Niemiecki system cenzurowania gier i zamiany krwi czerwonej na zieloną już od dawna jest obiektem branżowych dowcipów. Najnowszym tytułem, który został wzięty pod lupę przez niemieckich cenzorów jest Bulletstorm, którego premiera zbliża się wielkimi krokami.
Choć początkowo niemieccy gracze bali się, że Bulletstorm zostanie całkowicie zakazany za naszą zachodnią granicą, obawy te się nie spełniły. Niemiecka rada zajmująca się przyznawaniem kategorii wiekowych grom ostatecznie zgodziła się przyznać strzelance kategorię 18+ (i tym samym zgodziła się też na jej rozpowszechnianie), ale tylko pod warunkiem, że wprowadzone do niej zostaną istotne zmiany.
Jakie? Przede wszystkim usuniętych zostanie szereg elementów, takich jak efekty ragdoll, możliwość odstrzeliwania rąk i nóg oraz krew (ma się rozumieć). Biorąc pod uwagę, że akcja Bulletstorm opiera się właśnie na tych elementach, można zacząć się zastanawiać, co też biednym Niemcom po tym filetowaniu pozostanie.
Electronic Arts, które jest światowym wydawcą Bulletstorma, zgodziło się już wprowadzić te zmiany - eksperci branżowi od dawna twierdzą, że po prostu "taka jest cena wydawania gier w Niemczech". Co sprytniejsi obywatele RFN będą mogli sprowadzić sobie pełny produkt z Austrii (a może Polski?), a my ze spokojem czekamy na 25 lutego, kiedy to krwawe rozpryski całkowicie zrujnują naszą psychikę.
Bulletstorm wydany zostanie na PC, Xbox360 i PlayStation 3.