Pralka-szef, niezniszczalna płyta, bezprzewodowe 8K i jeden pierścień, by nimi wszystkimi rządzić
Jedno ze stanowisk na IFA 2024 wyróżniało się na tyle, że nie sposób byłoby wszystkiego, co tam ujrzałem, zawrzeć w równolegle przygotowanych podsumowaniach. Mowa oczywiście o tym, co przygotował dla zwiedzających Samsung, a sporo tu zaskakiwało - zwłaszcza AGD!
Samsung na IFA 2024
Samsung zaprosił nas na tegoroczne targi IFA i rozpoczął je swoją konferencją w dzień poprzedzający otwarcie wydarzenia dla zwiedzających. O ile sama konferencja skupiała się na AI, w znaczeniu, jak bardzo może ono usprawnić różne aspekty użytkowania przez nas sprzętu domowego, tak potem już na samym stanowisku udało się dowiedzieć bardzo wiele o samym sprzęcie, czyli to, co lubię najbardziej. Dość powiedzieć, że nowości było tam na tyle dużo, że spędziłem w CityCube Berlin praktycznie 20% całego pobytu na targach, ale z pewnością nie żałuję ani jednej minuty. Nie przedłużając już przejdźmy do tego, co w moim odczuciu był najciekawsze.
W tym artykule:
- Samsung na IFA 2024
- Samsung Bespoke AI Laundry Combo - czy warto przemeblować pralnię?
- Płyta grzewcza Samsung AnyPlace Induction - coś, o co nikt nie prosił, a każdy potrzebował
- Lodówka hybrydowa - wydajniej oraz bardziej pojemnie
- Odświeżony odkurzacz, pralki i piekarniki - Samsung zdołał praktycznie wszystko udoskonalić przez ostatni rok
- Samsung pokazuje, że też potrafi w projektory laserowe - Premiere 7 i Premiere 9 wchodzą na rynek
- Pierwszy na świecie bezprzewodowy projektor z rozdzielczością 8K
- SmartThings Pro i Tizen ze wsparciem przez 7 lat - robi się poważnie!
- Samsung faktycznie widzi przyszłość w telewizorach micro LED
- Pierścień, którym zrobisz selfie? No prawie
Samsung Bespoke AI Laundry Combo - czy warto przemeblować pralnię?
Samsung od lat produkuje w zasadzie najbardziej zaawansowane technologicznie pralki i suszarki, ale w tym roku na IFA potwierdzili, że do sprzedaży, również w Polsce, jeszcze w tym roku trafi monstrualna pralko-suszarka, którą mieliśmy okazję w formie prototypu podziwiać już wcześniej. Jej największe zalety to oczywiście możliwość wyprania i wysuszenia w jednym cyklu do 11 kg wsadu - to więcej, niż ogarnia większość osobnych zestawów pralka plus suszarka, a przy tym zajmuje znacznie mniej miejsca od takiego duetu. Co jednak nie oznacza, że zmieści się wam w miejsce obecnej pralko-suszarki albo zestawu dwóch urządzeń… Nowy sprzęt Samsunga jest zbyt duży, aby wcisnąć się pod typowym blatem albo do wnęki szykowanej dla standardowych pralek…
W praktyce oznacza to, że to pralka, pod którą wypada zaprojektować całe pomieszczenie, ale wynagradza nam ten delikatny dyskomfort możliwościami. Poza wspomnianym rozmiarem prania dostajemy też skaner 3D, który analizuje, co do pralki wkładamy i na tej podstawie automatycznie dozuje optymalną ilość detergentów (z dużych zbiorników, które tylko czasem uzupełniamy). Suszenie realizowane jest z pomocą pompy ciepła, co przekłada się na olbrzymie oszczędności energetyczne, dodatkowo jeszcze potęgowane tym, że suszarka odzyskuje ciepło z wykonanego przed chwilą procesu prania. Mówimy tu o 20% wyższej wydajności energetycznej, niż zakłada najwyższa klasa A.
Proces suszenia jest tu również o 60% szybszy (co realnie może oznaczać nawet 2 godziny zysku na czasie!) i do 75% oszczędniejszy, w znaczeniu, że Samsung Bespoke AI Laundry cały proces suszenia wykona zużywają o te 75% mniej energii elektrycznej. Nie da się też obojętnie przejść obok dotykowego ekranu LCD o przekątnej 7”, który nadaje urządzeniu nowoczesnego wyglądu oraz oczywiście znacznie zwiększa możliwości konfiguracji cyklu prania. Oczywiście mamy tu pełną zgodność z Samsung SmartThings i z ekranu pralki możemy np. otworzyć drzwi do domu, gdy ktoś nas zaskoczy podczas wyładowywania 18 kg ubrań z pralki :) Mnie taka pralka bardzo się spodobała, a że obecnie stoję przed wizją remontu pomieszczenia nieco na wyrost zwanego pralnią, to możliwe, że się skuszę, choć to zależy od finalnej ceny, którą poznamy pewnie w ciągu najbliższego miesiąca.
Płyta grzewcza Samsung AnyPlace Induction - coś, o co nikt nie prosił, a każdy potrzebował
Podchodząc pierwszy raz do płyty indukcyjnej, którą Samsung wyposażył w 7-calowy dotykowy wyświetlacz LCD, miałem więcej wątpliwości niż faktycznego zainteresowania. Szybko jednak okazało się, że sam wyświetlacz to tylko mały bonus (jakkolwiek faktycznie przydatny, bo lepiej znosi zachlapanie sosem niż tradycyjna książka kucharska). Najbardziej imponująca okazała się powłoka, z której płyta została wykonana - to nadal szkło, ale o tak wysokiej twardości, że nie ma sposobu, aby zarysować je metalowymi naczyniami (a wierzcie mi, że próbowałem pod czujnym, acz przerażonym okiem obsługi stanowiska).
Podczas tych prób odkryłem coś, o czym dopiero miałem się dowiedzieć w późniejszym etapie prezentacji - płyta ta nie tylko pozwala używać (podgrzewać indukcyjnie) naczyń w praktycznie dowolnym miejscu swojej powierzchni (poza oczywiście samym ekranem LCD), ale również rozpoznaje użyte naczynia! Dzięki temu możemy w każdej chwili dany garnek przełożyć w zupełnie dowolne miejsce na płycie, chociażby po to, aby zmieścić na niej wygodnie brytfannę z kaczką, a oprogramowanie płyty aktywuje w nowym miejscu dokładnie te same parametry grzania i zastosuje ustawione wcześniej minutniki. To tak proste, jak się o tym teraz pomyśli, że nie potrafię zrozumieć, dlaczego żadna inna płyta grzewcza nie oferuje tego rozwiązania z pamięcią garnka…
Lodówka hybrydowa - wydajniej oraz bardziej pojemnie
Technologia chłodzenia w lodówkach w zaskakujący sposób nieszczególnie się rozwija przez ostatnie lata. Powstały jakiś czas temu silniki z inwerterem i od tego czasu nic nowego nie pokazano. Aż do dziś, kiedy to ujrzałem lodówkę wspomaganą technologią znaną mi wcześniej tylko z ekstremalnych systemów chłodzenia podzespołów komputerowych. Mowa o zastosowaniu ogniw Peltiera w celu uzupełnienia tradycyjnego procesu chłodzenia, w chwilach gdy to musi pracować ze wzmożoną mocą.
Ogniwa Peltiera działają na zasadzie różnic w ładunkach i mają stronę ciepłą oraz zimną, przy czym są szalenie efektywne względem rozmiaru, jaki zajmują. A to w kontekście lodówki jest kluczowe. Mały dodatek, wyglądający nieco jak klimatyzacja, pozwolił lodówkę znacznie pogłębić i uzyskać więcej miejsca bez zwiększania wymiarów zewnętrznych. To stanowczo technologia, która na stałe zawita do nowoczesnych lodówek.
Odświeżony odkurzacz, pralki i piekarniki - Samsung zdołał praktycznie wszystko udoskonalić przez ostatni rok
Pokazano mi również roboty sprzątające, w których dokonano dosyć typowych usprawnień - ogólnie lepiej czyszczą, w tym również same siebie (mopy są płukane i suszone w stacji dokującej). Ręczny odkurzacz automatycznie rozpoznaje z większą dokładnością, po czym go przesuwamy i też adekwatnie dobiera ustawienia obrotów i ssania. Zmywarki doczekały się optymalizacji śmigieł i mają teraz jeszcze lepiej czyścić. W piekarnikach coraz częściej pojawia się kamera, która pozwala nam śledzić proces pieczenia i zapobiega przypaleniom. Ogólnie można odnieść wrażenie, że w kuchni Samsunga jesteśmy Bellą w zamku Bestii - obsługiwani automatycznie przez zaczarowane sprzęty AGD :)
Samsung pokazuje, że też potrafi w projektory laserowe - Premiere 7 i Premiere 9 wchodzą na rynek
Przechodząc w bardziej mi już znane rejony sprzętów RTV, skierowałem się od razu w stronę zapowiedzianych na konferencji nowych projektorów Samsung Premiere 7 oraz Premiere 9. Tego pierwszego niestety nie było mi dane ujrzeć na własne oczy, a szkoda, bo liczyłem na porównanie na żywo, ile faktycznie zyskujemy wybierając droższy model. Zwłaszcza że różnica w specyfikacji jest znacząca. Oba to projektory DLP z matrycą 4K i ze źródłem światła w postaci lasera. Największa i w sumie jedyna istotna fizyczna różnica sprowadza się do tego, że Samsung Premiere 9 wyposażono w trzy lasery, po jednym na każdą składową RGB, podczas gdy Premiere 7 laser ma tylko jeden, najpewniej niebieski, z którego dalej uzyskuje się kolory zielony oraz czerwony za pomocą koła filtrującego.
Ta pozornie prosta różnica przekłada się bezpośrednio na kluczowe parametry pracy projektora. Więcej laserów oznacza wyższą jasność (3450 ANSI Lumen w Premiere 9 względem 2500 w Premiere 7) oraz zdolność do precyzyjniejszego sterowania barwą, co daje też szersze pokrycie przestrzeni kolorów, jakie projektory są zdolne wygenerować. W tym przypadku Premiere 7 w 100% pokrywa popularny w filmach DCI-P3, podczas gdy Premiere 9 jest w stanie w podobnym stopniu pokryć już bardzo wymagający gamut BT.2020. To w praktyce różnica pomiędzy “casualowym” oglądaniem seriali a prawdziwie kinowymi doznaniami.
Premiere 9, którego mogłem zobaczyć na żywo, zaistę radzi sobie z projekcją ponad 100-calowego obrazu w warunkach oświetlenia targowego (dla formalności zaznaczę, że nie jest ono optymalne dla projektorów…) - obiecany kontrast 1500:1 faktycznie ma szansę się tutaj potwierdzić, choć to oczywiście się okaże dopiero po ewentualnych testach. Pewne jest, że projektor prezentuje się bardzo nowocześnie i solidnie, a przy tym nie zajmuje wiele miejsca i pracuje bardzo cicho w kwestii chłodzenia, jednocześnie bardzo przyjemnie grając systemem nagłośnienia 2.2.2 o mocy 40 W (choć tu ponownie warunki na hali targowej utrudniają prawidłową ocenę). Trochę szkoda, że w typowy dla Samsunga sposób zabrakło wsparcia dla Dolby Vision, które w przypadku projektorów potrafi dać bardzo wiele względem zwykłego HDR10, z którego projektor będzie korzystać, jeżeli dany materiał oferowany będzie tylko w formacie HDR od Dolby.
Samsung Premiere 9 oraz Premiere 7 są już dostępne w sprzedaży i kosztują odpowiednio 20 tysięcy złotych i w sumie zaskakująco przystępne 10 tysięcy złotych. To oczywiście ceny za sam projektor i docelowo wypadałoby tu jeszcze doliczyć odpowiedni ekran w technologi ALR/CLR, co zwykle oznacza dodatkowe 1,5-2,5 tysiąca złotych. Na tym etapie można już zacząć sobie zadawać pytanie, czy telewizor o przekątnej 100” nie będzie opłacalniejszym wyborem, ale pamiętajmy, że żaden telewizor nie zagwarantuje nam faktycznie kinowych wrażeń (co niekoniecznie jest komplementem w stronę projektorów).
Pierwszy na świecie bezprzewodowy projektor z rozdzielczością 8K
Taki dokładnie napis można było ujrzeć na ścianie w salce obok omówionych wcześniej projektorów Samsung Premiere. Ten model niestety nie został jeszcze nawet uraczony konkretną nazwą, ale realnie imponuje kunsztem technologicznym. Przesyłanie rozdzielczości 8K przy 60 Hz odświeżania to nie przelewki i szczerze jestem zaintrygowany tym, jak to faktycznie działa. W tym przypadku niestety Samsung nie chciał albo raczej nie mógł zdradzać więcej szczegółów.
Dość jednak powiedzieć, że obraz z tego projektora (również laserowego i krótkiego rzutu) prezentował się znacznie lepiej niż w przypadku Samsung Premiere 9 (na co może mieć wpływ fakt, że tutaj udało się uzyskać nieco większe zaciemnienie pomieszczenia). Mamy tutaj ponad 4000 ANSI Lumen jasności oraz potencjalnie jeszcze szersze pokrycie przestrzeni reprodukowanych kolorów. Sam projektor wymaga jedynie podłączenia zasilania, co oznacza, że nie musimy kuć ścian i sufitów, aby prowadzić do niego nowe kable (zdolne obsłużyć 8K na takim dystansie!). Wszystkie urządzenia źródłowe podłączamy do modułu One Connect Box, którego możemy wygodnie trzymać bardziej “pod ręką”. Niestety ceny, ani daty premiery Samsung nie podał.
SmartThings Pro i Tizen ze wsparciem przez 7 lat - robi się poważnie!
Mniej sprzętową nowością, ale wcale nie mniej istotną dla potencjalnych nabywców, były zmiany w oprogramowaniu sprzętów Samsunga. Zacznijmy może od tego, że oficjalnie ogłoszono, że nowe telewizory Samsung otrzymają 7 lat wsparcia. To ma z pewnością dotyczyć aktualizacji bezpieczeństwa, ale możliwe, że utrzymają też obecnie panujący już trend wydawania aktualizacji funkcjonalności dla starszych modeli (oczywiście w ramach ich możliwości sprzętowych). Ogólnie to ta obietnica, mimo że pozornie może się wydawać błaha, w istocie jest jedną w największych nowości ogłoszonych przez Samsunga.
Pomyślcie sami - jak dobrze zabezpieczony jest wasz telefon albo komputer, na którym macie automatyczne logowanie do różnych usług? A teraz zwróćcie uwagę na to, że w telewizorze też podajecie te same dane logowania, np. do konta Google (w aplikacji YouTube). To, że telewizory Samsunga są obecnie tak dobrze zabezpieczone pod tym względem (ich platforma Samsung Knox to zdecydowanie rozwiązanie godne zaufania), czyni z nich faktycznie bezpieczny wybór do tworzenia spójnie działającej sieci urządzeń oraz usług, co w zasadzie prowadzi nas do powstania Samsung SmartThings Pro, czyli platformy dedykowanej dla firm i korporacji.
Aż do teraz użytkownicy biznesowi do dyspozycji mieli tę samą aplikację do zarządzania ekosystemem Samsung SmartThings, co użytkownicy domowi. Co ogólnie jest standardem dla całej branży, można powiedzieć, a i tak SmartThings dawało tu większą swobodę. Teraz jednak, po tym jak aplikację zajawiono nam już na początku 2024 roku podczas CES, ma ona trafić do pełnego grona użytkowników. Daje ona znacznie większe opcje konfiguracji całej sieci, nadawania poziomów uprawnień, a także komunikowania się niskopoziomowo z wcześniej niedostępnymi systemami automatyki (np. popularne rozwiązania od Jung, ABB albo Schneider). Co więcej, teraz SmartThings może również zarządzać nawet kilkoma różnymi lokalizacjami, których używamy w naszej firmie.
Ogólnie można powiedzieć, że wraz z tą aplikacją Samsung awansował z poziomu “dodatek do domu” na poziom “system do zarządzania automatyką w dużej korporacji”, a to nie lada wyczyn! Realnie obecnie można już na etapie budowy domu zaplanować używanie SmartThings PRO i pod niego dobierać różne elementy, bo zaznaczam, że ekosystem SmartThings obecnie uwzględnia setki różnych producentów automatyki! Wszystko to w ramach wspomnianego już systemu zabezpieczeń Samsung Knox oraz utrzymane w zdrowym duchu otwartości, którą z całego serca popieram.
Samsung faktycznie widzi przyszłość w telewizorach micro LED
W kwestii pozostałych produktów RTV Samsunga nie dopatrzyłem się więcej nowości. Nowe telewizory swoim zwyczajem zaprezentuje zapewne dopiero na CES po nowym roku, a w przypadku soundbarów trudno powiedzieć, kiedy przełamie się utrzymywany od praktycznie trzech lat impas. Miło natomiast było popatrzeć na ścianę obrazów znanych mistrzów pędzla, wystawioną przez Samsunga, a jeszcze milej się zrobiło, gdy okazało się, że są to ich telewizory The Frame w najróżniejszych rozmiarach, na których rotacyjnie prezentowane są różne znane dzieła sztuki. Pomiędzy wspomnianymi Samsung The Frame odnalazłem również dwa Samsung Music Frame (łatwo je poznać, jako że są kwadratowe) i ku mojemu zaskoczeniu, ich rzeczywiście namalowany obraz wyglądał równie przekonująco, co te wyświetlane na The Frame obok.
A skoro już przy Samsung Music Frame jesteśmy, to tutaj nowością jest edycja stworzona we współpracy z twórcami filmu Wicked, który do kin trafi w listopadzie tego roku. Poza ujęciami z filmu i plakatów, które można umieścić wewnątrz Music Frame, mamy też ozdobną białą ramkę z tytułem filmu. Ciekawa akcja, choć szkoda, że tylko w ramach jednego i to konkretnie tego dzieła (nie przepadam za zielenią). O Music Frame niebawem będziecie mogli przeczytać u nas więcej, jako że od kilku dni mam okazję niezależnie go testować. Zdradzę już teraz, że w domowych warunkach prezentuje się znacznie lepiej niż na dużych halach targowych.
To, czym stanowisko Samsung ponownie się wyróżniało, to zdecydowanie prezentacja telewizorów micro LED. Ale tutaj podkreślam, to w istocie były telewizory w klasycznej obudowie, z pilotem i możliwością podłączenia konsoli przez HDMI, a nie jak na innych stanowiskach tylko naprędce złożony ekran o ogromnym rozmiarze, aby pokazać, że też się ma micro LED. Samsung zdaje się jako jedyny producent telewizorów już teraz intensywnie pracować nad wdrożeniem pod nasze strzechy tej technologii, która bezsprzecznie przewyższa wszystko, co mają do zaoferowania panele OLED oraz LCD z mini LED. Owszem, to nadal jest technologia niszowa, bardzo droga i nie produkowana masowo, ale realnie można od Samsunga kupić telewizor micro LED w rozmiarze od 60” do 114”, z przeskokiem co około 13”, i w przeciągu dwóch miesięcy dostarczą nam go do domu.
Pierścień, którym zrobisz selfie? No prawie
Na koniec pozostawiłem to, czego w sumie realnie nie miałem okazji wypróbować, czyli Samsung Smart Ring i to nawet pomimo tego, że brałem udział w pierwszej jego prezentacji w San Jose oraz oczywiście teraz również mogłem mu się lepiej przyjrzeć. Może to kwestia tego, że nawet smart zegarka nie używam w celach fitnessowych, a może kwestia tego, że telefonu używam akurat takiego z nadgryzionym jabłkiem, ale szczerze to nawet, gdyby Apple zaprezentowało takie rozwiązanie (albo raczej, kiedy już to zrobi), to tak samo nie byłbym tym zainteresowany. No ale ja to ja, a wam może się spodobać pomysł na tak lekki i faktycznie mniej ostentacyjny sposób na mierzenie swojego stanu fizycznego. Przyznam jednak, że przydałaby mi się taka funkcja robienia zdjęć (telefonem na statywie) z pomocą gestu ręką, z jakiej skorzystał Benjamin Braun podczas konferencji prasowej :)
Niezależna opinia redakcji. Oranizatorem wyjazdu była firma Samsung.