Samsung Galaxy A7 2018 - recenzja
Samsung Galaxy A7 2018 to smartfon w cenie do 1500 zł, który wyróżnia się przede wszystkim bardzo atrakcyjną stylistyką i świetną jakością zdjęć w tej klasie cenowej. Ma jednak więcej zalet, takich jak dobry, duży wyświetlacz AMOLED oraz dual SIM plus microSD. Recenzja.
Samsung Galaxy A7 2018 - recenzja
Większość z nas chciałaby mieć możliwie jak najlepszy smartfon, ale rzeczywistość jest taka, że zazwyczaj musimy nasze oczekiwania pogodzić z ograniczonym budżetem. Od lat ogromną popularnością na benchmark.pl cieszą się zestawienia dobrych smartfonów do 1500 zł oraz telefonów do 1000 zł.
Nasze doświadczenia potwierdzają, że ogromna część z Was zwraca największą uwagę właśnie na smartfony od 1000 do 1500 zł z jednego prostego powodu - bo są opłacalne. Łączą atrakcyjną stylistykę, dobre aparaty, duże, szczegółowe wyświetlacze i nowoczesną łączność bezprzewodową z niewygórowaną ceną.
Dlatego właśnie zwróciłem uwagę na Samsunga Galaxy A7 2018, który spełnia powyższe założenia i kosztuje mniej niż 1500 zł. Oto jego recenzja.
Obudowa, stylistyka, ergonomia
Jeśli ktoś chce kupić dobry telefon za 1,5 tys. zł, który będzie się wyróżniał stylistyką, to moim zdaniem Galaxy A7 2018 jest w ścisłej czołówce modeli, które warto polecić. Dotyczy to przynajmniej niebieskiej wersji, którą testowałem. Uważam, że wygląda po prostu świetnie - szczególnie z tyłu.
- Wymiary (wy/sz/gr): 159,8 x 76,8 x 7,5 mm
- Masa: 168 g
- Materiały: szkło (przód i tył), tworzywo sztuczne (krawędzie boczne)
- Wodoszczelność: nie
Dual SIM + microSD
Krawędzie boczne robią wrażenie jakby były wykonane z aluminium, ale nie są. Zrobiono je z tworzywa sztucznego polakierowanego w kolorze tyłu obudowy. Na lewym boku znajdziemy potrójną szufladkę na dwie karty nano SIM oraz jedną microSD (do 512 GB). To duża zaleta, bo w przeciwieństwie do wielu innych konkurencyjnych modeli nie trzeba wyciągać karty pamięci jeśli chcemy korzystać z funkcji dual SIM.
Warto przy tej okazji dodać, że dual SIM ma opcję przekazywania połączeń z jednej karty na drugą (zarówno z 1 na 2, jak i 2 na 1). Innymi słowy jeśli jeden z numerów znajdzie się poza zasięgiem lub z innego powodu będzie niedostępny, to i tak odbierzemy połączenie - po prostu z drugiego numeru.
Mini jack 3,5 mm i micro USB
Na dolnej krawędzi umieszczono klasyczne wyjście słuchawkowe 3,5 mm - to oczywiście duża zaleta, bo nie musimy podłączać słuchawek przez przejściówkę. Jakość dźwięku na dobrych słuchawkach dokanałowych jest w pełni zadowalająca. Dynamika, szczegółowość i czystość stoją na dobrym poziomie jak na smartfon za niecałe 1500 zł.
Oprócz tego jest też równie klasyczny port micro USB i akurat to traktuję jako małą wadę. Nowszy standard USB typu C nie dość, że jest "odwracalny", to w dodatku znacznie bardziej przyszłościowy.
Dwa kolejne elementy widoczne na dole to mikrofon i mała szczelina głośnika. Generuje on dźwięk o przeciętnej jakości i głośności. Wystarcza na co dzień, ale "szału" nie ma. Brzmienie jest dość płaskie, chropowate i brakuje mu dynamiki.
Czytnik linii papilarnych i rozpoznawanie twarzy
Na prawej krawędzi obudowy oprócz regulacji głośności znajdziemy podłużny czytnik linii papilarnych. Jest dość wysoki, ale bardzo wąski - zintegrowany z klawiszem blokady i zasilania. Dobrze rozpoznaje kciuk (zazwyczaj 10/10 razy), ale ma też wady.
Pierwszą z nich jest niezbyt szybkie działanie. Odczytanie linii i odblokowanie wyświetlacza trwa czasami 1,5-2 sekundy. Biorąc pod uwagę, że niektóre smartfony robią to w ułamku sekundy można odczuć pewien dyskomfort. Po drugie położenie po prawej stronie sprawia, że osoby leworęczne muszą używać palca wskazującego lub środkowego, co jest moim zdaniem mniej wygodne - zwłaszcza jeśli dodamy do tego funkcję wysuwania górnego paska za pomocą gestów.
Alternatywnie możemy odblokować telefon za pomocą twarzy. Do rozpoznawania używany jest tylko aparat przedni, ale w nocy na szczęście aktywuje się wyświetlacz i doświetla twarz. W praktyce rozpoznawanie twarzy okazało się działać zupełnie w porządku, zarówno gdy jest jasno, jak i ciemno.
Wyświetlacz AMOLED
- Typ wyświetlacza: Super AMOLED
- Wielkość: 6 cali
- Rozdzielczość: 2220x1080 px, proporcje 18,5:9
- Jasność maks.: ok. 600 cd/m2 (tryb Auto), ok. 400 cd/m2 (tryb ręczny)
- HDR: nie
- Obsługa w okularach polaryzacyjnych: bezproblemowa w pionie i poziomie (znikome zmiany kolorów i przyciemnianie)
Galaxy A7 2018 ma duży, 6-calowy wyświetlacz Super AMOLED, który w tej kategorii cenowej zasługuje na superlatywy. Jest jasny (w trybie Auto nawet lekko ponad 600 cd/m2), szczegółowy (ponad 400 ppi) i jak przystało na AMOLED'a bardzo kontrastowy. Kolory są nasycone, ale przyjemne dla oka. W razie potrzeby można je złagodzić i ocieplić lub ochłodzić w ustawieniach.
Przykryty jest szkłem 2,5D. Jakość obsługi dotykowej jest w porządku, pomijając wielkość wyświetlacza, która moim zdaniem jest za duża, ale to oczywiście kwestia gustu i preferencji. Jeśli ktoś często ogląda filmy z YouTube lub Netflix'a na smartfonie, to taka przekątna będzie odpowiednia. Panel ma nowoczesne proporcje 18,6:9, ale ramki wokół nie go nie są bardzo cienkie. HDR nie jest wspierany i nie jest to wadą w tej cenie.
Czas pracy na baterii
- Czas pracy: typowo 1 dzień
- SOT: minimalnie 3,5 godziny, maksymalnie 5,5 godziny
- Pojemność baterii: 3300 mAh
- Funkcja szybkiego ładowania: nie
- Ładowarka w zestawie: 5V x 1,55A = 7,75W
- Łatwa wymiana baterii: nie
- Bezprzewodowe ładowanie: nie
Krótko i na temat o czasie pracy na baterii. Akumulator ma 3300 mAh i wystarczał w moich testach zawsze na 1 pełny dzień (od rana do późnej nocy). W kilku przypadkach zostawało jeszcze trochę energii na początek drugiego dnia. Sądzę, że przy mniej intensywnym użytkowaniu można dotrzeć do 1,5 dnia na jednym ładowaniu. Typowy SOT, czyli łączny czas włączonego wyświetlacza, pomiędzy pełnymi ładowaniami wynosił od 3,5, do 5,5 godziny (w zależności od czasu spędzonego na LTE, częstotliwości korzystania z aparatu, grania itp.
W dodatku ładowarka dołączona do zestawu jest słaba. Pełne ładowanie akumulatora trwa niecałe 2,5 godziny, czyli dość długo. W modelach z serii Galaxy A producent powinien oferować szybką ładowarkę w komplecie.
Czas ładowania akumulatora:
- do 30% - 26 minut
- do 60% 1 godzina 30 minut
- do 100% - 2 godziny 25 minut
System
- CPU: Samsung Exynos 7885, 6x Cortex-A53 1,59 GHz + 2x Cortex-A73 2,18 GHz, 14 nm
- GPU: Mali-G71 MP2 (2 rdzenie)
- RAM: 4 GB
- pamięć masowa: 64 GB (realnie około 50 GB wolnej przestrzeni, a po aktualizacjach systemu i programów jeszcze mniej)
- karta microSD: tak (oddzielne miejsce)
- Inne: dual SIM, NFC, Bluetooth 5.0 LE, ANT+, Wi-Fi „ac” 2,4+5 GHz, micro USB
Jak na co dzień spisuje się Galaxy A7 2018? Ogólnie rzecz ujmując dobrze. Obsługa systemu Android 8.0 z nakładką Samsung Experience 9.0 jest w miarę sprawna, ale przyhaczenia i opóźnienia się zdarzają. Oczywiście nie jest to smartfon o bardzo wysokiej wydajności, ale wydajność to jedno, a optymalizacja to zupełnie inna sprawa. W tym przypadku mam wrażenie, że zabrakło właśnie optymalizacji. System jest po prostu trochę za ciężki i brakuje mu dopracowania. Nnie dotyczy to funkcjonalności, bo jej akurat mamy pod dostatkiem.
Dość wolny zapis do pamięci masowej
Rolę pamięci masowej pełni moduł eMMC. Jest tańszy, ale też o wiele wolniejszy od pamięci UFS. To niestety czuć w tym smartfonie. Sprawność odczytu jest dobra (około 290 MB/s w trybie sekwencyjnym i 75 w losowym), ale już zapis jest niestety słaby (99 MB/s w trybie sekwencyjnym i 16 w losowym). Dla porównania w naszym teście Pocophone F1, który jest tańszy od Samsunga osiągał odpowiednio 740/210 i 115/22 MB/s). Wolna pamięć w Galaxy A7 2018 daje się we znaki głównie w czasie aktualizacji aplikacji i systemu.
Gesty zamiast przycisków - Jest to funkcja, którą można spotkać już m.in. w smartfonach Xiaomi, Huawei i Apple. Teraz dołącza do nich Samsung, ale robi to w nieco inny sposób. Po wejściu w Ustawienia - Wyświetlacz - Pasek nawigacji można wybrać gesty pełnoekranowe. W przypadku Samsunga wykonujemy je od dolnej krawędzi ekranu w górę, ale miejsce wykonania gestu jest ważne - inna akcja będzie po lewej, na środku i po prawej. Oczywiście na środku będzie zawsze Home (powrót na pulpit główny), ale po lewej lub po prawej można włączyć cofnij albo ostatnie aplikacje.
Pomniejszanie interfejsu - Tryb łatwej obsługi jedną ręką, który można włączyć by łatwiej sięgnąć kciukiem do wysoko położonych elementów interfejsu. Spisuje się świetnie gdy używamy dolnego paska systemowego. W połączeniu z opisanymi wyżej gestami działa słabo.
Gesty czujnika palców - Na czytniku linii papilarnych można wykonać gest w dół by rozwinąć górne menu powiadomień lub w górę by je ukryć. Na razie dostępne są tylko takie gesty.
Aplikacje w oknach - Ruch od górnego rogu ekranu ku środkowi powoduje pomniejszenie okna aplikacji do rozmiarów wybranych przez użytkownika. W ten sposób można obsługiwać 2, a nawet trzy programy na razu.
Filtr światła niebieskiego - Ocieplenie kolorów wyświetlacza w celu zmniejszenia zmęczenia oczu podczas obsługi telefonu wieczorem lub w ciemnych pomieszczeniach.
Podwójny komunikator - Prosta, ale przydatna funkcja dzięki której możemy mieć dwa zainstalowane Facebooki i zalogować się w każdym z nich na inny profil.
100 GB w chmurze - Klasyczna oferta, znana już z wielu innych modeli smartfonów Samsung - dodatkowe 100 GB pamięci na dysku internetowym OneDrive na 2 lata.
Bixby - Wciąż nie rozumie wszystkich komend głosowych po polsku, więc jego opis pominę. Jest to z pewnością bardzo ciekawe narzędzie, ale dla przeciętnego Polaka po prostu niezbyt przydatne.
Wydajność
Pod względem mocy obliczeniowej Galaxy A7 2018 plasuje się lekko powyżej średniej. Z jednej strony jest trochę wydajniejszy np. od Huawei P20 Lite, ale mniej wydajny od Honora Play i o wiele słabszy od tańszego Pocophone F1. Porównać wyniki można w rankingu smartfonów.
Nie dość, że POCO F1 ma o wiele wydajniejszy procesor, to dokłada do tego więcej pamięci, a w dodatku jest to pamięć UFS, czyli znacznie szybsza. Pod względem wydajności Pocophone F1 miażdży Galaxy A7 2018 - spisuje się lepiej w grach i podczas obsługi zaawansowanych aplikacji.
Aparat - jakość zdjęć i filmów
- aparat tylny podstawowy (szerokokątny): 24 Mpx, f/1.7, 27 mm
- aparat tylny superszerokokątny: 8 Mpx, f/2.4, 18 mm
- sensor głębi ostrości: 5 Mpx f/2.2
- aparat przedni: 24 Mpx f/2.0, 26 mm
- filmy (tył): Full HD 1920x1080 px, 30 kl/s (16:9, ze stabilizacją cyfrową), 2224x1080 px, 30 kl/s (18,5:9, bez stabilizacji)
- filmy (przód): Full HD 1920x1080 px, 30 kl/s
- stabilizacja optyczna: nie (tylko cyfrowa EIS)
- lampa LED: tak (z przodu i z tyłu)
Dwa aparaty z tyłu
Samsung Galaxy A7 2018 reklamowany jest jako smartfon z trzema aparatami tylnymi. W praktyce jednak ma dwa aparaty z tyłu - podstawowy, szerokokątny 24 Mpx oraz szuperszerokokątny 8 Mpx. Trzeci moduł to tylko dodatkowy sensor głębi ostrości (5 Mpx), który wykorzystywany jest do tworzenia efektu rozmytego tła w trybie portretowym. Nie możemy uruchomić wyłącznie tego aparatu i robić nim zdjęcia - działa on wyłącznie w parze z aparatem podstawowym 24 Mpx.
Pomijając naciąganą rolę trzeciego pseudo-aparatu muszę przyznać, że pozostałe dwa spisują się całkiem dobrze w klasie cenowej do 1500 zł. Większość zdjęć zrobiłem w średnich lub wręcz słabych warunkach oświetleniowych (pochmurny dzień lub "selfie" w domu w pochmurny dzień). Cóż - uroki późnej jesieni. Jednak nawet wtedy zarówno aparat podstawowy, jak i superszerokokątny generowały w pełni zadowalającą jakość obrazu. Oczywiście można oczekiwać jeszcze lepszych zdjęć z topowych smartfonów, takich jak choćby Galaxy Note 9 czy Galaxy S9+, ale jak na telefon za 1,5k jest dobrze.
Samsung Galaxy A7 2018 - zdjęcie z aparatu tylnego, superszerokokątnego
Różnica między aparatem podstawowym a "szerszym" jest wyraźnie widoczna. Moim zdaniem Samsung bardzo dobrze zrobił dodając aparat superszerokokątny, zamiast teleobiektywu. Przydaje się on częściej niż "zoom". Poza różnicami w szerokości kadru widać też niekiedy rozbieżności w balansie bieli. Zdjęcia z jednego aparatu potrafią mieć chłodniejsze (bardziej niebieskie) barwy od drugiego.
Samsung Galaxy A7 2018 - zdjęcie z aparatu tylnego, superszerokokątnego
Jakość zdjęć 8 Mpx z "serszego" aparatu uznaję za dobrą, ale jedna kwestia mi się nie podoba. Chodzi o dystorsję, czyli w dużym uproszczeniu zakrzywienie linii prostych i powiększeniu obrazu w miarę zbliżania się do krawędzi kadru. W tym przypadku jest to dystorsja beczkowa.
W fotografii kreatywnej, artystycznej ten efekt często bywa przydatny, wręcz pożądany, ale w czasie codziennego robienia zdjęć smartfonem raczej się nie przydaje. Dlatego część producentów wyeliminowała, a właściwie skorygowała programowo dystorsję, niejako prostując linie proste. Samsung Galaxy A7 2018 pozostawia jednak tę wadę optyczną. Nie widać tego w aparacie podstawowym.
Samsung Galaxy A7 2018 - zdjęcie z aparatu tylnego, superszerokokątnego
Diodę doświetlającą umieszczono zarówno z przodu jak i z tyłu. W dodatku jasność diody do selfie można regulować, a twarz dodatkowo oświetlana jest wyświetlaczem. Daje to całkiem przyjemy efekt (barwa światła jest ciepła, a rozproszenie w miarę równomierne).
Oto jak wygląda zdjęcie z przedniego aparatu z włączonym i wyłączonym doświetlaniem:
Ciekawostką jest to, że na twarz można nakładać kilka efektów, nie tylko wygładzających skórę i zmieniających kształt twarzy, ale też symulujących oświetlenie. W ten sposób dodamy światło na jedną stronę twarzy lub na obie na raz.
Jakość filmów też jest dobra, choć przyznam, że w cenie niespełna 1500 zł dobry, nowoczesny smartfon powinien już nagrywać w rozdzielczości 4K, a nie tylko Full HD. W praktyce jednak Full HD wciąż wystarcza większości osób i oczywiste jest to, że lepsze jest dobre Full HD, niż słabe 4K. Nagrywać można zarówno kamerą podstawową, jak i superszerokokątną.
Stabilizacji optycznej nie ma, ale jest cyfrowa (programowa). Aktywuje się w trybie Full HD 1920x1080 px, ale nie działa w Full HD+ 2224x1080 px. Eliminuje lekkie drżenie rąk i wygładza ruchy, więc moim zdaniem spełnia swoje zadanie. Szczegółowość obrazu też warto pochwalić, podobnie jak kontrast. Jakość kolorów jest w porządku, choć bywają problemy ze zbyt dużymi zmianami balansu bieli.
Podsumowanie
Samsung Galaxy A7 2018 w klasie cenowej do 1500 zł wyróżnia się bardzo atrakcyjną stylistyką, dużym, dobrym wyświetlaczem AMOLED, dual SIM z oddzielnym miejscem dla karty pamięci microSD oraz dobrymi aparatami z tyłu i z przodu. Zaletą jest też obecność klasycznego wyjścia słuchawkowego 3,5 mm.
W czasie codziennego używania Galaxy A7 2018 robi po prostu dobre wrażenie, choć przyznam, że pod względem szybkości działania systemu wypada gorzej od niektórych smartfonów Xiaomi za podobne lub mniejsze pieniądze. Ponadto pod względem wydajności część konkurentów zostawia go w tyle. Jest słabszy np. od smartfona Honor Play i o wiele słabszy od Pocophone F1 - w praktyce więc gorszy do gier.
Żałuję, że tak ładna i dość poręczna obudowa nie jest wodoszczelna. To byłaby ważna zaleta w telefonie za 1,5 tys. zł. Jest NFC i Bluetooth 5.0 (to na plus), ale bateria wypada przeciętnie (ani źle, ani dobrze), a ładowarka w zestawie jest powolna.
W skrócie: Pod względem stylistyki, jakości wyświetlacza i aparatu oraz ogólnej funkcjonalności Galaxy A7 2018 robi naprawdę dobre wrażenie. Zdecydowanie lepsze od wielu konkurentów. Szkoda tylko, że nie działa szybciej i nie jest wydajniejszy oraz wodoszczelny.
Ocena końcowa:
- bardzo atrakcyjna stylistyka obudowy
- bardzo dobry aparat w tej kategorii cenowej
- duży, jasny wyświetlacz AMOLED
- tryb obsługi za pomocą gestów (bez dolnego paska)
- dual SIM + oddzielne miejsce dla microSD
- rozpoznawanie twarzy + czytnik linii papilarnych
- NFC (np. płatności zbliżeniowe)
- klasyczne wyjście słuchawkowe 3,5 mm
- dość długi czas ładowania (niecałe 2,5 godziny)
- czytnik linii papilarnych powinien działać nieco szybciej
- obudowa nie jest wodoszczelna
- wolny zapis pamięci masowej