Wejście na drogę sądową z firmami spoza Stanów Zjednoczonych wiąże się z bardzo skomplikowanymi procedurami, a co za tym idzie - jest po prostu drogie. Dodatkowo prawnicy giganta z Redmond muszą liczyć się z przepisami obowiązującymi w danym kraju, nie ma więc gwarancji sukcesu.
Koncern wpadł na pomysł, aby zamiast próbować karać podmioty bezpośrednio odpowiedzialne za naruszanie praw autorskich, można domagać się odszkodowań od współpracujących z nimi amerykańskich firm. Wszystko to pod przykrywką zapobiegania nieuczciwej konkurencji.
Zdaniem większości ekspertów pomysł jest absurdalny. Specjaliści z serwisu prawniczego Groklaw.net podają przykład uzasadniający tę opinię.
Gdyby np. jakaś niewielka firma, produkująca nakrętki dla General Motors, korzystała z pirackiej wersji Excela, to Microsoft mógłby pozwać General Motors za “nieuczciwą konkurencję” i domagać się wysokiego odszkodowania. Co więcej, prawo do pozwu przysługiwałoby nie tylko właścicielom praw autorskich do oprogramowania, ale również prokuratorom generalnym poszczególnych stanów USA.
Pomysł spotkał się z krytyką nie tylko środowisk prawniczych, ale również takich firm, jak Intel, HP, Dell czy IBM.
Mimo to podobne rozwiązanie prawne obowiązuje już od ubiegłego roku w Luizjanie, a jego wprowadzenie rozważa Oregon.
Źródło: Techspot.com