Odnawialne źródła energii, takie jak elektrownie wiatrowe czy słoneczne, są niestabilne, ale przy tym dość elastyczne. Oznacza to, że generacja energii z tego rodzaju źródeł jest zależna od warunków atmosferycznych i trudna do przewidzenia. Jeśli jednak zachodzi potrzeba ograniczenia mocy, znacznie łatwiej jest wyłączyć elektrownię fotowoltaiczną lub turbinę wiatrową, niż ma to miejsce w przypadku elektrowni konwencjonalnych.
Jest to jednak sytuacja niekorzystna. Ograniczenia mocy wytwórczych wiążą się z rekompensatami dla właścicieli elektrowni, które zostały czasowo wyłączone. W ostatnim czasie doszło do wielu takich zdarzeń.
Na stronie internetowej Polskich Sieci Elektroenergetycznych możemy zobaczyć, że nierynkowe redysponowanie jednostek wytwórczych w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym występowało od 27 kwietnia do 5 maja 2024 r. włącznie. W tym okresie codziennie dochodziło do redukcji generacji ze źródeł fotowoltaicznych, a w wybrane dni ograniczano także produkcję ze źródeł wiatrowych.
Wyłączenia fotowoltaiki i wiatraków – wina majówki
Spowolnienie w gospodarce, ograniczenie pracy w fabrykach i biurach, które szły w parze z bardzo słoneczną pogodą, doprowadziły do nadmiaru energii wprowadzanej do systemu. Ze względu na niewystarczającą liczbę magazynów energii, PSE nie miały innego wyjścia, niż ograniczyć generację z wybranych jednostek wytwórczych. To tylko udowadnia, że jeśli chcemy bazować na odnawialnych źródłach energii, wciąż potrzebne są liczne i duże inwestycje, które poprawią stan sieci przesyłowych i dystrybucyjnych. W innym razie będziemy musieli pogodzić się z koniecznością wypłacania rekompensat właścicielom elektrowni, co prędzej czy później odbije się na cenach energii sprzedawanej odbiorcom.