Być jak Michael Jordan
Jako wielki fan koszykówki z niecierpliwością wyczekuję każdej kolejnej odsłony NBA 2K. Ubiegłoroczna edycja trochę mnie rozczarowała, głównie za sprawą przestarzałej oprawy wizualnej oraz braku większych zmian. Gracze komputerowi zostali potraktowani nieco po macoszemu i w przeciwieństwie do ich konsolowych odpowiedników dostali tytuł napędzany silnikiem poprzedniej generacji. W tym roku jednak wszystkie odsłony gry wyglądają równie dobrze i mają identyczną zawartość. No prawie, jedyną z istotniejszą różnicą na korzyść konsol nowej generacji jest opcja skanowania twarzy przy tworzeniu własnego zawodnika, która nie występuje w edycji komputerowej. Nie jest to jednak wielka strata biorąc pod uwagę, że ta funkcja zdecydowanie wymaga jeszcze dopracowania. W obecnej formie uzyskany rezultat wywołuje u gracza najczęściej niekontrolowany napad śmiechu. Pomijając jednak tę drobną wpadkę z całą pewnością mogę stwierdzić, że NBA 2K15 to najlepsza odsłona serii.
Zabawę zaczynamy standardowo - od wyboru trybu rozgrywek w jakich chcemy wziąć udział. Opcji jest naprawdę sporo i każda z nich oferuje minimum kilkadziesiąt godzin dobrej zabawy. Możemy stworzyć swojego zawodnika i poprowadzić go przez wszystkie szczeble zawodowej kariery. Jeśli natomiast wolimy zarządzać klubem to już na nas czeka tryb rozgrywki nazwany przez autorów MyGM. Dodatkowo istnieje możliwość stworzenia własnej ligi, rozegrania ulicznych potyczek sieciowych, a nawet zagrania w całkiem przyjemną karciankę (MyTEAM). Do tego dochodzą jeszcze pomniejsze ciekawostki jak np. 2KTV, w której to urocza prezenterka zatrudniona przez studio 2K Sports omawia różne aspekty gry, przeprowadza wywiady z graczami itp. Doprawdy, trudno tutaj narzekać na nudę. To właściwie największa zaleta tego tytułu. Zabawy nawet w trybie offline jest tutaj na minimum kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset godzin. Oczywiście pod warunkiem, że jesteście tak jak i ja fanami koszykówki.
Ja zwyczajowo rozpocząłem swoją przygodę od trybu kariery. Bowiem nic nie jest dla mnie tak ekscytujące jak stworzenie własnego zawodnika i poprowadzenie go do zdobycia tytułu najlepszego gracza ligi – MVP i wywalczenie z drużyną mistrzostwa. W porównaniu do ubiegłorocznej edycji ten tryb zabawy przeszedł bardzo duże zmiany. Całość ma teraz charakter swego rodzaju przygody – filmu interaktywnego, który wypełniają liczne scenki z naszym udziałem. Wiele z nich ma miejsce w naszym domu, inne w szatni przed i po meczu, a czasem nawet w jego przerwie. Wyszło to całkiem przyzwoicie, ale zapewne część z was będzie podirytowana faktem, że nie można tych dodatków w żaden sposób pominąć. Ponadto nasza interakcja z mediami czy trenerem została ograniczona do jedynie dwóch możliwych odpowiedzi, co jest tym bardziej dziwne, że w poprzednich odsłonach gry mieliśmy zawsze cztery warianty. Oczywiście to tylko dodatki do właściwiej rozgrywki, ale zawsze dobrze jest mieć jak największe pole manewru – sprzyja to poczuciu realizmu w trakcie zabawy.
Wrażenia z gry
Ulepszony tryb kariery świetnie wpisuje się w ogólne przesłanie tej odsłony NBA 2K – więcej i lepiej. Praktycznie wszystkie elementy zostały tutaj w mniej lub większym stopniu usprawnione. Sama rozgrywka w końcu wygląda tak jak można by tego oczekiwać od gry na silniku nowej generacji. Nie wspominając już o tym, że całość dostarcza masę dobrej zabawy. Szkoda jednak, że autorzy nie pokusili się o dostosowanie interfejsu użytkownika do standardów komputerowych. Obsługiwanie go z poziomu klawiatury i myszki bywa nieco irytujące i z całą pewnością nie jest intuicyjne. Z drugiej strony nie jest żadną tajemnicą, że w tego typu produkcje najlepiej gra się na padzie. Oczywiście to nie obowiązkowy wymóg, a jedynie silna sugestia. Niezmiennym elementem wszystkich edycji NBA 2K jest też świetna ścieżka dźwiękowa, na której znajdziemy wielu znanych wykonawców. Nie inaczej jest w przypadku tej odsłony, na liście znalazły się takie zespoły jak: OneRepublic, Depeche Mode, Public Enemy, Strafe, Red Hot Chili Peppers, Busta Rhymes i wiele innych.
Esencja gry czyli sam mecz to w znakomitej większości poezja zarówna dla oka jak i ucha. Zawodnicy są świetnie animowani, a do tego wyglądają naprawdę dobrze. Postęp względem NBA 2K14 (PC) jest wręcz niesamowity. Momentami można odnieść wrażenie jakbyśmy oglądali prawdziwą transmisję z meczu. Ten jakże pozytywny efekt psują dwie rzeczy – po pierwsze mniej znani gracze nieco odstają wizualnie od pozostałych, a po drugie nadal momentami można odnieść wrażenie, że zawodnicy na boisku są nieco zbyt sztywni. W trakcie zabawy nie zwracamy na to większej uwagi, ale zdecydowanie jest tutaj jeszcze miejsce na poprawę. Mam też pewne zastrzeżenia co do rozwoju postaci - we wcześniejszych edycjach gry mogliśmy „nabywać” konkretne cechy, a tutaj zostały one pogrupowane w 6 zbiorczych bloków. Zupełnie nie rozumiem w jakim celu uproszczono ten system, gdyż w mojej ocenie bardziej rozbudowana wersja sprawdzała się doskonale.
W trakcie zabawy wszelkie ulepszenia kupujemy za pomocą wirtualnej waluty, tę natomiast zdobywamy pokonując kolejne zespoły na naszej drodze, spełniając określone wytyczne trenera drużyny oraz oczywiście notując dobry występ w danym spotkaniu indywidualnie. Dodatkowo nasze wpływy warunkuje również poziom trudności oraz od czasu do czasu reklamy, które mogą całkiem solidnie podbudować nasze finanse. Częstotliwość pojawiania się tych ostatnich zależny wyłącznie od tego, jaką formę reprezentujemy na parkiecie. Ponadto są również dobrze znane z poprzednich odsłon gry określone cele w karierze jak np. zaliczenie 5 asyst w jednym meczu, 10 ofensywnych zbiórek itp. Zdobycie każdego z nich wiąże się z odpowiednią nagrodą finansową. Zostawiając na chwilę tryb kariery warto wspomnieć o innej nowości mocno promowanej przez autorów – MyPark. Idea jest prosta, bierzemy udział w ulicznych meczach koszykówki z innymi graczami. W zależności od naszych wyników zdobywamy określoną ilość punktów reputacji, a ta z kolei pozwala na awansowanie w lidze. Najlepsze drużyny zostają nagrodzone dostępem do kolejnych boisk (początkowo możemy grać tylko na jednym), gdzie czekają już na nas mocniejsi przeciwnicy. Zabawa jest przednia… tyle, że często bywała niemożliwa.
W tym momencie dochodzimy do największej bolączki NBA 2K15, a właściwie kilku ostatnich odsłon tego tytułu – problemów z serwerami gry. W tej edycji większość funkcjonalności jest w jakiś sposób powiązana z rozgrywką online. Dotyczy to niestety również zabawy solo z uwagi na fakt, że wszelkie zapisy naszej kariery są przechowywane na serwerach 2K Sports. Jeśli te z jakiś powodów nie są dostępne to nici z jakiejkolwiek zabawy i to dosłownie. Niestety podobnie jak rok czy dwa lata temu takie zjawisko szczególnie w pierwszych dniach po premierze tytułu występowało niezwykle często. Nie muszę chyba pisać jak niesamowicie frustrujący był brak możliwości kontynuowania zabawy z tego powodu. Z jednej strony autorzy integrują prawie wszystkie elementy gry z trybem online, a z drugiej ponownie nie przykładają się do zapewnienia należytego zaplecza technicznego dla swoich serwerów.
Sterowniki, system operacyjny:
- Windows 7 64-bit
- Catalyst 14.9.1 Beta
Metodologia testowa:
Przeprowadzanie testów wydajności w najnowszej odsłonie NBA było nieco kłopotliwe. Wynika to z dwóch powodów – zlikwidowano wbudowany benchmark, który był dostępny w poprzednich edycjach gry, a sama rozgrywka ma wiele elementów losowych przez co uzyskanie powtarzalnych wyników jest niezwykle trudne. Ostatecznie zdecydowałem się na testowanie wydajności w następujący sposób: pięciokrotnie rozgrywałem jedną kwartę tego samego meczu, skrajne wyniki odrzucałem, a z pozostałych wyciągałem średnią. W mojej opinii takie rozwiązanie najlepiej oddaje warunki panujące w trakcie zabawy. Do testów użyłem trzech spreparowanych przeze mnie opcji graficznych: wysokie, średnie i niskie. Dokładne ustawienia dla każdego z tych szablonów możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Na koniec, uprzedzając możliwe komentarze i teorie – w teście wzięły udział jedynie karty graficzne AMD, co wynika tylko i wyłącznie z faktu, że takowe z obozu zielonych nie dojechały do mnie na czas. Gra posiada twardy limit klatek na sekundę – 120. Margines błędu pomiarowego wynosi 1 kl/s.
Analiza wydajności
NBA 2K15 zdecydowanie podniosło poprzeczkę jeśli chodzi o ogólną jakość oprawy wizualnej. W pewnym sensie można powiedzieć, że przełożyło się to liniowo na wymagania sprzętowe. Wykresy jednak nie mówią całej prawdy. Uzyskana minimalna wartość kl/s występowała jedynie w określonych sytuacjach – przy powtórkach, prezentacji hali i pierwszych piątek, generalnie przy dużych zbliżeniach. W trakcie samej rozgrywki praktycznie wszystkie testowane karty graficzne były wstanie zapewnić 60+ klatek na sekundę. Dodatkowo rysuje się pewien oczywisty trend jeśli chodzi gry „portowane” z konsol nowej generacji – większość z nich ma spory apetyt na VRAM. Nie inaczej jest w przypadku NBA 2K15. Maksymalne ustawienia graficzne przeznaczone są dla kart posiadających minimum 3 GB pamięci. Trzeba jednak przyznać, że nawet w przypadku konstrukcji z mniejszą ilością VRAM, doczytywanie tekstur w locie nie było szczególnie widoczne, choć oczywiście miało wpływ na minimalną ilość kl/s.
Posiadacze topowych kart graficznych bez problemu będą mogli cieszyć się płynną rozgrywką w jakości 1440p, a być może nawet w rozdzielczości 4K. Jeśli chodzi o wymagania względem procesora to NBA 2K15 jest całkiem elastyczne - przy minimalnych ustawieniach zadowoli się dwurdzeniową jednostką. Teoretycznie gra potrafi rozłożyć obliczenia na sześć wątków, ale w praktyce różnica pomiędzy 4, a 6-rdzeniowymi procesorami w tym tytule jest pomijalna. Producent zaleca posiadanie minimum 4 GB pamięci RAM i taka właśnie ilość w zupełności wystarczy do bezstresowej rozgrywki. Ogólnie pod względem technicznym NBA 2K15 to solidna pozycja. Świetnie wykonana z przyzwoitą optymalizacją.
Porównanie ustawień graficznych
Ustawienia średnie
Xbox One vs PC
NBA 2K15 to chyba pierwszy tytuł, który tak naprawdę wygląda prawie identycznie na wszystkich platformach. Różnice między komputerową edycją, a konsolową są bardzo subtelne. Sprowadzają się głównie do nieco lepszego wygładzania krawędzi. Oczywiście mając na uwadze relatywnie niskie wymagania sprzętowe najnowszej koszykówki od 2K Sports, posiadając odpowiedni monitor i topową kartę graficzną można się pokusić o zabawę w rozdzielczości 4K lub chociaż w 1440p. Pomijając to jednak, jak już wspomniałem na początku, różnice pomiędzy poszczególnymi edycjami są bardzo subtelne. Z drugiej strony, kolejna gra – port utwierdza mnie w przekonaniu, że konsolowe doznania „nowej generacji” jest wstanie zapewnić obecnie bardzo przeciętny pecet.
Podsumowanie
Trudno odmówić NBA 2K15 dużego postępu w zakresie grafiki. W zestawieniu z poprzednikiem, najnowsza odsłona gry to prawdziwa rewolucja. Mowa tutaj oczywiście wyłącznie o edycji komputerowej. Świetne modele postaci, dobre tekstury, bogaty wachlarz animacji to z pewnością jedne z wielu zalet NBA 2K15. Nie można też narzekać na optymalizację tytułu, praktycznie każdy współczesny komputer jest wstanie zapewnić 60+ kl/s. Natomiast tych, którzy posiadają topowe konfigurację zapewne ucieszy fakt, że na ich sprzęcie będzie możliwa zabawa w rozdzielczości 4K przy zachowaniu sensownej płynności i to bez potrzeby łączenia kilku kart graficznych (zarówno SLI jak i CrossFire nie jest obecnie obsługiwane). Całościowo NBA 2K15 to aktualnie najlepiej wyglądająca gra sportowa.
Zostawiając kwestie techniczne, najnowsza odsłona koszykówki od 2K Sports nie zawodzi. Nie ma tutaj może jakiś rewolucyjnych rozwiązań, ale znakomita większość elementów gry prezentuje równy, wysoki poziom. Jedyne na co można tak naprawdę narzekać to problemy z rozgrywką online, która często w ogóle nie jest możliwa. Konsolowy interfejs gry idzie jeszcze przeboleć, ale niemożność kontynuowania solowej kariery w momencie kiedy serwery producenta leżą bywa doprawdy irytująca. Nie zmienia to jednak faktu, że NBA 2K15 to solidny tytuł, najlepszy w swojej kategorii i w zasadzie bezkonkurencyjny. Pozostaje mieć nadzieję, że producent szybko upora się ze wspomnianymi problemami, bo gra dostarcza wiele frajdy. Dla fanów koszykówki pozycja obowiązkowa.