzie. Za to przyznam je Creative Fatal1ty 1010 za pracę na wszystkich podłożach oraz pozbawienie trybu uśpienia. W połączeniu z dobrą precyzją te dwa argumenty wyciągają mysz na prostą po niezbyt udanym początku testu.
Software i gry
Po tak dobrej precyzji miałam nadzieję, że dalej będzie już z górki. Jak się okazało nie było, bo o sterowniku Creative Fatal1ty 1010 mogę powiedzieć jedynie, że jest. Pozwala on jedynie na przypisywanie klawiszom podstawowych funkcji. Brak w nim ustawień akceleracji kursora, makr, profilów dedykowanych grom itp. Nie napawa to optymizmem.
Dużo więcej wywnioskowałam z samej gry. W Warcraft III: The Frozen Throne nie czułam tej pewności seryjnego kliku. Zdarzało mi się stracić przez to sporo jednostek i w ogólnym rozrachunku przegrywać gry. Dobry kształt i waga myszy nie miały tu znaczenia. Sprawdziły się dopiero z bronią snajperską w Counter-Strike. Tu mysz pasuje jak ulał, ponadto znajdując zastosowanie wszędzie tam, gdzie wymagana jest precyzja i - powiedzmy - średnio-szybkie klikanie.
Podsumowanie
Zawodowi gracze wymagają ponadprzeciętnych sterowników. SetPoint Logitecha w roli e-sportowego wspomagacza odnajdywał się doskonale. Jednak konkurencja nie śpi, przykładem czego są sterowniki, jakie serwuje swoim wiernym użytkownikom Razer.
Standardowe konfigurowanie prędkości kursora, jego akceleracji oraz opcji rolki i dpi to nic nowego. Niespodzianki zaczynają się po zaznajomieniu się z dolną częścią layoutu sterownika. Możemy zupełnie dowolnie zmieniać reakcję myszy pomiędzy 125Hz, 250Hz, 500Hz i 1000Hz, a tego nie ma nikt poza Razerem. Sterownik pozwala ponadto na dowolne dobranie prędkości kursora dla osi X i Y. W praktyce oznacza to, że istnieje sposobność dobrania takich ustawień, by ruch poziomy był szybszy od pionowego. Pomyli się każdy, kto powie, że to wszystko, bowiem Razer do swojego sterownika dodał opcje macro, która odpowiednio wykorzystana "potrafi" wykonać za nas połowę roboty - tj. budować jednostki - w strategiach czasu rzeczywistego. Profile to równie ciekawa inicjatywa firmy Razer. Otóż na 32kB wbudowanej w myszy pamięci można zawrzeć swoje ulubione konfiguracje. Zdecydowanie ułatwia to wyjazdy na turnieje.
Tradycyjnie ostatnie zdania na temat myszy poświęcam wrażeniom płynącym z gry. Nie inaczej jest tym razem. Teflonowe ślizgacze, symetryczność i odpowiednia waga Razer Copperhead sprawiają, że gryzoń doskonale prowadzi się zarówno w grach typu RTS jak i FPP. A zaawansowany sterownik podnosi dodatkowo walory Copperhead. Na nieszczęście, tak doskonały projekt ma jedną, sporą wadę, akceleracje wsteczną. Przy normalnym użytkowaniu myszy - np. dużej prędkości kursora w RTS - natknięcie się na nią jest niemożliwe. Styczność z tym defektem może mieć za to gracz FPP, gustujący w niskiej prędkości kursora i gwałtownych ruchach myszą. Dla całej reszty mysz będzie ideałem, a w chwili obecnej jest tylko i aż bardzo dobra.
Testy ujawniły pewną ciekawą prawidłowość. Otóż testowane myszy laserowe reklamowane jako dokładniejsze od optycznych, w rzeczywistości ustępują im pod względem precyzji. Z czego wnioskuję, że potentaci rynku komputerowego posiadają nieograniczone możliwości manipulacji kupującymi.
Zdecydowanym zwycięzcą testu okazał się Logitech MX518, który nie tylko mnie przypadł do gustu. Na następnych lokatach uplasowały się kolejno Razer Copperhead i Logitech G5, produkty bardzo równe i podobne jakościowo, bez względu na to, co wykazuje tabelka. W grze na pewno nie odczujemy większych różnic pomiędzy nimi, jeśli chodzi o precyzję i jakość wykonania.
Poza podium znalazły się: bardzo drogi Logitech G7, udowadniając tym samym, że bezprzewodowość dla graczy liczy się tylko wtedy, gdy bezapelacyjnie musimy porzucić kabel, oraz dosyć przeciętnie wykonane, ale wystarczająco precyzyjne, A4-Tech X-750F oraz Creative Fatal1ty 1010.
Przed dokonaniem wyboru polecam samodzielne testy kształtu i precyzji w sklepie oraz sprawdzenie cen produktów, by po wyciągnięciu portfela nie doznać szoku.