NASA chce uratować teleskop Swift. Rusza misja LINK

Jeszcze w tym tygodniu ma wystartować pierwsza w historii próba "ratowania" teleskopu kosmicznego NASA przed wejściem w atmosferę i zniszczeniem. Chodzi o obserwatorium Swift, które od lat śledzi rozbłyski gamma, a teraz – przez spadek wysokości orbity – znalazło się w realnym niebezpieczeństwie.
SWIFTSWIFT
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Radosław Kosarzycki

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Swift to wyspecjalizowany teleskop kosmiczny, który od 2004 r. bada jedne z najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie – rozbłyski gamma. Problem w tym, że satelita stopniowo traci wysokość, a w 2024 r. sytuację pogorszyły warunki w kosmosie: zwiększona aktywność Słońca sprawiła, że opór atmosferyczny zaczął działać mocniej. Bez interwencji Swift w niedługim czasie może zejść z orbity i spłonąć w ziemskiej atmosferze.
Na początku misji teleskop pracował na wysokości około 600 km nad Ziemią, ale przez ponad dwie dekady ta wartość systematycznie malała. Wzmożona aktywność słoneczna doprowadziła do "napompowania" górnych warstw atmosfery, co w praktyce oznacza większe tarcie dla obiektów krążących na niskiej orbicie. W efekcie Swift znalazł się na trajektorii opisywanej jako swoista "spirala śmierci", która może szybko zakończyć jego działanie.
Stawka jest wysoka, bo każdego roku Swift rejestruje setki rozbłysków gamma, a jednocześnie nie ma satelity, który mógłby go wprost zastąpić w tego typu obserwacjach. Choć konstrukcja teleskopu nie powstawała z myślą o serwisowaniu ani dokowaniu w przestrzeni kosmicznej, zapadła decyzja o przeprowadzeniu ryzykownej, ale potencjalnie przełomowej operacji z udziałem specjalnie przygotowanej sondy.

WIDEO
Misja Artemis 3 już w 2027 roku. NASA przedstawia harmonogram


Za realizację przedsięwzięcia odpowiada firma Katalyst Space Technologies, a całość otrzymała nazwę LINK. Start misji wyznaczono na sobotę 27 czerwca. Do właściwej próby "przechwycenia" i wsparcia teleskopu ma dojść po trzech–czterech tygodniach od wystrzelenia sondy. Następnie podnoszenie orbity Swifta ma potrwać od miesiąca do półtora, po czym LINK ma odłączyć się od teleskopu.
Zwraca uwagę tempo prac: według zapowiedzi zespół Katalyst Space zdołał w osiem miesięcy przygotować, przetestować i zintegrować pojazd potrzebny do misji. Dyrektor generalny firmy, Ghonhee Lee, podkreślał, że to wyjątkowe osiągnięcie w tak krótkim czasie. Z kolei główny badacz NASA Brad Cenko ocenił wprost: "Robimy to w tempie, które z punktu widzenia kosmicznych operacji jest naprawdę szalone".
Od lutego Swift nie prowadzi obserwacji naukowych. Ustawienia teleskopu zmieniono tak, by możliwie ograniczyć wpływ oporu atmosferycznego i zwiększyć szansę na powodzenie operacji. Zespół koncentruje się teraz na utrzymaniu sprzętu w jak najlepszym stanie do momentu dotarcia sondy — właśnie dlatego zdecydowano się na pauzę w badaniach.
Jeśli misja zakończy się powodzeniem, Swift ma zyskać "drugie życie" na bezpieczniejszej orbicie. Jednocześnie projekt LINK może stać się punktem odniesienia dla kolejnych działań, których celem będzie ratowanie lub przedłużanie pracy satelitów naukowych na orbicie okołoziemskiej. Wyniki tej operacji śledzą obserwatorzy na całym świecie, bo mogą one wpłynąć na to, jak w przyszłości będzie się zarządzać wartościowymi instrumentami badawczymi w kosmosie.
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE