Telewizja internetowa już teraz wyprzedzałaby tę tradycyjną, gdyby nie wolne lub niestabilne łącze internetowe. Operatorzy sieciowi zapewniają, że robią, co mogą, by temu zaradzić, ale głodni materiałów w coraz wyższej jakości użytkownicy nie są w stanie do końca zauważyć dokonującego się nieustannie postępu. Netflix uznał więc, że czas wziąć sprawy w swoje ręce.
„Za dziesięć lub dwadzieścia lat wszystkie filmy będą oglądane przez Internet” – odważnie zawyrokował Reed Hastings, dyrektor generalny Netfliksa podczas tegorocznej edycji MWC. Aby tak się jednak stało, trzeba wyeliminować coś, co skutecznie odbiera dziś przyjemność z oglądania milionom widzów na całym świecie – buforowanie. Zwłaszcza na urządzeniach mobilnych.
Netflix już teraz wykorzystuje narzędzia, mające zwiększać płynność odtwarzania filmów na smartfonach i tabletach, a plany są jeszcze bardziej ambitne. Trwają podobno prace nad koderem, który zapewni użytkownikom wysoką jakość obrazu nawet przy niższych przepustowościach. W czym tkwi sekret?
Aby zlikwidować przerwy na buforowanie programiści Netfliksa wykorzystali techniki sztucznej inteligencji, które analizują każdą klatkę filmu i w miarę możliwości kompresują ją tak, by spadek jakości (a przede wszystkim ostrości) był praktycznie niezauważalny. System o nazwie Dynamic Optimizer potrafi ponoć zapewnić obraz o bardzo zbliżonej jakości na łączu o dwa razy mniejszej przepustowości.
Nad Dynamic Optimizer od dłuższego czasu pracują informatycy Netfliksa oraz naukowcy z University of Southern California i University of Nantes. Algorytm jest doskonalony dzięki testom z widzami oceniającymi jakość obrazu. Wdrożenie planowane jest na „najbliższe miesiące”.
Źródło: Quartz, Engadget. Foto: Netflix