Plus dodatni, plus ujemny
Roccat nie przestaje odświeżać swoich flagowych produktów. Tym razem przyszła pora na Roccat Kova, który przejmuje część pomysłów od Roccat Kova [+], ale dodaje też sporo od siebie.
Mimo że nowy model pozbawiony został plusa w nazwie, nie musi cierpieć na kompleks niższości względem swojego protoplasty. Wprost przeciwnie! Świeżutka Kova cechuje się nie tylko poprawionym wyglądem, ale też lepszymi osiągami sensora, większą liczbą klawiszy i ich bardziej funkcjonalnym rozmieszczeniem.
Roccat Kova to uniwersalny sprzęt, który przypadnie do gustu chyba każdemu graczowi. Chcecie się upewnić? Czytajcie dalej.
Lustrzane odbicie Roccat Kova
Skoro na wstępie porównaliśmy Roccat Kova do Brada Pitta, zacznijmy od wyglądu. Przede wszystkim to gryzoń, który charakteryzuje się niskim opływowym profilem, przez co doskonale leży w dłoni. I to niezależnie od tego, jaki typ chwytu preferujemy.
Wdzięku testowanemu przez nas modelowi dodawał biały kolor (choć Roccat Kova jest także dostępna w barwie czarnej). Z jasnego tułowia wystają jedynie ciemne przyciski boczne, utrzymany w tej samej tonacji fragment tyłu oraz niemal identyczny „pyszczek”.
W szczególności wzrok przyciągają dwa wysoko wysunięte klawisze w przedniej części myszy. Jeśli trzymać się zwierzęcych porównań, to można powiedzieć, że wyglądają one jak kły. Albo – sięgając po bardziej byczą metaforę – rogi. Tuż pod nimi znajdują się ścianki Roccat Kova, które w dosyć ciekawy sposób zostały delikatnie oddzielone od głównego korpusu urządzenia.
Zresztą, jak mawiają, obraz jest wart tysiąc słów, więc lepiej rzucić okiem na zdjęcia, żeby w pełni docenić wygląd mysiego Brada Pitta. Wspomnijmy jeszcze tylko, że Roccat Kova jest idealnie symetryczna, co oznacza, że świetnie będzie leżeć w dłoni zarówno osobom praworęcznym, jak i leworęcznym. Wprawdzie ma to pewien minus, ale o nim w dalszej części testu.
Specyfikacja techniczna:
- Sensor: optyczny Pro-Optic R6
- Czułość: 3500 DPI (dzięki trybowi Overdrive do 7000 DPI)
- Częstotliwość raportowania: do 1000 Hz
- Liczba programowalnych przycisków: 11
- Łączność: przewodowa
- Wymiary: 66 mm x 38 mm x 131 mm
- Waga: 99 g
- Funkcje dodatkowe: funkcja „easy-shift”, zmiana DPI „w locie”, podświetlenie RGB
Blask, który dodaje elegancji
Wszyscy wiedzą, że sprzęt dla graczy musi być podświetlany. No dobra, nie musi, ale jakoś tak już się przyjęło i basta! Nowojorskie taksówki muszą być żółte, woda w Bałtyku brudna, a sprzęt gamingowy musi się świecić. Lepiej z tym nie dyskutować.
Nie inaczej jest w przypadku Roccat Kova. I podobnie, jak w większości peryferiów z najwyższych półek, także i tutaj mamy do czynienia z systemem RGB. Oznacza to, że kolor podświetlenia możemy dobierać z palety ponad 16 milionów barw. Służy do tego niezwykle wygodny program Roccat Swarm.
Dodatkowo wybieramy w nim też efekty, czyli sposób, w jaki będzie błyszczeć światłem nasz gryzoń. Może nie ma tu zbyt wielu opcji (raptem cztery - miganie, „oddychanie”, płynna zmiana kolorów oraz stałe podświetlenie), ale nawet te kilka podstawowych wystarcza, żeby dopasować wygląd myszy do indywidualnego gustu.
Efekty są wprawdzie ustawiane niejako globalnie, dla całego urządzenia, ale za to już kolor możemy dobrać osobno dla każdej z dwóch wydzielonych stref. Pierwsza z nich to rolka Roccat Kova, a druga jest wąskim paskiem w tylnej, dolnej części urządzenia.
Choć mnie osobiście taki delikatny sposób podświetlenia przypadł do gustu, wierzę, że dla niektórych graczy może on być zbyt skromny. Zwłaszcza, że tylna strefa podświetlenia jest dosyć słabo widoczna.
Dziwny taniec małego palca
Mysz bez przycisków jest jak słoń bez trąby. Nie sposób więc przejść obok nich obojętnie. Obok przycisków, rzecz jasna, nie słoni. Zwłaszcza, że to akurat jedna z największych zalet Roccat Kova.
Do dyspozycji mamy aż jedenaście przycisków, co już samo w sobie jest dosyć imponującym wynikiem. Jak gdyby tego było mało jednym ruchem kciuka możemy aktywować tak zwany „easy-shift”. Znaczy to tyle, że do każdego przycisku przypisujemy aż dwie funkcje. Co za tym idzie, liczba jedenastu klawiszy podwaja nam się do dwudziestu dwóch. To usatysfakcjonuje już nie tylko fanów FPS-ów czy MOBA, ale też najbardziej złożonych MMORPG.
Warto też poświęcić trochę uwagi dwóm wspomnianym już kłom, rogom… Jak zwał, tak zwał! Twórcy zarezerwowali dla tych przycisków nazwę „smart cast”. Jest to w zasadzie niespotykane umiejscowienie klawiszy, co może dziwić, bo naprawdę nieźle się ono sprawdza. Wystarczy tylko drobny ruch palców spoczywających na głównych przyciskach, żeby sięgnąć „smart castów”.
Niestety, nie wszystkie przyciski znajdują się w równie wygodnym położeniu. Jak już wspomnieliśmy, Roccat Kova jest idealnie symetryczna. Problem polega na tym, że zarówno w przypadku graczy praworęcznych, jak i leworęcznych dwa przyciski wypadają na wysokości serdecznego lub małego palca.
Być może w moim przypadku ta część dłoni jest szczególnie słabo wygimnastykowana. Może trzeba trochę wprawy i przyzwyczajenia, żeby dwa wspomniane paluchy zaczęły się poruszać jak należy. Nie wiem! Dość na tym, że korzystanie ze znajdujących się pod nimi przycisków było dla mnie niezbyt wygodne.
Jednak ta wada to drobiazg w obliczu takich „przyciskowych” zalet Roccat Kova, jak wspomniane już „smart casty”, funkcji „easy-shift” czy też znajdującego się tuż pod rolką przycisku odpowiadającego za zmianę rozdzielczości „w locie”. A jeśli chodzi o liczbę przycisków, to nawet nie uwzględniając tych dwóch mało wygodnych w użyciu, to i tak otrzymujemy naprawdę satysfakcjonujący ich zestaw.
Razy dwa
Wciąż poruszamy się po powierzchni Roccat Kova, a przecież trzeba w końcu też zajrzeć na jej spód, a konkretnie - na jej optyczny sensor Pro-Optic R6. I tutaj mamy do czynienia z prawdziwą ciekawostką. W teorii ten czujnik posiada rozdzielczość rzędu 3500 DPI. Jednak Roccat postanowił go porządnie podkręcić. Dzięki trybowi Overdrive wartość trzech i pół tysiąca urosła dwukrotnie.
7000 DPI – brzmi nieźle? Pewnie, że tak. Niestety, w praktyce osiągnięcie wartości tego rzędu odbywa się kosztem precyzji. Od 3600 DPI rozdzielczość jest bowiem interpolowana. Jak to dokładnie wygląda, przedstawiają poniższe wyniki testów.
W założeniach Roccat Kova raportuje z częstotliwością 1000 Hz. Jak pokazał test wykonany za pomocą programu Mouse Rate Checker, w rzeczywistości osiąga ona właśnie taką wartość.
Ten prosty test ma na celu sprawdzenie dwóch efektów - predykcji, czyli sztucznego wygładzania naszych ruchów przez oprogramowanie myszy i jitter, czyli drgań widocznych przy wysokich rozdzielczościach oraz „falowania” zauważalnego przy niskich. Jak widać, sensor Pro-Optic 6 w maksymalnej rozdzielczości 7000DPI dostaje już mocnej jitterowej „zadyszki”.
W objęciach roju
Roccat Swarm to oprogramowanie sterujące opisywaną myszą i innymi peryferiami tego producenta. To tu zmienimy sposób podświetlenia gryzonia oraz ustawiamy odpowiednią rozdzielczość sensora. Tu też możemy przypisać wszystkim klawiszom ich funkcje. Warto więc na chwilę zatrzymać się przy cyfrowym zapleczu Roccat Kova.
Prawdę powiedziawszy, Roccat Swarm jest jednym z najbardziej estetycznych, a zarazem też funkcjonalnych programów, jakie miałem okazje oglądać. Wszystkie opcje są podane w wyjątkowo przystępnej formie i naprawdę trudno się w nich pogubić. Zdjęcia tegoż oprogramowania dobrze pokazują to, jak przejrzyście, a zarazem z pewną dozą chłodnej elegancji, prezentuje się on w swoich niebiesko-stalowych barwach.
Ze swojej strony zwrócę tylko uwagę na dwie opcje, które mogą umknąć przy pobieżnym przeglądaniu fotek. Chodzi o możliwość tworzenia profili i nagrywania makr. Pierwsze z tych rozwiązań chyba każdemu przypadnie do gustu, natomiast to ostatnie z pewnością zainteresuje najwytrawniejszych kombatantów wirtualnych pól walki.
Na koniu, za kółkiem, przy sterach
Czym jednak byłyby teoretyczne rozważania i laboratoryjne próby, gdyby po nich nie miał nastąpić test terenowy? Jak słusznie się domyślacie – niczym. Dlatego też na koniec wyciągamy gryzonia z jego eksperymentalnej klatki i zabieramy w trzy egzotyczne dla niego miejsca.
Pierwsze z nich to powoli i z godnością starzejące się San Andreas czyli GTA V. Drugie to znana z dodatku do Wiedźmina 3 winem i krwią płynąca kraina Touissant. Na koniec Roccat Kova miała okazję wskoczyć za stery X-Winga i podbić niebo nad pustynną planetą Tatooine w Star Wars: Battlefront.
W każdym z tych przypadków myszka Roccat Kova spisywała się wyśmienicie. Bez problemu poradziła sobie z celnością w gangsterskim świecie GTA V. Liczba przycisków sprostała mnogości wiedźmińskich umiejętności, eliksirów i szermierczych ciosów. A w świecie Gwiezdnych Wojen wyjątkowo przydatna okazała się możliwość szybkiej zmiany rozdzielczości przy porzucaniu blastera i chwytaniu za stery rebelianckiego myśliwca.
Owszem, można było zakładać już na wstępie, że taki będzie wynik tych prób, ale – jak mawiają – strzeżonego Pan Bóg strzeże, a gazda nie uwierzy, że mróz, póki płozy nie poliże. Tak czy inaczej, warto było ruszyć do boju razem z Roccat Kova, bo jest ona wyśmienitym kompanem do długich sesji w ulubione gry.
Brad Pitt w świetle reflektorów
Niektórzy mawiają, że wygląd to nie wszystko i tym samym zawistnie zakładają, że najpiękniejszym los zapewne poskąpił innych walorów. Jednak nasz mysi Brad Pitt udowodnił, że można mieć i ujmującą powierzchowność i wspaniałe wnętrze. To co, ideał z niego? Nie do końca. Parę zastrzeżeń się znajdzie.
A to przyciski mało wygodne, a to znowuż podkręcanie na siłę rozdzielczości odbywa się kosztem precyzji, jeden z drugim powiedzą, że podświetlenie mało imponujące… Tym niemniej suma tych wad nie jest w stanie przebić zalet Roccat Kova. A tych ostatnich jest całe mnóstwo. Począwszy od wygodnego profilu, aż po wysoką rozdzielczość sensora.
Krótko mówiąc, tego uniwersalnego gryzonia można polecić z czystym sumieniem wszystkim graczom pragnącym sporej precyzji, dużej liczby przycisków i – last, but not least, - wprost hollywoodzkiego wyglądu.
Ocena końcowa:
- stylowy wygląd
- wygodny profil
- duża liczba przycisków
- sensor o rozdzielczości 7000 DPI (dzięki trybowi Overdrive)
- funkcja easy-shift
- zmiana DPI w locie
- funkcjonalne oprogramowanie
- podświetlenie RGB
- przystosowana także dla osób leworęcznych
- mało wygodne przyciski znajdujące się pod serdecznym i mały palcem
- interpolowana rozdzielczośćw trybie Overdrive
- Ergonomia/ kształt:
dobry plus - Jakość pracy przycisków:
super - Jakość wykonania:
super - Precyzja sensora:
dobry plus - Design/ stylistyka:
super - Oprogramowanie:
dobry plus - Możliwość personalizacji:
dobry plus