Windows 10 pod lupą UOKiK i GIODO. Zbadają czy system narusza prywatność
Amerykańskiemu gigantowi zarzuca się gromadzenie zbyt wielu danych na temat użytkowników i niejasne działania.
Czy firma Microsoft za pośrednictwem swojego ostatniego systemu operacyjnego, czyli Windows 10, gromadzi zbyt wiele danych na temat użytkowników, naruszając ich prywatność? Tak twierdzą ci ostatni, jak również liczne kancelarie prawne współpracujące z działającymi na terenie naszego kraju przedsiębiorstwami. Sprawie przyjrzy się teraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające, w ramach którego badana jest zgodność licencji systemu Windows 10 (przede wszystkim po aktualizacji Anniversary) z zapisami ustawy o prawach konsumenta obowiązującej w Polsce.
Choć sprawa jest w toku, eksperci już teraz nie mają wątpliwości co do tego, że Microsoft gromadzi zbyt wiele informacji o użytkownikach – i to takich, które nie mają żadnego wpływu na prawidłowe działanie systemu. Po co więc miałyby być firmie te dane? Jak twierdzą, do celów marketingowych.
Co konkretnie zarzuca się Microsoftowi? Jak wylicza Gazeta Prawna:
- gromadzenie zbyt wielu danych telemetrycznych,
- brak informacji na temat sposobu przetwarzania danych osobowych,
- brak informacji na temat celu gromadzenia cookies,
- brak odpowiednich zabezpieczeń procesu logowania,
- zbyt swobodne wymienianie informacji wewnątrz firmy.
Zastrzeżenia do prawidłowości działań Microsoftu ma również Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Twierdzi on, że poważnym naruszeniem jest brak wyraźnej informacji o zmianach licencyjnych podczas instalacji aktualizacji. Problem jest o tyle istotny, że przy „ekspresowej” instalacji użytkownik zgadza się na aktywację licznych mechanizmów, takich jak geolokalizacja, historia aktywności czy identyfikacja reklamowa.
Jeżeli zarzuty znajdą odzwierciedlenie w faktach i UOKiK lub GIODO zdołają udowodnić nielegalność działań Microsoftu, firma zostanie najpewniej ukarana grzywną i zobowiązana do dostosowania się do prawa obowiązującego w kraju. Taka sytuacja miała już miejsce we Francji.
Źródło: Gazeta Prawna