PlayStation 4 - przegląd tytułów startowych

Nowa generacja przynosi zazwyczaj nową jakość gier. Czas przekonać się czy i tym razem jest podobnie. Po PS4, na warsztat zabieramy więc jej tytuły startowe.

Przegląd tytułów startowych na PS4

Przegląd gier startowych na PS4

Światowej premierze nowej generacji sprzętu do grania towarzyszy, jak to zwykle bywa garść tytułów startowych. W założeniu winny one pokazywać nowe konsole z jak najlepszej strony demonstrując ich ponadprzeciętne możliwości i oryginalne, nieznane dotąd rozwiązania. Tyle teorii. Z doświadczenia wiemy jednak, że nie zawsze jest tak różowo. Gry bywają różne - jedne lepsze, jedne gorsze. Aczkolwiek nigdy nie zdarzyło się tak, aby podczas debiutu zabrakło produkcji rozbudzających wyobrażenie o tym co jeszcze może pokazać dany sprzęt. I choć PlayStation 4 dostała całkiem niezłe, pierwsze tytuły to jednak aktualnie sytuacja wydaje się nieco inna. Po raz pierwszy bowiem już na starcie nowa konsola wydaje się sprzętowo dużo słabsza niż komputery PC. Co więcej gry, które nań trafiły to przede wszystkim tytuły multiplatformowe, które w znakomitej większości obecne były na półkach sklepowych od dobrych kilku tygodni.  Rodzi się więc pytanie – czym tak naprawdę próbuje przekonać nas do siebie PlayStation 4. Wypadałby to sprawdzić i zweryfikować jak pierwsze dostępne na PS4 gry wypadną w starciu z ich na ogół bardziej urokliwymi, pecetowymi braćmi. Stąd też pomysł na niniejsze zestawienie tytułów startowych.

Image

Wasze czujne oko zauważyło już pewnie brak na naszej liście najnowszej odsłony Call of Duty oraz NBA2K14. W przypadku tej pierwszej to świadoma decyzja, bo pomimo zapowiedzi o zmianie silnika gry specjalizujące się w odgrzewanych kotletach Activision ponownie sięgnęło po sprawdzone rozwiązania wykorzystując nawet te same sceny i lokacje. Efekt jest może zadowalający i to zarówno na PC jak i obu nowych platformach. Różnice są naprawdę minimalne. No ale czego innego spodziewać się po tak starym i wyżyłowanym już silniku. 

Powód braku NBA2K14 jest znacznie bardziej prozaiczny – po prostu nie dysponowaliśmy grą w wersji konsolowej. Ta na pecety nadal bazuje na starszym silniku, który napędzał produkcję na sprzętach poprzedniej generacji. Za porównanie musi więc starczyć poniżej zaprezentowany zwiastun gry dedykowany PS4. Podobnie zresztą jak w przypadku gry Contrast, która ukazała się jednocześnie na PC i PS4 (udostępniona za darmo w usłudze PS+).

Zobaczcie i sami oceńcie co pozostałe gry startowe PlayStation 4 mają nam do zaoferowania. Liczymy na Wasze komentarze. Pamiętajcie jednak, że dokonane poniżej porównania są czysto subiektywne i jedynym ich celem jest przedstawienie aktualnej biblioteki nowej konsoli Sony w świetle tego co może zaoferować nam komputer PC. Jeśli kochacie grać na konsolach to tego typu rozważania będą dla Was zupełnie nie istotne.

Killzone: Shadow Fall

Killzone: Shadow Fall

Jeśli trzeba byłoby wymienić świętą trójcę exclusive’ów PlayStation, niemal każdy z miejsca wskazałby na Uncharted, inFamous i Killzone (wersja prehistoryczna – Spyro, Medievil i Crash Bandicoot). Kiedy next-genowa kontynuacja przygód Nathana Drake’a dopiero raczkuje otrzymując jedynie małą wideo zajawkę, a nowe inFamous wciąż szykuje się do ataku z początkiem 2014 roku, to właśnie na barkach żołnierzy ISA i Helghan spoczął niemal cały ciężar ukazania mocy i potencjału PlayStation 4. No skoro zaczęła się era nowej generacji sprzętu do grania to wypadałoby pokazać, że warto było na nią czekać.

Killzone: Shadow Fall

Fabularnie Killzone: Shadow Fall zabiera nas w przyszłość, ukazując czasy bardzo kruchego sojuszu pomiędzy odwiecznymi stronami konfliktu – Helghastami i Vektanami. Po latach wyniszczającej wojny zmęczona planeta Helghan nie bardzo nadawała się już na miejsce do dalszego życia, więc skłócone stronnictwa musiały osiągnąć pewien kompromis. W ten oto sposób wesoła ekipa o hełmach ze świecącymi na pomarańczowo gałami przeniosła się na Vektę, szukając nowej nadziei na wspólną egzystencję. Latka mijały, a temperatura rosła, bo pokrzywdzeni obywatele Imperium Helghan tak naprawdę wcale nie mieli zamiaru zapomnieć o dawnych urazach. Ponowny konflikt był więc tylko kwestią czasu.

Killzone: Shadow Fall

Nie ma jednak co się oszukiwać - historia opowiadana w Shadow Fall na branżowego Oscara w temacie najwspanialszej narracji szanse ma naprawdę nikłe. Opowieść standardowo próbuje chwycić nas za serce i zbudować więź z prowadzonym bohaterem poprzez wrzucenie nas w jego kilkuletnią skórę i ukazanie śmierci troskliwego ojca, ale grube FPS’owe ramy produkcji robią tutaj swoje. Postacie są mało wyraziste, a główny bohater - nijaki. No, ale Killzone: Shadow Fall to wciąż FPS pełną gębą, i raczej mało kto poszukiwać tu będzie emocjonalnych uniesień. Co nie oznacza, że nie byłby mile widzianeJ.

Killzone: Shadow Fall

Samo zasuwanie od jednej lokacji do drugiej i plucie ołowiem na prawo i lewo jest całkiem podobnie jak w każdej innej klasycznej strzelaninie FPS. Fakt ten to w zasadzie największy zarzut, jaki postawić można nowemu Killzone’owi. Rozgrywka w żadnym miejscu nie zapracowuje bowiem na łatkę następnej generacji, którą to z taką dumą nosi na swej klacie. Zmiany w postaci większych lokacji, mniejszej ociężałości prowadzonej postaci czy zwiększonej szybkostrzelności broni, doprawione pomagającym nam w boju dronem to raczej nie coś, co usprawiedliwia niemałą kwotę wyłożoną w dniu premiery na nową konsolę.

Killzone: Shadow Fall

Na szczęście jest jeszcze oprawa graficzna, która tutaj może faktycznie zachwycić. Killzone: Shadow Fall może pochwalić się natywną rozdzielczością 1080p i stałymi 30 klatkami na sekundę w kampanii dla pojedynczego gracza oraz 60 klatkami podczas starć wieloosobowych. Oczywiście większe zadymy mogą uszczuplić te liczby o kilka klatek, jednak wynik wciąż potrafi być bardziej niż zadowalający. Nie ważne jednak ile wybuchów i eksplozji przewinie nam się przez ekran, produkcja nie ma zamiaru obniżać rozdzielczości swoich ostrych jak żyleta tekstur. Pod tym względem Shadow Fall nie ma się czego wstydzić. Co prawda bogatsze w detale twarze postaci i tak widzieliśmy już przy okazji trzeciej części Crysisa na komputerach osobistych, jednak jakościowy skok w kwestii oprawy graficznej w dalszym ciągu pozwala z nadzieją patrzeć na przyszłość tej konsoli. Killzone to w końcu tytuł startowy.

Pomimo wad Shadow Fall to i tak bardzo mocna pozycja. Co prawda trudno uznać go za system-sellera, który zagna do sklepów wszystkich niezdecydowanych i zmusi ich do opróżnienia portfeli, ale i nie jest też tytułem, z którym PlayStation 4 musi kryć się po kątach. I choć rozgrywka nie wnosi tu w zasadzie nic nowego, bo w podobne produkcje graliśmy już setki, jeśli nie tysiące razy, to jednak od strony technicznej next-genowe Shadow Fall to piękny przedsmak tego, co nowa konsola Sony może zaprezentować nam w nie tak odległej przecież przyszłości. Jeśli na swoim świeżym PlayStation szukasz solidnych potyczek sieciowych, doprawionych długą i poprawnie zrealizowaną kampanią dla pojedynczego gracza, do nowej odsłony Killzone i tak nie trzeba cię namawiać. Cała reszta właścicieli PS4 również powinna się skusić - tak w końcu zaczyna się nowa generacja.

Co wyróżnia Killzone: Shadow Fall?

  • doskonała oprawa audiowizualna (natywna obsługa 1080p)
  • stała płynność gry (w lwiej części rozgrywki) – 30 klatek na sekundę w trybie dla pojedynczego gracza i upragnione 60 klatek w multi
  • pomagający w walce dron bojowy
  • ciekawe wykorzystanie możliwości DualShocka 4 (głośnik, gładzik)
  • tryb wieloosobowy świetny…

Zauważone niedoskonałości:

  • …ale bardzo chaotyczny
  • mało porywająca fabuła
  • nierówne  tempo rozgrywki w kampanii z bardzo frustrującymi miejscami o znacznie wyższym poziomie trudności
  • twarze postaci nie trzymają równego poziomu
  • niezbyt udana polska wersja językowa

Podsumowanie - starcie PC vs PS4?

Shadow Fall to tytuł na wyłączność dla PlayStation 4 i jako taki prezentuje się nadzwyczaj okazale. Świetna oprawa graficzna, obłędne oświetlenie i efekty cząsteczkowe robią swoje. Szkoda tylko, że podczas zabawy potrafi dopaść nas nuda.  Twórcom nie udało się utrzymać dobrej dynamiki rozgrywki wskutek czego bywają miejsca, gdzie więcej jest szukania dalszej drogi niż walki. Co gorsze momentami poziom trudności gry staje się frustrujący. Nie zmienia to jednak faktu, że na dzień premiery nowy Killzone jest tym co każdy konsolowy gracz chciałby zobaczyć odpalając swoją nową maszynkę. Czy dorównuje on graficznie tytułom pecetowym? Na to powinniście odpowiedzieć sobie sami.

Knack

Knack

Prezentowany jako demonstracja możliwości technicznych Knack to dzieło Marka Cerny, jednej z głównych postaci kryjących się za obecnym wyglądem i specyfikacją PlayStation 4. Co istotne, oprócz funkcji głównego architekta PS4 jest on również bardzo kreatywnym twórcą gier. To dzięki niemu mogliśmy bawić się grami z serii Crash Bandicoot, Spyro the Dragon, Ratchet & Clank czy Jack and Daxter. Oczywiście lista ta jest znacznie bogatsza. Nie chodzi tu jednak pisanie kolejnej biografii jednej z ikon branży gier, a o zasygnalizowanie jak wielkie oczekiwania niósł ze sobą jej nowy projekt.

Knack

Niestety, finalny produkt daleko odbiega od zachwytów jakie mogły wzbudzić pierwsze jego zapowiedzi. W zamyśle Sony śmigający na silniku Unreal Engine 4 Knack miał być klasyczną platformówką kierowaną do wszystkich tych, którzy z rozrzewnieniem wspominają dawne czasy Crasha czy Spyro. Pomijając tło fabularne, które jest do bólu przewidywalne i świat fantasy, w którym siłą napędową wielu maszyn są relikty dawno zapomnianej cywilizacji zmieniający swoją postać bohater wydaje się całkiem ciekawy. Zbudowany w całości z reliktów Knack potrafi je przyciągać zwiększając tym samym swoje rozmiary. Dodatkowo może też użyć do tego lodu, drewna czy metalu uzyskując w ten sposób specyficzne umiejętności np. możliwość rozniecania ognia w piecach od palących się drewnianych cząstek tworzących jego postać. I najwyraźniej w tym właśnie tkwi największa siła tego tytułu – efekty cząsteczkowe prezentują się tu naprawdę nieźle. Problem w tym, że cała reszta wypada po prostu słabo. Z platformówki jest tu niewiele, bo i miejsc gdzie faktycznie poskaczemy wykazując się małpią zręcznością palców jest jak na lekarstwo. Są za to wąskie korytarze, którymi stale się poruszamy wypełnione mnóstwem różnego rodzaju przeciwników do ubicia i niewielką ilością zagadek logicznych.

Oczywiście zdarzają się i nieco większe miejscówki, ale ich pojawienie się oznacza automatycznie bardziej wymagające starcie z grupą nieprzyjaciół. Schematyczność  i monotonie rozgrywki pogłębia jeszcze niewielki wachlarz ataków Knacka. Co prawda ma on kilka rodzajów „specjali”, ale do skorzystania z nich potrzebujemy specjalnych kamieni słonecznych. Częściej więc po prostu walimy z piąchy, unikamy ataków bądź taranujemy przeciwnika z wyskoku. No cóż, taka rozgrywka może dość szybko się znudzić. Szczególnie jeśli tak jak tutaj towarzyszy jej mało porywająca i przewidywalna historia.

Knack

Co wyróżnia Knack?

  • miła dla oka oprawa wizualna
  • ciekawe pomysły na różne formy Knacka
  • efekty cząsteczkowe
  • dobra polska wersja językowa

Zauważone niedoskonałości:

  • przewidywalna fabuła
  • liniowość i schematyczność – wąskie korytarze przeplatane większymi pomieszczeniami
  • monotonna rozgrywka i szybko wkradająca się nuda
  • mało udany zlepek różnych pomysłów
  • miejscami frustrujący poziom trudności (spotęgowany odległymi punktami zapisu)
Knack

Podsumowanie - starcie PC vs PS4?

Knack to obok Killzone: Shadow Fall kolejny tytuł na wyłączność, który miał pokazać moc drzemiącą w PlayStation 4. Kłopot w tym, że z nowej generacji niewiele w nim widać, a o jakimkolwiek porównywaniu z produkcjami PC lepiej nie wspominać. Ktoś powie „Hola, hola – mamy przecież  natywne 1080p, lepszej jakości tekstury i co najważniejsze - świetne efekty cząsteczkowe”. Zgadza się. Pytanie tylko czy to coś zmienia. Zarówno utrzymana w bajkowych klimatach oprawa wizualna gry, jak i rozgrywka nie są tu, delikatnie mówiąc przesadnie nowatorskie. Na przykładzie swoich synów widzę jednak, że Knack potrafi zjednać sobie młodszych graczy. Starsi niech lepiej trzymają się od tego tytułu z daleka.

Resogun

Image

Ileż to razy przekonaliśmy się, że najprostsze pomysły są najlepsze. Resogun jest tego doskonałym przykładem. Klasyczna, staroszkolna koncepcja gry shoot’em up, gdzie liczy tylko strzelanie do niezliczonej ilości przeciwników i podbijanie wyniku punktowego w połączeniu z nowoczesną technologią zyskała drugą młodość. Jednocześnie pozwoliła na stworzenie jednego z najlepszych tytułów startowych PS4.

Image

Istotą Resogun więc jest latanie stateczkiem wokoło cylindrycznego świata i prucie do wszystkiego co się rusza. Czasami jeszcze przydałoby się ocalić ostatnich przedstawicieli ludzkości, ale jeśli przeciwnicy zdążą ich wyeliminować nim odeślemy ich w bezpieczne miejsce to jedynie co tracimy to punkty i bonusy. Ot i cała filozofia. Wszystko to odbywa się oczywiście w ferii barwnych eksplozji i rozpadających się na drobne części budynków tła. Wszystkie obiekty występujące w grze są bowiem zbudowane z wokseli i jako takie, można je w całości zniszczyć. Co tu dużo mówić - wygląda to naprawdę obłędnie. Rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę także robią swoje.

Jedynym mankamentem tej produkcji może być dość wymagający poziom trudności. Nie każdemu może on odpowiadać, ale taka już specyfika tego rodzaju gier. Dobrze jednak stało się, że Resogun znalazł się na startowej liście gier PS4. Pokazuje on bowiem ile można wykrzesać ze starego pomysłu i nowych technologii. Co najważniejsze posiadacze PS4 dysponującym aktywnym kontem PS+ mogą się o tym przekonać za darmo. Naprawdę warto spróbować.

Image

Co wyróżnia Resogun?

  • świetna oprawa audiowizualna
  • dynamika rozgrywki
  • klasyczna, prosta, a jednocześnie odświeżona mechanika
  • niezwykle wciągająca zabawa
  • wymagający poziom trudności

Zauważone niedoskonałości:

  • produkcja nie dla każdego
  • brak opcji gry ze znajomym na jednej konsoli

Podsumowanie - starcie PC vs PS4?

Resogun to kolejny „ekskluzywny” tytuł, którym Sony próbuje przekonać nas do PS4 (nie na darmo tytuł ten oferowany jest w usłudze PS+). Tym razem jednak jest to próba w pełni udana, bo gra potrafi wprawić nas w zachwyt. Obłędna oprawa graficzna idzie tu bowiem w parze z doskonałą grywalnością.

Image

Co ciekawe Resogun to też pokaz możliwości zunifikowanej architektury konsoli, dzięki której, jak twierdzą twórcy gry możliwe jest zlecenie obliczeń wielu elementów (rozpadające się woksele) tylko układowi GPU, przez co CPU jest w tym przypadku obciążone w zaledwie 50%. Jakiekolwiek porównania z PC wymagałyby zestawienia z podobną produkcją, której ja osobiście nie potrafię skojarzyć. Jeśli macie jakieś propozycję – piszcie w komentarzach.

Assassin’s Creed IV: Black Flag

Assassin’s Creed IV: Black Flag

Choć tytuł ten gościł już raz łamach Benchmarka przy okazji recenzji i dobierania optymalnych kart do wersji pecetowej osoby żywo zainteresowane PlayStation 4 z pewnością ciekawi jak na nowym cherubinku Sony prezentuje się nasza piracka krypa i trzepocząca na jej maszcie czarna bandera. No i cóż – źle nie jest. Ba, jest naprawdę dobrze. Black Flag na nowej czarnulce prezentuje się wyśmienicie. Woda wygląda obłędnie, bitwy morskie podczas sztormów powalają, a Karaiby cieszą oko wspaniałymi super nasyconymi kolorami. Wszystko wydaje się świetnie dopracowane. Jednak czy aby na pewno tytuł ten godnie wprowadza nas w nową generacje?

Assassin’s Creed IV: Black Flag

Zestawienie fragmentów gry z trzech platform ujawniło kilka ciekawostek. Pod względem poziomu szczegółowości wersje PlayStation 4 i PC na pierwszy rzut oka wydają się bardzo zbliżone. Wystarczy jednak przyjrzeć się dokładniej by zauważyć na PS4 dziwne rozmycie na dalszym planie, w którym ginie znaczna część detali, a także brak dodatkowych elementów pokroju wyskakujących z wody delfinów. Dość osobliwie prezentuje się również tło w niektórych przerywnikach filmowych sprawiające wrażenie zalegającej w powietrzu mgły. Oczywiście wszystkie pierwszoplanowe obiekty nadal pozostają super ostre, niemniej jednak – całościowo, w zestawieniu z wersją PC wypada to nieco słabiej. Nie można za to narzekać na jakość dodatkowych efektów wizualnych pokroju przelewającej się wody przez pokład naszego statku, mgiełki unoszącej się nad powierzchnią morza czy cieni rzucanych przez postacie, drzewa czy budynki. A to wszystko przy zachowaniu wysokiej płynności rozgrywki. Chrupnięcia czy zgrzyty po prostu się tu nie zdarzają.

Assassin’s Creed IV: Black Flag

Co wyróżnia Assassin’s Creed IV: Black Flag w wersji PS4?

  • Świetna oprawa audiowizualna (natywna obsługa 1080p)
  • Stała płynność gry

Zauważone niedoskonałości:

  • Do maksymalnego poziomu oferowanego przez edycje PC co nieco brakuje
  • Sporadycznie występujące błędy zamykające grę i przenoszące nas do ekranu zgłaszania błędów Sony
Assassin’s Creed IV: Black Flag

PC vs PS4 – która wersja lepsza?

Graficznie edycja PC wygrywa w cuglach - o ile dysponujecie odpowiedniej mocy sprzętem, który pociągnie Wam grę w maksymalnych ustawieniach graficznych z niekatującą oczu płynnością. Jeśli jednak pokochaliście serię Assassin’s Creed na konsolach (bądź nie dysponujecie wspomnianym wyżej potworem) to jej edycja PS4 z pewnością będzie ukoronowaniem pewnej ery elektronicznej rozrywki. Nie ma to jak rozsiąść się wygodnie na fotelu przed wielkim telewizorem z padem w rękach i oddać się zabawie. Wówczas drobne niedociągnięcia graficzne przestają się liczyć.

LEGO Marvel Super Heroes

Image

Wolverine, Hulk i Kapitan Ameryka, poza swoim całkiem udanym szturmem na komputery osobiste i konsole poprzedniej generacji atakują również czwarte PlayStation. A że kierowany do młodszych graczy Knack nie do końca „dostarcza” oczekiwanych emocji zasuwający w obcisłych kostiumach herosi z powodzeniem przejęli pałeczkę najciekawszej gry familijnej na nowego beniaminka Sony. Ta wersja gry pochwalić się może przede wszystkim brakiem psujących radość z rozgrywki zacięć w animacji i dużo lepszymi teksturami od edycji PS3. Nieco gorzej jest gdy porównamy ją do wersji PC, ale tego akurat można było się spodziewać. Wyraźnie widać tu nieco gorsze nasycenie kolorów i brak tekstur wysokiej rozdzielczości w niektórych miejscach. Wizualnych purystów może razić to w oczy na dużych powierzchniach pokroju ścian czy deptanych przez LEGO-ludki podłóg.  Znowu też pojawia się delikatnie większe rozmycie obrazu na dalszym planie skutkujące utratą znacznej części szczegółów. Podczas swobodnego zwiedzania klockowej wersji Nowego Jorku w wersji PC horyzont sięga dalej i jest ostrzejszy, ale trudno uznać to wielką wadę omawianej edycji konsolowej. Cóż, PlayStation 4 grafiką w tej produkcji raczej się nie wybije.

Image

Co wyróżnia LEGO Marvel Super Heroes w wersji PS4?

  • dobra oprawa audiowizualna (natywna obsługa 1080p)
  • Stała płynność gry

Zauważone niedoskonałości:

  • Widocznie gorsze tekstury na elementach otoczenia (duże powierzchnie jak ściany i podłogi)
  • Mniejsze nasycenie kolorów i większe rozmycie obrazu
Image

PC vs PS4 – która wersja lepsza?

I w tym przypadku daje się odczuć graficzną przewagę PC, choć nie ma ona takiego znaczenia co w innych tytułach. Nie oszukujmy się – seria LEGO ma swoje konsolowe korzenie i, przynajmniej w mojej opinii, lepiej gra się w nią na konsolach niż na PC. Duży telewizor, świetny tryb kanapowej kooperacji z dynamicznym podziałem ekranu i możliwość zabawy bez oglądania się na ustawienia graficzne skutecznie niweluje niewielką przewagę wersji PC. Werdykt – REMIS

FIFA 14

FIFA 14

Kolejny rok, kolejna FIFA – to niemal tak pewne jak… nowa odsłona Call of Duty, wydawana w dokładnie tych samych odstępach czasu.  Tym razem jednak, przy okazji premiery next-genów EA postanowiła uderzyć „z grubej rury” przygotowując specjalnie dla nich całkowicie nowy silnik Ignite. Wedle zapowiedzi miał on zapewnić graczom konsolowym dużo realniejsze doznania i to nie tylko dzięki lepszej grafice czy płynniejszej animacji, ale i znacznie poprawionej fizyce oraz udoskonalonej sztucznej inteligencji zawodników. I cóż, sporo z tych obietnic okazało się prawdą.

FIFA 14

Jednak wszystkim fanom piłki nożnej, usilnie poszukującym rewolucji we flagowej serii EA Sports, trzeba powiedzieć wprost – takowej w Fifa 14 w next-genowym wydaniu znaleźć nie sposób. Zamiast wielkiego przewrotu mamy tu bardzo zgrabną ewolucję, krok za krokiem przybliżającą cyfrową wersję sportu Messiego do pięknego ideału. Niestety odbyła się ona kosztem kilku znanych trybów gry, które całkowicie wycięto. Jako rekompensatę otrzymujemy jednak całe multum usprawnień mechaniki – od prowadzenia piłki i piłkarza, po realizm strzałów i podań. W tej kwestii FIFA 14 coraz bardziej przeciera sobie szlak w kierunku statusu pełnoprawnej symulacji, zmuszając nas do przemyślanej i dokładnej gry, stając się jednocześnie chyba najtrudniejszą częścią serii.

FIFA 14

Za sprawą Ignite udało się też jeszcze bardziej podkręcić atmosferę panującą na stadionie podczas meczu - starcia między zawodnikami zyskały na elektryzującej nieprzewidywalności, podobnie zresztą jak towarzyszący im entuzjazm tłumu na trybunach. Wszystko to sprawia, że tegoroczna Fifa w wydaniu na PlayStation 4 oraz Xbox One jest lepsza od edycji, która trafiła na pozostałe platformy. Można się oczywiście spierać o jakość oprawy graficznej (na PS4 mamy natywną rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę), ale trudno podważyć fakt, że ten konkretny tytuł jest lepszy na konsolach nowej generacji.

Co wyróżnia FIFA 14 w wersji PS4?

  • nowy silnik EA Sports Ignite Engine
  • bardziej realistyczne animacje
  • znacznie lepsze zachowanie tłumu widzów
  • świetna prezentacja ciekawszych momentów rozgrywki
  •  wprowadzającego ewolucję w sposobie prowadzenia piłki i graczy, jak i również wykonywania podań i strzałów
  • bardzo dobra oprawa wizualna

Zauważone niedoskonałości:

  • nieco ociężała rozgrywka
  • brak części trybów obecnych w edycjach poprzedniej generacji
  • drobne błędy techniczne
FIFA 14

PC vs PS4 – która wersja lepsza?

W tym starciu PlayStation 4 zdecydowanie wygrywa. Szereg bardzo istotnych zmian w sposobie i prezentacji gry to jednak nie tyle zasługa zastosowanego tu silnika Ignite, a faktu iż EA postanowiło obdarować nim jedynie konsole nowej generacji. Oficjalnie jest to spowodowane zbyt słabym sprzętem pecetowych fanów Fify, których maszyny nie uciągnęłyby ponoć nowej technologii. A jednak coraz częściej słyszy się, że przyszłoroczne wydanie gry ma już korzystać z Ignite. Gdzie leży prawda? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – chcecie zagrać w najciekawszą grę piłkarską przełomu 2013 i 2014 roku? To musicie sięgnąć po wersje PlayStation 4 (bądź Xbox One).

Battlefield 4

Battlefield 4

Czwartej odsłonie Battlefielda poświęciliśmy już kilka większych artykułów. Wraz z premierą gry na PlayStation 4 powracamy jednak do tematu by odpowiedzieć na pytanie, czy konsolowa wersja pola bitwy ma w sobie wystarczająco mocy, by wybronić się przed graficznym kunsztem wydania pecetowego. I tutaj pierwsze zaskoczenie – gra na PS4 prezentuje równie obłędnie co na „blaszakach”.

Battlefield 4

Pomijając  więcej niż pewną burzę jaka rozpęta się w komentarzach na temat absurdalnego, zdaniem wielu, celowania przy pomocy konsolowego gamepada Battlefield 4 „nowej generacji” nie różni zawartością od swojego nieco starszego brata. Mamy tu nadal średnio emocjonującą kampanie dla pojedynczego gracza i rewelacyjny, choć niepozbawiony błędów (tak, i tu na początku zdarzały się zgrzyty) tryb wieloosobowy. Z punktu widzenia szumnie zapowiadanego nadejścia sprzętu next-gen najistotniejsze jednak są ewentualne różnice w oprawie wizualnej. Dokonując jakichkolwiek porównań należy oczywiście wziąć pod uwagę ustawienia graficzne, które dostępne są na PC. Nie jest chyba niespodzianką, że natywna rozdzielczość edycji konsolowej gry jest niższa niż 1080p. W przypadku PS4 opisywany tytuł śmiga w 1600x900 upskalowanej do domyślnie ustawionej maksymalnej rozdzielczości. Czy to widać? Może super wprawne oko zauważy subtelne różnice. Dużo łatwiej dostrzec za to na PS4 najnowszą generację efektu okluzji otoczenia (HBAO), miejscami występujące większe rozmycie obiektów znajdujących się na drugim planie oraz utratę jakości płomieni wraz ze wzrostem odległości.

Reasumując – najbezpieczniej porównać konsolową edycję czwartego Battlefielda z pecetowymi wysokim ustawieniami. Do konfiguracji ultra sporo jej bowiem brakuje. Nie oznacza to jednak, że PS4 tutaj zawodzi. Nowe Pole Bitwy rozpieszcza graczy konsolowych naprawdę świetną oprawą graficzną i 60 klatkami animacji. Owszem, zdarza im się czasami lekko chrupnąć, ale nie zmienia to faktu, że Battlefield 4 to najlepsza pierwszoosobowa strzelanina nowej generacji dostępna na konsole.

Battlefield 4

Co wyróżnia Battlefielda 4 na Playstation 4?

  • Doskonała grafika w 60 klatkach na sekundę….

Zauważone niedoskonałości:

  • …której do pecetowego poziomu Ultra trochę jeszcze brakuje
  • Lekkie chrupnięcia animacji przy okazji większych zadym
  • drobne błędy techniczne

PC vs PS4 – która lepsza?

Battlefield 4 w swym konsolowym wydaniu to gra naprawdę ładna. Jednak niedoścignionym wzorem olśniewającej oprawy wizualnej jest jej wersja pecetowa. Tylko tam gra może w pełni rozwinąć skrzydła i pokazać pazury. Trzeba jednak oddać twórcom sprawiedliwość – next genowa edycja tego tytułu jest więcej niż udana. Świetne ostre tekstury, bardzo dobre oświetlenie i super płynność to nie w kij dmuchał. Miłośnicy konsol spokojnie mogą przymknąć oko na pewne mniej lub bardziej dostrzegalne różnice z tym co potrafi zaprezentować tu mocny komputer. Z pewnością nie będą też zawiedzeni, bo w ich przypadku Battlefield 4 to zupełnie nowa jakość.

Need for Speed Rivals

Need for Speed Rivals

Dość krytycznie oceniona przez nas najnowsza odsłona serii Need for Speed wyraźnie lepiej czuje się na konsolach nowej generacji niż na popularnych „blaszakach”. I trudno się temu dziwić – konsolowi gracze nie kręcą nosami na widok animacji ograniczonej do 30 klatek na sekundę. Nie mają też zazwyczaj żadnych problemów z optymalizacją czy właściwą konfiguracją gry. Po prostu wkładają płytę do napędu i wszystko śmiga. Tak samo jest i w tym przypadku.

Need for Speed Rivals

Jak zapewne wszystkim wiadomo Need for Speed: Rivals korzysta z silnika Frostbite 3, tego samego który napędza najnowszą odsłonę Battlefielda. Dzięki temu podczas zabawy możemy podziwiać dynamiczne oświetlenie w nagłych załamaniach pogody, zmianie cyklu dnia i nocy czy choćby wyładowań towarzyszących atakowi impulsem EMP. Nie sposób nie zauważyć też całkiem niezłych tekstur w wysokiej rozdzielczości i szczegółowo wykonanych modeli samochodów. Oczywiście to wszystko widzieliśmy już na pececie i to w nawet w lepszej, bardziej wyrazistej postaci.  Wersja konsolowa cierpi bowiem na klasyczne dlań przypadłości w postaci większego rozmycia i nieco mniejszej ostrości obrazu. Wady te jednak giną w czasie szybkich pościgów, bo przecież mało kto w takich momentach rozważa czy minięta właśnie ściana miała wyrazistą teksturę czy płaską jak wyheblowana decha. Podobnie rzecz się ma z pojawiającymi się czasami zbyt późno elementami horyzontu.

Różnice w oświetleniu wynikają z szybciej postępujących zmian pory dnia na PC

Te drobne bądź co bądź ułomności nie przeszkadzają czerpać całkiem sporą frajdę z zabawy w kotka I myszkę z innymi graczami. Pod tym względem Rivals doskonale wpasowuje się w konsolowe realia stanowiąc jedną z najciekawszych obecnie dedykowanych im zręcznościowych ścigałek.

Co wyróżnia Need for Speed Rivals w wersji PS4?

  • bardzo dobra oprawa audiowizualna z dynamiczną zmianą pór dnia i pogody
  • intuicyjne i wygodne sterowanie
  • brak konkurencji

Zauważone niedoskonałości:

  • mniej ostry i wyrazisty obraz niż w wersji PC
  • dość częste irytujące migracje hosta
Need for Speed Rivals

PC vs PS4 – która lepsza?

Największe zarzuty jakie mieliśmy do pecetowej edycji gry na PlayStation 4 nie występują. Co więcej nic tu nie szarpie, nic nie chrupie, a gra utrzymuje stałą płynność niezależnie od tego co dzieje się na ekranie. Jedyne poważniejsze zastrzeżenia można mieć sposobu łączenia się graczy podczas rozgrywki. Niewielka jak na razie baza posiadaczy PlayStation 4 i nowej odsłony Need for Speed powoduje, że nader często widzimy ekran informujący nas o zachodzącej właśnie migracji hosta. Chyba nie trzeba mówić jak to potrafi być frustrujące kiedy akurat byliśmy w trakcie emocjonującego pościgu za całkiem zgrabnie manewrującym przeciwnikiem. Mimo to jednak, gdybym miał wybierać platformę do zabawy z Rivals zdecydowałbym się na konsole. Nie ze względu na grafikę, bo ta na pececie jest wyraźnie lepsza, ale z uwagi na komfort zabawy i brak zmartwień wynikających z ewentualnych problemów sprzętowych.

War Thunder

War Thunder PS4

Free to play wkroczyło ochoczo w nową generację konsol za sprawą kilku tytułów. Pierwszym z nich jest szumnie zapowiadany pogromca wirtualnych przestworzy - War Thunder. Szersze opisywanie tej produkcji w tym miejscu mija się z celem, bo przecież nie tak dawno opublikowaliśmy jej recenzję. Dość powiedzieć, że War Thunder dedykowany PlayStation 4 bardzo stara się być godnym tytułem startowym. Niestety, nie za bardzo mu to wychodzi.

Image

Litania zarzutów jakie można postawić twórcom tej wersji gry jest dość długa. Zacznijmy więc od tego, że założenie konta nie jest zautomatyzowane i wymaga rejestracji na stronie producenta. Gra co prawda sama otwiera wbudowaną przeglądarkę internetową, ale dalsze lawirowanie leży już w naszej gestii. Co gorsze, konsolowy War Thunder nie może działać na tym samym koncie, które już posiadacie na komputerze. Znaczy może, i jeśli źle klikniecie konto przypisane zostanie do Waszego maila. Problem w tym, że oznacza to automatycznie reset konta pecetowego i utratę wszystkich znajdujących się tam samolotów i dóbr. Wiem to niestety z autopsji (dziękuje Gaijin za taki miły prezent na powitanie nowej generacji).

Image

Kolejny zgrzyt pojawia się chwilę później, gdy tylko wejdziemy do menu gry. Z całą pewnością ktoś tu zupełnie zapomniał, że konsole obsługuje się gamepadem a nie myszką. Dawno nie widziałem tak nieintuicyjnego interfejsu. Myślicie „OK, przebrnąłem przez menu to może wreszcie pośmigam w którymś z trybów gry”. I co? I znów ZONK – konsolową edycję wykastrowano z części opcji. Nie ma między innymi możliwości wyboru rodzaju misji przez co skazani jesteśmy na tryb zręcznościowy. I wszystko byłoby nieźle gdyby sterowanie nie płatało figli. Czasami kamera tak się pogubi, że odnajdujemy samolot dopiero na ziemi w postaci dogasających szczątków.

War Thunder

W świetle tych wszystkich problemów oprawa graficzna schodzi na dalszy plan. Trzeba jednak oddać twórcom sprawiedliwość, że chociaż w tej materii nie dali ciała. Gra wygląda i działa świetnie, choć jak możecie się przekonać na poniżej zamieszczonym filmie do wersji pecetowej trochę jej brakuje.

Co wyróżnia War Thunder w wersji PS4?

  • darmowa rozgrywka
  • niezła grywalność

Zauważone niedoskonałości:

  • dziwnie skonstruowany proces rejestracji
  • niedostosowane do konsol główne menu
  • brak niektórych trybów gry
  • problematyczne sterowanie
  • długie ładowanie
  • krytyczne błędy

PC vs PS4 – która lepsza?

Jeśli mam być szczery to wybór jest tu niezwykle prosty. Sto razy wolę i polecam wersję pecetową. W chwili obecnej konsolowy War Thunder wygląda na zbyt szybko wydaną, nie od końca przemyślaną produkcję, którą co gorsza ktoś postanowił wykastrować z co ciekawszych elementów. Byłby zapomniał – dzięki War Thunderowi ujrzałem„niebieski” ekran krytycznego błędu gry, który poddał w wątpliwość fakt zabawy na konsoli.

Warframe

Warframe

Ręka w górę kto pamięta jeszcze mrocznego, napakowanego akcją Dark Sectora? Nie ma nas jak widzę zbyt dużo. A to błąd, bo choć sama gra nie była najwyższych lotów to jednak miała w sobie oryginalną atmosferę i bohatera zakutego w cybernetyczny kombinezon przypominający nieco futurystycznego ninje. Twórcom Dark Sector najwyraźniej przypasowały te klimaty, bo postanowili wykorzystać je przy swojej kolejnej produkcji - darmowej, kooperacyjnej i niezwykle dynamicznej naparzanki zatytułowanej Warframe. Po ponad 6 miesiącach od swojej pecetowej premiery tytuł ten pojawił się również na PlayStation 4.

Warframe

Pomijając meandry fabularne, które i tak są tu w zasadzie niemal nieobecne tłem naszych futurystycznych batalii jest okupowany przez kosmitów Układ Słoneczny. Występujący w jego obronie Tenno – cybernetyczni ninja, do których i my należymy stoją przed nie lada zadaniem - przerobienie na plasterki tysiące potężnie opancerzonych wrogów, których cieniutkie łydeczki każdorazowo wywołują uśmiech na twarzy. Oczywiście, jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach bazujących na modelu Free-to-Play po drodze zdobywamy nowe bronie, pancerze, umiejętności specjalne i awansujemy wraz z nimi na wyższe poziomy doświadczenia. Dla graczy głodnych natychmiastowych postępów w rozwoju postaci, ciekawszego arsenału i bardziej wymyślnego pancerze istnieje opcja zakupu takowych, specjalnych akcesoriów za realną kasę. I to niemałą, bo za najbogatszy pakiet Platyny (jednej z dwóch walut w grze) i dodatkowych modów twórcy życzą sobie na PS Store niebagatelne 543 zł. Cóż, najwyraźniej ktoś to kupuje. Warto w tym miejscu dodać, że większość tego dodatkowego arsenału da się samemu wytworzyć ze znalezionych podczas misji przedmiotów, ale potrzeba do tego czasu.

Warframe

Misje podzielone są tu na kilka rodzajów, ale poza zmieniającym się głównym celem polegają one tak naprawdę na tym samym – przedarciu się przez hordy przeciwników i dotarciu w jednym kawałku do miejsca ewakuacji. Potrafi to stanowić całkiem spore wyzwanie i lepiej podchodzić do niego z ogarniętą grupą innych graczy. W przeciwnym wypadku szarobure, powtarzające się korytarze sprawią, że będziecie błądzić po wrogim kompleksie aż w końcu porzucicie dalszą zabawę. I to właśnie jedna z największych bolączek Warframe – monotonia i dość szybko wkradająca się nuda. O dziwo jednak strzelanie w akompaniamencie dochodzącego z głośniczka gamepada kobiecego głosu Lotus, naszej doradczyni, sprawia sporą satysfakcje. I choćby dlatego warto wypróbować ten tytuł na PlayStation 4.

Gracze oczekujący wizualnych wodotrysków również nie powinni narzekać na Warframe. Bo choć wygląd poziomów nie powoduje opadu szczęki (co nie znaczy, że brakuje im szczegółów czy wyrazistości) to już towarzyszące walce i umiejętnościom specjalnym efekty graficzne potrafią zachwycić.

Co wyróżnia Warframe na Playstation 4?

  • szybka, czteroosobowa kooperacja
  • system wytwarzania przedmiotów

Zauważone niedoskonałości:

  • na dłuższą metę monotonna
  • nie do końca przemyślane sterowanie (szczególnie mało precyzyjne sieczenie mieczem)
  • mało intuicyjny interfejs
  • błędy wymagające restartu gry
  • powtarzające się lokacje utrzymane w tej samej szaroburej kolorystyce
Warframe

PC vs PS4 – która lepsza?

Co by nie mówić Warframe to naprawdę niezły tytuł startowy dla PlayStation 4. Można mu wiele zarzucić, ale rozgrywka jest przyjemna, a awansowanie i poznawanie nowych umiejętności – satysfakcjonujące. Stojąc jednak przed wyborem PC, a PS4, jeśli tylko posiadacie obie platformy lepiej sięgnąć chyba po wersje pecetową. Prezentuje się ona ładniej, sterowanie jest nieco lepiej przemyślane, a i osób chętnych do zabawy jest tu znacznie więcej. Jeśli jednak chcecie poczuć, że pieniądze wydane na PlayStation 4 nie poszły na marne to Warframe jest jednym z tych tytułów, które świetnie się do tego nadają.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE