Wstęp
- Orientacyjna cena:
Razer Diamondback 3G: ~150 zł
Razer Diamondback to jedna z tych myszy, która dzięki swoim możliwościom i zastosowanym rozwiązaniom technicznym przyjęła się w świadku graczy tak dobrze, iż po pewnym czasie okrzyknięta została legendą. Mysz ta pojawiła się pod koniec 2004 roku i na tamte czasy wyprzedzała konkurencję. Nic jednak nie trawa wiecznie, a postęp jaki w ostatnich latach miał miejsce w dziedzinie komputerów miał swoje przełożenie również w coraz to lepszych akcesoriach dla graczy. Dlatego też nie dziwi fakt, iż firma Razer pokusiła się o odnowienie jednego ze swoich najbardziej udanych modeli i w ten sposób pod koniec 2007 roku wypuściła na rynek odświeżoną wersje DiamondBack z dopiskiem 3G. W tym momencie rodzi się pytanie czy mamy tu do czynienia z powrotem myszy legendy czy też wykorzystaniem jej nazwy w celach marketingowych czyli prostym "pojechaniu" po znanej marce.
- Pierwsze wrażenia
...jakie miałem po przesiadce z Logitech G9 na Razer Diamondback 3G - były mieszane. Miałem nieodparte wrażenie, że mysz nie pasuje mi do dłoni. Jest bowiem dość wąska co uniemożliwiało mi pewniejszy uchwyt. Po części wynika to z faktu, iż mysz przeznaczona jest zarówno dla użytkowników prawo- jak i leworęcznych i tym samym musi zachować pełną symetrie. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań.
Sam wygląd nowego DiamondBacka niewiele odbiega od jego pierwowzoru. Kształt myszy pozostawiono praktycznie niezmieniony. Zdecydowano się jednak na całkowitą zmianę materiałów z jakich mysz jest wykonana. Firma Razer wypuściła na rynek trzy modele myszy Dimondback 3G, które różnią się jedynie kolorem podświetlenia. Testowana przeze mnie mysz nosiła dodatkowo nazwę Earth Geen, a więc świeciła na zielono.
Cechą charakterystyczną myszek Razera są specjalnie wyprofilowane długie główne przyciski powleczone materiałem antypoślizgowym (który można nazwać atłasopodobnym). Z tego też materiału wykonano cały grzbiet naszej myszy, zastępując tym samym przezroczysty plastik poprzedniczki. Dzięki temu zabiegowi mysz stała się poręczniejsza, a jej dłuższe używanie - bardziej komfortowe. W zwyczajowym miejscu umieszczono gumową, podświetlaną rolkę o delikatnym, prawie bezdźwięcznym skoku. Rolka wciska się bez większego oporu. Trochę poniżej centralnego punktu grzbietu myszki umieszczono logo Razera, które tym razem jest namalowane i nie pulsujące żadnym światłem (i całe szczęście:).
Boki i spód myszy zrobione są z modnego obecnie połyskującego, czarnego plastiku typu glossy znanego choćby z nowych konsol Sony Playstation. Niestety materiał ten brudzi się niezwykle szybko - każde niemal dotknięcie potrafi zostawić brzydkie ślady, przez co wygląd myszy staje się nieestetyczny.
Oba opisane wyżej elementy - to jest antypoślizgowy grzbiet z długimi przyciskami i połyskujący spód myszy rozdzielone zostały gumowym podświetlanym paskiem znanym z innych modeli Razera pod nazwą glowpipe. Pasek ten ma służyć polepszeniu prowadzenia myszy dzięki zwiększeniu pewności jej uchwytu. Takie przynajmniej są założenia. Niestety efekt ten jest znacznie zmniejszony poprzez fakt umieszczenia na pasku, symetrycznie po obu jego stronach po parze miękko wciskających się przycisków. Miejsce wkomponowania przycisków w pasek jest o tyle niefortunne, iż przy dużych dłoniach są one w całości pokryte przez kciuk. Tym samym są narażone na niechciane wciśnięcia podczas gwałtownej rozgrywki.
Funkcjonalność przycisków umieszczonych po drugiej stronie myszy, których obsługę pozostawiono prawdopodobnie palcom serdecznemu i małemu, jest tak naprawdę znikoma.
Na spodzie myszki znajdują się trzy niewielkie ślizgacze - dwa małe na górze i jeden księżycowaty u dołu. Mniej więcej po środku spodu myszki umieszczono nowy sensor optyczny Razer Precision 3G, który zgodnie z informacją producenta może pracować w rozdzielczościach 800 i 1800 DPI.
Na koniec warto jeszcze wspomnieć, iż myszka wyposażona została w cienki, dość giętki kabel o długości ok. 210cm zakończony pozłacaną wtyczką USB.
Liczby, wykresy, schematy czyli testy laboratoryjne
Nim przejdziemy do właściwych testów myszy trzeba powiedzieć kilka słów o jej sterownikach. Razer przyzwyczaił już nas do dwóch rzeczy - niezbyt czytelnych panelów konfiguracyjnych ustawień swoich akcesoriów oraz tego, iż pierwsze oprogramowanie danego modelu prawie zawsze rodzi jakieś problemy. W przypadku recenzowanej myszy mamy do czynienia z obiema tymi przypadłościami.
Panel kontrolny sterowników wyposażony został w trzy podstawowe zakładki. Pierwsza (wraz z podmenu) umożliwia szczegółową zmianę czułości myszy, czułości podwójnego kliku myszki oraz zmianę rozdzielczości (800 lub 1800dpi).
Zakładka druga dotyczy ustawień rolki i szybkości jej działania.
Zakładka trzecia (i ostatnia) pozwala na określenie preferencji użytkownika co do przycisków i ich orientacji dla prawo- i leworęcznych. Mamy tu możliwość dokładnego przypisania konkretnych funkcji pod wszystkie 7 przycisków myszki, łącznie z stworzeniem własnego makra.
Liczby, wykresy, schematy czyli testy laboratoryjne - c.d.
Po przeanalizowaniu możliwości sterowników mogłem zająć się testami, podczas których, jak zwykle użyte zostały programy Strider's DirectInput Mouse Hz, Mouse Rate Checker i VMouseBench 0.0.7a. Podobnie jak w przypadku myszy G9 w celu sprawdzenia precyzji nowego Diamondback'a i faktu występowania bądź nie występowania w nim zjawiska akceleracji wstecznej wykonaliśmy szereg doświadczeń w programie Paint (kreślenie szybkimi ruchami linii od lewej do prawej, kreślenie szlaczków oraz robienie okręgów).
Dla pełniejszego obrazu testy przeprowadzone zostały na dwóch systemach - Windows XP (komputer stacjonarny i notebook) oraz Windows Vista (komputer stacjonarny). W przypadku pierwszego systemu zdecydowałem się zrobić dodatkowy test na notebooku z uwagi na problemy z instalacją sterowników myszki na komputerze stacjonarnym (wspominałem już wyżej o takiej przypadłości pierwszych sterowników Razer'a).
Moim środowiskiem testowym były 2 rodzaje podłoża - podkładka materiałowo-plastikowa Zboard FragMat i podkładka materiałowa Steelpad QCK.
O ile obie wskazane wyżej podkładki sprawdziły się w 100% (z lekką przewagą podkładki SteelPad QCK), o tyle niezwykle ciekawe było zachowanie sensora myszy na niestandardowych powierzchniach tj. czarnym pokrytym lekko połyskującą okleiną biurku czy drewnianym stole. Razer DiaomondBack 3G potrafi się bowiem totalnie zagubić na czarnym blacie biurka, a działać na lakierowanym, drewnianym stole. Nie przeprowadzałem głębszych testów na tych powierzchniach, gdyż są one w trochę nieprzewidywalne.
Pamiętając wadę pierwszego Diamondback'a postanowiłem sprawdzić czy nowa jego wersja wykazuje przypadłość swojego poprzednika zgłaszaną przez wielu jego użytkowników tj. występowania efektu akceleracji wstecznej przy niskich czułościach myszy. Wynik testu wykazał w sposób jednoznaczny, że nowy sensor nie ma żadnych problemów ani z wysokimi ani niskimi czułościami. Nigdzie nie wykazał występowania efektu akceleracji wstecznej.
Testy na QCK (po lewej) i Zboard (po prawej) w 800 dpi
Testy na QCK i Zboard w 1800 dpi
Kolejne testy wykazały, iż recenzowana mysz pracuje w rzeczywistej, nieinterpolowanej rozdzielczości, a jej sensor optyczny faktycznie pracuje w rozdzielczościach 800 lub 1800dpi (wyniki w granicach błędu) przy częstotliwości odświeżania na poziomie 125 Hz.
Test interpolacji dla rozdzielczości 800 dpi
Test interpolacji dla rozdzielczości 1800 dpi
W tym miejscu chciałem wyjaśnić, iż w teście badałem faktyczną szybkość reakcji myszy i chociaż wyniki tego testu w przypadku Diamondback 3G nie były najlepsze (jak na mysz dla graczy) postanowiłem pominąć ewentualne możliwości jakiegokolwiek jej sztucznego podkręcania wykraczającego poza to co zaoferował nam producent. Po pierwsze nie każdy to potrafi, a po drugie fałszowałoby to wyniki (nie sposób byłoby porównywać mysz z innymi produktami, w których w żaden sposób nie modyfikowaliśmy ich działania).
Częstotliwość odświeżania - Strider's DirectInput Mouse Hz oraz Mouse Rate Checker
Wrażenia z gry
Przejdźmy jednak do rzeczy najważniejszej, czyli zachowania myszy podczas intensywnej rozgrywki. Za poligon doświadczalny posłużyły mi tutaj gry Unreal Tournament 3 i standardowo już World of Warcraft.
Początkowo miałem nieodparte wrażenie zupełnego braku wyczucia myszy co znacząco przekładało się na jakość gry. Przypuszczam, iż winę za to ponosi uchwyt Diamondbacka, który jest całkowicie inny od wyprofilowanych modeli myszy np. Logitech'a. Wysokość grzbietu myszki jest dobrze dobrana przez co palce i część dłoni leżą na niej całkiem komfortowo. Uczucie to jednak może być lekko zachwiane z uwagi na wąski, wrzecionowaty kształt myszy. W takim przypadku dłoń znajduje oparcie na myszce na ok. 2/3 swojej szerokości, długością sięgając niemal do podstawy kciuka (wgłębienie między palcem wskazującym, a kciukiem). Pozostała część dłoni musi znaleźć jeszcze jeden punkt oparcia - na podkładce, gdzie tak naprawdę spoczywa prawie cały nadgarstek, a przy szybkiej rozgrywce gdy poprawiamy uchwyt - nawet i dolna część grzbietu dłoni. Jednocześnie mały palec cały czas znajduje się poza myszą również leżąc na podkładce. Taki uchwyt wymaga pewnego czasu na przyzwyczajenie się.
Na całe szczęście okres ten był stosunkowo krótki i po ok. 2 dniach przestałem na to zwracać uwagę. Dopiero od tego momentu rozgrywki stały się dla mnie bardziej komfortowe, a moje ruchy - precyzyjne. Nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń do działania głównych przycisków myszy. Ich reakcja na nacisk jest szybka, co znakomicie sprawdzało się w grze UT3.
W grach nieco wolniejszych (o ile World of Warcraft można do takich zaliczyć) myszka również spisywała się bardzo dobrze pozostając pod moją całkowitą kontrolą. W gwałtowniejszych momentach gry nie doświadczyłem efektu pogubienia się kursora po serii szybkich, zdecydowanych ruchów. Reasumując mogę powiedzieć, iż grało mi się całkiem przyjemnie i gdyby nie jeden fakt pewnie zostawiłbym sobie tą myszkę na dłużej. Cały czas bowiem musiałem pilnować się, aby przypadkowo nie wcisnąć któregoś z przycisków umiejscowionych w gumowym pasku i leżących dokładnie pod moim kciukiem. Co prawda boki myszy mają wyprofilowane miejsce na kciuk (po obu stronach) to jednak w większości przypadków palec spoczywa na gumowej obwódce, bo po prostu jego przełożenie niżej jest mało komfortowe. Jednocześnie może to znacząco wpłynąć na ślizg myszy i płynność naszych ruchów, ponieważ palec w tym momencie szoruje po podkładce (no chyba, że ktoś ma niewielkie kciuki).
- Podsumowanie
Mysz Razer Diamondback 3G jest produktem dobrym, lecz w moim odczuciu w żaden sposób nie przyćmi legendy swojej poprzedniczki. W pewnym stopniu jest swoistym rozwinięciem tamtej konstrukcji, jednak zastosowane w niej rozwiązania techniczne nie wyprzedzają obecnej konkurencji.
Odświeżony Diamondback trafi zapewne w gusta miłośników myszek firmy Razer, dla których wskazane przeze mnie wady są praktycznie niedostrzegalne. Co zaś tyczy się pozostałych graczy/użytkowników - ewentualny odbiór tejże myszki należy pozostawić ich własnej ocenie.