Path of Exile – duchowy następca Diablo II 

Grinding Gear Games stworzyło prawie idealne action RPG. Przynajmniej tak właśnie wielu graczy wyobrażało sobie następcę kultowej produkcji Blizzarda.

Path of Exile

Diablo III rozczarowało wielu, w tym i mnie. Blizzard tak daleko odszedł koncepcyjnie od poprzedniej odsłony, że była to praktycznie zupełnie nowa gra pod dotychczas znanym tytułem. Fani drugiej części nie musieli długo szukać produkcji, która spełniłaby ich oczekiwania. Path of Exile oficjalnie swoją premierę miało 23 października minionego roku, ale otwarta beta trwała wiele miesięcy, a więc każdy, kto tylko chciał mógł w nią zagrać. Za produkcję odpowiedzialne jest małe, niezależne studio – Grinding Gear Games, dla którego tytuł ten jest debiutem na rynku gier komputerowych. I to debiutem bardzo udanym. Wszystko tutaj zostało dobrze przemyślane i świetnie zaimplementowane, a mnogość tzw. buildów umożliwia zabawę liczoną w setkach godzin. Zacznijmy jednak pod początku.

Image

Witajcie w ponurym świecie Wraeclast

Zabawę zaczynamy od wybrania naszego bohatera. Nie ma tutaj żadnych zbędnych fajerwerków - dana postać reprezentuje konkretną klasę i zaczyna w innym miejscu drzewka umiejętności pasywnych. Dodatkowo każdy bohater otrzymuje inne bonusy do statystyk podstawowych, na które składają się dość standardowe współczynniki czyli siła, zręczność i inteligencja. Na tym jednak różnice między nimi się kończą i tak naprawdę w rękach gracza pozostawiony jest wybór klasy postaci. Ostatecznie nie ma problemu, aby łucznik został magiem i na odwrót. Jest to jedna z większych zalet Path of Exile.

Image

Niezależnie od tego, na jaką postać się zdecydujecie podobnie jak w innych grach tego typu historia jest zawsze taka sama. Startujemy w tym samym miejscu i wykonujemy te same zadania. Ot, standardzik. Zabawa zaczyna się w momencie, kiedy włączycie sobie drzewko umiejętności pasywnych i zobaczycie ilość oraz różnorodność zdolności, jakie będziecie wybierali po zdobyciu każdego kolejnego poziomu doświadczenia. Szczególnie na początku można poczuć się przytłoczonym bogactwem wyboru. Path of Exile nie posiada dosłownie rozumianych zdolności aktywnych. Zamiast tego są gemy, które mają przypisane określone właściwości. Aktywujemy je wkładając wybrany kamień do slotu o takim samym kolorze w naszym orężu. Kamienie z umiejętnościami występują w trzech kolorach: czerwony, niebieski i zielony. Warunkują one podstawowy atrybut, jakiego wymagają, aby móc z nich skorzystać. Odpowiednio jest to siła, inteligencja i zręczność. Całość brzmi nieco zawile, ale w praktyce jest to logiczne i bardzo intuicyjne.

Image

Wolność wyboru

Wybór kamieni jest przeogromny. Najlepsze jednak w tym jest to, że autorzy ciągle dodają nowe, co w konsekwencji oznacza, że co jakiś czas możemy stworzyć zupełnie nową kombinację zdolności. Warto dodać, że gemy dzielą się na główne i pomocnicze. Te pierwsze odpowiadają za określoną zdolność, te drugie zaś za modyfikację właściwości tych pierwszych. Może to być np. dodanie kolejnej wiązki błyskawic czy strzał. Maksymalnie możemy dodać pięć efektów wzmacniających do jednego kamienia. Oczywiście wymaga to posiadania oręża z sześcioma gniazdami, które dość trudno zdobyć, szczególnie na początku. Należy również pamiętać, że miejsca na kamienie mają swoje kolory, które muszą odpowiadać kolorom gemów jakie chcemy w nie włożyć. Można je zmieniać za pomocą tzw. orb, ale przy większej ilości gniazd szansa na trafienie pożądanej kombinacji jest dość mała.

Image

Naturalnie nie licząc wspomnianego elementu, przedmioty posiadają swoje statystyki, które również możemy w zależności od potrzeby zmieniać. Ponownie jednak używanie orb jest swego rodzaju loterią i często zamiast polepszyć dany współczynnik obniżymy jego wartość lub wylosujemy taki, który nie jest dla nas użyteczny. W tym miejscu śpieszę z wyjaśnieniem – w Path of Exile nie występuję złoto. Walutą są tutaj wspomniane orby, które dostępne są w wielu wariacjach i mają różne, mniej lub bardziej użyteczne właściwości. W mojej opinii takie rozwiązanie ma sporą przewagę nad klasycznym podejściem do tematu – dzięki temu nadużycia są zdecydowanie rzadsze, a handel kwitnie.

Akty, ligi, wyścigi i inne atrakcje

Path of Exile, wzorem serii Diablo podzielone jest na akty. Przebrnięcie przez wszystkie odblokowuje kolejny poziom trudności. Na tym jednak nie koniec. Do dyspozycji gracza oddano jeszcze ligi. Każda z nich jest trudniejsza od poprzedniej, a potwory mają więcej punktów życia i zadają większe obrażenia. Warto się dobrze zastanowić w jakiej lidze zaczniemy grać, bo ten wybór jest ostateczny. Dodatkowo każda liga dzieli się na tzw. softcore oraz hardcore. Pierwszy tryb jest o tyle łatwiejszy, że śmierć naszego bohatera nie niesie za sobą żadnych większych konsekwencji. W drugim przypadku zgon ma efekt permanentny. Zupełnie oddzielną atrakcją są wyścigi, które rządzą się własnymi prawami. Są to okresowe wydarzenia z konkretnymi warunkami zwycięstwa np. nie można używać broni dystansowej, a zabawa trwa 2 dni. Miły dodatek dla tych, którzy szukają nowych wyzwań.

Image

Prawdziwe Free-to-play

W Path of Exile może grać każdy. Wystarczy utworzyć konto na stronie internetowej tytułu i pobrać klienta. Nie ma tutaj żadnych koniecznych opłat, ale są mikropłatności. Od razu jednak uspokajam - jest to chyba najlepsza implementacja modelu Free-to-play, jaką widziałem. Wszystkie dodatki, które możemy zakupić w sklepie mają charakter czysto wizualny i nie wpływają w żaden sposób na rozgrywkę. Wyjątkiem są zakładki w skrzyni bohatera, ale trudno nazwać ten zakup koniecznym czy wypaczającym rozgrywkę. Wszystko tutaj zdobywacie poprzez zabawę. To nie Diablo III, w którym odpalicie dom aukcyjny i z odpowiednio zasobnym portfelem w kilkanaście sekund możecie mieć lepsze przedmioty niż osoby, które składały swój ekwipunek przez wiele miesiący.

Image

Diablo II w nieco ładniejszej oprawie

Strona audiowizualna w tego typu grach nie jest rzeczą najważniejsza, ale zawsze miło jak jest na czym oko zwiesić, a muzyka nie drażni naszych uszu. Dokładnie tak jest w Path of Exile, choć oczywiście niczego niesamowitego tutaj nie uświadczycie. Jest po prostu poprawnie. Grafika prezentuje się nieźle potęgując ponury klimat, który poniekąd jest odzwierciedleniem fabuły. Nie żeby ta ostatnia kogokolwiek interesowała lub stanowiła coś więcej niż tylko konieczny dodatek.;) Muzyka nawet wpada w ucho i co ważniejsze po paru godzinach rozgrywki nie wymusza nerwowego szukania w opcjach możliwości jej wyłączenia. Oczywiście Path of Exile nie zostało zrealizowane z takim rozmachem jak produkcje Blizzarda. Nie zobaczycie tutaj spektakularnych filmików pomiędzy aktami czy w ogóle jakichkolwiek. Panowie ze studia GGG skupili się na mechanice rozgrywki i wyszło to wszystkim na zdrowie.

Image

Setki godzin dobrej zabawy

Path of Exile to jedna z tych gier, o których pisze się z przyjemnością. Wszystko tutaj zostało pomyślane w ten sposób, aby zadowolić fanów gatunku. Drobnym zgrzytem są okazjonalne problemy z synchronizacją na płaszczyźnie klient – serwer, które w skrajnych sytuacjach mogą spowodować śmierć naszej postaci. Na szczęście jest to niezwykle rzadka przypadłość. Gracze, którzy spędzili setki godzin przy Diablo II poczują się tutaj jak w domu. Przeogromne możliwości wykreowania własnej postaci w połączeniu z prostą, ale bardzo dobrze zrealizowaną mechaniką rozgrywki czynią Path of Exile jedną z lepszych gier minionego roku.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY