Netflix zmienia zasady - premiery będą w kinach

...a dopiero później filmy trafią do katalogu usługi Netflix. Oczywiście nie wszystkie, ale w przypadku najgorętszych premier tak właśnie będzie.

Image

Netflix zmienia zasady

Najważniejsze filmy czołowych wytwórni mają swoje premiery w kinach. Netflix, który inwestuje olbrzymie pieniądze w swoje produkcje, wyznawał jednak inną zasadę i to abonenci jego usługi byli pierwsi w kolejce do oglądania, a mogli to robić na swoich komputerach, tabletach czy smartfonach. Okazuje się jednak, że idą zmiany.

Filmy Netflixa najpierw zadebiutują w kinach

Jeszcze przed końcem tego roku odbędą się premiery kilku naprawdę gorących filmów Netflix. Amerykański gigant poinformował, że w przeciwieństwie do wielu poprzednich, te najpierw zadebiutują w kinach, a dopiero po tygodniu lub nawet kilku tygodniach zasilą katalog usługi VOD.

Aktualnie wiemy o 10 takich tytułach. Wśród nich znajduje się Irlandczyk Martina Scorsese z Robertem De Niro i Alem Pacino w rolach głównych, Dwóch Papieży o Benedykcie XVI i Franciszku, Nazywam się Dolemite z Eddiem Murphym, Wesley Snipesem i Keeganem-Michaelem Keyem w obsadzie czy Historia małżeńska w reżyserii Noah Baumbacha. 

Pełna lista prezentuje się następująco:

  • The Laundromat (w kinach: 7 września, na Netflix: 18 października)
  • Nazywam się Dolemite (w kinach: 4 października, na Netflix: 25 października)
  • Król (w kinach: 11 października, na Netflix: 1 listopada)
  • Earthquake Bird (w kinach: 1 listopada, na Netflix: 15 listopada)
  • Irlandczyk (w kinach: 1 listopada, na Netflix: 27 listopada)
  • Historia małżeńska (w kinach: 6 listopada, na Netflix: 6 grudnia)
  • Klaus (w kinach: 8 listopada, na Netflix: 15 listopada)
  • I Lost My Body (w kinach: 15 listopada, na Netflix: 29 listopada)
  • Atlantics (w kinach: 15 listopada, na Netflix: 29 listopada)
  • Dwóch Papieży (w kinach: 27 listopada, na Netflix: 20 grudnia)

Z czego wynikają te zmiany? Netflix najwyraźniej chce dołączyć do grona najważniejszych (i najbardziej poważanych) wytwórni filmowych. Chce też wytrącić argumenty, takie jak ten Stevena Spielberga, że produkcje Netflix to filmy telewizyjne, a przez to nie kwalifikują się do Oscarów. To decyzja, która niewątpliwie ma podstawy. Z drugiej strony zrozumiałe jest jednak rozgoryczenie abonentów, za których pieniądze realizowane są te filmy. Co uważacie na ten temat?

Źródło: The Verge, Netflix

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE