Kto z starszych graczy nie pamięta takich hitów jak Contra, Electro Body czy właśnie Bionic Commando? Aż się łezka w oku kręci. Na tyle, że specjalnie nie trzeba silić się na oryginalność. Wystarczy wziąć stare, sprawdzone schematy i udowodnić ludziom, że ciągle mogą bawić się tymi samymi zabawkami, które dostarczały im radości całe lata temu.
Tak właśnie robi Capcom. Nie kryje, że przygotowywany produkt to powrót do korzeni. Pokryty warstwą nowoczesnej grafiki i fizyki wciąż opiera się jednak na tych samych zasadach. Wraz z Nathanem Spencerem znowu będziemy parli przed siebie wyposażeni w biotyczne ramię.
Ma być lepiej, dynamiczniej, z większym uzbrojeniem i gadżetami niż w "jedynce". Pożyjemy - zobaczymy. Prawdopodobnie już wkrótce za niewielkie pieniądze (około 15 dolarów) będziemy mogli ściągnąć grę z platform Xbox Live lub PSN i z padem w ręku zasiądziemy przy staromodnej, klimatycznej strzelance.
Źródło: bioniccommando.com