Pieniądze ze sprzedaży CO2. Na co Polska je wydaje?

Polska zarabia miliardy złotych ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Środki te powinny iść na transformację energetyczną. Na co je wydajemy i czy robimy to w odpowiedni sposób?

Image

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Sprzedaż uprawnień do emisji CO2 przynosi Polsce naprawdę duże pieniądze. Jak informuje redakcja serwisu wysokienapiecie.pl, dochody z aukcji uprawnień do emisji dwutlenku węgla (EUA) w 2023 r. wyniosły 24,4 mld. Ok. 75 proc. tej kwoty trafiło do budżetu państwa, a 25 proc. zasiliło Fundusz Rekompensat Pośrednich Kosztów Emisji. Korzystają z niego przedsiębiorcy energochłonni.

Polska będzie musiała przedstawić Komisji Europejskiej raport dotyczące wydatków na cele związane z klimatem do końca lipca 2024 r. Do tej pory na ten cel należało przeznaczać co najmniej połowę dochodów z aukcji, a od zmiany dyrektywy wszystkie środki powinny być wydawane na ten cel. Niestety aktualnie pieniądze nie płyną w większości na transformację energetyczną.


WIDEO


Na co wydajemy pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2?

Ostatni raport dotyczy 2022 r. Wówczas dochody ze sprzedaży uprawnień przekroczyły 23 mld zł. Główną pozycję w raportach zajmuje wsparcie wytwarzania energii z OZE przez obowiązek umarzania zielonych certyfikatów. W 2022 r. na ten cel wydano 4,1 mld zł.

Bardzo duże wydatki przekazywane są na cele związane z energetyką jądrową. Jak zaznacza redakcja serwisu Wysokie Napięcie, w 2022 r. przekazano na ten cel prawie 4 mld zł. Kwota ta odpowiada wartości obligacji, które w grudniu Ministerstwo Finansów przekazało spółce Polskie Elektrownie Jądrowe.

W 2021 r. na wsparcie kolei przekazano 2,4 mld zł, w 2022 – 833 mln zł. W raportach uwzględniono też m.in. programy realizowane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej: Czyste Powietrze, Mój Prąd i Mój Elektryk.

– Dyrektywa ETS zostawia furtkę, która umożliwia wydatkowanie przychodów z aukcji na inne cele niż transformacja pod warunkiem, że państwa członkowskie zapewnią równowartość wydatków z innych przychodów. Podobnie to działa dziś w Polsce – mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl Paweł Mzyk, kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami.

– Mamy ustawę o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, która określa zadania, na jakie należy przeznaczyć część dochodów z aukcji uprawnień. Co najmniej połowa musi być wydana na wskazane cele przyczyniające się do redukcji emisji. Nie są to znaczone pieniądze, więc jeśli rząd poniósł wcześniej wydatki zgodnie z celami ustawy i dyrektywy, to może je także zaliczyć w sprawozdaniu przedstawianym co roku Komisji Europejskiej – dodaje.

Paweł Mzyk nie spodziewa się zwiększenia wydatków na transformację nawet po zmianie dyrektywy. Wynika to z faktu, że ceny praw do emisji spadają (w 2022 r. było to 98 euro za tonę CO2, a w 2024 cena wynosi raptem 52 euro) oraz dlatego, że sprzedaje się coraz mniej uprawnień.

– Polska jest zobowiązana dokonać transpozycji unijnych przepisów i do zmiany ustawy z 12 czerwca 2015 r. o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Jesteśmy już spóźnieni, ponieważ termin na dokonanie transpozycji tych przepisów upłynął z końcem 2023 r. Rząd powinien jak najszybciej dokonać zmiany przepisów krajowych. Co ważne, nowe brzmienie dyrektywy zaczęło obowiązywać z początkiem tego roku. Oznacza to, że w już sprawozdaniu obejmującym rok 2024 Polska będzie musiała ujawnić, w jaki sposób wykorzystała 100 procent dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 – wyjaśnia Anna Frączyk, prawniczka w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, autorka raportu "Kreatywna księgowość. Jak Polska marnuje środki z EU ETS" w rozmowie z dziennikarzami serwisu Wysokie Napięcie.

– Warto zwrócić uwagę, że państwa członkowskie zobowiązane zostały do wykorzystania „dochodów lub równowartości finansowej tych dochodów” na co najmniej jeden z celów, o których mowa w art. 10 ust. 3 Dyrektywy EU EST (cele klimatyczne i środowiskowe). To nie jest dobra wiadomość. Takie brzmienie przepisów umożliwia dalsze funkcjonowania praktyk podobnych do tych, które mamy w Polsce, gdzie dochody ze sprzedaży uprawnień do emisji EU ETS trafiają do budżetu państwa – dodaje.

Potrzebne zmiany w wydawaniu pieniędzy

Zdaniem Anny Frączyk, środki powinny zasilać fundusz celowy i finansować konkretne działania dekarbonizacyjne. Mowa tu np. o poprawie efektywności energetycznej czy wsparciu rozwoju społeczności energetycznych lub publicznego transportu niskoemisyjnego.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY