Gratka dla amatorów mini
Czarne wdowy od firmy Razer wsławiły się w świecie graczy ponadprzeciętną jakością. Oczywiście, nie brakowało też zarzutów, ale – tak, jak to zwykle bywa w przypadku produktów tej firmy, - obiekcje dotyczyły przede wszystkim ceny. W obliczu lawiny zachwytów nie może dziwić fakt, że gorące żelazo prędko doczekało się dalszego kucia. Efektem jest nowa wersja tej świetnej mechanicznej klawiatury nazwana niezbyt oryginalnie, ale za to intrygująco Razer BlackWidow X Chroma.
Dlaczego intrygująco? Nie, nie dlatego, że litera „X” kojarzy się z agentem Mulderem i latającymi spodkami. Ciekawi raczej to, jakie zmiany niesie ze sobą ów tajemniczy „X”. Bo przecież niełatwo poprawiać model, który już w swoich poprzednich odsłonach zaliczał się do kategorii „best of the best”. I tutaj czeka nas chyba największe zaskoczenie.
Zamiast wyposażać swoją czarną wdowę w kolejne gadżety i przerabiać ją na wielofunkcyjnego robota biurowego, twórcy postanowili pójść zupełnie inną drogą. Razer BlackWidow X Chroma ma z założenia reprezentować absolutny minimalizm połączony z imponującą wytrzymałością i niemal idealną jakością wykonania.
To swoistego rodzaju wehikuł czasu, który zabierze nas do epoki, kiedy od klawiatur oczekiwało się tylko tego, że będą... klawiaturami. Bez wejść USB, komunikacji bezprzewodowej, wymienialnych przycisków i podkładek pod nadgarstki z wbudowanym hydromasażem. Ktoś pamięta jeszcze tę zamierzchłą przeszłość?
Specyfikacja techniczna:
- Typ klawiatury:mechaniczna
- Rodzaj mikroprzełączników: Razer Green (będą również modele z Cherry MX)
- Profil klawiszy: wysoki
- Typ komunikacji: przewodowy
- Interfejs: USB 2.0
- Próbkowanie: 1000 Hz
- Profile: Tak
- Klawisze programowane: Tak (w pełni programowalne)
- Klawisze multimedialne: Tak
- Dodatkowe funkcjonalności: podświetlenie Chroma, 10-key roll-over anti-ghosting
- Wymiary klawiatury: 449 x 156 x 41 mm
- Waga: 1490 gramów
W czerni jej do twarzy...
Zacznijmy od wyglądu razerowej czarnej wdówki. Zgodnie z założeniami jest on bardzo prosty. (Nie mylić z prostacki!) Ot, czarno pomalowana konstrukcja bez szczególnych udziwnień. Czy trzeba więcej? Mojemu plebejskiemu wyczuciu estetyki to w zupełności starczyło! Gusta są różne, ale moim zdaniem to jedna z bardziej stylowych klawiatur na rynku.
Podczas mojego tete-a-tete z Razer BlackWidow X Chroma przede wszystkim zwróciłem uwagę na poręczny kształt tej klawiatury. Stosunkowo niewielkie wymiary pozwolą jej znaleźć miejsce na biurku nawet największego bałaganiarza. Wiąże się z tym, niestety, pewna wada. Jest nią brak oparcia dla nadgarstków i dosyć „stromy” brzeg urządzenia. Jednak w moim odczuciu to mankament małego kalibru. Jestem zdania, że dodatkowa rozbudowa urządzenia zrujnowałaby jego miłe dla oka kształty.
To najważniejsze, jeśli chodzi o wygląd Razer BlackWidow X Chroma. Skorzystajmy teraz z innego zmysłu, czyli z dotyku. Tutaj coś zgoła innego wybija się na pierwszy plan. A mianowicie metalowa rama, w którą wmontowano klawisze. Aż chce się rzec: porządna robota! Popularny, choć tandetny plastik dotychczasowej obudowy odrzucono, żeby odsłonić jej ramę czyli solidny kawał metalu. Minimalizm minimalizmem, ale liczy się też wytrzymałość i elegancja. Razer dobrze o tym wie.
Mógłbym jeszcze wspomnieć o tym, że czarna wdowa posiada wysuwane nóżki, niewielkie wcięcie zapobiegające przygniataniu kabla i o wielu innych kwestiach związanych z jej budową. Jednak nie mnóżmy niepotrzebnych słów, skoro starczy spojrzeć na zdjęcia. Razer BlackWidow X Chroma prezentuje się wyśmienicie. Zwłaszcza, kiedy ją odpowiednio podświetlić.
...i w kolorach też
Zapomniałem o tym wspomnieć? Tak, tak, dzięki systemowi Razer Chroma nasza czarna wdówka może rozbłysnąć wszystkimi kolorami tęczy oraz dopasować się barwą do innych sprzętów ze stajni wężowej firmy.
Podświetlenie jest tutaj zadziwiająco wyraziste i jasne. Do tego stopnia, że nie tak rzadko zmuszony byłem zmniejszać jego jaskrawość, bo nawet w półmroku potrafiło razić oczy. Co w żadnym razie nie jest jego wadą, bo przecież dla każdego inne natężenie światła jest optymalne.
A jeżeli ktoś uważa, że taki rodzaj podświetlenia przeczy idei minimalizmu, z ulgą przyjmie nowinę, że Razer planuje wypuścić na rynek również modele bez wariantu Chroma. Zamiast babrać się w palecie szesnastu milionów kolorów, wielbiciele prostych barw będą mogli wybrać spośród modeli pozbawionych podświetlenia oraz kilku odmian jednolicie żarzących się na zielono. Wkrótce pojawi się też wersja dla okrojona o segment numeryczny.
Wszystkie talenty Razer BlackWidow X Chroma
Dość o powierzchowności! Pora na analizę funkcji nowej klawiatury Razera. I choć nie ma ich wielu (przypomnijmy – taka koncepcja!), to jednak wystarczają one, żeby zadowolić umiarkowanie wymagającego gracza.
Jak już wspomnieliśmy, w odróżnieniu od poprzednich czarnych wdów, tym razem nie znajdziemy tu dodatkowego gniazda USB oraz wejść na słuchawki i mikrofon. Pozostawiono jednak opcje dostępne pod klawiszami funkcyjnymi.
Znajdziemy więc tutaj standardową regulację dźwięku i podświetlenia, jak również bardziej wyszukane klawisze multimediów, nagrywanie makr oraz klawisz aktywujący tryb gracza. Natomiast umieszczona pod napisem „pause break” ikonka półksiężyca pozwala nam jednym ruchem uśpić komputer po zakończonej pracy lub zabawie.
Na szczególną uwagę zasługują makra i ujęta w celownik literka G, czyli przełączenie w tryb gracza. Zacznijmy od drugiej z wymienionych opcji. Jej aktywacja pozwala na wyłączenie klawisza Windows, jak również kombinacji klawiszy „alt + F4” oraz „alt + tab”. Proste, ale pomocne.
Z kolei nagrywanie makra w locie to banał, któremu w mig podoła nawet przedszkolak. Starczy wcisnąć klawisz rozpoczynający nagrywanie, wystukać pożądaną kombinację, a następnie zakończyć nagrywanie i przypisać makro do dowolnie wybranego klawisza.
Po raz kolejny mamy do czynienia z rozwiązaniem zadziwiającym swoim niskim poziomem złożoności. Trochę trudniej usunąć nagrane makro. Musimy wtedy skorzystać ze standardowego dla razerowych sprzętów programu Synapse. Jednak i to nie jest pracą ponad siły zwykłego śmiertelnika.
Nowe nadchodzi „cichymi klikami”
Stukamy w te klawisze i stukamy, a one co i rusz nam odstukują... Pytanie - co to za przełączniki? Co więksi znawcy klawiatur pogładzą się po brodach i stwierdzą krótko: Cherry MX Blue. Otóż nie. Choć ta pomyłka jest jak najbardziej uzasadniona, bo Razer BlackWidow X Chroma została zaopatrzona w stosunkowo podobne części Razera.
Jaka jest różnica? Autorskie przełączniki Razer Green zaprojektowano tak, żeby cechowały się zwiększoną żywotnością (w tym akurat modelu jest to aż do 80 milionów kliknięć) oraz posiadały niższy próg aktywacji. Choć stworzono je z myślą o graczach, doskonale sprawdzają się także przy pisaniu.
W przypadku Razer BlackWidow X Chroma wytrzymałość mikrorzełączników została zwiększona do 80 mln cykli
Ponadto klawisze Razer BlackWidow X Chroma, ze względu na usunięcie plastikowej obudowy znajdują się nieco wyżej, niż te znane z poprzednich wersji czarnej wdowy. Wymaga to przyzwyczajenia, ale kiedy już przywykniemy do „pracy na wysokościach”, staje się ona niezwykle wygodna.
Ponadto takie rozwiązanie znacznie ułatwia czyszczenie klawiatury, ponieważ zmniejsza się ilość trudno dostępnych szczelin, w których mógłby gromadzić się kurz. Zawsze też można bez większych problemów ściągnąć plastikową nakładkę klawisza.
Natomiast dla osób nie tylko namiętnie grających, ale też równie chętnie piszących takie umieszczenie klawiszy oraz ich wyraźne klikanie może stanowić dodatkowy walor. Fani antyków znajdą w Razer BlackWidow X Chroma coś z czaru dawnych maszyn do pisania.
Czarna wdowa nie żywi się klawiszami
Przy okazji przycisków warto wspomnieć, że Razer BlackWidow X Chroma została wyposażona w 10-przyciskowy system rollover oraz funkcję Anti-Ghosting. Pierwsze rozwiązanie gwarantuje dokładną identyfikację wszystkich klawiszy przy jednoczesnym wciśnięciu 10 z nich, drugi zaś zapobiega pojawieniu się trzeciego „widmowego” klawisza, kiedy naciśniemy dwa inne. A jak to wypada w praktyce?
Rozstrzelana wdówka
Dość podziwiania nowej wdowy w stanie spoczynku! Czas sprawdzić, jak spisuje się w akcji. W tym celu zabrałem nową klawiaturę Razera na przejażdżkę moim autem z GTA V ulicami Los Santos.
Szybko reagujące przełączniki Razera świetnie sprawdzały się przy drobnych korektach trajektorii jazdy samochodu. Niestety, nieco irytowało mnie ich ciągłe klikanie. Wierzę jednak, że dla wielu nie będzie to najmniejszym problemem. Poza tym tę kwestię można łatwo rozwiązać przy pomocy dobrze wytłumiających słuchawek. Zwłaszcza, że niezwykła czułość przełączników jest tego warta.
Jednak na rajdach kradzionymi beemkami nie poprzestałem i poddałem czarną wdowę kolejnemu testowi. Każdy facet w głębi serca wie, że najlepsze dziewczyny to takie, które nie zasypiają na Gwiezdnych Wojnach. Dlatego w ramach drugiego sprawdzianu sięgnąłem po Star Wars: Battlefront. W tym przypadku również Razer BlackWidow X Chroma spełniła moje oczekiwania. Jedyny minus, jaki mógłbym wskazać, to – sygnalizowany już wcześniej – brak podpórki pod nadgarstki. Podczas skoków przez okopy Hoth brakowało mi czasami oparcia dla dłoni.
Zabrałem dziewczynę na przejażdżkę, pokazałem jej Gwiezdne Wojny... Co więcej mi pozostało? Chyba tylko zasłużony odpoczynek przy ulubionej MOBIE. Tak właśnie postanowiłem zrobić i w tym celu odpaliłem Heroes of the Storm. Trzeci z wirtualnych poligonów jedynie utwierdził mnie w werdykcie, zgodnie z którym czarna wdowa to niemal idealna broń dla każdego gracza. Więcej nie trzeba dodawać.
Wężowa marka ciągle w formie
Razer to firma kontrowersyjna. Parafrazując Churchilla, jeszcze nigdy tak wielu nie miało do zarzucenia tak wiele tak niewielu. Jednak trzeba podkreślić, że nieprzerwanie utrzymuje się ona w ścisłej czołówce producentów akcesoriów dla graczy. Razer BlackWidow X Chroma to jeden z tych gadżetów, za które można pokochać trójgłowego węża.
Co więcej, lamentowanie setek graczy dotyczące wygórowanych cen zostało wysłuchane i dlatego między innymi powstała przystępniejsza finansowo czarna wdowa (sugerowana cena testowanej edycji to 189,99 Euro). Natomiast w przyszłości mają się pojawić wersje jeszcze skromniejsze, choć równie profesjonalnie wykonane. W planach są modele BlackWidow, które zostaną wyposażone w przełączniki Cherry MX oraz będą posiadały mniej opcji podświetlenia (o ich cenach wspominaliśmy przy okazji premiery opisywanej klawiatury)
Jednak już teraz Razer BlackWidow X Chroma to doskonała pozycja dla wszystkich, którzy szukają wytrzymałej „klawy” z najwyższej półki. Bo uwodzicielska poza czarnej wdowy to żaden fortel, ale szczera obietnica obopólnej satysfakcji.
Ocena końcowa:
- solidna metalowa konstrukcja
- elegancki wygląd
- wytrzymałe i czułe mikroprzełączniki Razer Green
- podświetlenie Chroma
- możliwości nagrywania makr "w locie"
- łatwość czyszczenia klawiatury
- do wysokich klawiszy trzeba przywyknąć
- brak gniazda USB i wyjść na słuchawki może niektórych przeszkadzać
- brak podpórki pod nadgarstki
- Ergonomia:
dobry - Jakość wykonania:
super - Stylistyka
dobry plus - Mechanizm klawiszy:
super - Możliwości programowania:
dobry plus - Szybkość reakcji
dobry plus - Funkcjonalność
dobry