MSI chwali się Radeonem R9 290X Lightning do mocnego podkręcania

Podczas targów CES 2014 producent zaprezentował swoje nowe karty - w tym także Radeona R9 290X w wersji Lightning.

Paweł Maziarz
MSI Radeon R9 290X Lightning karta graficzna zdjęcie CES 2014

Pod koniec listopada zapowiadaliśmy kartę MSI Radeon R9 290X w wersji Lightning dla overclockerów. Model ten jest już prawie gotowy, a jego prezentacja odbyła się na targach CES 2014.

Wzorem innych tego typu konstrukcji, karta została wyposażona w procesor graficzny Hawaii XT z 2816 jednostkami cieniującymi oraz 4 GB pamięci GDDR5 o 512-bitowej magistrali. Dokładne taktowania jeszcze nie są znane, ale można się spodziewać fabrycznego podkręcenia - oczywiście pełnię możliwości pokaże ona podczas ekstremalnego podkręcenia z zastosowaniem ciekłego azotu.

Za zasilanie karty odpowiada 17-fazowa sekcja (12+3+2) z komponentami Military Class 4, a dodatkową moc doprowadzają dwa 8-pinowe i jedno 6-pinowe gniazdo. Na uwagę zasługuje również technologia 3x3 OC Kits, a więc punkty pomiarowe i możliwość regulacji (wraz z funkcją odczytu) trzech najważniejszych napięć zasilających.

MSI Radeon R9 290X Lightning karta graficzna zdjęcie CES 2014
MSI Radeon R9 290X Lightning karta graficzna zdjęcie CES 2014

Chłodzeniem karty zajmuje się 3-slotowy system TriFrozr, który mogliśmy już spotkać w modelu GeForce GTX 780 Lightning. Konstrukcja ta składa się z dwóch solidnych radiatorów z aluminiowymi żeberkami, kilku niklowanych rurek cieplnych oraz trzech wentylatorów (dwóch 90-milimetrowych po bokach i jednego 80-milimetrowego w środku). Nie zapomniano również o płaskim radiatorze na kościach pamięci i sekcji zasilania oraz płytce usztywniającej laminat.

MSI Radeon R9 290X Lightning karta graficzna laminat zdjęcie awers
MSI Radeon R9 290X Lightning karta graficzna laminat zdjęcie rewers

MSI Radeon R9 290X Lightning ma zadebiutować jeszcze w tym miesiącu, a jego cena wyniesie ponad 600 dolarów.

Źródło: AnandTech, VideoCardz

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ