Prawa autorskie i majątkowe w Internecie. Część 2 

Druga część cyklu poświęconego bezpieczeństwu w Sieci, w której omawiamy przypadki naruszania praw autorskich i konsekwencji prawnych z nich wynikających.

Prawa autorskie

Kopiowanie książek, czy to w postaci cyfrowej, czy to papierowej, podlega takim samym ograniczeniom wynikającym z dozwolonego użytku osobistego. Książki można skopiować też w punkcie ksero (punkt ksero pobiera opłatę za usługę, nie za sprzedaż dzieła), ale tak sporządzonej kopii nie wolno odsprzedawać. Niejednoznaczne interpretacje prawne dotyczą zaś korzystania z ebooków wynikające z faktu, że niekiedy są one traktowane jako cyfrowe pliki udostępnione nam do korzystania, i podobnie jak programami komputerowymi,  nie można nimi swobodnie dysponować.

Wątpliwości dotyczące prawnych aspektów dozwolonego użytku osobistego dotyczą też plików zabezpieczonych systemem DRM (Digital Rights Management) i innymi elektronicznymi systemami zabezpieczeń przed kopiowaniem. Tego typu systemy z jednej strony ograniczają nasze prawo do korzystania z utworów zgodnie z dozwolonym użytkiem prawnym, z drugiej przełamywanie elektronicznych zabezpieczeń jest traktowane jako naruszenie prawa. Obecnie sądy bardzo różnie interpretują związane z tym przepisy przy rozstrzyganiu spraw. 

Również wątpliwości budzi odpowiedzialność karna za umieszczanie linków do materiałów naruszających prawa autorskie w Internecie. Z jednej strony niektórzy prawnicy twierdzą, że umieszczenie takiego linka, na przykład na forum internetowym, może zostać potraktowane jako złamanie prawa autorskiego. Podając bowiem link rozpowszechniamy utwór, gdyż inni użytkownicy Internetu mają do niego dostęp. Niemniej taka interpretacja też nie jest jednoznaczna, gdyż jeżeli podamy link do pliku, który nie jest przez nas wgrany, to nie my udostępniliśmy utwór, ale wyłącznie informację o nim. Nie musimy przy tym wiedzieć, czy jest on legalny czy nie. Niemniej, aby być w stu procentach w zgodzie z prawem, lepiej nie umieszczać na swoich stronach linków do filmów czy muzyki w sieci.

Sankcje za naruszenie praw autorskich

Jeżeli zdarzyło się, że naruszyliśmy prawa autorskie i zostaliśmy na tym przyłapani, wówczas grożą nam dwojakiego rodzaju sankcje wynikające z tego, że w wypadku naruszenia praw autorskich mamy do czynienia z dwoma niezależnymi sprawami. Pierwsza to odpowiedzialność karna, w której zarzuty zostaną przedstawione przez prokuraturę. Druga to odpowiedzialność cywilna, wynikająca z naruszenia dóbr autorów praw autorskich.

Jeśli chodzi o odpowiedzialność karną, to za naruszenie praw autorskich grozi osobie łamiącej przepisy kara więzienia, ograniczenia wolności lub grzywny. Odpowiedzialność cywilna dotyczy zaś roszczeń odszkodowawczych na drodze cywilnej, gdyż autor lub reprezentująca go firma bądź instytucja mogą żądać zadośćuczynienia za naruszenie ich praw. Zwykle chodzi tutaj o uiszczenie pewnej sumy pieniężnej, która najczęściej jest potrójną wysokością stosownego wynagrodzenia za dany utwór – zgodnie z art. 79 prawa autorskiego. Należy jednak pamiętać, że dojście do porozumienia na drodze cywilnej z właścicielem lub reprezentantem praw autorskich nie powoduje automatycznie zawarcia ugody na drodze karnej.

Image

Jeżeli w trakcie kontroli policja zabezpieczyła internaucie w celach dowodowych komputer, co może zrobić, ale nie musi, to sprawa trafia wówczas do prokuratury. W zależności od kwalifikacji czynów za naruszenie praw autorskich i kilku różnych artykułów kodeksu karnego (prokuratura może wówczas również postawić i takie zarzuty) internaucie grozi grzywna bądź do 2 (lub maksymalnie, w zależności od przewinienia) do 5 lat więzienia – co ujęte zostało w art. 116 i 117 prawa autorskiego. Jeżeli nie zarabialiśmy na rozpowszechnianiu utworów, i takie naruszenie prawa zdarzyło się po raz pierwszy, wówczas sąd sprawę warunkowo umarza, daje grzywnę lub skazuje na karę więzienia w zawieszeniu.

Warto wiedzieć, że duża część przestępstw związanych z naruszeniem praw autorskich w Internecie jest ścigana przez prawo dopiero na wniosek pokrzywdzonego. Innymi słowy, jeżeli zostaliśmy złapani na naruszaniu praw autorskich, to możemy uzgodnić z autorem lub jego przedstawicielem warunki ugody i zapłacić stosowne odszkodowanie. Warto też zatroszczyć się, aby w umowie znalazł się zapis, że nie będzie on składał wniosku o ściganie nas w prokuraturze.

Osobną kwestią są zaszyfrowane pliki lub całe partycje. Według art. 74. § 1. Kodeksu postępowania karnego osoba podejrzana o przestępstwo, czyli oskarżony, nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. Innymi słowy, jeżeli policja zabezpiecza komputer do analizy jego zawartości, to internauta nie musi podawać hasła do zaszyfrowanych plików ani hasła do uruchomienia komputera. Niemniej, takie zbiory danych lub partycje da się mniejszym lub większym nakładem środków odczytać. Ponieważ policja musi płacić za ekspertyzy i próby złamania hasła firmom zajmującym się informatyką śledczą, funkcjonariusze wolą uzyskać od podejrzanego hasło w drodze przesłuchania podczas prowadzenia czynności śledczych, niż zlecać analizy firmom zewnętrznym. Wśród kryptologów zajmujących się łamaniem haseł takie zdobycie hasła określa się w żargonie żartobliwym powiedzeniem „Rubber-Hose Cryptanalysis”, które oznacza wyciągnięcie hasła od użytkownika do zaszyfrowanych zasobów.

Kolejna część cyklu Bezpieczeńśtwo w Sieci poświęcona będzie namierzaniu i kontroli komputerów użytkowników Sieci przez policję.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!