Historia krwią napisana
Trudno w to uwierzyć, ale premiera pierwszej części Mortal Kombat miała miejsce ponad 23 lata temu. Do tej pory pamiętam jaki szok wywołało pojawienie się tego tytułu. Hektolitry krwi bryzgającej na wszystkie strony, wyrywanie kręgosłupa czy serca to tylko nieliczne z możliwych zakończeń walki. Dodatkowo całość została wykonana w nowatorskiej jak na tamte czasy technologii, która polegała na nagraniu wszystkich wojowników/aktorów oraz ich sekwencji ruchów kamerą cyfrową i w takiej formie umieszczenie ich w grze. Efekt końcowy był piorunujący, a tytuł odniósł ogromny sukces rynkowy.
Nikogo więc nie zdziwiło kiedy zapowiedziano kontynuację, a kilka lat później Mortal Kombat 3. Kolejnym krokiem milowym w ewolucji serii z pewnością była jej czwarta odsłona, która w odróżnieniu od poprzedniczek została wykonana całkowicie w technologii 3D. I choć opinie na temat Mortal Kombat 4 wśród graczy do tej pory są podzielone to nikt nie neguje faktu, że był to tytuł przełomowy.
Kolejna odsłona serii – Deadly Alliance przyniosła wiele nowych, interesujących rozwiązań, ale stanowiła też swego rodzaju nowe rozpoczęcie, bowiem twórcy zdecydowali się wydać ją wyłącznie na konsole, które już w owym czasie cieszyły się sporą popularnością. Gracze komputerowi musieli obejść się ze smakiem. Powrót serii na pecety nastąpił dopiero w 2013 roku, kiedy to wydano na nie odświeżoną wersję Mortal Kombat 9.
Oficjalne dane sprzedaży nigdy nie zostały ujawnione, ale zdaniem twórców edycja komputerowa sprzedała się „znacząco lepiej niż oczekiwano”. Nie dziwi więc fakt, że najnowsza odsłona gry – Mortal Kombat X zadebiutowała zarówno na konsolach jak i komputerach w jednym czasie.
Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem serii. Pamiętam do dziś jak chodziliśmy z kolegami na dworzec centralny, gdzie stał jeden z pierwszych automatów Mortal Kombat w naszym kraju. Kolejka do niego często przywodziła na myśl stanie po szynkę za czasów komuny (starsi czytelnicy pewnie to jeszcze pamiętają). Dość powiedzieć, że turyści, którzy trafiali na dworzec często mylili kolejkę do automatu z tą do kas biletowych. Wracając jednak do czasów obecnych, nie muszę chyba pisać, że z dużym entuzjazmem przywitałem zapowiedź Mortal Kombat X.
Tytuł zadebiutował bez żadnych opóźnień (na trzy docelowe platformy), co w dzisiejszych czasach wcale takie oczywiste nie jest. Wersja na konsole poprzedniej generacji została opóźniona i nieoficjalnie mówi się, że ma zadebiutować pod koniec czerwca.
Wolność wyboru
Jako zwolennik grania na komputerze oczywiście w moje łapki dostałem edycję na PC. I szczerze mówiąc takich problemów jakie gra miała w momencie premiery to już dawno nie uświadczyłem. O tym napiszę jednak szerzej nieco później. Pierwsze, co rzuca się w oczy po odpaleniu tytułu to minimalistyczny interfejs, bez żadnych fajerwerków czy bogatego animowanego tła. Od razu przypadł mi gustu. Standardowo dla serii mamy tutaj do wyboru zabawę dla jednego gracza, rozgrywkę wieloosobową oraz kryptę, w której za wcześniej zdobyte monety można odblokować przeróżne dodatki.
W tym pierwszym znajduje się tryb fabularny, trening, „sprawdź swoje szczęście” (Test Your Luck) oraz wieże, które są odpowiednikiem dawnej drabinki. Można powiedzieć, że nic nowego, ale prawie każdy z nich został nieco rozbudowany względem swojego odpowiednika z poprzedniej odsłony gry.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku zabawy w sieci. Nie licząc systemu frakcji znakomita większość trybów rozgrywki jest już dobrze znana. Mamy więcej tutaj klasyczny 1on1, KOTH czy Survival. Dodano natomiast możliwość walki zespołowej (maksymalnie 5 na 5). Niestety kod sieciowy gry pozostawia sporo do życzenia. Nawet przy walkach z osobami, do których mamy relatywnie niski ping (latency), opóźnienia w reakcji zawodników są odczuwalne.
Pod tym względem tak naprawdę Mortal Kombat X niewiele różni się od poprzedniej gry studia NetheRealm – Injustice: Gods Among Us czy nawet wiekowego już MK 9. Niestety w między czasie wyszły takie tytuły jak np. Killer Instinct, który pod względem jakości rozgrywki online wyznaczył nowe standardy.
Mortal Kombat nowej generacji
Tym razem w szranki stanęło 24 wojowników, z których każdy posiada trzy wariacje. Różnią się one między sobą „stringami”, combosami oraz ciosami specjalnymi, do jakich dana postać ma dostęp. Łatwo policzyć, że takie rozwiązanie udostępnia nam w sumie 72 kombinacji i powoduje, że trudno od razu zaszufladkować jakiegoś wojownika do kategorii słabego czy naprawdę dobrego. Każdy ma swoje plusy i minusy, choć uczciwie należy dodać, że na obecnym etapie gry wyłoniły się już postacie / wariacje wyraźnie lepsze od innych.
Jak to jednak bywa w przypadku bijatyk turniejowych balans pomiędzy postaciami zapewne nieco się jeszcze zmieni za sprawą kolejnych łatek, które regularnie są wydawane. Nie wspominając już o DLC, gdyż już teraz znamy listę 4 wojowników (Jason, Tanya, Tremor, Predator), którzy dołączą do walki w najbliższym czasie. Na nich z pewnością rozszerzenie listy dostępnych postaci się nie skończy.
Mechanika rozgrywki uległa sporym zmianom względem poprzedniej odsłony gry. Nie ma już możliwości anulowania dashy w blok, a żaden wake-up nie jest bezpieczny (jedynie wersje EX i to też nie wszystkie). Dzięki temu rozgrywka stała się bardziej taktyczna, bowiem każdy ruch trzeba teraz mocno przemyśleć (szczególnie jeśli jesteśmy w rogu). Z drugiej jednak strony powróciło bieganie (forward dash + blok), które otwiera nowe możliwości jeśli chodzi o pressing czy comba. Jedynym ograniczeniem jest tutaj pasek wytrzymałości. Jest on wymagany do biegania, ale też relatywnie szybko się regeneruje.
Pomijając wspomniane zmiany w rozgrywce to nadal stary, dobry Mortal Kombat. Krew leje się tu strumieniami, Fatality są naprawdę efektowne, a dwie „nowe” opcje wykończenia przeciwnika – Brutality i Faction Kill tylko potęgują klimat gry.
Port do poprawki
Jak już wcześniej napisałem Mortal Kombat X został wydany w tym samym czasie na PC, X1 oraz PS4. Za port komputerowy odpowiada studio High Voltage Software i niestety ponownie (wcześniej przy Mortal Kombat 9 oraz Injustice: Gods Among Us) nie podołało ono zadaniu. Ilość problemów technicznych jaką została obarczona wersja komputerowa gry jest wręcz zatrważająca. Dość powiedzieć, że w dniu premiery tytuł był dosłownie niegrywalny. Kolejne łatki nieco poprawiły tę sytuację, ale też spowodowały kolejne problemy jak np. usunięcie zapisów gry, przez co użytkownicy stracili wszelkie odblokowane wcześniej dodatki (skórki dla postaci, dodatkowe areny itd…).
I choć mnie osobiście większość wspomnianych problemów nie dotknęła, to nieraz zdarzyło się, że w trakcie sesji online gra zwyczajnie się zawiesiła. Po stronie plusów z pewnością można zapisać oprawę wizualną na PC, która wyraźnie góruje nad konsolowym odpowiednikiem. Na testowej konfiguracji (i5@4,5 GHz + ZOTAC GeForce GTX 980 AMP! Extreme) bez problemu osiągnąłem stałe 60 kl/s w rozdzielczości 4K. Nie zmienia to jednak faktu, że takiej fuszerki jeśli chodzi o port komputerowy to dawno nie widziałem.
Fatality!
Mortal Kombat X to naprawdę solidna bijatyka, który wnosi nie tylko powiew świeżości, ale korzysta ze sprawdzonych schematów. I choć wiele z nowych elementów wymaga jeszcze poprawek to nie mam wątpliwości, że gra osiągnie zasłużony sukces. Niestety wersja na PC została wykonana nieudolnie i chyba w pośpiechu. Dlatego też z ewentualnym zakupem takowej proponuję poczekać do czasu, aż studio HVS wyda stosowne łatki. No chyba, że ktoś jest wielkim fanem serii i tak jak ja nie mógł się doczekać kolejnej odsłony gry. Choć i w takim przypadku spora doza cierpliwości jest wskazana. Szkoda, bo tytuł jest naprawdę zacny.
Opinia końcowa:
- solidna mechanika walki;
- trzy dość różne wariacje dostępne dla każdej postaci;
- różnorodne tryby rozgrywki;
- krypta, która sama w sobie jest mini-grą;
- niezła oprawa;
- dobrze zrealizowany tryb fabularny…
- który niestety zawodzi nieco pod względem scenariusza;
- wersja PC nadal wymaga sporo pracy;
- balans pomiędzy postaciami i wariacjami wymaga poprawki;
- kod sieciowy mógłby być lepszy;
- DLC w dniu premiery