Dlaczego cyklista ma postawić na Mio Cyclo 210?

Podczas przejażdżek rowerowych na nowych trasach można posiłkować się na przykład GPS-em w smartfonie. Producent rowerowej nawigacji Mio Cyclo 210 zwraca jednak uwagę na pewne korzyści płynące z postawienia na rozwiązanie tego typu.

Image

Mapy, którym można zaufać, akumulator, na którym można polegać i obudowa, której niewiele może zaszkodzić. Na te trzy cechy zwraca uwagę producent rowerowej nawigacji Mio Cyclo 210, która powoli pojawia się na półkach sklepowych. To nowa wersja gadżetu dla aktywnych, który zbiera głównie pozytywne recenzje.

Mio Cyclo 210 ma 3,5-calowy, dotykowy wyświetlacz LCD o rozdzielczości 320 x 480 pikseli, który ma pozostawać czytelny niezależnie od tego, jak mocno będzie świecić słońce. Producent podkreśla również, że nie trzeba obawiać się deszczu i że obsługa w rękawicach jest jak najbardziej możliwa (wskazując na korzyść w stosunku do smartfona, który teoretycznie mógłby równie dobrze sprawdzić się w tej roli).

Mio Cyclo 210

A co na tym ekranie się pojawia? Ano przede wszystkim dokładne mapy 38 krajów (bazujące na OpenStreetMaps, które można „dożywotnie” aktualizować) z punktami użyteczności publicznej, ale też informacje o pokonanym dystansie, aktualnej prędkości czy liczbie spalonych kalorii. Ciekawostką może być funkcja „Surprise Me”, sama wyznaczająca trasę na podstawie podanych parametrów.

Ten rowerowy komputer ma wytrzymywać 10 godzin między ładowaniami, a solidne mocowanie powinno utrzymywać go na swoim miejscu nawet podczas jazdy po bardzo nierównym terenie. Cena Mio Cyclo 210 to 749 złotych. Niemało, ale Marcin Gutkiewicz z MiTAC Europe twierdzi, że „warto zaopatrzyć się w nawigację, która w odróżnieniu od telefonu, gwarantuje zawsze aktualne trasy, a przy tym jest wytrzymała i odporna na niekorzystne warunki atmosferyczne”.

Źródło: MiTAC Europe, Mio

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!