W porównaniu do Zephyra i Mistrala, które pakowane są w tekturowe pudełeczka, Sigma Evo jest zapakowana w przeźroczysty plastik. Opakowanie wygląda dzięki temu bardziej estetycznie. Dzięki niemu dokładnie możemy przyjrzeć się temu, jak wygląda wydajniejszy brat Zephyrów i Mistrali.
Jeśli kupowaliście wcześniej inne wentylatory SilentiumPC, to po zakupie Sigmy Evo dostrzeżecie od razu różnice w ilości akcesoriów dodatkowych. Dodano bardzo pożyteczny adapter służący do zmiany napięcia z jakim pracuje wentylator z 12 V na 7 V.
Wcześniej do czarnych wentylatorów producent dodawał srebrne śrubki, co, przynajmniej dla mnie, było wielce niezrozumiałe. Na szczęście, jak widać po rozpakowaniu pudełka, SilentiumPC wzięło sobie do serca krytykę w tym zakresie, dodając śrubki w kolorze czarnym.
Prócz nich wewnątrz pudełka znajdziemy także długie, czarne, gumowe kołki montażowe. Służyć mogą zarówno do zamontowana wentylatora w obudowie, jak i do osadzenia go w różnego rodzaju klatkach montażowych (taką posiada m.in. cooler Corsair A50).
Ostatnim z dodatków jest przelotka służąca do zmiany napięcia z nominalnych 12 V do 7 V. Jej użycie powoduje spadek prędkości obrotowej wentylatora z ~1300 obr./min. do ~800 obr./min. Jest bardzo przydatna, jeśli potencjalny nabywca Sigmy Evo nie będzie interesował się wysokim OC, a tylko i wyłącznie ciszą absolutną.
Po omówieniu dodatków wypada opisać także sam wentylator. Pierwszą rzeczą, która momentalnie rzuca się w oczy jest zwiększona liczba łopatek. Producent wyposażył Sigmę Evo w aż 9 łopatek wychodzących z przypominającego turbinę wirnika. Z nim wiąże się kolejne novum. Nie jest on oparty o łożysko FDB, jak w przypadku swoich poprzedników, a o łożysko hydrauliczne. Jego zastosowanie miało obniżyć poziom emitowanego hałasu. Już teraz napiszę, że efektywnie obniżyło. Łopatki, o których pisałem wcześniej wykonane są z półprzeźroczystego plastiku, który wygląda nieporównywalnie lepiej od topornego, chropowatego materiału zastosowanego w Zephyrze i Mistralu 120 mm.
Specyfikacja według producenta:
Od razu po podłączeniu wentylatora czeka nas miła niespodzianka. Będzie miłą przynajmniej dla tych, którzy chcą, podobnie jak ja, wykorzystać Sigmę Evo jako wentylator do chłodzenia radiatora odprowadzającego ciepło z procesora. Prędkość obrotowa z jaką pracuje mój egzemplarz wynosi nie 1300, a 1500 obrotów. Nieco przekracza to +/- 10% i jest to dla mnie powód to zadowolenia. Przy otwartej z lewej strony obudowie, stojącej w odległości około jednego metra po mojej lewej stronie, wentylator przy niemal zerowym tle akustycznym ledwo słychać. Jeśli z głośników dobiegną jakiekolwiek dźwięki nie będzie można mówić o jakimkolwiek odczuwalnym hałasie. Oczywiście po zastosowaniu adaptera 12 --> 7 V nie słychać absolutnie żadnych niepożądanych dźwięków. Sigma Evo pracuje ciszej niż Mistral. Czy wydajniej?
Warunki testów:
Do swoich testów standardowo użyłem obudowy Gladius GD-600 i procesora i5 750. Kartą graficzną wewnątrz był HD 5850, który nie emitował dużej ilości ciepła. Jedynym wentylatorem, poza tym na coolerze od procesora, był Zephyr 120 mm wyciągający powietrze z tyłu obudowy.
Wyniki testów:
Widać, że przy częstotliwości 2,66 GHz wydajność Sigmy Evo nie odbiega zanadto od SPC Mistrala 120 mm. Jeśli brać pod uwagę cenę obu rozwiązań to dużo lepszym zakupem okaże się Mistral. Jeśli chodzi natomiast o relację pomiędzy ciszą, a wydajnością, to Sigma radzi sobie nieco lepiej. Mistral nie jest głośny, jednak różnicę pomiędzy tymi dwoma konstrukcjami słychać.
W warunkach nieco trudniejszych Sigma Evo okazuje się lepsza od stockowego wentylatora, dołączanego do Corsaira A50. Różnica w temperaturach nie rzuca na kolana, jednak różnica w emitowanym hałasie jest ogromna. Sigma to oaza ciszy i spokoju w porównaniu do Corsaira. Nowy produkt SilentiumPC wypada także znacznie lepiej od innych produktów tej samej firmy. Pamiętajmy, że testy pod obciążeniem wykonywane były przy napięciu 12 V.
Zestawienie wyników SilentiumPC Sigma Evo 120 mm:
Na wykresie powyżej widzimy, że wentylator nawet na napięciu 7 V (w stanie spoczynku procesora) bez większego problemu radzi sobie z chłodzeniem całego układu. Dzięki łożysku hydraulicznemu pozostaje kompletnie niesłyszalny. Temperatury podczas obciążenia również są na bardzo dobrym poziomie.
3. Podsumowanie
Na sam koniec pozostaje nam zadać sobie pytanie: czy warto? Wszyscy doskonale wiemy, że za cenę 32,90 zł kupić można cieszące się niesłabnącą popularnością Fandery Selekta oraz Scythe Slip Stream'y 120 mm. Selekta pracuje z prędkością 1200 obr./min., Sigma Evo ~1300, natomiast SSS w zależności od wybranej wersji 1200/1600 (jeśli chodzi o te, które mogłyby konkurować z dwoma wymienionymi wcześniej). Różnice wydajnościowe będą znikome, o ile w ogóle dostrzegalne.
Jedyna różnica między nimi będzie tkwiła tak naprawdę w akcesoriach. Jeśli nie boicie się podejmowania niewielkiej dozy ryzyka, to warto przekonać się do Sigmy Evo, która mimo wszystko zapewne długi jeszcze czas będzie spoczywała w cieniu swoich popularnych konkurentów.
Zapomnijcie o tym, czym były dla was Zephyry. SilentiumPC Sigma Evo 120 mm to zupełnie inny produkt, któremu warto zaufać.